Wesprzyj Kontakt

2 minuty czytania  •  16.08.2022

Setki tysięcy do zwrotu. Miasto rozlicza dotacje dla prywatnych szkół i przedszkoli

Udostępnij

Miasto sprawdziło, czy niepubliczne placówki oświatowe prawidłowo wydawały udzielone im dotacje. Tylko w jednej obyło się bez uwag. Rekordzista ma zwrócić ponad 500 tys. złotych – prawie połowę przyznanej kwoty.

Miejscy urzędnicy skontrolowali w tym roku osiem prywatnych przedszkoli i szkołę policealną. Tylko w jednym przypadku – przedszkola „Kogucik” przy ul. Towarowej – nie mieli żadnych uwag. Aż osiem placówek musi oddać część dotacji. W sumie do budżetu miasta powinno wrócić ponad 800 tys. zł.

Czy Poziomki oddadzą połowę dotacji?

Skąd suma 800 tys.? W większości to wynik tylko jednej, przeprowadzonej w lutym, kontroli – w przedszkolu „Akademia Poziomkowa”. Zakwestionowana kwota to ponad pół miliona, przy dotacji wynoszącej 1 175 tys. zł. W wystąpieniu pokontrolnym lista wykroczeń ciągnie się przez kilkanaście stron i prawie cały alfabet. Nieprawidłowy sposób zatrudniania i opłacania pracowników (np. nieuzasadnione premie lub zaległe wynagrodzenia), niewłaściwy sposób regulowania zobowiązań (przed lub po terminie). Nieuzasadnione wydatki (np. na posiłki, choć według statutu przedszkola finansują je rodzice) albo brak dokumentów uzasadniających wydatki (programów nauczania i dzienników dotowanych zajęć, ale też umów z prowadzącymi). Opłacenie z miejskiej dotacji internetu dla innej placówki, działającej poza Lublinem oraz „telefonu domowego”. Niewykorzystanie (lub brak dokumentów potwierdzających wykorzystanie) części środków w odpowiednim terminie…

Czy pieniądze już zwrócono? – Kontrola jest zakończona, ale sprawa nie została jeszcze skierowana do dalszego postępowania administracyjnego. Pani Wioletta Rak (osoba prowadząca przedszkole – red.) odwołała się – informuje Beata Kurek, zastępczyni dyrektora Wydziału Kontroli i Nadzoru Właścicielskiego Urzędu Miasta.

Nie wszyscy muszą zwracać dotacje, czyli jednak da się

Pozostałe zakwestionowane kwoty nie są tak pokaźne, choć sięgają czasem kilkudziesięciu, a nawet ponad stu tysięcy złotych (pamiętajmy jednak, że chodzi o milionowe dotacje). Czy wykryte uchybienia wynikają z chęci nieuczciwego zarobienia na miejskim budżecie? Beata Kurek tę przyczynę stawia dopiero na drugim miejscu. Jej zdaniem częściej wynika to z niewiedzy prowadzących placówki, a raczej skomplikowanego i zbyt często zmieniającego się stanu prawnego. – To olbrzymie dotacje i wiele różnego rodzaju wydatków – tłumaczy wicedyrektorka. W ostatnich czasach pojawiło się jeszcze jedno źródło błędów w rozliczeniach – sugerowanie się opiniami podmiotów istniejących na rynku, ale niebędących rzeczywistymi ekspertami w tej dziedzinie.

Czy urzędnicy nie mogliby pomóc w bezbłędnym rozliczeniu dotacji? – Wydział Kontroli i Nadzoru Właścicielskiego jest instytucją kontrolującą te podmioty. Gdyby również prowadziła szkolenia dotyczące rozliczania dotacji, byłby to konflikt interesów – zwraca uwagę Beata Kurek. – Mimo to Urząd Miasta zamieszcza na swojej stronie wiele przydatnych informacji. Kopalnią wiedzy są też nasze wystąpienia pokontrolne.

Najwyraźniej niektórym to wystarcza. Na przykład żadnych uwag nie mieli kontrolerzy sprawdzający rozliczenie dotacji w przedszkolu „Kogucik”. A dotacja to niebagatelna, bo w latach 2019-21 placówka otrzymała z budżetu miasta w sumie ponad 2,5 mln zł. Z kolei Policealna Szkoła „Kursor” zdaniem urzędników błędnie rozliczyła niecałe 5 tys. zł (z ponad 656 tys. zł dotacji). Na początku sierpnia organ prowadzący szkołę zwrócił się z wnioskiem o korektę rozliczenia.