5 minuty czytania • 20.08.2025 20:13
Marszałek postawił na swoim. I ma swojego dyrektora Teatru Osterwy
Udostępnij
Teatrem im. Juliusza Osterwy jeszcze przez rok będzie kierował Krzysztof Adamczuk. Ministerstwo kultury nie zgodziło się na obsadzenie dyrektorskiego fotela bez konkursu, ale przystało na jego tymczasowe powołanie.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
Krzysztof Adamczuk ( (brat Piotra Adamczuka, dyrektora i redaktora naczelnego TVP3 Lublin) dyrektorski gabinet w Teatrze Osterwy zajął w kwietniu. Na stanowisku zastąpił Redbada Klynstrę, sympatyzującego z PiS aktora teatralnego i filmowego, który kierował lubelską sceną blisko pięć lat. Choć marszałek województwa Jarosław Stawiarski (PiS) próbował go odwołać już rok wcześniej. Gdy mu się to w końcu udało Klynstra poszedł do sądu – piszemy o tym dalej.
Komu są potrzebne konkursy?
Adamczuk w Teatrze Osterwy już raz był. Urząd Marszałkowski umieścił go tutaj na początku 2023 r. – do stycznia 2025 r. jako zastępca dyrektora ds. Inwestycji odpowiadał m.in. za przygotowanie dokumentacji do planowanego generalnego remontu placówki. W lipcu br. marszałek ogłosił, że zamierza go w dyrektorskim gabinecie zostawić na dłużej. I poprosił Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego na wyrażenie na to zgody bez przeprowadzenia konkursu.
Decyzję można było łatwo przewidzieć. MKiDN powiedziało „nie”. – Potrzeba uregulowania trybu wybierania dyrektorów instytucji od lat zgłaszana była przez polskich artystów i ludzi kultury. Jest to standard, który rekomendujemy zawsze każdej instytucji – tłumaczył w podobnych przypadkach dotyczących marszałkowskiej kultury Piotr Jędrzejowski, rzecznik prasowy MKiDN.
– W dniu 23 lipca 2025 r. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie wyraziła zgody na powołanie Pana Krzysztofa Adamczuka na stanowisko Dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie bez przeprowadzenia konkursu – przyznaje Remigiusz Małecki (PiS), rzecznik prasowy lubelskiego marszałka.
Ale Stawiarski znalazł sposób, aby jednak Adamczuk nadal kierował teatrem. Nie został on wprost powołany na stanowisko, ale zarząd województwa podjął uchwałę zmieniającą tę z kwietnia, kiedy wskazał Adamczuka na pełniącego obowiązki. W najnowszej wersji dokumentu czytamy: „W uchwale nr CVIII/1984/2025 Zarządu Województwa Lubelskiego z dnia 4 kwietnia 2025 r. w sprawie powierzenia Panu Krzysztofowi Adamczukowi pełnienia obowiązków Dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie wprowadza się zmianę polegającą na tym, że § 1 otrzymuje brzmienie:” „Z dniem 1 września 2025 r. powierza się Panu Krzysztofowi Adamczukowi, za jego zgodą, pełnienie obowiązków Dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, do dnia powołania Dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, nie dłużej niż do dnia 31 sierpnia 2026 r.”.
Małecki informuje, że nie zgadzając się na pominięcie konkursu minister wybrała inne wyjście: – Jednocześnie zarekomendowała powołanie ww. kandydata na p.o. dyrektora na sezon 2025/2026 – przy czym aktualna jest nadal zgoda ministra udzielona przy kwietniowym powołaniu.
Dopóki rządził w Polsce PiS, a ministrem kultury był Piotr Gliński, stosunki zarżadu województwa z resortem układały się dobrze. Te relacje pogorszyły się po zmianie władzy w kraju. Resort nie pozwala marszałkowi na meblowanie lubelskiej kultury bez konkursów. Zapowiedział także, że z końcem tego roku wygaśnie umowa z województwem o współprowadzeniu Teatru im Juliusza Osterwy. A to oznacza, że instytucja nie otrzyma z rządowej kasy ok. 2 mln zł co roku. MKiDN nie chce przedłużyć umowy m.in. ze względu na brak konkursów.
