Udostępnij
– Rowery elektryczne zniknęły z systemu Lubelskiego Roweru Miejskiego – alarmuje jeden z naszych czytelników. – Były w naprawie – tłumaczy Weronika Opasiak, rzeczniczka prasowa MPK. Część jednośladów już wróciła na ulice Lublina.
Rowery ze wspomaganiem elektrycznym w systemie Lubelskiego Roweru Miejskiego pojawiły się w zeszłym roku. Ich wypożyczenie kosztuje tyle samo co zwykłego roweru. Takich jednośladów jest dziesięć. Ale przez ostatnie kilka tygodni nie było żadnego. Uwagę na to zwrócił jeden z naszych czytelników. – Nigdzie nie ma rowerów elektrycznych. Przyjrzyjcie się temu – poprosił.
Elektryki rzeczywiście zniknęły z ulic Lublina. – Przez ponad dwa tygodnie rowery ze wspomaganiem elektrycznym nie były dostępne z uwagi na fakt, że były w naprawie – tłumaczy Weronika Opasiak, rzeczniczka MPK. To miejska spółka, która odpowiada za funkcjonowanie Lubelskiego Roweru Miejskiego. – Problem dewastacji rowerów dotyczy wszystkich modeli, zarówno elektrycznych jak i standardowych – dodaje.
Najczęściej niszczone są przerzutki, koła, łańcuchy, przecinane są kable od zamków, łamane klamki hamulca, wyłamywane są szprychy. – Poza naprawą, wszystkie sprawy zgłaszamy na policję – podkreśla rzeczniczka.
W poniedziałek, 12 maja, sześć rowerów wróciło na ulice Lublina. – Pozostałe cztery sztuki nadal są w serwisie, przy czym trzy z nich zostały poważnie zdewastowane – informuje Opasiak. Naprawa jest czasochłonna, bo części do nich trzeba sprowadzić zza granicy. Chodzi m.in. o kable do zamków.
W tym roku rowery w LRM były wypożyczane ponad 22 tys. razy i przejechały 77 tys. km. Rowery elektryczne w tym czasie były wypożyczone 300 razy.
Roweru elektrycznego nie znajdziemy na mapie w aplikacji LRM. Jeśli są dostępne to pojawiają się na mapie na internetowej stronie systemu. Te z napędem elektrycznym oznaczone są kolorem granatowym, zwykłe zielonym, a dziecięce różowym.

Lubelski Rower Miejski
Do dyspozycji mieszkańców Lublina jest 625 miejskich rowerów (w tym 15 dziecięcych i 10 elektrycznych) rozlokowanych na 131 stacjach. Urząd Miasta zapewnia, że podczas zimowej przerwy wszystkie jednoślady przeszły gruntowny lifting.
Od marca 2023 roku operatorem LRM jest MPK Lublin, a system jest zintegrowany z Lubelską Kartą Miejską i systemem LUBIKA. Oznacza to, że posiadacze biletu okresowego mogą korzystać z roweru miejskiego za darmo przez 30 minut dziennie. Z kolei dla osób posiadających identyfikator LKM obowiązuje specjalny cennik.
LRM cieszy się sporą popularnością, nawet zimą. Od 15 listopada do 21 marca, gdy do dyspozycji lublinian było tylko sto rowerów wypożyczono je 4637 razy, a w systemie zarejestrowało się 376 nowych użytkowników. Miasto wylicza, że odkąd operatorem LRM jest MPK Lublin miejskie jednoślady wypożyczono łącznie blisko 320 tys. razy, liczba użytkowników systemu to ok. 33 tys. osób, a dystans, który pokonały rowery to ponad 1 mln km. Zeszłoroczną nowość – rowery elektryczne, wypożyczono w sumie 2995 razy.
Na zdjęciu: Tak wyglądają rowery elektryczne dostępne w LRM od zeszłego roku.



Ile dziesiątków tys. pójdzie na utrzymanie tych 10 szt. elektro-rowerów po to tylko, żeby „eK0log” z Jakubowic mógł się podlansować „elektromobilnością” w Dziadogrodzie, zdobywając punkty (typu: 'miejskie rowery elektryczne w ilości co najmniej 10 szt. + 5pkt’) w jakichś pseudo-rankingach, podczas gdy przez 20 lat ciągnięcia hajsów z UE (z czego 15 pod batutą Duce) „nie udało się” nawet stworzyć spójnej sieci ścieżek rowerowych w tym nieszczęsnym mieście.
W ogóle należy sobie zdać sprawę z tego, że LRM został powołany wyłącznie celem „zielonego” PR-u.
To samo tyczy się zresztą DDR, które powstają w sposób chaotyczny jedynie przy okazji, kiedy np. ich budowa jest warunkiem wysępienia środków z UE na autostrady śródmiejskie i na inne dojazdy do, czy uzbrojenie, dewelocfaniackich banków ziemi.
Duce i jego banda uważają bowiem roweraków za gorszy sort „plebsu” – taki, którego nie stać nawet na używane auto, a „wiadomo”, że dla Technokraty jakubowickiego wzrost liczby aut, obok wzrostu wyceny kurników, stanowi wyznacznik r0zw0ju.
Bizancjum Metropolitalne, od którego na Tatary jest trudniej dojechać niż z Tysiąclecia, nie mówiąc o tym że z Dziesiątej nie ma chyba żadnej linii bezpośrednio do Bizancjum, to nawet na rowerach musieli go zareklamować.
Łysy już też zagłosował, fałszywy uśmieszek musiał być. Na końcu we filmie widzimy logo Lublin miasto irytacji.
.
𝘛𝘦𝘯 𝘬𝘰𝘮𝘦𝘯𝘵𝘢𝘳𝘻 𝘰𝘤𝘻𝘦𝘬𝘶𝘫𝘦 𝘯𝘢 𝘢𝘬𝘤𝘦𝘱𝘵𝘢𝘤𝘫𝘦̨. 𝘊𝘻𝘢𝘴 𝘰𝘤𝘻𝘦𝘬𝘪𝘸𝘢𝘯𝘪𝘢 𝘸𝘺𝘯𝘰𝘴𝘪 𝘫𝘢𝘬𝘪𝘦𝘴́ 𝟤 𝘥𝘯𝘪 𝘻 𝘩𝘢𝘬𝘪𝘦𝘮.