Udostępnij
Ponad 60 mln złotych domaga się przed sądem polska spółka wyrzucona z placu budowy Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. Ale nie tylko Mostostal Warszawa procesuje się o zapłatę. Równolegle w czeskim sądzie toczy się sprawa o zapłatę wytoczona przez konsorcjum Block i JP Contracting. Z Czechami marszałek województwa chce zawrzeć ugodę.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
możesz przekazać nam 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej – jeden z ważniejszych i większych szpitali w województwie lubelskim. W 2024 roku (z tego okresu pochodzą ostatnie oficjalne dane) miało blisko 646 mln zł przychodów i zanotowało 7,1 mln zł straty. Trzeba przyznać, że w porównaniu z wcześniejszymi latami to poprawa, bo w 2020 roku było to 29,4 mln zł na minusie, rok później blisko 45 mln zł pod kreską, w 2022 roku prawie 29 mln zł straty, a w 2023 roku było to 17,4 mln zł.
Rozbudowa i nowe oddziały
Nie zawsze jednak pod względem finansowym było aż tak źle finansowo. Kłopoty zaczęły się od wielkiej rozbudowy szpitala, rozpoczętej w 2010 roku, która trwała niemal dekadę. Inwestycja, dzieło nieżyjącej już dyrektor COZL prof. Elżbiety Starosławskiej, była prowadzona etapami. W 2015 r. w nowych częściach centrum zaczęto udzielać świadczeń z zakresu chirurgii, urologii, otolaryngologii, ortopedii, ginekologii onkologicznej i hematologii. Kłopot w tym, że nie miało na nie zapewnionych pieniędzy – nie miało podpisanych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Oznacza to, że COZL leczyło, ale nie dostawało na to środków.
To był gorący czas. W 2015 pracownicy urządzali pikiety i protesty, walcząc o finansowanie świadczeń. W końcu sytuację udało się poprawić – w 2021 roku podpisano umowy z NFZ.
W międzyczasie rozbudowa szpitalnego kompleksu trwała i drożała. Finalnie kosztowała 550 mln zł (początkowo planowano na to wydać 200 mln zł). Pieniędzy trzeba było szukać np. na prace dodatkowe – także te wprowadzane przez dyrektor Starosławską. Jak się później okazało, płacono też za prace, co do których nie miano pewności, że zostały wykonane. Tak wykazała kontrola Urzędu Marszałkowskiego, któremu podlega szpital. Trzeba też było płacić za przegrane sprawy sądowe z wykonawcami prac.

W 2012 r. z placu budowy został wyrzucony główny wykonawca – Mostostal Warszawa. Firma tłumaczyła, że opóźnienia nie wynikają z jej winy, ale z zaniedbań szpitala.
– Opóźnienia na kontrakcie wynikały z dwóch faktów: niewystarczająco starannie przygotowanego przez Zamawiającego Programu Funkcjonalno-Użytkowego (PFU) oraz braku skierowania do realizacji przekazanej przez nas dokumentacji wykonawczej. Z około 1900 rysunków wykonawczych przekazanych w grudniu 2011 r. Zamawiający skierował do realizacji zaledwie ok. 10 proc., co uniemożliwiło realizację robót zgodnie z harmonogramem oraz zwiększenie dynamiki prac budowlanych – wyjaśniał wówczas Mostostal.
W miejsce Mostostalu Warszawa na plac budowy weszło czeskie konsorcjum Block i JP Contracting, ale kiedy i ono odeszło, rozbudowę dokończył Budimex. – My wprowadziliśmy na budowę tego wykonawcę, kiedy przejęliśmy prowadzenie inwestycji od szpitala. Zależało nam na zakończeniu budowy – wspomina Sławomir Sosnowski z PSL, radny wojewódzki, który był wówczas marszałkiem.
Na tym jednak kłopoty się nie zakończyły. Mostostal poszedł do sądu, żądając zapłaty ponad 30 mln zł za wykonane prace. W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Lublinie wydał wyrok. COZL ma zapłacić.
Kiedy latem ubiegłego roku ujawnialiśmy tę sprawę, dyrektor COZL Piotr Matej zapewniał, że o ewentualnym odwołaniu od wyroku będzie mowa, gdy prawnicy reprezentujący szpital poznają uzasadnienie. Dziś już wiemy, że jest druga tura sądowej bitwy. Sprawa toczy się przed Sądem Apelacyjnym.
– Spodziewamy się, że w 2026 r. sąd drugiej instancji podtrzyma wyrok sądu pierwszej instancji, tj. zasądzi na rzecz Mostostalu Warszawa łączną kwotę przekraczającą 60 mln zł – mówi Paweł Kwiecień, dyrektor Biura Komunikacji i Administracji Mostostal Warszawa.
Skąd te wskazywane 60 mln zł? Na tę kwotę składają się koszty nieopłaconych prac budowlanych, odsetki oraz koszty procesowe. Odsetki w tym momencie przekraczają już kwotę żądanej zapłaty.
