Udostępnij
Nowa świąteczna dekoracja Starego Miasta w Lublinie zepchnęła instalację lubelskiego artysty z głównego traktu w boczną uliczkę. To, co u nas zeszło na drugi plan, w Janowcu lśni w głównych przestrzeniach: na rynku i zamku. – To ważniejsze niż pierogi – nie ma wątpliwości Magdalena Gryn, przewodnicząca miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich.
– Ale byłoby pięknie, mieć je u siebie. Na tym naszym trochę smutnym i ciemnym zimą ryneczku – przyszło jej do głowy czytając nasz tekst >>Jest droga, nijaka, ale „spójna”. Nowa dekoracja wyparła tę, którą zachwycała się cała Polska<<. Swoim pomysłem szybko dzieli się Facebooku, gdzie prowadzi bloga. – Tak sobie pomyślałam, że byłoby cudownie mieć taką unikalną świąteczną instalację w Janowcu. Taką specjalnie dla nas, bo w końcu pan Jarosław dobrze zna Janowiec, przyjeżdżał do nas na Land Festiwal i tworzył swoje dzieła na Cuplu – pamiętacie? – pyta Magdalena Gryn.
Pod postem sypią się kciuki i serduszka. W komentarzach entuzjazm, ale też wiele pytań. O koszt, o miejsce, o to, czy artysta zdąży do świąt wyprodukować gwiazdy, o to „kto to sfinalizuje”. Odzywa się też Muzeum Zamek w Janowcu: Temat dekoracji przygotowanych przez Jarosława Koziarę dla Muzeum Zamek w Janowcu jest na naszej „tapecie” już od kilkunastu dni. W grę wchodzą nie tylko te świąteczne, które w tym roku urozmaicą nasz Jarmark Bożonarodzeniowy.
Magdalena nie daje się zbić z tropu. – Myślałam o dekoracjach na dole, w samym Janowcu, bo przecież kawa nie wyklucza herbaty, mogą być i tu, i tam. Będzie spójnie – odpisuje.
W temat mocno włączają się też osoby spoza KGW – Weronika Łabaj z Oblas i Dorota Szczuka z Nasiłowa.
– Dorota zadzwoniła do artysty. Zgodził się. Przy okazji wizyty na zamku przyjechał do miasteczka. To on wybrał miejsce przy rynku. Wypożyczenie 15 gwiazd wycenił na 15 tys. zł. Jako Koło Gospodyń Wiejskich nie mieliśmy takich pieniędzy, dopiero ruszyliśmy z działaniami KGW. Było za mało czasu, by starać się o jakieś pieniądze w gminie. A przedsiębiorców jest w Janowcu mało i są oblegani przez organizatorów wszelkich imprez – opowiada przewodnicząca KGW Janowiec nad Wisłą. – Zawsze mnie kusiło, by zrobić zbiórkę. Sprawdzić w ten sposób, jak bardzo ludzie chcą się angażować w poprawę estetyki wspólnej przestrzeni.
Pomysł, zrzutka, realizacja. W tydzień
Decyzja o publicznej zbiórce zapada w piątek wieczorem, w sobotę jest już na zrzutka.pl. W pierwszą dobę udaje się zebrać 40 proc. kwoty, w kolejnej 60 proc. – Przekroczyliśmy Rubikon! – ogłaszają z dumą dziewczyny z KGW. Ktoś wpłaca 10 zł, ktoś 1000 zł. Na liście 148 osób prywatnych i firm są lokalne lodziarnie, restauracje, apartamenty, gminni radni, honorowi obywatele Janowca. Po czterech dniach jest już pełna kwota, a nawet nieco więcej. – Co myślicie o tym, aby w najbliższy piątek wieczorem dokonać uroczystego włączenia tych gwiazd na rynku?


Mieszkańców Janowca bardziej zachęcać nie trzeba. – Ostatni raz takie tłumy na rynku widziałam w 2013 roku, w wieczór referendalny po głosowaniu za odwołaniem wójta – śmieje się Magdalena Gryn. – Ludzie się witali, częstowali pierniczkami i grzańcem z lokalnej winnicy. Ten nasz rynek naprawdę był ciemny i ponury. Jak się gwiazdy zaświeciły, to natychmiast zrobiło się weselej, bardziej kolorowo.
Jednak gdy potem czyta komentarze w sieci, to wcale nie jest jej do śmiechu. Dlaczego gwiazd jest „tylko parę”? Dlaczego nie oświetlono całego rynku? Gdzie jest gwiaździsta aleja tak jak w Lublinie? – Jako organizatorzy nie wiedzieliśmy, jaki będzie efekt końcowy. My nie zamawialiśmy sztampowych ozdób z Chin, ale instalację artystyczną. Poza tym nie od razu Rzym zbudowano, nie da się w tydzień nadrobić wieloletnich zaniedbań – tłumaczy.
