8 minuty czytania • 07.08.2025 08:45
Marszałek dał, dyrektor wziął, ale ich nie chce. Walka o organy Filharmonii Lubelskiej
Udostępnij
Protestują muzycy, organmistrzowie i ci, którzy w latach 90. ściągali koncertowe organy z Poczdamu do Lublina. Ale obecny dyrektor FL z demontażu instrumentu nie rezygnuje. Znalazł już firmę, która gotowa jest podjąć się tego zadania. Zapewnia też, że ma magazyn z „odpowiednimi warunkami”.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
Organmistrz: – W marcu tego roku był robiony pomiar organów. Chciano je sprzedać jednemu z kościołów na Śląsku. Ale okazały się za duże i nic z tego nie wyszło.
Muzyk regularnie koncertujący na tym instrumencie: – Wcześniej docierały do mnie jakieś pogłoski, ale nikt nie dawał temu wiary. Nie było z czym iść do prasy.
Pracownik Filharmonii Lubelskiej: Demontaż organów to może być część planu przearanżowania sali koncertowej FL na salę Opery Lubelskiej. W zamian FL dostanie salę, z której teraz korzysta opera, tę na poziomie -1.
Tematu nie udało się jednak załatwić bez rozgłosu. Sprawę opisaliśmy w zeszłym tygodniu. Chwilę po tym gdy FL stała się właścicielem instrumentu (zarząd województwa zatwierdził darowiznę 27 czerwca) dyrektor instytucji ogłosił przetarg na jego demontaż i złożenie w magazynie. Terminy też są wyśrubowane – organy z sali koncertowej mają zniknąć do 15 września, a na zaprojektowanie nowych wykonawca dostanie tylko 120 dni.
Filharmonia chce szybko wydać pieniądze
Na prace obejmujące również „wykonanie projektu organów” FL zamierzała wydać w sumie 180 tys. zł. Dwie zainteresowane zleceniem firmy, które wystartowały w przetargu ogłoszonym 15 lipca, zażyczyły sobie dużo więcej. Słoweńskie Orglarstvo Škrabl D.O.O swoje usługi wyceniło na 516,3 tys. zł, a Zakłady Organowe Zych z Wołomina na 750,3 tys. zł. Dyrektor Dominik Mielko błyskawicznie, bo już drugiego dnia po otwarciu ofert i unieważnieniu postępowania, ogłasza kolejny przetarg. 24 lipca ponownie szuka chętnego na „demontaż i wykonanie projektu organów”. Słoweńcy są nadal zainteresowani, nawet nieznacznie obniżają cenę (do 498,8 tys. zł). Ale pojawia się też firma z Węgier – AerisOrgona Kft., która chce tylko 186 tys. zł.
Czy dyr. Mielko podpisze umowę z Węgrami? Niewykluczone – postępowanie nie zostało unieważnione, nie pojawiło się też ogłoszenie o kolejnym. Nieco światła na przyczyny takiego pośpiechu rzuca korespondencja z jednym z oferentów. Zainteresowana zleceniem firma sugeruje, że na „wykonanie dokumentacji projektowej nowego instrumentu organowego” powinno być 9 miesięcy, a nie tylko 120 dni. Filharmonia odpowiada na to krótko: „Termin wykonania dokumentacji projektowej instrumentu podyktowany jest obowiązkiem rozliczenia środków, z których Zamawiający korzysta w celu sfinansowania zamówienia”.
„To zabytek światowej klasy”
Sprawa spotkała się z ogromnym oburzeniem środowiska. Pracownicy FL plan demontażu organów wprost nazywają „zbrodnią w biały dzień”. Działania obecnego dyrektora (Mielko to stanowisko objął we wrześniu 2023 r.) głośno krytykują byli szefowie instytucji. W sieci trwa zbiórka podpisów pod petycją „Uratujmy organy w Filharmonii Lubelskiej!”. Jej autorką jest Natalia Zanni-Lewandowska, lubelska organistka, improwizatorka i kompozytorka. – Gdy się o tym dowiedziałam, byłam przerażona – przyznaje w rozmowie z nami.
O pilną interwencję w tej sprawie posłanka Koalicji Obywatelskiej Bożena Lisowska poprosiła Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. – Instrument ten nie jest tylko elementem wyposażenia sali koncertowej, ale w opinii środowisk muzycznych stanowi zabytek klasy światowej – alarmuje parlamentarzystka. Interwencję w tej sprawie podjęła też lubelska posłanka Polski 2050 Joanna Mucha. – Kiedy i kto podjął decyzję o demontażu organów? Czy planowana jest ich sprzedaż? Ewentualnie jak miałaby wyglądać ich „modernizacja” i pomniejszenie? – dopytuje.
Organy, bez których dziś trudno wyobrazić sobie salę koncertową Filharmonii Lubelskiej, przyjechały do Lublina latem 1997 r. Instytucją kierowała wówczas Teresa Księska-Falger. Organy wybrał i zamówił jej poprzednik na stanowisku – Adam Natanek. – Ile starań trzeba było, by je zdobyć – wspominał po latach w rozmowie z Jawnym Lublinem. Instrument kosztował 600 tys. marek niemieckich, czyli prawie 2 mln zł. Jest użytkowany do dziś i sam dyrektor Mielko przyznaje, że jest sprawny. Na organach grali wybitni wirtuozi polscy i zagraniczni, m.in. Joachim Grubich w 2003 r., a płyta z tego występu (“Wieczór organowy w Filharmonii Lubelskiej”) zdobyła Fryderyka 2004. Grała na nich Monika Brodka podczas koncertu w październiku 2016 r.
Z największymi emocjami sprawie przyglądają się ci, którzy ten instrument dobrze znają. – Petycja była po to, by mógł ją podpisać każdy, komu leży na sercu los tego instrumentu. List to fachowa opinia osób, które naprawdę się na tym znają. Tych, którzy na nim grają. Tych, co je konserwują. I tych, którzy zajmują się nim na bieżąco – tłumaczy Zanni-Lewandowska, współautorka listu otwartego do dyrektora filharmonii.
– Tu nie ma żadnego ataku. Jest troska o instrument światowej klasy. To normalna droga, że się pyta i oczekuje odpowiedzi – dodaje Teresa Księska-Falger, która podpisała się pod pismem.
Zrobili to również: dr Eva Robert Brodacki (wieloletni organista FL i konsultant projektu organów),
Krzysztof Deszczak (wykonawca prac konserwatorskich), dr hab. Jadwiga Kowalska z Instytutu Muzykologii KUL, Adam Lewandowski (wieloletni organista parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Trójcy w Warszawie), Stanisław Maryjewski (pierwszy organista Archikatedry Lubelskiej, członek Komisji ds. Muzyki Kościelnej), Adam Olejnik (wykonawca remontu organów), czy dr Adam Załęski (wieloletni kantor Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Lublinie).
W poniedziałek dokument trafił na biurko dyrektora Filharmonii Lubelskiej. Został wysłany także do marszałka, wojewody lubelskiego, prezydenta Lublina i ministra kultury. Do jego treści wrócimy dalej.
List-otwarty-w-sprawie-organow-w-Filharmonii-Lubelskiej-2Kiedyś sarkofag, dziś magazyn
Dlaczego dziś nowy szef filharmonii chce demontować instrument, którego zaledwie pięć lat temu przeszedł gruntowną konserwację? Dyr. Mielko tłumaczy to potrzebą poprawy akustyki sali koncertowej, do której są poważne zastrzeżenia od czasu modernizacji budynku w 2015 roku. Wtedy ze ścian została zdjęta drewniana wykładzina. Pozostawiono gołą cegłę, która nie przenosi brzmienia. Mielko chce teraz przykryć ścianę drewnianymi panelami i poprawić izolację akustyczną całego wnętrza. Mówi też o pogłębieniu sceny – tak, by zmieściła się na niej duża orkiestra. W rozmowach z dziennikarzami zapewnia, że nie zamierza go sprzedać. Nie wyklucza też, że organy mogą na scenę wrócić po tym, jak zostaną „pomniejszone i zmodernizowane”.
W zapowiedzi powrotu organów do sali koncertowej mało kto jednak wierzy. Muzycy i organmistrzowie przypominają, że nawet przy tak wielkim remoncie jaki miał miejsce w 2015, nikt całego instrumentu nie demontował – zdjęto jedynie piszczałki. Jeszcze większe zaskoczenie budzi pomysł „przetransportowania i umieszczenia instrumentu w wyznaczonym magazynie Filharmonii na terenie miasta Lublin”.
Teresa Księska-Falger (dyrektorka FL w latach 1996-2003): – Przez czas remontu i budowy obecnego Centrum Spotkania Kultur organy były opakowane i zabezpieczone. By nic i nikt nie naruszył ich jestestwa.
Adam Olejnik, organmistrz: – Instrument zabezpieczaliśmy w ramach kontraktu z Budimexem w czasie remontu sali koncertowej. Trzeba było zbudować specjalny sarkofag, w którym były odpowiednie warunki klimatyczne dla organów.
