6 minut czytania • 23.07.2025 15:40
Marszałek dyrektora już wybrał. Teatrem Osterwy ma rządzić urzędnik
Udostępnij
Marszałek województwa Jarosław Stawiarski (PiS) chce powołać dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w trybie bezkonkursowym. Choć Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego jasno dało do zrozumienia, że na takie rozwiązanie się nie zgadza. Tymczasem poprzedni dyrektor instytucji Redbad Klynstra walczy w sądzie.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Trwa meblowanie przez marszałka województwa Jarosława Stawiarskiego (PiS) dyrektorskich gabinetów podległych mu instytucji kultury. W Muzeum Zamoyskich w Kozłówce i Muzeum Wsi Lubelskiej żadnych zmian nie będzie. Konkurs na szefa Muzeum Zamoyskich w Kozłówce wygrał właśnie Andrzej Pruszkowski. Były prezydent Lublina a obecnie radny miejski PiS dotychczas kierował tą placówką jako p.o. dyrektora. Teraz dostał angaż na kolejne trzy lata – do 23 lipca 2028 roku.
Dyrektorską posadę zachował też inny radny miejski PiS Bartłomiej Bałaban, dotychczasowy p.o. dyrektora Muzeum Wsi Lubelskiej. Bałaban będzie kierował skansenem przez 7 lat. Na rozstrzygnięcie czeka jeszcze jeden konkurs – na szefa Muzeum Nadwiślańskiego. Kandydatem marszałka był Tomasz Mleczek, ale na jego powołanie „z wolnej ręki” nie zgodziło się Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które stawia na „wdrażanie transparentnych i uczciwych procedur konkursowych na stanowiska dyrektorów instytucji”.
– Potrzeba uregulowania trybu wybierania dyrektorów instytucji od lat zgłaszana była przez polskich artystów i ludzi kultury. Jest to standard, który rekomendujemy zawsze każdej instytucji – tłumaczył nam Piotr Jędrzejowski, rzecznik prasowy MKiDN.
Ale to był tylko drobny zgrzyt na linii marszałek – resort. Teraz szykuje się coś większego. – To będzie skandal na całą Polskę. Może się skończyć awanturą podobną do tej, która teraz jest w Kielcach – mówi nam jeden z urzędników marszałka.

Przypadek kielecki
Kielce są dziś na ustach całego światka kultury. – Tutaj wszyscy jesteśmy zakładnikami dosyć dziecinnej sytuacji. Pani marszałek Renata Janik czuje się osobiście urażona, że zespół teatru publicznie mówi, że popełniła błąd – mówił kilka dni temu na antenie Radia Kielce Michał Kotański, były wieloletni dyrektor Teatru Żeromskiego w Kielcach, który w wyniku konfliktu z marszałek województwa zrezygnował ze stanowiska.
W kwietniu rozstrzygnięto konkurs na nowego dyrektora kieleckiej sceny dramatycznej, ale nie wygrał go kandydat samorządu województwa, ale Jacek Jabrzyk z Teatru Zagłębia w Sosnowcu. Świętokrzyska marszałek nie powołała go na to stanowisko i ogłosiła drugi konkurs. Mimo że ten wygrany przez Jabrzyka nie został formalnie unieważniony. Ministerstwo na takie rozwiązanie się nie zgadza i oczekuje, że sceną będzie kierował zwycięzca pierwszego konkursu. Jest pat, bo z jednej strony marszałek nie może powołać nikogo bez zgody MKiDN, z drugiej nie chce powołać osoby, na którą resort się zgadza.
Podobne przeciąganie liny właśnie zaczęło się w Lublinie.
Teatr Osterwy (nie) szuka dyrektora
Od kwietnia br. dyrektorem Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie jest Krzysztof Adamczuk (brat Piotra Adamczuka, dyrektora i redaktora naczelnego TVP3 Lublin). To nie artysta, ale absolwent Politechniki Lubelskiej, który w latach 2017-2022 kierował Działem Inwestycji i Projektów Unijnych w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Lublinie. W Teatrze Osterwy Urząd Marszałkowski umieścił go w lutym 2023r. – do stycznia 2025 r. jako zastępca dyrektora ds. Inwestycji odpowiadał m.in. za przygotowanie dokumentacji do planowanego generalnego remontu placówki.
Adamczuk zastąpił na stanowisku odwołanego Redbada Klynstrę, który kierował teatrem (także bez konkursu) od 2021 roku. Od początku było wiadomo, że Adamczuk jest na chwilę i szybko marszałek będzie musiał szukać nowego, pełnoprawnego szefa teatru. Nie szukał daleko.
Na uchwale o zamiarze powołania na stanowisko dyrektora z pominięciem procedury konkursowej, właśnie Krzysztofa Adamczuka widnieją podpisy marszałka Stawiarskiego i członka zarządu województwa Jarosława Kwaska. Zarząd ma zamiar wystąpić o opinie w tej sprawie do związków zawodowych, stowarzyszeń twórczych oraz do ministerstwa. Ale na zgodę tego ostatniego raczej liczyć nie może. Po zmianie władzy w kraju współpraca lubelskiego marszałka z resortem kultury nie układa się najlepiej. Od nowego roku MKiDN nie będzie już współprowadziło lubelskiego teatru (i dokładało do jego budżetu 1,8 mln zł rocznie). Jedną z przyczyn takiej decyzji jest właśnie brak ogłoszenia i przeprowadzenia konkursu na stanowisko dyrektora tej instytucji.
Anna Nycz z Kancelarii Marszałka wyjaśnia, że możliwość powołania dyrektora bez konkursu daje ustawa o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej. Ale też przyznaje, że potrzebna jest zgoda ministra kultury (od czwartku będzie nim Marta Cienkowska).
– Pan Krzysztof Adamczuk zna funkcjonowanie Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie oraz dysponuje stosownymi kompetencjami niezbędnymi na stanowisku dyrektora. Jako były zastępca Dyrektora ds. Inwestycji w tym Teatrze prowadził prace przygotowujące budynek Teatru do remontu i modernizacji, nadzorując budżet i dokumentację inwestycji, co jest niezwykle ważne w kontekście obecnych projektów – reklamuje tę kandydaturę urzędniczka. Chodzi o przebudowę i modernizację budynku za ok. 20 mln euro, która wciąż nie może się rozpocząć.
Klynstra idzie do sądu
Broni nie składa też Redbad Klynstra. Oficjalnym powodem jego odwołania ze stanowiska były wyniki kontroli z 2022 r. i orzeczenie rzecznika dyscypliny finansów publicznych z czerwca 2024 r. RIO uznała dyrektora Teatru Osterwy odpowiedzialnym naruszenia dyscypliny finansów publicznych przez wypłacenie swojej zastępczyni Adriannie Całus nagrody w kwocie 29 tys. zł brutto. Jednocześnie rzecznik odstąpił od wymierzenia dyrektorowi kary.
Klynstra tę sytuację przedstawiał inaczej. Twierdzi, że próbowano go zwolnić już wcześniej, a nie chodziło o żadną kontrolę, ale o to, kto i jak będzie kierował wielką i drogą przebudową i modernizacją teatru. Według Klynstry Urząd Marszałkowski nie chciał zatrudnić inwestora zastępczego – zawnętrznej, profesjonalnej firmy, która w imieniu teatru prowadziłaby przebudowę.
Klynstra rozpoczął właśnie batalię sądową. Ale nie w sądzie pracy, tylko w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Były dyrektor chce unieważnienia uchwały odwołującej go ze stanowiska. Zarzuca m.in. że marszałek podjął finalną decyzję rok od zasięgnięcia w tej sprawie opinii, wyniki kontroli były znane od lat i „nie polegały na prawdzie” a do tego odwołanie ze stanowiska nie było konsultowane z MKiDN. Poza tym uchwała nie została podjęta na posiedzeniu zarządu województwa.
„Zdaniem strony skarżącej powyższe naruszenia prawa doprowadziły w konsekwencji do bezprawnego odwołania jej z zajmowanego stanowiska, co uzasadnia wnioski skargi w zakresie uchylenia w całości zaskarżonej uchwały, ewentualnie stwierdzenia jej nieważności” – relacjonuje rzecznik prasowy WSA w Lublinie, sędzia Robert Hałabis.
Zarząd województwa wniósł o oddalenie skargi i podtrzymuje swoje stanowisko. A to powtórzenie uzasadnienia do kwietniowej uchwały o odwołaniu Klynstry. W dokumencie padają takie zrzuty jak: „wydatkowanie w roku 2022 środków publicznych na śniadania pracowników Teatru w łącznej kwocie 6 600 zł podczas, gdy przepisy obowiązującego prawa nie przewidują finansowania pracownikom wyżywienia, a zatem finansowanie ich ze środków publicznych jest prawnie nieuzasadnione„, czy „wypłacanie głównej księgowej 'zaliczek na poczet wynagrodzeń’, które następnie (…) były zwracane na konto Teatru lub kasy, co stanowiło swoisty rodzaj pożyczki udzielonej przez pracodawcę„.
Formalnie Redbad Klynstra jest na wypowiedzeniu do końca lipca: – W sytuacji wygranej w sądzie administracyjnym będzie bardzo wielki kłopot bałagan prawny. Okaże się, że uchwała o moim odwołaniu zostaje uchylna, czyli nadal jestem dyrektorem i powinienem wrócić na stanowisko do Lublina. Tymczasem nie bardzo mam na to ochotę, bo już się przeprowadziłem do Warszawy – mówi nam.
Na zdjęciu: Redbad Klynstra, Jarosław Stawiarski i Krzysztof Adamczuk (Fot. archiwum/Facebook/Teatr im. Juliusza Osterwy)





Chorosiński powinien iść na artystycznego dyrektora Osterwy. I wszystko było by poukładane.
Nie zapominajmy o roli pewnego zberesia, pardon, marszałka Bresia!
I co w tym złego? Tak jak pisałem. Chorosiński na artystycznego a ten niech buduje nowy teatr (remontuje stary). To bardzo rozsądna decyzja.