Wesprzyj Kontakt

5 minuty czytania  •  12.11.2022

Lubelska komisja alkoholowa w krajowej czołówce. 9% na wynagrodzenia

Udostępnij

Czwarta w kraju pod względem wielkości. Raz danego zezwolenia na sprzedaż alkoholu nie odbiera. Jak lubelska komisja alkoholowa prezentuje się na tle swoich odpowiedniczek z innych miast?

W 2021 roku lubelska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (KRPA) liczyła 27 członków. Tylko trzy miasta wojewódzkie wyprzedzały nas pod tym względem. Wygląda na to, że wyścig trwa, bo w tym roku do lubelskiej KRPA dołączyła nowa członkini – Anna Augustyniak. Postanowiliśmy więc przyjrzeć się bliżej „konkurentkom” z innych polskich miast. Teraz wiemy, w czym jeszcze nasza komisja przoduje i ile to kosztuje.

Informacja publiczna nie dla dziennikarzy?

Jakie dane analizowaliśmy? Przede wszystkim zwróciłam się do dużych polskich miast oraz miast powiatowych w województwie lubelskim o udostępnienie ubiegłorocznych sprawozdań PARPA-G1. To dokumenty dotyczące działalności samorządów w zakresie profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych (PARPA – Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych). Są nie tylko źródłem wiedzy na temat realizacji i finansowania gminnych programów antyalkoholowych oraz działalności komisji. Można się z nich też dowiedzieć m.in. ile punktów sprzedaży alkoholu działa w mieście i jaki mają przychód, ile wydano nowych zezwoleń.

Do wszystkich miast ze swojej redakcyjnej skrzynki wysłałam maile tej samej treści. W trybie dostępu do informacji publicznej poprosiłam w nich o sprawozdania PARPA-G1. Po niedługim czasie zaczęły nadchodzić odpowiedzi. Prawie wszystkie miasta przysłały sprawozdania. Prawie? Ano tak. Z Lublina w ustawowym terminie przyszło… żądanie, żebym udowodniła, że jestem dziennikarką „Jawnego Lublina”. Rzuciłam się do zbierania dowodów, ale sezon urlopowy (to był sierpień), terminy w redakcji gonią… Stanęło na tym, że źródłem wiedzy o lubelskiej KRPA są Sprawozdanie z realizacji zadań Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych dla Miasta Lublin, sprawozdanie z działalności komisji oraz listy obecności i protokoły z posiedzeń jej poszczególnych zespołów. Nie wiem, czy powinnam o tym pisać, ale dostałam też z prezydenckiego biura prasowego odpowiedzi na kilka zapytań prasowych.

Będzie podium dla lubelskiej KRPA?

Na początku ubiegłego roku lubelska komisja alkoholowa liczyła 26 członków. Fundacja Wolności zwróciła się do prezydenta Krzysztofa Żuka z petycją o jej zmniejszenie. Bez skutku. Kilka miesięcy później w jej skład włączono strażniczkę miejską Agnieszkę Hołdę. Powód: pandemia. Latem do komisji jako 28. dołączyła Anna Augustyniak. – Powodem powiększenia KRPA była potrzeba rozszerzenia składu dwóch zespołów: opiniującego i – przede wszystkim – zespołu merytorycznego – tłumaczyła ten transfer Izolda Boguta z biura prasowego Urzędu Miasta.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

Sportowcy mówią, że czwarte miejsce jest najgorsze, bo tuż za podium. Bez obawy. Lubelska KRPA rośnie w takim tempie, że może na nie wskoczyć już wkrótce. FW nie kibicuje jednak tym wysiłkom. Od dawna zwracamy uwagę, że komisja staje się coraz droższą przechowalnią dla członków partii i innych sprzymierzeńców prezydenta. W jej obecnym składzie jest np. dziewięcioro obecnych i byłych radnych: Piotr Dreher, Jadwiga Mach, Jacek Bednarczyk, Elżbieta Dados, Marek Jakubowski, Zbigniew Jurkowski, Monika Orzechowska, Marcin Pogorzałek, Małgorzata Suchanowska.

Jak to wygląda w innych miastach? Według sprawozdania dla PARPA komisja dla prawie dwumilionowej Warszawy (Lublin ma nieco ponad 330 tys. mieszkańców) liczy 135 członków. Ciekawostka: na stronie urzędu miasta jest ich tylko 14(!), ale zadania zlecone przez komisję realizują dzielnicowe zespoły. Bardzo liczną komisję mają Katowice. Zasiadają w niej aż 42 osoby, ale rozwiązania proceduralne sprawiają, że jest niespodziewanie tania. Przed Lublinem (w 2021 r. 27 członków) jest jeszcze tylko Kraków (40), a tuż za nim Łódź (25). Ale pamiętajmy, że my mamy już o jedną osobę więcej. I że są dziedziny, w których nasza komisja jest jeszcze lepsza.

