Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  20.12.2025 16:53

Kulturalny walec marszałka. Zamiast książek będą magnesy z cebularzem

Kulturalny walec marszałka. Zamiast książek   będą magnesy z cebularzem

Udostępnij

Jeszcze dziś można tam kupić książki i wysmakowane pamiątki z Lublina. Od stycznia będą mapy i magnesy z cebularzem. Dyrekcja Centrum Spotkania Kultur zamyka księgarnię – jedną z ostatnich w mieście. Z CSK wylatuje też PHONOmatic STUDIO Roberta Kuśmirowskiego. – Czy nie ma prawnego mechanizmu, by powstrzymać zamiłowanie marszałka do rozjeżdżania kultury walcem? – pyta artysta.

„Najlepsza księgarnia w mieście”, „nieoczywiste miejsce na randki”, „wysokiej jakości treści”. Miejsce „nietuzinkowe”, „oryginalne”, „unikatowe”. Są głosy zaskoczenia i oburzenia. Są wyważone argumenty, ale i skrajne emocje. Dostaje się dyrekcji największej marszałkowskiej instytucji. I stojącym za nią politykom PiS.

Wiadomość o likwidacji księgarni w Centrum Spotkania Kultur zelektryzowała klientów i sympatyków tego miejsca. Trwa zbiórka podpisów pod petycją do dyrekcji CSK i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego o wycofanie się z tej decyzji. Na niedzielę, 21 grudnia, planowana jest Akcja Wspólnego Czytania. „Przestrzeń pełna inspiracji, dobrego designu, mądrych książek i unikalnych przedmiotów” (tak o Sklepiku Kulturalnym na swojej stronie pisze CSK) z końcem roku przestanie istnieć. Ustąpi miejsca Lubelskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

Mniej wystaw i koniec muzycznych eksperymentów

Księgarnia przetrwała wszystkich dyrektorów Centrum. A tych od 2016 roku, gdy instytucja pojawiła się na kulturalnej mapie Lublina, było wielu. Znany ze swojej niechęci do organizowania konkursów na najwyższe stanowiska marszałek Jarosław Stawiarski (PiS) w tym roku w dyrektorskim gabinecie lokuje Michała Chorosińskiego. Na siedem lat.

Jak już pisaliśmy, nowy szef ma swój własny pomysł na instytucję. Reorganizuje biura, pokazuje spektakle utrzymane w duchu patriotyzmu („Koronacja”, reż. Michał Chorosiński), zatrudnia byłych pracowników TVP, którzy po zmianie władzy w kraju stracili posady w telewizji publicznej.

https://jawnylublin.pl/dzieje-sie-w-csk-zaloga-o-propagandzie-dyrektor-o-najwyzszym-poziomie-artystycznym/

W instytucji zmienia się nie tylko kadra i repertuar. W połowie roku z drugiego piętra znika stała ekspozycja „Teatr w rozbudowie” Roberta Kuśmirowskiego. Jesienią pracownicy instytucji donoszą nam, że swoje przeznaczenie zmienia Galeria Wystaw Czasowych +1. To również okazuje się prawdą. – Przestrzeń zostanie użyczona Fundacji Sztukmistrze, wieloletniemu partnerowi CSK – informuje rzeczniczka CSK Iwona Pachcińska. I zapewnia: – Zmiana ma charakter organizacyjny i programowy, a jej celem jest wzmocnienie synergii pomiędzy instytucjami oraz bardziej efektywne wykorzystanie dostępnych przestrzeni, a nie ograniczenie oferty wystawienniczej.

Do nowej koncepcji CSK nie pasuje też PHONOmatic STUDIO. To przestrzeń muzycznych eksperymentów na parterze CSK zaaranżowana przez uznanego lubelskiego artystę Roberta Kuśmirowskiego. Razem z Marcinem Sudzińskim zapraszają tu muzyków od blisko dwóch lat. – Od lipca koncerty organizujemy z własnych środków budżetowych. Zgłaszają się różne projekty ze świata, ale nie mamy żadnej gwarancji, czy będzie nas stać na taką ekstrawagancję – przyznaje Kuśmirowski.

Teraz już wie, że nie tylko księgarnia musi się pakować. Od stycznie w CSK nie będzie też miejsca na muzyczne eksperymenty. – Zakończenie tego etapu muzycznej współpracy było planowane i nie jest decyzją nagłą – tłumaczy rzeczniczka CSK pytana o przyszłość PHONOmatic STUDIO. Podkreśla przy tym, że w założeniu studio „funkcjonowało jako projekt czasowy”, a „sama przestrzeń nie traci swojego artystycznego charakteru i nadal będzie wykorzystywana do celów wystawienniczych oraz prezentacji projektów artystycznych”.

Księgarnie się nie opłacają, a marszałek się śmieje

Pytana o powody likwidacji księgarni Pachcińska wylicza ich wiele. Pisze o „poszukiwaniach bardziej efektywnych, długofalowych rozwiązań”, o „realiach organizacyjnych i finansowych”. Te ostatnie okazały się kluczowe.

– Małe, niezależne księgarnie od lat działają w bardzo trudnych warunkach rynkowych. Od 2010 roku z rynku zniknęło blisko tysiąc księgarń – argumentuje rzeczniczka instytucji. – W tych warunkach dalsze samodzielne prowadzenie Sklepiku Kulturalnego stawało się dla CSK coraz większym obciążeniem finansowym. Równocześnie CSK wraz z Lubelską Regionalną Organizacją Turystyczną uznały, że połączenie potencjałów kultury i turystyki w jednej, dobrze widocznej przestrzeni przyniesie większe korzyści zarówno mieszkańcom, jak i odwiedzającym miasto turystom.

– Przypomina mi to utylizację kultury w imię ideologii. Która instytucja zamyka dobrze prosperującą księgarnię? – komentuje Kuśmirowski. – Z rozmów z dyrekcją CSK nie wnioskuję ich złej woli. Jak się okazuje, nie ma prawnego mechanizmu, by powstrzymać zamiłowanie marszałka województwa do rozjeżdżania kultury walcem. Według mojej oceny jest to powolne wprowadzanie projektu operowego. Ale to jest Centrum Spotkania Kultur, a nie Centrum Spotkania Monokultury. Jeśli nie przeciwstawimy się teraz i zaraz na większą skalę, to stracimy miejsce, które było budowane dla kultury, a nie politycznych przepychanek. A jeśli dojdzie do czarnego scenariusza, to powinniśmy odsunąć CSK z obchodów Europejskiej Stolicy Kultury 2029.

Gdy dwa lata temu marszałek uparł się połączyć CSK z Filharmonią Lubelską i Teatrem Muzycznym (ostatecznie do tej fuzji nie doszło), o podlegającej mu instytucji wypowiadał się z lekceważeniem.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

– Jakie kultury się tam spotykają? Kultura przede wszystkim komercyjna. Kiedyś miał to być tygiel kulturowy: kultura polska, kresowa, ukraińska, żydowska, ormiańska. Takie były idee. Ale życie toczy się przede wszystkim poprzez komercję – mówił na antenie Radia Lublin wiosną 2023.

Dziś z oburzenia czytelników marszałek się śmieje. Na Facebooku pod tekstem Gazety Wyborczej Lublin, która pierwsza pisze o planach zamknięcia księgarni, ze swojego prywatnego profilu Jarosław Stawiarski wstawia ikonki uśmiechniętych buziek. Post szybko znika.

IMG 0612

„Każda forma protestu na sens”

Adrianna Iwanejko nie czuje się aktywistką. Jak sama przyznaje, skandowanie haseł to nie jest jej bajka. Nigdy dotąd nie organizowała żadnego protestu. – Nie mam w sobie genu społecznika – przyznaje . – Ale denerwuje mnie ten świat, gdzie cały czas trzeba być czujnym, od przyrody po kulturę. Ostatnio bardzo się przejęłam górkami czechowskimi, potem pojawiły się te nowe ozdoby na Starym Mieście. Od wielu osób słyszałam, jak im przykro, jak są źli, ale nie było żadnego konkretnego działania. Pamiętam, jak pomyślałam, że może nie ma co tak tylko stać i opłakiwać.