Apetyt na więcej ma też sam artysta. – To pierwsze gwiazdki. Może nie jest ich za dużo, ale w przyszłym roku może być więcej – mówi Jarosław Koziara w piątkowy wieczór na janowieckim rynku. – Wymyśliłem taką inicjatywę, by to mieszkańcy Janowca byli twórcami gwiazd. Ja bardzo chętnie takie warsztaty poprowadzę. Zrobimy coś wspólnie – deklaruje.
Tego samego wieczoru gwiazdy Koziary rozpalają się także na zamku w Janowcu. Kierownictwo muzeum u lubelskiego artysty także zamawia 15 ręcznie robionych ozdób. Tuż przed bożonarodzeniowym jarmarkiem, który na zamkowym dziedzińcu odbywa się w ten weekend, ozdabiają krużganki i okna.
– Dyrektor Marzena Brzezicka zwróciła uwagę , że instalacja w Lublinie została w pewnym sensie zmarginalizowana i zaproponowała, żeby gwiazdy zawisły na terenie naszego muzeum – mówi Szymon Pietrasiewicz, p.o. zastępca dyrektora ds. merytorycznych muzeum. – Równolegle myślimy o zamówieniu własnych, autorskich i artystycznych dekoracji, żeby następnym razem nie działać doraźnie, tylko budować coś skrojonego pod miejsce – dodaje. I przypomina, że nadal aktualna jest propozycja, jaką muzeum złożyło Wojtkowi Januszczykowi i Jarkowi Koziarze jeszcze w zeszłym roku. – Chodzi o zorganizowanie kolejnej edycji Land Artu w Janowcu. Jednocześnie pracujemy nad własnym festiwalem sztuki site-specific, osadzonym w kontekście dziedzictwa i krajobrazu historycznego.

Bożonarodzeniowy jarmark na dziedzińcu Zamku w Janowcu. Fot. Muzeum Zamek w Janowcu
W ludziach jest potrzeba piękna i wspólnoty
Wróćmy jeszcze na chwilę na janowiecki rynek. Inicjatorka pospolitego ruszenia o Janowcu nad Wisłą mówi, że to jej miejsce na ziemi. Tu płaci podatki, tu głosuje w wyborach, stąd pochodzi jej rodzina. Od wiosny do jesieni praktycznie sąd nie wyjeżdża, potem bywa w weekendy i w święta. – Zimą uciekam do Warszawy pooddychać „świeżym” powietrzem – żartuje Magdalena Gryn. Z zawodu jest dziennikarką, pracuje jako redaktorka w miesięczniku Forbes. – Mój ojciec prawie 30 lat pracował w Urzędzie Gminy Janowiec, to on zaraził mnie tą pasją, tym miejscem, jego historią. Swego czasu przeczytałam wszystko, co o Janowcu napisano – opowiada.
Koło Gospodyń Wiejskich Janowiec nad Wisłą powstało we wrześniu. Pomysł pojawia się na zebraniu wiejskim, w jeden dzień załatwiają formalności. Członków założycieli jest 15, pół na pół kobiety i mężczyźni. – Nie zamierzamy chodzić w strojach ludowych i lepić pierogów – śmieje się Gryn. Jej koleżanki z zarządu myślą podobnie. Zamiast ludowych spódnic zamawiają namiot wystawowy i koszulki z nadrukiem. Jest na nich rysunek tradycyjnych strojów janowieckich mieszczan z XIX w. Wojciecha Gersona. – Nagle się okazuje, że KGW to bardzo fajna organizacja. Traktujemy to jako ramy prawne, gdzie możemy się wpisać z przeróżnymi inicjatywami, jakie mamy w planach – tłumaczy szefowa koła. – W statucie mamy m.in. wspieranie przedsiębiorczości kobiet czy dbanie o estetykę miejsca. Skupiamy się też na integracji. Po pandemii ludzie pozamykali się w domach. A po piątkowym wydarzeniu widać jak wielka jest w ludziach potrzeba piękna i wspólnego spotkania. To ważniejsze niż pierogi.
Na zdjęciach: Na największym drzewie przy rynku w Janowcu, zawisło 17 gwiazd z instalacji „Gwiazdozbiór” Jarosława Koziary. Zostaną tam do lutego. Fot. KGW Janowiec nad Wisłą



