Udostępnij
Wiejska gmina z najwyższą frekwencją w drugiej turze wyborów dostanie pół miliona złotych. Politycy PO odczytują to jako mobilizację wyborców Karola Nawrockiego finansowaną z publicznych funduszy. Bo na lubelskiej wsi kandydat wspierany przez PiS jest niekwestionowanym liderem wyborczego wyścigu.
Pisma zostały już wysłane do lubelskich samorządów, a w piątek na konferencji prasowej o akcji opowie sam marszałek Jarosław Stawiarski (PiS). O co chodzi? Gmina do 20 tys. mieszkańców, czyli wiejska, która uzyska najwyższą frekwencję w II turze wyborów prezydenckich, dostanie 500 tys. zł. „na zadania własne”.
Marszałek listy pisze
„Wybierzmy głowę państwa, która będzie gwarantem wartości ważnych dla naszej wspólnoty narodowej, dla poszanowania rodzimej tradycji i dobra wszystkich Polaków. Pamiętajmy, że wybory w wolnej i niepodległej Polsce były tym, o co walczyli nasi przodkowie. Obchodzony przez nas w tym roku Jubileusz 1000-lecia koronacji Bolesława Chrobrego niech będzie dodatkową zachętą, by z dumą i wielką odpowiedzialnością podjąć decyzje kluczowe dla przyszłości naszej Ojczyzny i regionu” – pisze podniosłym tonie marszałek. Pismo do sieci wrzucił Piotr Sawicki, przewodniczący Rady Powiatu lubelskiego i sekretarz regionalnej Platformy Obywatelskiej.

Stawiarski apeluje do samorządowców o zachęcanie do głosowania, organizowanie transportu do lokali wyborczych dla osób starszych i rozpowszechnienie informacji o konkursie. Urząd Marszałkowski zamierza nagrodzić finansowo najmniejsze gminy z największą frekwencją. Pieniądze będą dzielone w ramach z akcji „Aktywna Lubelska Wieś 2.0”. Gminom z najwyższą procentową frekwencją wyborczą samorząd województwa lubelskiego przekaże nagrody finansowe:
- za zajęcie I miejsca – 500 000 zł;
- za zajęcie II miejsca – 300 000 zł;
- za zajęcie III miejsca – 200 000 zł;
- za zajecie IV miejsca – 150 000 zł;
- za zajęcie V miejsca – 100 000 zł.
Podobny konkurs Stawiarski ogłosił w 2020 roku. Wtedy też nagradzał za frekwencję w wyborach prezydenckich. Pięć lat temu było do 12 samorządów trafiło 480 tys. zł. Za zajęcie I miejsca w danym podregionie można było wygrać 50 tys. zł, a za kolejne 40 i 30 tys. zł. Teraz do wzięcia jest znacznie więcej.
– Gmina, która uzyska najwyższą frekwencję w II turze wyborów prezydenckich, wygra 500 tysięcy złotych na zadania własne – informuje biuro prasowe UMWL zapraszając dziennikarzy na piątkową konferencję, na której udział „wezmą wszyscy Członkowie Zarządu WL”.
Choć w internetowych reklamach akcji jest informacja, że zostaną nagrodzone trzy samorządy i otrzymają odpowiednio 500 tys. zł, 300 tys. zł i 200 tys. zł.
Pięć lat temu najwyższą frekwencję nagradzało też MSWiA, które rozdawało gminom wozy strażackie. Podczas wyborów parlamentarnych w 2023 r. rząd za tłumy przy wyborczych urnach obiecywał wyremontowanie remizy OSP, 1 mln zł na budżet obywatelski i 250 tys. zł na Koło Gospodyń Wiejskich lub zespół ludowy.
Gra na Karola
Piotr Sawicki ma mieszane uczucia. Z jednej strony trudno krytycznie oceniać źle działania profrekwencyjne, z drugiej skierowanie akcji tylko do gmin wiejskich ma swój polityczny cel. – To jest właśnie mentalność PiS-owska: dzielić. Marszałek tym konkursem dzieli miejscowości na dobre i złe. Większym odbiera wręcz możliwość starania się o nagrodę. Nie ma wątpliwości, dlaczego tak robi. Wystarczy spojrzeć na wyborczą mapę – stwierdza sekretarz regionalnej Platformy Obywatelskiej.

Ostatniej niedzieli pierwszą turę wyborów wygrał Rafał Trzaskowski, ale gdyby miały decydować tylko głosy wsi, to zwycięzcą byłby Karol Nawrocki – tam na kandydata PiS zagłosowało 37,19 proc. A gdyby decydowałaby tylko wieś lubelska, to przewaga byłaby jeszcze większa – 44,21 proc. Wniosek z tego prosty: im większa frekwencja na wsi, tym realniejsze szanse na wygraną kandydata popieranego przez PiS.


Dlatego posłanka PO Bożena Lisowska stawia sprawę jasno: – Marszałek Województwa Lubelskiego chce płacić za głosy w wyborach prezydenckich z budżetu województwa. Nazywa to konkursem profrekwencyjnym dla gmin do 20 tys. mieszkańców, czyli tam gdzie PiS ma największe poparcie – napisała na platformie X.
Marszałek z PO też daje
Wygląda na to, że Stawiarski jest jedynym marszałkiem z PiS, który organizuje taki konkurs, ale nie jedynym w ogóle. Podobną wyborczą zabawę ogłosił marszałek województwa kujawsko-pomorskiego, Piotr Całbecki z PO.
– Tylko udział w wyborach daje realny wpływ na rzeczywistość kraju i miejsca, w którym żyjemy, na przyszłość naszych rodzin. Do zobaczenia w lokalach wyborczych 1 czerwca. Dzieci świętują, dorośli głosują – zachęca, a jego urząd wykłada spore pieniądze. Tam konkurs jest nie tylko dla gmin wiejskich, bo największe samorządy mogą wygrać 150 tys. zł, a pozostałe (gminy miejskie, gminy miejsko-wiejskie i gminy wiejskie) po 50 tys. zł.
Tyle że w regionie Całbeckiego w niedzielę wygrał Trzaskowski – 35,63 proc. do 26,38 proc. dla Nawrockiego. Choć i w kujawsko-pomorskim prezes IPN na wsi prowadzi.
W pierwszej turze w woj. lubelskim frekwencja wyniosła 65,58 proc. Najwyższą odnotowano w gminie Godziszów – 77,30 proc. Najniższa była w gminie Leśniowice – 51,96 proc.
Na zdjęciu: Marszałek Jarosław Stawiarski na konwencji programowej Karola Nawrockiego (Fot. Jarosław Stawiarski Facebook)