Czwartek – dzień sądu
Sytuacja w teatrze może się jeszcze bardziej skomplikować w czwartek, kiedy Wojewódzki Sąd Administracyjny orzeknie w sprawie powództwa Redbada Klynstry przeciwko zarządowi województwa. Odwołany wiosną dyrektor teatru chce unieważnienia uchwały, która pozbawiła go stanowiska. Jeżeli sąd stanie po stronie Klynstry, to formalnie teatr może mieć dwóch dyrektorów.
– Ja nie należałem do tych wszystkich innych dyrektorów, którzy raz na tydzień chodzili do marszałka i się mu kłaniali – mówił Klynstra po niedawnej rozprawie.
I oceniał, że wiele w sprawie jego odwołania zrobił wicemarszałek Piotr Breś (PiS). A chodzi o wielki remont i przebudowę teatru Osterwy za ok. 20 mln euro z funduszy unijnych.
Choć to nie Breś w zarządzie województwa odpowiada za kulturę (to zadanie Marcina Szewczaka), to on właśnie miał nalegać, aby wielką inwestycję prowadziła sama instytucja, a nie wybrana w przetargu firma jako inwestor zastępczy. Finalnie takiej firmy nie ma.
– Zaczął od zdania i to przy świadkach: „to co będzie z tym inwestorem zastępczym”? Powiedziałem, że właśnie chcę przedłużyć przetarg, bo chcę wiedzieć, jakie mogą być skutki prawne i finansowe w przypadku anulowania przetargu w ostatniej fazie. On powiedział: „to w takim razie ja tutaj mam dla pana odwołanie” – tak w sądzie Redbad Klynstra wspominał spotkanie z Bresiem w kwietniu. A nam tłumaczył: – W sytuacji wygranej w sądzie administracyjnym będzie bardzo wielki kłopot bałagan prawny. Okaże się, że uchwała o moim odwołaniu zostaje uchylna, czyli nadal jestem dyrektorem i powinienem wrócić na stanowisko do Lublina. Tymczasem nie bardzo mam na to ochotę, bo już się przeprowadziłem do Warszawy.
Małecki dodaje, że za powołaniem Adamczuka na dyrektorskie stanowisko przemawia fakt, że teatr przygotowuje się do rozpoczęcia przebudowy, a dyrektor „dysponuje stosownymi kompetencjami niezbędnymi na stanowisku dyrektora i pozwolą mu na przeprowadzenie prac przygotowujących budynek Teatru do planowanej inwestycji”.
Na czas wielkiego remontu teatr musi się wyprowadzić ze swojej siedziby przy ul. Narutowicza. Na nic starania, żeby ten czas przeczekać w Centrum Spotkania Kultur w miejscu prowadzonego przez miasto Lublin Teatru im. Andresena. Ten zostajen gdzie jest i Osterwa musi szukać nowego lokum.
Powrót Klynstry może wzniecić kolejny jeden pożar. Jeszcze w kwietniu pracownicy teatru, także aktorzy, wystosowali list, w którym nie zgadzają się na współpracę z dyrektorem. Przypomnieli o nim teraz w obliczy sprawy w WSA. „My, Zespół Aktorski Teatru im. J. Osterwy w Lublinie oświadczamy, że po odwołaniu p. Redbada Klynstry z funkcji dyrektora naczelnego, nie wyobrażamy sobie dalszej współpracy z w/w w jakimkolwiek zakresie. W ciągu 5-letniej kadencji p. Klynstry wielokrotnie zgłaszaliśmy brak satysfakcji ze współpracy” – piszą.
Na zdjęciu: Krzysztof Adamczuk, p.o. dyrektor Teatru im. Juliusza Osterwy, który stanowisko ma zajmować jeszcze przez rok (Fot. Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie)



NIEZŁY MAJĄ BAŁAGAN W TYM ARCHEO 🤣
No z takim pisowskim ryjem jak ten to rzeczywiście nadaje się do teatru !!! Rozmaitości albo dramatycznego jak caly j….y pis