Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  24.10.2024 17:23

Biegunka, wymioty, wysypka. Czy na Wrotkowie ktoś truje psy?

Biegunka, wymioty, wysypka. Czy na Wrotkowie ktoś truje psy?

Udostępnij

Codzienny spacer po osiedlu Regaty dla Jimmiego skończył się krwawą biegunką i wysypką. Szybko okazało się, że takich przypadków na osiedlu jest więcej.

Jimmy, to 6-miesięczny amstaff. Uwielbia się bawić i przepada za spacerami. – Albo ja, albo mój partner kiedy wychodzimy na spacer, idziemy niedaleko nowo wybudowanych bloków przy ulicy ks. Wincentego Granata – opowiada pani Weronika.

W środę, 16 października, scenariusz spaceru był en sam. Piesek wrócił do domu ok. godz. 16. Już coś jest było nie tak. – Jimmy osłabł, niechętnie się bawił i był obojętny. Ok. godz. 18 pojawiła się u niego ostra biegunka, aż do krwi. Dwie godziny później zaczęły się wymioty. Bardzo się męczył, bo aż do godz. 1 w nocy nie było chwili, by nie zwracał – opowiada kobieta.

W środku nocy właściciele psa uznali, że nie mogą już dłużej czekać, że każda kolejna godzina takiej męczarni może się skończyć źle. W środku nocy pojechali do weterynarza. W gabinecie okazało się, że na skórze psa pojawiła się jeszcze wysypka.

– Była wszędzie. Na uszach, na brzuchu, na łapach, na pyszczku. Miał czerwone oczy. W lecznicy pani weterynarz stwierdziła, że musiał zostać czymś otruty. I to nie byle czym – wspomina właścicielka psa.

Zaraz po tym wszystkim kobieta postanowiła ostrzec sąsiadów. Na Facebooku zaalarmowała: „Ktoś rozsypuje trutki. Kilka tygodni temu znalazłam rozsypaną karmę w drodze na boisko przy kościele”.

Wtedy odezwały się właścicielki innych psów. Opisują, że podobne dolegliwości miały ich zwierzęta. I także po spacerze w okolicy bloków przy ul. Granata.

Pani Kaja: – Moje pieski po spacerze wymiotowały całą noc. Wychodzę z nimi ze swojego bloku przy ulicy Granata do kościoła. Robimy takie kółka – opisuje. I zapewnia, że zawsze jest ostrożna, pilnuje psów, żeby nie jadały niczego znalezionego na trawnikach.

Po każdym spacerze między blokami przy ulicy ks. Wincentego Granata dostawał lekkiej wysypki, miał zaczerwienione łapy i pysk – relacjonuje w sieci pani Joanna. – Możliwe, że to przez nawożenie trawników albo roundap przeciwko chwastom – przypuszcza. I pokazuje nam zdjęcia swojego psa. Wygląda naprawdę kiepsko. Ciało ma pokryte dużymi, grubymi bąblami.

Pies pani Joanny po jednym ze spacerów

Mówią, że nie nawozili

Trawniki, po których hasają pieski, należą do wspólnot mieszkaniowych. Te z kolei opiekę nad zielenią, administrację terenu zlecają zewnętrznym firmom. Rozmawialiśmy z ich przedstawicielami. Nie chcieli występować pod nazwiskiem. Zapewniają jednak, że w ostatnim czasie na trawę nic nie było wysypywane.

Nawozimy trawnik, to prawda, ale nie robiliśmy tego od pół roku. Co do oprysków, to wykonujemy je wyłącznie latem – słyszymy u jednego z zarządców.

Lekarka, która zajmowała się Jimmym, też jednoznacznie nie może wskazać, co było przyczyną zatrucia psa. – To może być grypa, która występuje okresowo. To może być nawet to o czym mówią właściciele psów, chemia z trawy. Albo podrzucone na trawę i zatrute jedzenie – wylicza.

Po trzech dniach leczenia amstaff pani Weroniki doszedł do siebie. Wtedy dostał ostatni zastrzyk i przestał przyjmować antybiotyk. – Zaczęło mu wypadać trochę sierści z głowy, ale jest z nim dobrze – mówi właścicielka.

Na zdjęciu: Pies pani Joanny i Jimmy pani Weroniki (Fot. nadesłane)

Aktywni+ logo

Artykuł powstał w ramach projektu „Samorząd w rękach Seniorów”, dofinansowanego ze środków Programu Wieloletniego na rzecz Osób Starszych „Aktywni+” na lata 2021–2025, edycja 2024.

Polecamy

Brak polecanych postów.