komisja alkoholowa liczba członków

Nasza droga komisja…

W ramach lubelskiej KRPA działa kilka zespołów. Orzekające wnioskują o zastosowanie obowiązku leczenia, opiniujący opiniuje podania o zezwolenie na sprzedaż alkoholu). Zespół ds. kontroli, interwencji i edukacji kontroluje korzystanie z zezwoleń i edukuje przedsiębiorców. Jest jeszcze zespół merytoryczny, który „zajmuje się stroną merytoryczną komisji”, czyli w ubiegłym roku np. przygotowywał wnioski do kolejnego programu profilaktyki, wnioskował o rozważenie utworzenie telefonu zaufania dla uzależnionych, organizował kolejną edycję konkursu dla młodzieży, odpowiadał na pismo Fundacji Wolności czy „kolejne pisma Komisariatów Policji o reakcję na zakłócanie porządku przez osoby pijące w okolicach punktów sprzedaży alkoholu”.

W 2021 r. wszystkie zespoły ciężko pracowały, spotykając się setki razy. To musiało kosztować. – Członkowi komisji przysługuje miesięczne wynagrodzenie w wysokości 8 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę za każdorazowy udział w posiedzeniach zespołów, a także w posiedzeniach plenarnych całej komisji – wyjaśnia Izolda Boguta. Dodatkowe wynagrodzenie, także w wysokości po kilka procent najniższej krajowej, przysługuje prezydium komisji. Niewiele? Jak wyliczyła Fundacja Wolności, tylko w czerwcu wynagrodzenia komisji wyniosły ponad 60 tys. zł. Najwięcej zarobiły Monika Orzechowska (2 649 zł) i Jadwiga Mach (2 589 zł). Obie są radnymi miejskimi i należą do zespołu merytorycznego.

W całym ubiegłym roku lubelska komisja kosztowała ponad 640 tys. zł, z czego na wynagrodzenia jej członków wydaliśmy 550 tys. Reszta poszła na szkolenia, opinie biegłych, opłaty za złożenie wniosków do sądu o poddanie obowiązkowemu leczeniu osób uzależnionych, zakup materiałów informacyjnych.

Spokój na dzielni?

Komisje są finansowane z gminnych programów profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych – tak jak działania edukacyjne i promocyjne, profilaktyka, pomoc dla uzależnionych i osób z rodzin z problemem alkoholowym czy wspieranie zatrudnienia socjalnego. Kwoty wydawane na całe programy nie muszą się przekładać na wysokość nakładów na komisje. W Polsce na wszystkie działania najwięcej wydają Warszawa, Kraków, Wrocław i Poznań. Lublin jest dopiero na 10. miejscu. Z kolei na samo funkcjonowanie komisji – Warszawa, Łódź, Kraków i Lublin. Jeżeli chodzi o same płace dla członków komisji, nasze miasto wypada jeszcze „lepiej”. Relacje tych wydatków na komisje i programy wyglądają już inaczej. Otóż stolica na swoje komisje przeznacza około 3 proc. wszystkich środków przeznaczonych na program profilaktyki, Kraków 3,7 proc., a Łódź około 7 procent. Lublin – 9.

A skąd się biorą pieniądze na programy profilaktyki? Z opłat za zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Można więc powiedzieć, że to komisje utrzymują cały system, wydając zezwolenia. Nie wiadomo, czy to dlatego tak mało jest przypadków odmowy albo cofnięcia zezwolenia. W wielu miastach, np. w Lublinie, nie zdarzyło się to ani razu. Najwięcej koncesji odebrano przedsiębiorcom w Łodzi (25), Wrocławiu (23) i Krakowie (17). Co ciekawe, w stolicy Małopolski (i tylko tam) aż sześć za zakłócanie porządku. Z kolei w Poznaniu odebrano wprawdzie tylko 7 zezwoleń, ale aż 5 za sprzedawanie alkoholu nieletnim. W Lublinie się to nie zdarza. U nas tylko trzy razy zabrakło wywieszki „Alkoholu nieletnim i nietrzeźwym nie sprzedajemy”.

fot.: obraz Williama Hogartha „A Midnight Modern Conversation”; źródło: wikipedia.org


Komisje rozwiązywania problemów alkoholowych działają we wszystkich gminach. Wymaga tego ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Opiniują wnioski o zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych, kontrolują punkty sprzedaży alkoholu, podejmują czynności zmierzające do sądowego orzeczenia o obowiązku poddania się leczeniu odwykowemu, inicjują i monitorują działania związane z profilaktyką i edukacją na temat problemów alkoholowych. Nie należy mylić ich z komisjami rad miast i gmin. Członkowie komisji alkoholowych są powoływani przez włodarzy gmin, a nie przez wyborców, otrzymują wynagrodzenie za udział w posiedzeniach i powinni być ekspertami w swojej dziedzinie.