6 minuty czytania • 23.09.2024 07:49
Ludzie wkurzeni na komunikację i urzędników. Kilkaset skarg w kilkanaście dni
Udostępnij
Spływają ze wszystkich dzielnic, a większość to prośby o zmiany rozkładów komunikacji miejskiej. W ciągu kilkunastu dni pasażerowie wysłali do ZDiTM 300 wniosków. Urzędnicy zamierzają wprowadzić modyfikacje na kilku liniach, ale kursów nie przybędzie.
O tym, jak nieprzystosowana do potrzeb mieszkańców jest komunikacja miejska w Lublinie, piszemy ostatnio wyjątkowo często. Właściwie nie ma dnia, żebyśmy nie dostali e-maili i telefonów w tej sprawie. I zawsze chodzi o to samo – o rozkład jazdy. Mieszkańcy narzekają głównie na dwie rzeczy. Po pierwsze – autobusy i trolejbusy kursują zbyt rzadko i tego. Po drugie – coraz częściej zdarza im się w ogóle na przystanek nie przyjechać.
>>>Szanowni Państwo… List o komunikacji miejskiej: „to porażka na skalę dotąd niespotykaną”<<<
„W wakacje były przegubowe, a teraz, gdy wrócili uczniowie, fundujecie pasażerom przygody rodem z wagonów bydlęcych. Ledwie dziś znalazłam miejsce siedzące, a to przecież jeden z pierwszych przystanków czterdziestki! Nie muszę chyba pisać, co się działo potem. Tłok, smród i chęć ucieczki na zewnątrz” – pisała do nas i do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego na początku września jedna z Czytelniczek.
„To kpina. Wczoraj dziecko wracało godzinę ze szkoły, bo dwa 159 pod rząd nie przyjechały w ogóle. Żeby mieć pewność, że zdąży się na wizytę do lekarza, trzeba brać taksówkę. Wycofane linie, coraz mniej kursów, a do tego cześć autobusów nie przyjeżdża, a władze miasta coraz bardziej odklejone od rzeczywistości” – to jeden z ponad 150 komentarzy pod facebookowym postem, w którym miasto chwaliło się ściągnięciem na weekendową prezentację 25-metrowego autobusu.
I kolejny komentarz: „Lubelscy urzędnicy: Nie potrafimy zrobić zwykłej rzeczy, która ułatwi życie ludziom, nie umiemy ułożyć rozkładów jazdy, to zróbmy coś spektakularnego, niech wszyscy o tym piszą, może zatrze się złe wrażenie z początku roku szkolnego”.
Miała być dobra zmiana
Właśnie na początku września doświadczyliśmy finału komunikacyjnej rewolucji, jakiej Lublin nie przechodził od lat. Już pod koniec zeszłego roku, gdy urzędnicy ujawnili na czym te zmiany mają polegać, było wiadomo, że wielu się nie spodobają. Choćby dlatego, że kilka popularnych linii (np. 1 i 4), zostało skasowanych i zastąpionych innymi.
Ale pierwotne założenia były obiecujące. Autobusy i trolejbusy na najważniejszych liniach miały jeździć częściej – co 15 minut. Miały też w końcu docierać do nowych, peryferyjnych osiedli. A potem okazało się, że autobusy co 15 minut w rozkładach są, ale tylko w godzinach szczytu. W weekend nierzadko autobus jest raz na godzinę.
– W środę wieczorem wracałem z centrum miasta do domu. Nawet latem o tej porze był jakiś bezpośredni autobus. Teraz musiałem jechać z trzema przesiadkami. Na każdym przystanku z 10-12 minut czekania. To wydłużył podróż o jakieś 30 minut – irytuje się pan Paweł. – Trudno jest mi obecnie złapać autobus, z którego dojadę z punktu A do punktu B. Może o to w tym chodzi? Może ta zmiana polega na tym, że by pasażer kombinował z przesiadkami?
Zarząd, firmy, kary
Wyjaśnijmy dwie sprawy. Za rozkłady jazdy odpowiada Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego z dyrektorem Grzegorzem Malcem na czele. Zleca on kursy trzem firmom: prywatnym Irex i Lubelskim Liniom Autobusowym oraz Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu. MPK z prezesem Bogdanem Kołciukiem jest głównym przewoźnikiem i graczem na tym rynku. I to na tę miejską spółkę spadają największe gromy, gdy autobus się na przystanku nie pojawi.
Od początku miesiąca do 19 września MPK miało zrealizować 917,4 tys. wozokilometrów, LLA – 18,5 tys. wzkm, a Irex 29,2 tys. wzkm. Plan się nie udał w 100 proc. – Odsetek niezrealizowanych wozokilometrów przez miejskiego przewoźnika MPK Lublin nie odbiega znacznie od tej wartości w przypadku przewoźników prywatnych świadczących usługi przewozu w lubelskiej komunikacji miejskiej – informuje Monika Fisz, rzeczniczka ZDiTM. Ale liczby pokazują coś innego.
Dla MPK ten wskaźnik wyniósł 3,5 proc., dla LLA było to 0,2 proc. a dla Irex 0,5 proc. Za to, że jakiś kurs nie zostanie zrealizowany albo będzie spóźnienie firmy są karane. Rozliczenie następuje co kwartał. Przewoźnik nie otrzymuje też zapłaty za niezrealizowane kursy.
Ludzie listy piszą
„Kolejny tydzień i brak 40. Tym razem przystanek Kamińskiego 04 o 16:15. Może by zacząć żeby autobusy w ogóle jeździły…” – to komentarz do facebookowego wpisu, w którym miasto chwali się, że będzie więcej ładowarek dla autobusów elektrycznych. Właśnie przy takich okazjach pasażerowie starają się zwrócić uwagę na problem z komunikacją: „Wczoraj spóźniłem do pracy, ponieważ nie przyjechała 3 na Plac Wolności 7:36” – to kolejny głos na Facebooku.
Ludzie piszą też do ZDiTM. Urzędnicy często dostają od pasażerów różne wnioski, skargi i pochwały, ale przy każdej zmianie rozkładu jazdy jest ich więcej. Im korekty są poważniejsze, tym sygnały są liczniejsze. I tak jest obecnie.
Monika Fisz, rzeczniczka ZDiTM w Lublinie: – Co do samej remarszrutyzacji (zmiana tras, nowe trasy, zamiana końcówek) nie mamy stosunkowo negatywnego odbioru, wręcz docierają do nas głosy zadowolenia – linia 29 na Chodźki czy nowa linia nr 4 (w koncepcji 27). Gros dotyczy zmian w zakresie godzin odjazdu. Przypomnę, że po wdrożeniu III etapu zmian w dni powszednie liczba linii kursujących w szczycie porannym i popołudniowym co kwadrans uległa zwiększeniu z 5 do 16 linii, co było spełnieniem ważnego postulatu wnoszonego przez mieszkańców.
Od początku września ZDiTM dostał już ok. 300 wniosków od mieszkańców, a ponad połowa z nich dotyczy dostosowania godzin odjazdów autobusów i trolejbusów do godzin pracy szkół, czy zakładów pracy. Szczególnie we wczesnych godzinach porannych i późnych godzinach wieczornych.
– Obserwowany wzrost liczby wniosków składanych do nas w zakresie funkcjonowania komunikacji miejskiej jest zjawiskiem pozytywnym i świadczy o kilku istotnych kwestiach. Po pierwsze coraz więcej osób interesuje się tym, jak działa komunikacja miejska. Zwiększona liczba wniosków pokazuje, że ludzie chcą mieć realny wpływ na to, jak wygląda komunikacja miejska w ich mieście. Chcą brać udział w decyzjach dotyczących tras, rozkładów jazdy czy częstotliwości kursów. Dzięki licznym wnioskom łatwiej jest zidentyfikować konkretne potrzeby mieszkańców i dostosować do nich ofertę komunikacji miejskiej. To pozwala na bardziej precyzyjne reagowanie na zmieniające się potrzeby mieszkańców – ocenia Monika Fisz.
Będą zmiany
Czy te listy od wkurzonych pasażerów i sygnały ze spotkań w dzielnicach wywołają jakikolwiek skutek? Wszystkimi wnioskami zajmuje się Wydział Przewozów. Pierwsze korekty rozkładu są już wprowadzane. Jednak na to, że nagle przybędzie autobusów i zaczną jeździć częściej, nie ma co liczyć.
– Dostosowujemy rozkład linii nr 37, który po zmianie trasy uległ modyfikacji i wymaga aktualizacji. Poprawiona zostanie także koordynacja rozkładu linii nr 4, 8 i 34, na wspólnych odcinkach. Tym samym dostosujemy rozkład do potrzeb m.in. w zakresie korekty odjazdów i zmiany przydziału taboru – wylicza Monika Fisz.
Ile to kosztuje
Zgodnie z „Raportem o stanie miasta Lublin” za 2023 rok transport i komunikacja stanowi 15 proc. (z 2 939 282 929 zł) miejskich wydatków. Koszty zakupu wozokilometrów w 2023 r. wyniosły 149 792 637 zł (rok wcześniej 152 998 759 zł). W ubiegłym roku z komunikacji miejskiej skorzystało 106,9 tys. osób, a jeszcze w 2019 roku było ich 130,7 tys.
MPK Lublin za swoją działalność podstawową otrzymało 170,9 mln zł, ale było to mniej niż wynoszące koszty. Zabrakło 28 mln zł, które miasto zdecydowało się dorzucić.
„W 2024 r. kwota zaplanowana w budżecie Gminy Lublin na finansowanie usług komunikacji miejskiej świadczonych przez Spółkę wynosi 195 mln zł brutto, tj. ok. 180,5 mln zł netto oraz dokapitalizowanie w kwocie 40 mln zł. W stosunku do środków przekazanych z budżetu Gminy Lublin w 2023 r. (przed ostatecznym rozliczeniem rekompensaty) środki netto planowane na 2024 r. są wyższe o 7,1 proc. (14,6 mln zł).” – czytamy w raporcie rocznym MPK Lublin.

Artykuł powstał w ramach projektu „Samorząd w rękach Seniorów”, dofinansowanego ze środków Programu Wieloletniego na rzecz Osób Starszych „Aktywni+” na lata 2021–2025, edycja 2024




