Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  24.04.2026 06:59

Lublin będzie większy? Radny chce rozmowy o zmianie granic miasta

Lublin będzie większy? Radny chce rozmowy o zmianie granic miasta
Radny Konrad Wcisło (Fot. Konrad Wcisło Facebook)

Udostępnij

Radny Konrad Wcisło (KO) pyta ile osób spoza Lublina korzysta z dotowanych przez miasto zajęć i działań prowadzonych przez organizacje pozarządowe. Zapewnia, że nikogo nie chce wykluczać, a informacje są mu potrzebne do dyskusji na temat poszerzenia granic miasta. Taki pomysł forsuje też inny radny prezydenckiego klubu – Marcin Bubicz.

Dziękujemy, że nas czytacie, wspieracie, wierzycie w sens tego, co robimy. Nie robimy tego dla nagród. Nagrody to zaszczyt, ale też ogromne zobowiązanie.

Rada Działalności Pożytku Publicznego to działające przy prezydencie Lublina ciało doradcze w zakresie działalności organizacji pozarządowych. Jej celem jest „zwiększenie zaangażowania obywateli w działania o charakterze publicznym oraz zaplanowanie i usystematyzowanie współpracy administracji z podmiotami trzeciego sektora”. Członków rady powołuje prezydent, przewodniczący Rady Miasta i same NGO-sy.

Do RDPP należy Konrad Wcisło – członek zarządu Koalicji Obywatelskiej w Lublinie, syn europosłanki tej partii Marty Wcisło i miejski radny prezydenckiego klubu. To także autor 220 interpelacji. Jeden z pomysłodawców fundowania z miejskich pieniędzy wyprawek dla dzieci przychodzących na świat w Lublinie czy wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu od godz. 23). Radny chciałby też zamontowania przy wejściu do budynku ratusza bramek i skanera, bo „nie wiadomo, kto i z czym wchodzi”. Marzy mu się też większy Lublin.

Policzyć, kto mieszka w mieście

Na posiedzeniu 20 kwietnia Rada Pożytku Publicznego miała zająć się m.in. zaopiniowaniem sprawozdania z realizacji ostatniego Programu współpracy Miasta Lublin z NGO-sami. Program polega na tym, że samorząd zleca i płaci organizacjom za prowadzenie np. rehabilitacji społecznej i zawodowej osób z niepełnosprawnościami, placówek wsparcia, zajęć kulturalnych i sportowych dla dzieci.

Radny Konrad Wcisło zasugerował, aby wzrost wysokości kwot dotacji udzielonych organizacjom pozarządowym z budżetu Miasta Lublin ujmować w sprawozdaniu procentowo. Wskazał również, że odbiorcami wielu inicjatyw, realizowanych przez organizacje pozarządowe na zlecenie Miasta Lublin, są osoby zamieszkujące gminy ościenne. Podkreślił, że problem jest wieloaspektowy i obejmuje również usługi w zakresie sportu, kultury czy oświaty – czytamy w protokole z posiedzenia rady.

Sprawozdanie zostało przyjęte jednogłośnie i „z uwzględnieniem rekomendacji opracowania narzędzia do monitorowania skali udziału osób spoza Lublina (w szczególności z gmin ościennych) w działaniach i inicjatywach kierowanych do mieszkanek i mieszkańców miasta”.

Na tym temat się nie zakończył. – Pan Wcisło kolejny raz podniósł kwestię korzystania przez osoby zamieszkujące gminy ościenne Lublina z oferty skierowanej do mieszkańców i mieszkanek miasta. Zaproponował również organizację debaty na ten temat z mieszkańcami i mieszkankami, organizacjami, radnymi czy pracownikami i pracowniczkami Urzędu Miasta Lublin – czytamy dalej w protokole.

Na początku byłem tym zaskoczony, bo odebrałem słowa pana radnego jako propozycję wprowadzenia poważnych ograniczeń, że z pomocy, form aktywizacji, zajmowania się dziećmi mogliby korzystać tylko mieszkańcy Lublina mówi nam jeden z członków RPP. – Trochę mi się to kłóci z polityką miasta, które chce być centrum aglomeracji lubelskiej. Ale potem pomyślałem, że dyskusja na ten temat nie jest bez sensu. Nie chciałbym tylko, żeby skończyło się na zamknięciu Lublina na osoby spoza miasta

Plan na większy Lublin

Konrad Wcisło w rozmowie z nami tłumaczy, że cel jego pytań był inny. – Chodzi mi o zebranie rzetelnych danych, przygotowanie pełnej informacji dotyczącej zmiany granic Lublina. Ostatni raz wydarzyło się to chyba w 1998 roku, a uważam, że tego rodzaju posunięcia powinny być analizowane co kilka lat. Nie mówię, że Lublin ma się poszerzyć w każdym kierunku, być może w niektórych miejscach powinien się zwęzić, ale taka analiza jest potrzebna – przekonuje.

Ostatnie takie dyskusje miały miejsce w 2004 i 2011 roku. Ale jak szybko się pojawiły, tak szybko wygasły. Chodziło wówczas o wchłonięcie przez miasto giełdy rolnej w Elizówce, czemu zawsze sprzeciwiały się władze gminy Niemce.