Wojciech Rodek (dyrektor FL w latach 2018-2022): Firma Schucke na czas remontu chciała zdemontować organy i przechować w swoich magazynach, ale urząd wybrał tańszą opcję – budowy sarkofagu.
Długa lista pytań, a dyrektor na urlopie
Mimo wielkich emocji jaki towarzyszą tej sprawie, list jest stonowany i rzeczowy. Grupa muzyków, organistów i organmistrzów „głęboko zaniepokojona sytuacją związaną z organami”, punktuje sprzeczności w wypowiedziach dyrektora FL i pyta o jego rzeczywiste intencje.
„Zwraca uwagę sprzeczność pomiędzy faktem zamówienia projektu nowych organów a wyrażoną w mediach niepewnością Dyrektora co do dalszych planów w zakresie obecnego instrumentu organowego.”
„Wątpliwości wzbudza twierdzenie Dyrektora, jakoby całkowity demontaż obecnego instrumentu był niezbędny do przeprowadzenia remontu sali. Pragniemy przypomnieć, że ostatni remont sali w roku 2016 odbył się bez demontażu organów, a jedynie w celu ochrony instrumentu zdjęto piszczałki z wiatrownic.”
„Należy zauważyć, że aby organy nie ucierpiały na takim przechowywaniu, magazyn ten powinien zapewniać ściśle określone warunki termiczne oraz stałą, odpowiednią wilgotność. Taki magazyn, nawet jeśli istnieje na terenie Lublina, musiałby wiązać się z ogromnymi kosztami wynajmu, zwłaszcza że nie wiadomo jak długo organy miałyby tam być składowane.”
„Obecne organy zostały zaprojektowane specjalnie do tej sali przez renomowaną firmę Alexander Schuke Potsdam Orgelbau GmbH, posiadającą ogromne doświadczenie w budowaniu instrumentów do sal koncertowych. Wpływ prospektu instrumentu na akustykę sali został zatem wzięty pod uwagę. (…) Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że organy zostały zaprojektowane w taki sposób, aby zajmować jak najmniej cennego miejsca na scenie – prospekt jest zawieszony na ścianie nad sceną, zaś miejsce zajmuje jedynie stół gry, według dokumentów jest to ok. 3 metrów szerokości sali”.
„Jako eksperci wyrażamy również zaniepokojenie przedstawionymi wyżej pogłoskami o planowanych zmianach w obecnym instrumencie, w szczególności co do potencjalnej zmiany traktury gry na elektryczną. (…) Rezygnacja z mechanicznego stołu gry jest znaczącym pogorszeniem jakości i wartości instrumentu, a także jest niezgodna z obecnie panującymi trendami w budownictwie organowym.”
Tydzień temu wysłaliśmy do marszałka województwa Jarosława Stawiarskiego (PiS) szereg pytań. Pytaliśmy m.in. o wartość rynkową organów, dlaczego zostały przekazane Filharmonii Lubelskiej, czy rzeczywiście FL zamierza zamienić się na sale z Operą Lubelską. Rzecznik marszałka Remigiusz Małecki poinformował nas, że pytania zostały przekazane do dyrektora Filharmonii Lubelskiej. Dyr. Mielko zapowiada, że odpowie po urlopie, z którego wraca w najbliższy poniedziałek. Również wtedy będzie mógł się też odnieść do treści listu otwartego.
Z planu demontażu instrumentu rezygnować nie zamierza. Pytany o magazyn zapewnia, że kierowana przez niego instytucja dysponuje odpowiednią przestrzenią. – Oczywistością jest, że taki instrument powinien być przechowywany w odpowiednich warunkach, we właściwej temperaturze i wilgotności – stwierdza.
– Magazyn powinien mieć w miarę stałą temperaturę: 10-20 °C i wilgotność pomiędzy 40 a 60 procent. Najważniejsze aby piszczałki cynowe, głównie frontowe, czyli te prawie pięciometrowe, stały w pionie – precyzuje Krzysztof Deszczak, organmistrz, który ostatnio konserwował instrument. Deszczak podkreśla, że w innym przypadku organy „bardzo szybko się rozpłaszczą”. – I będą wymagały bardzo trudnych zabiegów remontowych, czasami już nie mogących przywrócić im pełni okrągłego przekroju.
Na zdjęciu: organy w sali koncertowej Filharmonii Lubelskiej są nie tylko instrumentem, stanowią także ważny element kompozycji sceny

