Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  18.11.2021

Lubelski Kościół ma nam coś do powiedzenia

Udostępnij

Na frontonie katedry w Lublinie pojawił się widoczny z daleka wielki baner z napisem „III Synod Archidiecezji Lubelskiej”. Ogromne litery umieszczone wysoko najwyraźniej świadczą o tym, że lubelski Kościół chce nam coś ważnego powiedzieć.

Nam wszystkim, bo baner jest umieszczony w przestrzeni publicznej, widoczny z daleka dla wierzących, niewierzących, innowierców i agnostyków. Nie da się go nie zobaczyć przechodząc przez ulicę Królewską. Ale co Kościół chce nam powiedzieć?

W sobotę 13 listopada odbyła się pierwsza sesja synodu Archidiecezji Lubelskiej, którego uczestnicy, ponad 200 osób duchownych i świeckich, najważniejsi ludzie w lubelskim Kościele, rozpoczęli debaty – jak poinformowała TVP Lublin – „o różnych wyzwaniach w lokalnym Kościele”.

Największym wyzwaniem dziś dla Kościoła – moim zdaniem – jest oczyszczenie się z afer pedofilskich i przekonanie opinii publicznej, że winni obrzydliwych czynów nie są przez Kościół chronieni, a ofiary otaczane współczuciem. To wyzwanie niewątpliwie także dla lubelskiego synodu.

I w lubelskim Kościele zdarzyły się takie afery. Żeby nie być gołosłownym wystarczy przypomnieć księdza Tomasza F. z Opola Lubelskiego. Jego sprawa wyszła na jaw już dwa lata temu. Ksiądz został aresztowany, jego proces się toczy. Sąd rejonowy skazał go na 10 lat więzienia za uprawianie seksu z nieletnim chłopcem i molestowanie innego chłopca. Ze względów proceduralnych ten wyrok został uchylony, sprawę jeszcze raz w pierwszej instancji będzie rozpatrywał sąd okręgowy.

Świecki wymiar sprawiedliwości – powoli, potykając się – ale robi swoje. Proces jest oczywiście niejawny, ze względu na dobro ofiar. A władze kościelne? Gdy zapadł wyrok w sądzie w Opolu Lubelskim, w kwietniu tego roku, rzecznik lubelskiej kurii metropolitalnej ks. Adam Jaszcz informował Dziennik Wschodni, że władze kościelne znają personalia tylko jednego pokrzywdzonego chłopca, zaoferowały mu pomoc, ale nie ujawnił jaką. Miejscowy proboszcz ma się szczególnie opiekować tą rodziną. O sprawie duchownego ma zdecydować watykańska Kongregacja Nauki Wiary. Wiadomo, że wcześniej ksiądz Tomasz F. przenoszony był wielokrotnie z parafii do parafii, nie wiadomo dlaczego. Nie ma mowy o poczuciu odpowiedzialności organizacji kościelnej. Nie ma mowy o działaniach nakierowanych na zapobieganie takim aferom w przyszłości.

Czy synod będzie zajmował się tą i podobnymi sprawami, bo przecież było ich więcej? Metropolita lubelski abp Stanisław Budzik pytany o to na konferencji prasowej przed uroczystym otwarciem synodu powiedział, że temat nadużyć seksualnych w Kościele będzie poruszany i „będzie się przewijał we wszystkich komisjach”.

Dodał również, że niedawno kwestie nadużyć seksualnych były tematem szkolenia kapłanów archidiecezji lubelskiej na tzw. duszpasterskich wykładach akademickich, w tym roku spotkanie było poświęcone tylko temu tematowi.

Na konferencji prasowej po pierwszej sesji synodu, w poniedziałek, abp Budzik powiedział – jak poinformował Dziennik Wschodni – że pierwsze trzygodzinne spotkanie było „słuchaniem tego, co chcieli nam powiedzieć ludzie, zwłaszcza ludzie świeccy”.

Dyskusja dotyczyła wniosków, jakie wpłynęły z wypełnionych przez wiernych ankiet nadesłanych na Synod. Jak powiedział ks. Arkadiusz Paśnik, przewodniczący komisji, która zajmuje się duchowością kapłańską, z tych ankiet wyłania się „tęsknota za kapłanem dobrym pasterzem, który daje życie za owce”.

Ks. Marek Szymański, wikariusz biskupi ds. kultury, ubolewał, że Kościół, traci rolę jedynego edukatora kultury w społeczeństwie i postulował większa obecność Kościoła w świecie mediów.

Synod ma potrwać dwa lata. Następne sesje zaplanowano na marzec i czerwiec przyszłego roku. Obrady są tajne. Czekamy na to, co nam jeszcze powie lubelski Kościół…