Wesprzyj Kontakt

8 minut czytania  •  18.06.2026 14:10

Kultura dobrze płatna. Ile zarabiają dyrektorzy marszałkowskich instytucji kultury

Kultura dobrze płatna. Ile zarabiają dyrektorzy marszałkowskich instytucji kultury
Od lewej: Dominik Mielko (Filharmonia Lubelska), Kamila Lendzion (Opera Lubelska) i Michał Chorosiński (CSK)

Udostępnij

Dyrektorka Opery Lubelskiej w 2025 r. miała pensję wyższą niż nadzorujący ją marszałek Jarosław Stawiarski (PiS). Sporą podwyżkę dostał dyrektor Filharmonii Lubelskiej, choć pracownicy tej instytucji skarżą się na mobbing i dyskryminację.

Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

Kiedy przez kraj przelewa się burzliwa debata dotycząca dopłaty państwa do składek ZUS dla artystów o niskich dochodach, a instytucje kultury publikują oferty pracy z warunkami zakrawającymi to na ponury żart, oni nie muszą się martwić. Przyjrzeliśmy się bliżej oświadczeniom majątkowym za 2025 r. szefów marszałkowskich instytucji kultury.

Dyrektorka Opery Lubelskiej: pensja wyższa niż marszałka

W minionym roku szefowa Opery Lubelskiej Kamila Lendzion (rocznik ’77) – zarobiła 336 701 zł*, z czego lwia część to dyrektorska pensja z opery – 328 654 zł (średnio 27,3 tys. zł miesięcznie). Pozostały dochód jest z tytułu „działalności wykonywanej osobiście” – 2 046 zł oraz „praw autorskich” – 6 000 zł.

Lendzion ma najwyższe zarobki, ale też najdłuższy staż jeśli chodzi o dyrektorskie posady w jedenastu marszałkowskich instytucjach kultury. Została powołana na to stanowisko we wrześniu 2018 r., kiedy Opera była jeszcze Teatrem Muzycznym i kiedy województwem rządziła koalicja PO-PSL. Gdy władzę przejął PiS, a marszałkiem został Jarosław Stawiarski zarząd województwa wszczął procedurę odwołania Lendzion ze stanowiska. Chodziło o sprawy finansowe i niewłaściwe zarządzanie instytucją.

Ostatecznie jednak wszystko rozeszło się po kościach, szefowa operetki została na stanowisku i zaczęła wzmacniać swoją pozycję. To z jej inicjatywy marszałek postanowił dokonać fuzji Teatru Muzycznego, Filharmonii Lubelskiej i CSK w wyniku której miała powstać Opera Lubelska. I tylko nagłośnienie przez media „taśmy Lendzion” i wywołany tym masowy zryw filharmoników i pracowników CSK zablokowały ten pomysł. Opera ostatecznie powstała (sierpień 2023 r.), ale nie w wyniku fuzji, ale zmiany nazwy Teatru Muzycznego.

Kamila Lendzion zyskała nie tylko wizerunkowo – wszak Opera Lubelska brzmi lepiej niż Teatr Muzyczny – ale także finansowo. O ile w 2020 r. jeszcze jako szefowa lubelskiej operetki, zarobiła 113 070 zł, to w 2024 r., pierwszym pełnym roku Opery Lubelskiej) już 277 270 zł. Co ciekawe, ubiegłoroczne zarobki dyrektorki Opery Lubelskiej są wyższe niż jej bezpośredniego przełożonego. Roczne wynagrodzenie marszałka Stawiarskiego za 2025 rok to 301 302 zł.

Dyrektor Filharmonii Lubelskiej: podwyżka i wizja nagrody

Na zarobki nie może też narzekać dyrektor Filharmonii Lubelskiej Dominik Mielko (rocznik ’91). W 2025 r. jego roczne zarobki to 257 925 zł. Sporo, bo o 92 tys. zł więcej niż rok wcześniej – wtedy zarobił 166 tys. zł. Miał też 67 292 zł z pracy na UMCS (nauczyciel akademicki w Instytucie Muzyki), dzięki czemu jego łączne dochody w 2025 r. wyniosły 325 218 zł.

Ale gdy w 2025 roku na konto dyrektora Mielki wpływało wyższe wynagrodzenia, kierowana przez niego filharmonia pogrążała się w coraz większym chaosie organizacyjnym. Zgłoszenia pracowników dotyczące mobbingu i dyskryminacji, których miał dopuszczać się kierownik artystyczny, były przez dyrektora ignorowane i zamiatane pod dywan. Ostatecznie sprawa trafiła do Państwowej Inspekcji Pracy, która wszczęła w instytucji kontrolę. Jej wyniki mają zostać opublikowane wkrótce.

Już wkrótce zarząd województwa może też przyznać dyrektorowi Mielko nagrodę finansową. 7 czerwca członek zarządu województwa odpowiedzialny za kulturę Marcin Szewczak poprosił związki zawodowe o „wyrażenie opinii dotyczącej przyznania nagrody rocznej za 2025 rok Panu Dominikowi Mielko Dyrektorowi Filharmonii im. H. Wieniawskiego. Przypomnijmy, że w zeszłym roku szef Filharmonii Lubelskiej dostał nagrodę roczną – w wysokości równowartości trzykrotności przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego dyrektora. W 2024 r. Mielko zarabiał średnio 13,8 tys. zł brutto, czyli nagroda wyniosła nieco ponad 40 tys. zł.

img_20260617_215446

Dyrektor CSK: trochę urzędnik, trochę artysta

Michał Chorosiński (rocznik ’75) dyrektorem największej instytucji kultury w regionie – Centrum Spotkania Kultur – został w lutym 2025 r., gdy dość niespodziewanie rezygnację z tego stanowiska złożył Marek Krakowski. Chorosiński przejmując stery w CSK plany miał ambitne: powołanie rady artystyczno-programowej złożonej z dyrektorów marszałkowskich instytucji kultury, stowarzyszeń kulturalnych, przedstawicieli lubelskich uczelni i „wybitnych osobistości spoza samego Lublina”, organizowanie spotkań tematycznych dotyczących kultury (np. francuskiej, włoskiej, hiszpańskiej), a także akademia filmowa „z udziałem wybitnych twórców z całego świata”, czy w końcu produkcja własnych widowisk i spektakli. Plany materializują się różnie: duże formy teatralne albo są odwoływane („Amadeusz” 28 lutego i 1 marca), albo frekwencja jest ratowana bezpłatnymi wejściówkami („Koronacja” 29 kwietnia). Nie ma rady artystyczno-programowej, nie ma spotkań tematycznych, jest natomiast akademia filmowa.

Jest też wynagrodzenie wpływające do miesiąc na konto dyr. Chorosińskiego. Z tytułu pełnienia funkcji dyrektora CSK zarobił w 2025 r. 190 254 zł, ale znaczące wpływy przyniosła mu także działalność artystyczna poza instytucją. Współpraca z Teatrem Klasyki Polskiej dała mu 48 353 zł, a z tytułu praw autorskich wpłynęło na jego konto kolejne 68 766 zł. Łącznie dochody dyrektora CSK przekroczyły 310 tys. zł.

Dyrektor Teatru Osterwy: pieniądze od marszałka i wojewody

Krzysztof Adamczuk (rocznik ’72) p.o. dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy jest od kwietnia 2025 r. (zastąpił odwołanego przez zarząd województwa z naruszeniem prawa Redbada Klynstrę, wcześniej – od lutego 2023 r. do stycznia 2025 r. – był w teatrze zastępcą dyrektora ds. inwestycji. Łączne dochody Adamczuka w 2025 r. wyniosły 238 297 zł. Najwięcej, bo 219 109 zł, zarobił w Osterwie. 19 188 zł przyniosło mu zatrudnienie w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim, w którym rządzą przedstawiciele koalicji 15 października. W LUW Adamczuk miał przez kilka miesięcy etat. – To było stanowisko doradcy I wicewojewody lubelskiego (Wojciecha Wołocha – wcześniej Polska 2050, obecnie Stowarzyszenie Centrum Polska – red.) i była to praca do czasu objęcia stanowiska w teatrze – mówi nam dyrektor Adamczuk.

Stanowisko dyrektorskie w teatrze Adamczuk ma zapewnione do końca sierpnia 2026 r. Do tego czasu powinien zostać wybrany nowy dyrektor. Pierwszy konkurs został nierozstrzygnięty, dlatego 19 maja marszałek ogłosił drugi, a oferty można składać jeszcze przez kilka dni – do 22 czerwca.

Skansen, biblioteka i Kozłówka, czyli politycy PiS w roli dyrektorów

Bartłomiej Bałaban (rocznik ’77), od sierpnia 2024 r. dyrektor Muzeum Wsi Lubelskiej w 2025 r. osiągnął dochód w wysokości 251 580 zł. Nie była to jednak jedyna publiczna funkcja, za którą otrzymywał wynagrodzenie. Jako radny radny miejski (PiS) uzyskał dodatkowo 18 363 zł, co oznacza, że jego łączne dochody wyniosły 269 944 zł. Bałaban dyrektorem skansenu został w sierpniu 2024 r.. Wcześniej (2022–2024) był członkiem zarządu województwa odpowiedzialnym za kulturę.

Były starosta powiatu kraśnickiego i bliski znajomy marszałka Jarosława Stawiarskiego – Andrzej Rolla (rocznik ’66) Wojewódzką Biblioteką Publiczną im. Hieronima Łopacińskiego, kieruje od 2023 r. W 2025 r. z tego tytułu zarobił 221 943 zł. Nie było to jednak jego jedyne źródło zarobków. Jako radny powiatu kraśnickiego otrzymał dodatkowo 32 854 zł, a zasiadanie w radzie nadzorczej Kraśnickiego Przedsiębiorstwa Mieszkaniowego przyniosło mu kolejne 23 423 zł. Łącznie dochody dyrektora biblioteki wyniosły w zeszłym roku 278 220 zł.

Muzeum Zamoyskich w Kozłówce od lipca 2024 r. kieruje Andrzej Pruszkowski (rocznik ’60) – były prezydent Lublina, a obecnie radny miejski PiS. Początkowo w Kozłówce pełnił obowiązki dyrektora, a od lipca 2025 roku oficjalnie objął to stanowisko wygrywając konkurs. Na jego ubiegłoroczny dochód złożyło się kilka składników: wynagrodzenie z tytułu umów o pracę: w muzeum (217 086 zł) i na Akademii Zamojskiej (6 188 zł), a także umowy zlecenia: Akademia Zamojska (56 624 zł), Polskie Towarzystwo Cyfrowe (400 zł), Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych i Obywatelskich ETOS (250 zł). Solidny zastrzyk finansowy dała też Pruszkowskiemu w minionym roku dieta radnego – 48 324 zł, a także emerytura – 64 410 zł. Łącznie to spora suma – 393,3 tys. zł.

Dyrektor Muzeum Nadwiślańskiego: w Janowcu i w Kazimierzu

Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym od października 2025 r. kieruje jako p.o. dyrektora Sławomir Bąk (rocznik ’80). Przyszedł do Kazimierza niejako awaryjnie po tym, jak nagle z funkcji zrezygnował wybrany w konkursie doświadczony kustosz Tomasz Mleczek. Bąk dyrektorskie stanowisko łączył z inną funkcją: w Muzeum Zamek w Janowcu pracował jako kierownik ds. gospodarczych, technicznych i nadzoru budowlanego. I to praca w Janowcu dała mu większy dochód: 115 387 zł, natomiast jako szef MNKD przez trzy miesiące zarobił 45 589 zł.

Wysokie dochody Sławomira Bąka kontrastują z sytuacją, w jakiej znalazło się kierowane przez niego Muzeum Nadwiślańskie. W ostatnim czasie instytucja była przedmiotem kontroli Ministerstwa Kultury, wszczętej po skargach pracowników dotyczących sposobu zarządzania placówką. Z końcem maja umowa Bąka z Muzeum Zamek w Janowcu została rozwiązana za porozumieniem stron, a z naszych ustaleń wynika, że nie wystartował w ogłoszonym konkursie na dyrektora Muzeum Nadwiślańskiego. – Proszę cierpliwie czekać, wszystko okaże się po posiedzeniu komisji konkursowej – mówi nam. Oferty można było składać do 1 czerwca.

Puławy i Janowiec: muzea młode, ale zarobki niezłe

A skoro o Muzeum Zamek w Janowcu mowa, to jest to najmłodsza instytucja kultury województwa lubelskiego. Jako samodzielna jednostka działa od 1 stycznia 2025 r. (wcześniej jako oddział MNKD), a szefuje jej Marzena Brzezicka (rocznik ’85). W 2025 r. osiągnęła z tego tytułu 230 840 zł. W swoim oświadczeniu majtkowym nie wykazuje żadnych dodatkowych źródeł zarobku.

Młodą placówką jest także Muzeum Badań Polarnych w Puławach. Instytucja powstała na mocy uchwały sejmiku z 2019 r., a oficjalnie zaczęła działać w lutym 2024 r. Od samego początku (jeszcze w fazie organizacji) jej dyrektorem jest Piotr Kondraciuk (rocznik ’62), który wcześniej był dyrektorem Muzeum Nadwiślańskiego. Z jego oświadczenia majątkowego wynika, że w 2025 r. osiągnął 237 162 zł dochodu. Największą część tej kwoty stanowiło wynagrodzenie z kierowanej przez niego placówki, gdzie zarobił 167 661 zł. Dodatkowo 68 711 zł otrzymał z tytułu zatrudnienia w Akademii Zamojskiej. Niewielkie dodatkowe wpływy przyniosły mu także zajęcia dydaktyczne na UMCS (640 zł) oraz wykłady dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Zamościu (1 440 zł).

Dyrektor Gardzienic: dochód największy, ale dzięki sprzedaży mieszkania

Dużo pozycji w oświadczeniu majątkowym w rubryce „Inne dochody osiągane z tytułu zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej lub zajęć” ma Wojciech Goleman (rocznik ’72), dyrektor Ośrodka Praktyk Teatralnych Gardzienice, kierujący tą instytucją od lutego 2023 r. (najpierw jako p.o.). Łącznie wykazał tam ponad 713 tys. zł, jednak na ten wynik w dużej mierze wpłynął przychód ze sprzedaży mieszkania (390 000 zł.) Z tytułu pracy w Gardzienicach zarobił 194 462 zł, a dodatkowo 77 722 zł otrzymał za pracę w Muzeum Narodowym w Lublinie. Dochody przyniosły mu także umowy cywilnoprawne zawarte m.in. z Centrum Spotkania Kultur w Lublinie (16 000 zł), Centrum Projektów Europejskich (13 167 zł), Stowarzyszeniem Euroregion Karpacki (21 480 zł), Centrum Kultury w Przemyślu (1 200 zł), Regionalnym Centrum Kultury w Katowicach (639 zł) i Urzędem Marszałkowskim w Lublinie (320 00 zł).

* Wszystkie kwoty brutto

5 komentarzy

  • Anonim pisze:

    Bąk to pasożyt na zdrowej tkance Muzeum Nadwiślańskiego. Nic nie robi, nie zna sie na niczym tylko bierze kasę. A jest jeszcze ŵice :(

  • cudzy nick pisze:

    Opera funkcjonuje dwa razy w roku, gdy przyjedzie tutaj zespół z zewnątrz. Filharmonia, gromadząca wspaniałych muzyków, daje tylko kilka koncertów w sezonie. O CSK szkoda nawet wspominać – to jest cmentarzysko, nie instytucja kultury. Smętnie, ciemno i bez sensu. CK zaprasza jakichś zidiociałych szamanów do prowadzenie dziwacznych debat. (Dobrze, że działa jeszcze kino, dzięki kilkorgu prawdziwym zapaleńcom). Po Kulturę trzeba jechać do Warszawy.

  • 🫣 pisze:

    No to teraz wiecie po co była zmiana nazwy z Teatru Muzycznego na Opera…?
    By uzasadnić podwyżki dla dyrektora!
    Bo przecież nic się nie zmieniło poza nazwą!
    I to wszystko za zgodą Marszałka który reprezentuje prawo i sprawiedliwość???
    To jest SKANDAL!
    A teraz proszę napiszcie ile zarabiają zwykli artystyści w tych instytucjach!

  • Nabuchodonozor pisze:

    Jednym słowem ma Poland w kulturze.

  • Lubelak pisze:

    No cóż. Możemy być z siebie dumni!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *