Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  27.02.2023

Linux w szkołach? Dlaczego nie?

Udostępnij

Czytelnik zapytał nas, dlaczego w szkołach w Lublinie używa się Windowsa, a nie Linuxa. No to sprawdzamy.

Dyskusje nad wprowadzeniem tzw. wolnego oprogramowania do urzędów i szkół toczą się już chyba od kilkunastu lat. Zwolennicy podkreślają przede wszystkim aspekty finansowe – używanie darmowych wolnych programów jest po prostu tańsze niż wymagające drogich licencji i płatnych aktualizacji programy znanej korporacji. Wolne oprogramowanie można też bez problemu legalnie skopiować i korzystać z niego w domu, co jest istotne zwłaszcza dla niezamożnych uczniów. Jak zawsze, jest też aspekt „ideologiczny” – propagatorzy tego rozwiązania argumentują, że dzielenie się i wspólne korzystanie z programów uczy „dobrego obywatelstwa”.

Z kolei przeciwnicy wprowadzenia takich rozwiązań zarzucają wolnym programom, że są trudne, nieintuicyjne, że sama ich obsługa wymaga od użytkownika zbyt dużego wysiłku i wiedzy. Czy słusznie? A może to tylko kwestia przyzwyczajenia?

Miasto: Linux, ale jednak Windows

Zaczęłam od biura prasowego miasta. I tu niespodzianka. – Wydział Informatyki i Telekomunikacji Urzędu Miasta Lublin wspiera wolne oprogramowanie. Jesteśmy jednym z niewielu dużych urzędów w Polsce, w którym standardem pakietu biurowego jest oprogramowanie OpenOffice/LibreOffice zintegrowane ze stosowanym w Urzędzie systemem elektronicznego obiegu spraw i dokumentów, a znaczna cześć rozwiązań serwerowych opiera się na środowisku open source. Dotyczy to również lubelskiej oświaty – informuje Monika Głazik.

W szkołach sprawa wygląda nieco inaczej. – W jednostkach oświatowych i innych jednostkach o wyborze systemów operacyjnych na stacjach roboczych decyduje wiele czynników – tłumaczy rzeczniczka.

Jakich? – System operacyjny powinien przede wszystkim umożliwiać korzystanie z pełnej funkcjonalności aplikacji niezbędnych w pracy szkoły i umożliwiać realizację podstawy programowej. Przy wyborze brane jest pod uwagę oprogramowanie stosowane na stacjach roboczych, dostępność wsparcia producenta systemów operacyjnych, współpraca z miejską infrastrukturą sieciową, względy bezpieczeństwa i możliwość integracji. Istotne są stosowane narzędzia do zarządzania stacjami roboczymi, stabilność oraz zgodność kolejnych i poprzednich wersji. Przy wyborze systemów operacyjnych ważna jest również zgodność systemu operacyjnego z produktami kluczowych producentów stosowanego oprogramowania i narzędzi w pracy grupowej. W oparciu o te i inne przesłanki określane są obowiązujące standardy stosowane w Urzędzie i miejskich jednostkach organizacyjnych.

– Aktualnie standardem jest system operacyjny Windows w wersji 11. Natomiast inna sytuacja dotyczy pracowni komputerowych, gdzie posiadamy pracownie z systemami macOS oraz wiele dystrybucji systemów Linux. O wyborze decydują głównie kierownicy pracowni i nauczyciele informatyki, a także dyrektorzy szkół – konkluduje Głazik.

W takim razie popytam informatyków.

Informatycy cenią sobie wolność

Okazuje się, że wśród komputerowców najłatwiej o zwolenników wolnego oprogramowania. – Przede wszystkim Linux jest dużo tańszy niż Windows. Ale nie tylko cena jest zaletą – zapala się pierwszy zagadnięty. – Ideą wolnego oprogramowania jest to, że użytkownik ma dostęp do kodu źródłowego programu. To znaczy, że może go współtworzyć, dostosowywać do swoich potrzeb, swobodnie kopiować i używać gdzie chce. Nie tylko tam, gdzie korporacja pozwala mu używać jej licencji. Wolny program można bez obawy skopiować w szkole i zainstalować w domu, żeby tam się dalej uczyć. Pamiętajmy też, że żyjemy w świecie internetu rzeczy. Pod Linuxem działa podłączony do internetu smart sprzęt – telewizory, pralki, odkurzacze, itd. – czy nowoczesne rozwiązania samochodach.

Jest też kwestia bezpieczeństwa systemu. – Linuxowe serwery nie mają sobie równych, jeśli chodzi o bezpieczeństwo i wydajność – zaznacza informatyk. – Na przykład odporność na wirusy czy oprogramowanie szpiegowskie. Jeżeli w programie jest „dziura”, to nad „łatką” pracuje cały sztab ludzi. Kod źródłowy mają wszyscy użytkownicy i wszystkim zależy na bezpieczeństwie. To się staje wspólną sprawą i dużo więcej ludzi nad tym pracuje, po czym efekty tej pracy udostępnia innym.

I jeszcze jedna ważna sprawa. – Microsoft nie udostępnia kodu dostępu do Windowsa i nikt, może poza takimi potęgami jak rząd amerykański, nie ma tak naprawdę pojęcia, co pod nim siedzi. To kwestia wyboru, ale ja nie mam ochoty oddawać siebie, swojej prywatności w ręce nieznanej korporacji. Można też zastanawiać się, czy chcemy uzależniać całą administrację od systemu, o którym de facto nic nie wiemy, bo nie mamy prawa nic o nim wiedzieć – przestrzega mój rozmówca.

Wolne społeczeństwo bez piratów

A jakieś zalety Windowsa? – Większość ludzi zna jego obsługę, bo od dzieciństwa jest przyzwyczajana do korzystania z Windowsa. Ale to rodzi kolejny problem: uzależniamy się od jednej opcji. Więc to raczej taka zaleta – wada – uśmiecha się informatyk. – Korzystanie z wolnego oprogramowania daje tę swobodę, że w razie potrzeby można bez problemu „przesiąść” się na każdy inny system i swobodnie na nim pracować.

Rzeczywiście kwestia przyzwyczajenia może mieć niebanalne znaczenie. Wciąż większość osób nieużywających Linuxa uważa to oprogramowanie za bardzo trudne w obsłudze, wręcz specjalistyczne. Doświadczenie pokazuje jednak, że uczniowie, którzy mieli okazję pracować z wolnym oprogramowaniem, doskonale sobie z nim radzili. Ba, nie zauważali większej różnicy.

W „internetach” dokopałam się jeszcze do stanowiska Richarda Stallmana, hakera, guru ruchu wolnego oprogramowania, twórcy projektu GNU (systemu operacyjnego złożonego wyłącznie z wolnego oprogramowania). Według jego zwolenników oszczędność pieniędzy, choć niewątpliwa, jest tylko pośrednią zaletą używania darmowych programów. Najważniejszym zadaniem szkoły powinno być nauczenie uczniów jak być obywatelami silnego, zdolnego, niezależnego, współpracującego i wolnego społeczeństwa. „Najbardziej fundamentalną misją szkoły jest nauka dobrego obywatelstwa, co obejmuje nawyk pomagania innym. W dziedzinie komputerów to oznacza uczenie ludzi dzielenia się oprogramowaniem” – czytamy w tekście, którego całość pod tym linkiem.

Tymczasem płatne oprogramowanie ich zdaniem ogranicza horyzonty. Uczy tylko korzystania z jedynej dostępnej opcji oraz… piractwa, bo mniej zamożni uczniowie są zmuszeni do nielegalnego kopiowania licencjonowanych, ale jedynych znanych im programów.


Zobacz też: Sieć 5G w Lublinie. Czy jest się czego bać?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

2 minuty czytania

14.05.2024

Zarząd województwa podzielił się zadaniami. Marszałek sam przypilnuje strumienia eurofunduszy

Wybrany tydzień temu przez sejmik województwa zarząd podzielił między sobą…

5 minuty czytania

29.04.2024

Przebudowa ul. Samsonowicza – miasto obiecuje ocalić „70 proc. drzew” z 236 wytypowanych do wycinki

Głos mieszkańców osiedla oburzonych planowaną skalą wycinek dotarł do urzędników…

5 minuty czytania

26.04.2024

Jakub Jakubowski, nowy burmistrz Radzynia Podlaskiego: Ludzie chcą, by traktować ich poważnie

Wiatr zmian, błędy wieloletniego burmistrza czy może pomysł na miasto?…

4 minuty czytania

24.04.2024

Spór zbiorowy w MOPR. Obiecano im 300 zł, dostali 58 zł

300 zł dodatkowo do pensji – takie zapewnienie padło podczas…

8 minuty czytania

16.04.2024

Siedem pięter w szczerym polu. Inwestycja TBV w Elizówce zagotowała mieszkańców

Niektórzy żyją tu od urodzenia, inni uciekli z miasta na…

4 minuty czytania

05.04.2024

Na ulicy i na Facebooku. Ostatnie godziny przed ciszą wyborczą

Jedni korzystali z ostatnich zaproszeń do radiowego studia, inni przekonywali…

5 minuty czytania

05.04.2024

Kto krytykuje, temu ban. Czego już nie ma na Facebooku prezydenta Żuka

Im bliżej wyborów, tym więcej lukru w mediach społecznościowych. Krzysztof…

5 minuty czytania

04.04.2024

Deweloper zagrodził wąwóz ESOCH. Zgodę na płot wydało miasto

Mieszkańcy Czechowa stracili dostęp do zielonego wąwozu. Deweloper ogrodził go…