4 minuty czytania • 14.04.2024 11:16
Latanie wcale nie takie tanie. Lotnisko w Świdniku też dopłaca do lotów
Udostępnij
Lot z Lublina z przesiadką w stolicy często bywa tańszy niż gdyby zacząć podróż z lotniska na Okęciu. To dlatego, że Port Lotniczy Lublin dopłaca liniom lotniczym za utrzymanie nierentownych połączeń. Nie są to małe pieniądze.
Temat wywołał przed ostatnią sesją Rady Miasta Lublin Zdzisław Drozd (PiS).Na posiedzeniu komisji rewizyjnej zapytał o dopłaty do połączeń z lotniska z Świdniku. Radny dopytywał czy Port Lotniczy Lublin, którego jednym udziałowców jest miasto, zawiera z przewoźnikami takie umowy.
Kasa za start
To powszechne w Polsce działanie. Mniejsze lotniska płacą liniom lotniczym za tzw. promocję. W rzeczywistości to zachęta do latania z konkretnego portu.
To, że lubelskie lotnisko zawiera takie umowy, przyznał na komisji Łukasz Mazur, dyrektor wydziału kontroli i nadzoru właścicielskiego w Ratuszu. Dodał, że w przypadku innych lotnisk regionalnych za takie usługi płacą urzędy marszałkowskie. W Lublinie przewoźnikom płaci lotnisko.
– Przez to powiększa się strata spółki, którą muszą potem pokryć udziałowcy – przyznał dyr. Mazur (rok 2022 PLL zakończył sumą 32,4 mln zł na minusie). I wymienił kilka przykładów z ostatnich miesięcy, kiedy to województwa wsparły linie lotnicze i nie obciążały tym portów.
W marcu br. województwo kujawsko-pomorskie w przetargu zdecydowało, że irlandzki Ryanair dostanie 33 mln zł za promocję regionu. Linia lata z Bydgoszczy do Birmingham, Bristolu, Dublina oraz Londynu. Formalnie przetarg wygrał przewoźnik w konsorcjum z Toruńską Agencją Rozwoju Regionalnego. Była to jedyna oferta w tym przetargu, a Ryanair ma „promować” województwo kujawsko-pomorskie przez 45 miesięcy.
– To jest absolutny skandal i patologia trawiąca polski rynek lotniczy – komentował na platformie X Maciej Wilk, były wiceprezes PLL LOT. Wyliczył, że w przeliczeniu na każdy lot Ryanair otrzyma dopłatę w wysokości około 60 zł na fotel.
Ale LOT zarabia w podobny sposób. Pod koniec 2023 r. Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego zdecydował się zapłacić narodowemu przewoźnikowi blisko 13 milionów złotych za promocję regionu. W rzeczywistości to opłata za utrzymanie w 2024 roku połączenia Zielona Góra – Warszawa.
Kolejne 2,5 mln zł lubuski samorząd zdecydował się zapłacić za promowanie lotów między Zieloną Górą a Monastyrem w Tunezji. Pieniądze dostanie biuro podróży Itaka, które w tym sezonie zaoferuje 26 wylotów w tym kierunku z lubuskiego lotniska.
– Połączenia lotnicze wykonywać będzie, zabierający na pokład 189 pasażerów, boeing 737. W rejsach do i z tunezyjskiego Monastyru z będzie 9 828 miejsc, co oznacza, że dopłata samorządu do jednego fotela (klienta komercyjnego biura podróży) wynosić będzie 254,37 złotych. Do realizacji każdego lotu lubuski urząd marszałkowski dopłaci 48 076,44 zł – wylicza portal rynek-lotniczy.pl.
Lubelskie też płaci, ale kwoty nie zdradza
Przez to, że w Lublinie takich umów nie zawiera marszałek, a spółka lotniskowa, nie wiadomo ile pieniędzy trafia na konta linii lotniczych i biur podróży. Mówimy o milionach, ale czy o ich dziesiątkach? W 2018 za „promocję województwa w samolotach i na lotniskach” (wtedy przetarg ogłaszał urząd marszałkowski) zapłacono niemal 12 mln zł. Pieniądze trafiły do Portu Lotniczego Lublin.
Wiadomo także, że w przeszłości tak były dotowane linie Ryanair i Wizz Air oraz rumuński Carpatair. Ten ostatni przypadek skończył się prokuratorskimi zarzutami wobec byłego prezesa PLL Krzysztofa W. i dyrektora handlowego Ireneusza D. CBA i prokuratura uznały, że zawierając w 2014 r. umowę z niewypłacalnym przewoźnikiem lotnisko poniosło szkodę w wysokości 5 mln zł. Chodziło właśnie o tzw. działania promocyjne.
Jak to wygląda obecnie? – W roku 2023 PLL zawarł jedną umowę z przewoźnikiem lotniczym – informuje Piotr Jankowski, rzecznik prasowy lotniska w Świdniku. – Umowa z PLL LOT obejmująca działania marketingowe na rzecz portu lotniczego przy wykorzystaniu różnych nośników i narzędzi reklamowych (m.in. Facebook, strona internetowa, magazyn pokładowy, mailing dedykowany) za pośrednictwem unikalnych mediów przewoźnika – dodaje rzecznik.
Kwoty tej umowy spółka nie zdradza. Wiadomo jedynie, że „działania marketingowe” miały trwać 12 miesięcy.
W dokumentach dotyczących zamówienia tłumaczono to tak: „Ze względu na jego hub w Warszawie, utworzenie połączenia pomiędzy Lublinem a Warszawą zapewni pasażerom dostęp do szerokiej siatki połączeń z wieloma miastami w Europie i na innych kontynentach, do których operuje LOT. LOT jest jedynym przewoźnikiem, który mógłby wykonywać połączenie WAW-LUZ i umożliwiać pasażerom przesiadkę w WAW na inne rejsy. Potwierdzają to rozmowy z innymi przewoźnikami w tym low-cost, którzy nie byli zainteresowani tą trasą. Połączenie obsługiwane przez przewoźnika sieciowego ułatwi nam dalszy rozwój portu, ponieważ pozwoli zidentyfikować potoki pasażerskie, które teraz podróżują z przesiadką. W przyszłości będzie to asumpt do rozmów z przewoźnikami w sprawie rozwoju połączeń bezpośrednich”.
Umowa z LOT-em wygasła 31 marca tego roku. Będzie kolejna? – Na dzień dzisiejszy nie zostały zawarte umowy z przewoźnikami, których przedmiotem jest świadczenie usług promocyjnych. Spółka prowadzi rozmowy – informuje Jankowski.
Port Lotniczy Lublin
Został uruchomiony pod koniec 2012 roku. W 2023 r. obsłużył 399 000 pasażerów, a rok wcześniej 330 000 osób.
Od czerwca tego roku w siatce połączeń pojawią się nowe kierunki, w tym Hurghada w Egipcie i Kreta w Grecji. Hitem ma być Turcja, a Port Lotniczy Lublin od końca kwietnia do października planuje obsługiwać pięć lotów tygodniowo do Antalyi.
Tymczasem LOT już zwiększył częstotliwość lotów do Warszawy (pięć razy w tygodniu), a Ryanair zaczął latać do Gdańska (poniedziałek i czwartek).
Na zdjęciu: Województwa i lotniska dopłacają liniom lotniczym i biurom podróży (Fot. PLL)