Tym bardziej, że tym razem chodzi o księgarnię – miejsce szczególnie jej bliskie. Którego „nie da się zastąpić wizytą na stronie internetowej wydawnictwa”. – Księgarni w centrum miasta jest już tylko kilka. Istnieją jeszcze tylko trzy: Dosłowna w Centrum Kultury, Między Słowami na Starym Mieście i techniczna na Krakowskim Przedmieściu – wylicza.

Z zawodu jest scenografką, zajmuje się też ilustracją książkową i prasową. O planach likwidacji sklepiku kulturalnego dowiedziała się, gdy odbierała wyróżnienie na Festiwalu Teatrów Niewielkich. – Zawsze odwiedzam to miejsce, gdy jestem w CSK. Jest piękne, bardzo je lubię. Jest tu wiele perełek literatury dziecięcej, książek nagradzanych, z pięknymi ilustracjami – opowiada. – Usłyszałam wtedy, że to ostatni moment na zakupy, bo z końcem grudnia księgarnia przestaje istnieć. Wróciłam tam następnego dnia, bo nie dawało mi to spokoju. Naprawdę się tym przejęłam. Dla mnie to absurdalna, kompletnie niezrozumiała decyzja.

W petycji, którą publikuje w sieci, pisze o tym, że to miejsce spotkań i wymiany myśli. Które podkreśla lokalność i tożsamość miasta, a zarazem jest czytelniczym oknem na świat. – Księgarnia internetowa traci swoją siłę kulturotwórczą – argumentuje.

W niedzielę w godz. 12-15 zaprasza do księgarni. –To będzie pokojowa akcja czytelniczaBędziemy czytać na głos książki, uzupełniać arkusz z manifestem argumentami za istnieniem takich miejsc jak to – tłumaczy Iwanejko. I dodaje: – Bardzo wierzę w małe inicjatywy, w działanie w lokalnych społecznościach. Wielu wielkich spraw na świecie nie da się załatwić, ale zawsze warto walczyć o te mniejsze.

Czy liczy na sukces? – Każda firma protestu ma sens. Daje nam poczucie, że nie kładziemy uszu po sobie ,gdy się na coś nie zgadzamy.

„Jesteśmy wdzięczni marszałkowi i dyrektorowi”

Dyrekcja CSK o planowanej w niedzielę akcji wie. I zapewnia, że nie jest jej celem „likwidacja wartościowych inicjatyw”.

– Rozumiemy emocje oraz przywiązanie wielu mieszkańców do Sklepiku Kulturalnego w jego dotychczasowej formule i traktujemy te głosy z należytą uwagą. Są one dla dyrekcji CSK ważnym sygnałem pokazującym, jak istotną rolę to miejsce pełniło w życiu kulturalnym miasta zapewnia rzeczniczka Centrum. I tłumaczy: – Odpowiedzialność dyrektora instytucji publicznej polega również na podejmowaniu decyzji, które – choć trudne i niepopularne – zabezpieczają przyszłość oferty kulturalnej.

Co znajdzie się na półkach do tej pory zajmowanych przez ambitną literaturę, designerskie przedmioty i wysmakowane gadżety z Lublina?

Katarzyna Ostrowska-Malczewska, od października br. dyrektorka biura zarządu Lubelskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, na nasze pytania nie odpowiada. A pytamy m.in. o to, jaki LROT ma pomysł na tę przestrzeń, jaki asortyment się tam znajdzie. Przesyła za to komunikat, a w którym prezes LROT Karol Łukasik bije pokłony przed marszałkiem Stawiarskim i dyr. Chorosińskim. – Jesteśmy wdzięczni za otwartość, przychylność i zrozumienie potrzeb branżę turystycznej – rozpływa się w podziękowaniach Łukasik.

https://jawnylublin.pl/chrobry-przejdzie-przez-cale-miasto-a-tematu-sceny-dla-teatru-andersena-oficjalnie-nie-ma/
https://jawnylublin.pl/w-teatrze-jaracza-pozegnali-go-z-radoscia-teraz-ma-kierowac-centrum-spotkania-kultur/