Udostępnij
Najsurowszą karę wymierzyła Marianowi M. komisja dyscyplinarna – został wydalony z zawodu. Ale to nie koniec kłopotów byłego nauczyciela fotografii w Zespole Szkół Odzieżowo-Włókienniczych w Lublinie. Trwa prokuratorskie śledztwo.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
Działająca w Lubelskim Kuratorium Oświaty Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli w przypadku uznania winy Mariana M. miała cały wachlarz kar. Od nagany po wydalenie z zawodu. Orzekła tę najsurowszą.
Marian M. może się od niej odwołać do wyższej instancji. – Do Odwoławczej Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Ministrze Edukacji. Jest na to 14 dni od otrzymania orzeczenia. Jeszcze go nie otrzymał – mówi nam Weronika Jezior, przewodnicząca Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli w lubelskim kuratorium.
Szkolny skandal
„Pan Marian” na tle innych nauczycieli wyróżniał luzackim stylem bycia. Żartował, szybko skracał dystans. Momentami był też chimeryczny. W jednym momencie nie miał nic przeciwko temu, że uczniowie zwracają się do niego per „kierowniku”, za chwilę bardzo się na to złościł. Taki obraz nauczyciela fotografii wyłania się z opowieści uczniów Zespołu Szkół Odzieżowo-Włókienniczych przy ul. Lwowskiej w Lublinie.
Monika (imię zmienione) była jego uczennicą. Przez cztery lata (2018-2022) byli też w związku. Gdy dziewczyna u niego zamieszkała miała 17 lat. On 36. Potem wyszło na jaw, że uczennic, z którymi Marian M. utrzymywał zbyt bliskie kontakty, było więcej. Nie w każdym przypadku dochodziło do seksualnych zbliżeń.
– Miałyśmy duże obawy o to, jak to się skończy. I duże zastrzeżenia do przesłuchania w kuratorium, ale teraz czujemy ulgę. Bardzo nas cieszy, że M. nie będzie mógł już pracować w zawodzie nauczyciela – mówi nam dziś Monika.– Myślę, że nie mogła zapaść inna decyzja, bo w kuratorium powiedziałyśmy wszystko i przekazałyśmy dowody (screeny rozmów w komunikatorach internetowych i sms-ów – red.). Mam nadzieję, że ta sprawa pokaże innym osobom w podobnej sytuacji do naszej, że warto walczyć i można wygrać. A dyrektorom innych placówek, jak należy w takich sprawach się zachować. I mam też nadzieję, że orzeczenie będzie też pomocne prokuraturze, bo przecież nie wydala się nikogo z zawodu bezpodstawnie – dodaje.
Trzy młode kobiety zgłosiły się też do prokuratury. Jak informuje nas prok. Marek Zych, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie, śledztwo trwa. Obecnie śledczy czekają na opinię biegłego z zakresu informatyki.
Monika idzie do dyrektorki
W tej sprawie arcyważne są daty.
Październik 2022. Monika, która już skończyła ZSOW, opowiada dyrektorce szkoły Halinie R. o Marianie M. i jego kontaktach z uczennicami. Potem swoje historie przedstawiają kolejne dziewczyny.
Halina R. wzywa Mariana M. na rozmowę i zapowiada, że decyzję co do jego dalszej pracy podejmie w na początku listopada. Nauczyciel jednak nie czeka. Sam odchodzi ze szkoły. Uczniom i innym nauczycielom mówi, że dostał lepszą ofertę w innej szkole w powiecie łęczyńskim (już tam nie pracuje).
Halina R. nie zawiadamia ani prokuratury, ani kuratorium, ani Urzędu Miasta.
Październik 2023. Halina R. dostaje od prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka nagrodę za szczególne osiągnięcia w zakresie pracy dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej.
Cały czas wśród uczniów ZSOW krążą plotki, przekazywane są screeny rozmów, jakie M. prowadził z uczennicami.
Rok 2025. Do jednego z nauczycieli, Michała Patronia podchodzi uczennica. – Sorze, widział sor? – pokazuje screeny na telefonie.
Patroń zaczyna śledztwo, rozmawia z uczniami, kompletuje elementy tej układanki. Stawia też publicznie nauczycielom i dyrektorce pytania o to, jak powinna się zachować osoba wiedząca o przypadkach wykorzystywania seksualnego. – Jeśli pan o czymś wie, proszę powiedzieć – miała odpowiedzieć na jednej z rad pedagogicznych Halina R.
I Patroń mówi.
Maj 2025. Michał Patroń o swoich podejrzeniach pisze do Rzecznika Praw Dziecka. Pismo trafia do Lubelskiego Kuratorium Oświaty, do Urzędu Miasta, a zastępca prezydenta Lublina Mariusz Banach zawiadamia prokuraturę.
Sierpień 2025. Halina R. zostaje powołana przez prezydenta miasta na kolejną 5-letnią kadencję dyrektorską w szkole. Konkurs został ogłoszony w kwietniu. Zgłosiła się tylko Halina R., ale szybko też się z niego wycofała. Kiedy jednak działający w kuratorium rzecznik dyscyplinarny umarza postępowanie wobec dyrektorki, w ponownym konkursie wygrywa. Sprawa w kuratorium została umorzona z powodu przedawnienia, bo od rozmowy Moniki z dyrektorką minęły dwa lata. Choć przepisy wskazują, że w przypadku czynów o charakterze seksualnym ta zasada nie obowiązuje. Nikt się jednak od decyzji rzecznika nie odwołuje.
Wrzesień 2025. Jawny Lublin opisuje tę sprawę.
Kilka dni później Tomasz Szabłowski, Lubelski Kurator Oświaty zwołuje w ZSOW nadzwyczajną radę pedagogiczną. Przed szkołą uczniowie urządzają pikietę. Krzyczą: „Chcemy się czuć bezpiecznie” i „Murem za Patroniem”. Kiedy nauczyciel przechodzi koło młodych ludzi, rozlegają się brawa.
Wtedy też z uczniów wylewają się wszystkie problemy. Opowiadają, jak są traktowani, obrażani przez nauczycieli. Kuratorium i miasto wchodzą do szkoły z kontrolami.
Październik 2025. Halina R. zostaje zawieszona a następnie odwołana ze stanowiska dyrektora ZSOW. Teraz szkołą kieruje Agnieszka Szczepańska.
Jednocześnie miasto składa kolejne zawiadomienie do prokuratury za to, że dyrektorka „naraziła poszkodowaną uczennicę na ujawnienie jej danych osobowych oraz innych szczegółów z życia prywatnego przed organem samorządu szkolnego oraz innymi uczniami”.
Chodzi o październikowe spotkanie z uczniami, na którym była obecna dziewczyna, a dyrektorka mówiła jej kontaktach z nauczycielem fotografii.

Śledztwo i trzy postępowania
Śledztwo w sprawie dyrektorki szkoły trwa. Oprócz kwestii ujawnienia informacji o uczennicy jego przedmiotem jest także wydarzeń z października 2022 roku – niezawiadomienia przez nią o możliwości popełnienia przestępstwa przez nauczyciela. Kolejny wątek to niedopełnienie obowiązków służbowych, czyli dopuszczenie do kontaktu z uczniami nauczyciela, mimo że wiedziała o tym, że zachodzi podejrzenie popełnienia przez niego przestępstwa.
Kuratorium wszczęło postępowania wyjaśniające w stosunku do Haliny R. a także nauczycielki informatyki Renata K. Chodzi o podejrzenie złamania zapisów artykułu 6 Karty Nauczyciela. A te mówią, że nauczyciel ma: „rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, w tym zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę (…)„.
Renata K. po pikiecie groziła uczniom, że poniosą konsekwencje swoich działań.
Kolejne postępowanie dotyczy szkolnej pedagog Marzeny K. Zarzut dotyczy nieudzielenia wsparcia i pomocy uczennicom, pomimo że pedagog wiedziała o sprawie od 28 października 2022. Mowa jest także o narażaniu uczennic na przemoc seksualną.
– Wszystkie postępowania wyjaśniające są w toku – mówi Marzenna Grzeszczyk, Rzecznik Dyscyplinarny ds. Nauczycieli przy Wojewodzie Lubelskim.
Jedna z obecnych uczennic ZSOW opowiada nam, że gdy wybuchła afera atmosfera w szkole była fatalna. – Ale wtedy też zobaczyliśmy, że coś możemy. Byłam pod wielkim wrażeniem tego, jak wiele osób przyszło na pikietę. I to nie tylko dziewczyny, ale też chłopaki. Coś nam się udało. Teraz jesteśmy traktowani lepiej, nauczyciele uważają na to, co do nas mówią i jak się zachowują. Myślę, że teraz jest tak, jak powinno być od zawsze.
Na zdjęciu: Marian M. decyzją komisji dyscyplinarnej został wydalony z zawodu. Może się od tego orzeczenia odwołać (Fot. sko)



Dodaj komentarz