Jeżeli drugi wyrok będzie podobny do pierwszego, to COZL na zapłatę ponad 60 mln zł nie będzie stać. Będzie musiał pomóc i wyłożyć pieniądze z budżetu województwa marszałek Jarosław Stawiarski (PiS).
– Jeśli druga strona nie będzie finansowo przygotowana na ten wyrok, sprawa może zagrozić ciągłości podstawowej działalności szpitala. Dodatkowo zwracamy uwagę na fakt, że ponad połowę kwoty zasądzonej przez sąd pierwszej instancji – ponad 30 mln zł – stanowią odsetki, które nieprzerwanie rosną. Mając na uwadze bezpieczeństwo pacjentów, ponawiamy złożoną wielokrotnie deklarację gotowości do osiągnięcia porozumienia z COZL. Pozostajemy otwarci na rozmowy, aby w krótkim czasie osiągnąć porozumienie, które będzie zgodne z treścią wyroku, a jednocześnie dostosowane do możliwości finansowych szpitala – dodaje Kwiecień.
Radni nic nie wiedzą
Zofia Woźnica, lekarka, radna KO i członkini sejmikowej komisji zdrowia o sprawie dowiaduje się od nas. – Takiej wiedzy nie mamy, nie byliśmy informowani na posiedzeniach komisji zdrowia czy sejmiku – mówi nam. I dodaje, że na razie nie widzi potrzeby planowania wydatków, w przypadku przegranej w sądzie, pieniędzy w budżecie województwa. – Na razie jest za wcześnie, aby o tym mówić. Nie wiemy, jak te sprawy zostaną rozstrzygnięte i kto ma rację.
Arkadiusz Bratkowski radny sejmiku z PSL w czasach wielkiej rozbudowy COZL był członkiem zarządu województwa odpowiedzialnym za ochronę zdrowia. On także w 2016 r. zwolnił Elżbietę Starosławską, którą trzy lata później do pracy przywrócił obecny marszałek Jarosław Stawiarski (PiS).
– To była dziwna sytuacja – wspomina dziś kłopoty z rozbudową Bratkowski. – To była decyzja świętej pamięci pani profesor. Nie wiem z czego wynikała. Musieliśmy reagować i decyzja była, jaka była.
– Jeden robot Da Vinci dla szpitala kosztuje jakieś 20 mln zł. Jeżeli zapadnie wyrok i nie będzie dla nas pozytywny, to trzeba będzie zapłacić tyle, ile kosztują trzy takie roboty – mówi jeden z radnych sejmiku z PiS, gdy słyszy od nas o sprawie w sądzie. I dodaje, że budżet województwa, choć w tym roku rekordowy (2,3 mld dochodów), nie jest bez dna. – Szpitale co chwilę zwracają się do marszałka po dodatkowe fundusze i nie zawsze jest zgoda – dodaje.
Jak tylko zestawić decyzje z ostatnich tygodni, to zarząd województwa zgodził się np. na pożyczkę 4 mln zł dla Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie oraz przyznanie 2,7 mln zł dla Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie na budowę Centrum Procedur Ambulatoryjnych. Ten sam szpital ma otrzymać 26 mln zł na zakup sprzętu do leczenia onkologicznego. Ale zarząd odmówił szpitalowi w Zamościu 10 mln zł na modernizację i doposażenie Oddziału Nefrologii, Endokrynologii i Chorób Wewnętrznych.
Czesi też chcą pieniędzy
To nie wszystko, bo udało nam się ustalić, że nie tylko Mostostal procesuje się o zapłatę. Równolegle toczy się sprawa w czeskim sądzie o zapłatę konsorcjum Block i JP Contracting.
Marszałek Jarosław Stawiarski zapewnia, że na razie nie trzeba w regionalnym budżecie zabezpieczać pieniędzy na ewentualne przegrane w sądach. – Ale trzeba być czujnym. Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. Dowiedzieliśmy się o tym około rok temu i jest to poważny problem, ale na pewno nie dla budżetu województwa – mówi nam.
Dodaje, że Czesi, w porównaniu z Mostostalem, chcą znacznie mniejszych pieniędzy. – Mostostal to jest poważny problem. Co do Czechów, to powinniśmy z nimi pójść na ugodę i to nie będą jakieś wielkie pieniądze. Skompensujemy to.
61 mln zł ze sprzedaży
Na czwartkowej sesji radni zajmą się marszałkowskim planem dotyczącym terenów dawnego Szpitala im. Jana Bożego (teraz Wojewódzki Szpital Specjalistyczny) przy ul. Biernackiego i Sierocej. Część zabudowań ma otrzymać COZL, aby tam rozbudować placówkę za 300 mln zł. Część działek pójdzie na sprzedaż. Zgodnie z wycenami rzeczoznawcy są one warte 61 mln zł.
Na zdjęciu: W 2020 roku, na uroczystość zakończenia rozbudowy COZL przyjechał prezydent Andrzej Duda. Oprowadzała go dyrektorka szpitala prof. Elżbieta Starosławska (Fot. COZL)