Wiem, że to bardzo trudny obszar, bo oznacza to dla tej gminy utratę 2 mln zł z podatków – mówi radny Wcisło. I dodaje, że caly czas zbiera dane. Wysłał już pytania z prośbą o dane demograficzne do Głównego Urzędu Statystycznego, a dyskusja rozpoczęta na ostatnim posiedzeniu Radzie Pożytku Publicznego to kolejny krok.

Zapisani wiedza wczesniej 844x275 1
Zapisani wiedza wczesniej kwadrat

Chciałbym o tym rozmawiać ze wszystkimi. Nie tylko z mieszkańcami Lublina, ale też ościennych gmin. Nie tylko ze zwolennikami pomysłu, ale też przeciwnikami. Rozmawiam też o tym ze radnymi obu klubów. Zaangażować się w to chce tak mniej więcej połowa z nich – dodaje Wcisło.

O tym, że granice miasta trzeba zmienić, mówił niedawno inny radny prezydenckiego klubu Marcin Bubicz oraz zastępca prezydenta Mariusz Banach w rozmowie z Jawnym Lublinem.

Takie osoby nie widzą negatywnych skutków dla siebie. No może poza tym, że muszą dojeżdżać do pracy lub centrum kilka minut dłużej. Negatywne skutki odczuwa natomiast miasto, bo spadają wpływy z podatków. Jeżeli godzimy się na pewną umowę społeczną, że w Lublinie korzystamy z dróg, szkół, infrastruktury biznesowej czy kulturalnej, którą miasto buduje i finansuje z pieniędzy mieszkańców, to uczciwsze wydaje się zostawianie podatków w Lublinie, a nie w gminach ościennych. Te daniny finansują inwestycje w Lublinieargumentował Bubicz.

Jak tylko wyjedzie się z Lublina, widać osiedla domów, nawet bloki. Tam mieszkają ludzie, którzy korzystają z miejskiej infrastruktury, sportu, kultury – dodaje radny Wcisło. Na swoją interpelację, w której pyta o plany prezydenta, czy są prowadzone analizy dotyczące zmiany granic, odpowiedzi jeszcze nie dostał.

Radny klubu PiS, Tomasz Gontarz, członek miejskiej Komisji Rozwoju Miasta, Urbanistyki i Ochrony Środowiska nie miał okazji rozmawiać z Wcisło. – Anie mieszkały w Lublinie mówi nam. Przyznaje, że on sam do tego pomysłu podchodzi sceptyczne. – W obliczu obecnych problemów miasta, które nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej jakości usług publicznych jak infrastruktura czy komunikacja, to pomył poszerzania granic nosi znamiona gigantomanii. Skoro przejmiemy nowe tereny, to też kolejne drogi do remontu – komentuje.

Radne miejskie czy podmiejskie

W trakcie naszego dziennikarskiego śledztwa w 2024 roku ustaliliśmy, że pięć miejskich radnych klubu prezydenta w czasie gdy kandydowały do RM nie mieszkało na stałe w Lublinie. A jest to wymogiem przy staraniu się o mandat miejskiego radnego i jego sprawowania. Marta Gutkowska zamieszkiwała wówczas w bloku w Snopkowie (po naszych tekstach sprzedała tam mieszkanie i przeniosła się do Lublina), Kamila Florek prywatne życie związała z ElizówkąMonika Kwiatkowska z Jakubowicami Konińskimi. Wszystkie trzy należą do Wspólnego Lublina Piotra Kowalczyka, byłego przewodniczącego RM Lublin). Z kolei Anna Ryfka (Koalicja Obywatelska) wybrała życie w Wólce, a Magdalena Szczygieł-Mitrus (Polska 2050) w Turce.

W grudniu 2025 r. Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ w Lublinie wszczęła dochodzenie „w sprawie zaistniałego w lutym 2024 roku w Lublinie, w związku z wyborami organów samorządu terytorialnego, użycia podstępu polegającego na złożeniu nieprawdziwych oświadczeń o wyrażeniu zgody na kandydowanie w okręgach wyborczych nr 1, 2, 3, 4 celem nieprawidłowego sporządzenie list kandydujących do Rady Miasta Lublin w wyborach zarządzonych na dzień 7 kwietnia 2024 czwartego roku”. Obecnie świadków w tej sprawie przesłuchuje Komenda Powiatowa Policji w Janowie Lubelskim. Przeszkodą w prowadzeniu czynności przez policjantów z Lublina jest współpraca Komendy MIejskiej Policji z Radą Miasta i i Urzędem Miasta.

W marcu br. Jacek Skiba, przewodniczący zarządu dzielnicy Hajdów-Zadębie złożył w Prokuraturze Rejonowej w Lublinie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, analogicznego jak w przypadku radnych, przez prezydenta Krzysztofa Żuk (KO). Chodzi o to, że on równie nie mieszka w Lublinie, ale w Jakubowicach Konińskich, a również kandydował do Rady Miasta Lublin. Podobnie jak w 2018, tak i w 2024 roku Żuk mandat radnego zdobył, ale zrzekł się go na rzecz kolejnej osoby z listy wyborczej swojego komitetu. W 2028 ten mandat objął Zbigniew Jurkowski (PO), a w 2024 Kamila Florek (Wspólny Lublin). Ta sprawa nie została połączona ze śledztwem dotyczącym pięciu radnych. To oddzielne postępowanie, które jest na etapie sprawdzającym i także prowadzi je Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ.