Wesprzyj Kontakt

2 minuty czytania  •  27.10.2021

Kto chce wojny…

Udostępnij

… będzie miał wojnę. Nie jest prawdą, że przygotowania do wojny przynoszą skutek w postaci długotrwałego pokoju. Prowadzą do wojny.

Wszyscy znają powiedzenie „chcesz pokoju – gotuj się do wojny”. Jest tyleż popularne, co nieprawdziwe. W istocie świadczy tylko o strachu i bezradności tych, którzy w nie wierzą.

Zbroi się po zęby ten, kto ma złe zamiary, albo kto się boi. Ze strachu ukrywa się za wysokimi murami, zamyka oczy na problemy, zamiast próbować je rozwiązywać z ufnością, że da radę. Nie wierzy w siebie.

„Nie lękajcie się” – czy ktoś pamięta jeszcze to wezwanie polskiego papieża?

Kto chce pokoju, otwiera się na sąsiadów, na innych, współpracuje z nimi, pomaga, burzy mury, likwiduje granice. Znakomity przykład takich postaw dali w ostatnich kilkudziesięciu latach Europejczycy. Po niewyobrażalnie  morderczej wojnie skończyli z polityką odstraszania, powołali Unię Europejską, rozpoczęli współpracę, likwidowania granic. Jakie skutki? – pokój.

Wcześniej, przez stulecia Niemcy i Francuzi bali się siebie nawzajem. Chcieli pokoju, wszyscy normalni ludzie chcą pokoju, więc gotowali się do wojny. I … prowadzili wojny. Przesuwali granicę, raz na zachód, raz na wschód. Ginęły za to miliony ludzi. Wydawało się, że tak być musi, że miłujący pokój ludzie muszą od czasu do czasu rzucić się sobie do gardeł. Aż rozwiązali problem, zlikwidowali granicę. Czy dziś jakikolwiek Francuz czy Niemiec chciałby ginąć, za to, żeby przesunąć granicę między tymi państwami? Po co? Cóż za różnica, którędy ta granica przebiega, jeśli można ją przekroczyć nawet tego nie zauważając?

Mamy teraz wojnę, hybrydową, na granicy z Białorusią. Mamy problem z uchodźcami. I znowu wchodzimy w stare schematy. Budujemy mur, zbroimy się, powiększamy armię. Czy to rozwiąże problem, przyniesie trwały pokój, czy raczej doprowadzi do zwiększenia napięć i nowych problemów? 

Ogłoszony właśnie program zbrojeń polskiej armii zakłada m.in. zwiększenie jej liczebności o ponad 100 tys. osób. Można zakładać, że młodzi ludzie chętnie ubiorą mundury. Stabilne zatrudnienie, przyzwoite wynagrodzenie, przywileje socjalne, czemu nie. Ale czy oni nie są bardziej potrzebni gdzie indziej? Przecież za te same pieniądze mogliby być nauczycielami, lekarzami, pielęgniarkami, kierowcami…

Budujący przykład podejścia do problemu uchodźców bez lęku dał Władysław Grochowski, prezes Arche, jednej z największych w Polsce sieci hotelarskich. Ogłosił, że przyjmie 100 rodzin uchodźców. Jest gotowy zająć się nimi, dać im pracę. W przeszłości już sprowadził 25 rodzin z Kazachstanu, dał im mieszkania i zatrudnienie na dobry start. – Część tych rodzin już się usamodzielniła – powiedział Grochowski Dziennikowi Wschodniemu.