Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  04.02.2026 17:56

Krzewy przy kościele ważniejsze niż zagrożone gatunki. Jak fundusz dzielił pieniądze na ochronę przyrody

Krzewy przy kościele ważniejsze niż zagrożone gatunki. Jak fundusz dzielił pieniądze na ochronę przyrody

Udostępnij

Brak przejrzystych zasad i kryteriów”, „koleżeńsko-polityczne rozstrzyganie konkursów” – uczestnicy konkursów na dotacje zarzucają Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie uznaniowość przy wyborze wniosków. Projekty organizacji od lat zaangażowanych w ochronę przyrody przegrywają z wnioskami na „sadzenie tujek i brzózek”.

Sprawa dotyczy corocznego programu dofinansowania dla m.in. stowarzyszeń, fundacji, związków i organizacji, które zajmują się edukacją ekologiczną, ochroną przyrody i powietrza. W zeszłym roku kierowany przez działacza Nowej Lewicy Stanisława Mazura Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie przekazał w formie dotacji prawie 3 mln zł. Ale uczestnicy konkursu, z którymi rozmawialiśmy, mają zastrzeżenia do tego, w jaki instytucja dzieliła publiczne pieniądze. Główne zarzuty to brak punktacji, list rankingowych i jawności przy wyborze wniosków, które otrzymały wsparcie (najczęście to kilkadziesiąt tysięcy złotych). – To taki nasz lokalny Wojewódzki Fundusz Sprawiedliwości – ironizuje jeden z wnioskodawców, nawiązując do afery wokół Funduszu Sprawiedliwości z czasów PiS, którym zajmuje się prokuratura.

„Tujki i brzózki” a ochrona rzadkich gatunków

Paweł Szewczyk z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego (LTO) zwraca uwagę, że dofinansowanie dostały również projekty, które trudno uznać za wpisujące się w ochronę zagrożonych i chronionych gatunków. LTO złożyło dwa wnioski: „Nowe leśne rezerwaty Lubelszczyzny” (koszt 40 tys. zł, wnioskowana kwota 20 tys. zł) oraz „Czynna ochrona oraz monitoring wybranych gatunków ptaków strefowych na Lubelszczyźnie” (koszt 84,5 tys, zł, wniosek na 47 250 zł). Oba nie znalazły jednak uznania w oczach komisji konkursowej i ostatecznie trafiły na listę rezerwową.

Jeden z naszych wniosków dotyczył ochrony i monitoringu ośmiu gatunków rzadkich ptaków z „Polskiej czerwonej księgi zwierząt” (obejmuje gatunki zagrożone – red.)  na powierzchni 28 tys. hektarów lasów w województwie lubelskim – mówi Szewczyk w rozmowie z Jawnym Lublinem. – I przepadł z kretesem w konkurencji z wnioskiem chociażby parafii z Kłodnicy Dolnej. Żeby było jasne, ja nie mam nic do tej parafii, ale ona dostała 25 tys. zł na nasadzenie żywopłotu i pielęgnację kilku drzew w ogródku parafialnym. To nie jest ta ranga, o jakiej mówimy w kontekście ochrony rzadkich czy zagrożonych gatunków regionu, a to powinno być priorytetem Funduszu – zaznacza.

W podobnej sytuacji znalazły się również inne projekty na ochronę unikatowych i rzadkich w regionie i kraju gatunków roślin czy zwierząt. Dofinansowania nie dostały m.in. trzy wnioski Roztoczańskiego Parku Narodowego (m.in. na czynną ochronę cennych siedlisk roślinności nieleśnej), czy pięć projektów Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie (m.in. na redukcję populacji inwazyjnego gatunku norki amerykańskiej).

Z kolei doceniony wniosek parafii z Kłodnicy Dolnej dotyczył posadzenia krzewów irgi i pielęgnacji lip drobnolistnych – ale nit tylko zabytkowych, bo także nowo nasadzonych. Całość prac parafia oszacowała a 51 tys. zł, z czego połowa tej sumy to jej wkład własny. Parafia ta nie była zresztą jedyna, która dostała wsparcie w kategorii „Ochrona przyrody”, bo na piętnaście podmiotów aż cztery to właśnie parafie – z Hrubieszowa, Markuszowa, Kłodnicy Dolnej i Sawina (głównie na pielęgnację drzewostanu).

Praktycznie parafie zmonopolizowały też kategorię „Ochrona powietrza”:, tu na jedenaście przyznanych dotacji aż dziesięć poszło do parafii (m.in. na fotowoltaikę, montaż turbiny wiatrowej, wymianę stolarki okiennej czy sposobu ogrzewania). Pełną listę podmiotów, które otrzymały dotację, oraz listę rezerwową przedstawiamy na końcu tekstu.

Ewidentnie nietransparentne zasady

Podobne zastrzeżenia co Szewczyk formułuje Krzysztof Monastyrski, prezes Zamojskiego Towarzystwa Przyrodniczego, który w zeszłym roku również składał do funduszu wnioski o dofinansowanie (na ekologię przyrodniczą). Zresztą nie po raz pierwszy, bo robi to od 2020 roku.

Z naszej praktyki, a także innych osób, bo dopytywaliśmy w zaprzyjaźnionych stowarzyszeniach, wychodzi na to, że Fundusz ma ewidentnie nietransparentne zasady – komentuje dla Jawnego Lublina. Jak podkreśla, kierowane przez niego Towarzystwo we wnioskach o dofinansowanie stara się o pieniądze na ochronę rzadkich, chronionych roślin czy zwierząt. – Niby są zasady określające, że preferowane są projekty związane z ochroną środowiska, gdzie ochroną obejmuje się bardzo rzadkie rośliny czy zwierzęta, ale nijak to się ma do zatwierdzanych do realizacji projektów – ocenia.

I również daje przykłady – jak podkreśla „bezzasadnego z punktu widzenia przyrodników” – zatwierdzania projektów „na zagospodarowanie terenu wokół świetlicy, gminy lub parafii – jako ogródków bioróżnorodności poprzez nasadzenie tujek czy brzózek„. Jego zdaniem wydawanie pieniędzy na takie cele przy znacznie pilniejszych potrzebach inwestowania w ochronę zagrożonych gatunków przyrody Lubelszczyzny mija się z celem. Monastyrski podkreśla przy tym brak jawności wyników rozstrzyganych konkursów i uznaniowość przy wyborze wniosków do dofinansowania. – Dla mnie w sumie nie ma różnicy, bo tak było za PiS-u i tak jest teraz. Dajemy tym, którym mamy dać, czyli takie koleżeńsko-polityczne rozstrzyganie konkursów – komentuje.

Prezes ZTP nawiązuje do tego, że Fundusz – w zależnosci od klimatu politycznego panującego aktualnie w Polsce – przechodzi z rąk jednej opcji politycznej do drugiej. Przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku władzę w WFOŚiGW w Lublinie sprawowały działaczki PiS. Prezeską była Agnieszka Kruk, a wiceprezeską Anna Pokwapisz, prywatnie siostra Katarzyny Janiszewskiej, dyrektorki Kancelarii Marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS). Po zmianie władzy w kraju władzę przejeli działacze koalicji 15 października. Szefem Funduszu został działacz Nowej Lewicy Stanisław Mazur. Jego zastępca to związany z PSL Andrzej Kloc, były pracownik Urzędu Marszałkowskiego i Starostwa Powiatowego w Lublinie, a dyrektorem biura (to jedno z najlepiej opłacanych stanowisk w Funduszu) został Radosław Więk, także ludowiec.

Nowy nabór, Fundusz wprowadza punktację

Paweł Szewczyk z LTO przez dłuższy czas starał się ustalić m.in., jaka była punktacja i kryteria wyboru projektów do dofinansowania. Ale – jak twierdzi – Fundusz udzielał niekonkretnych i wymijających odpowiedzi. Udało mu się uzyskać listę wniosków przeznaczonych do dofinansowania, ale nie było przy niej żadnej punktacji. Ostatecznie postanowił zainteresować sprawą Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Według naszej oceny z korespondencji (z Funduszem – red.) wprost wynika, że tak naprawdę nie ma listy rankingowej oraz ocen punktowych poszczególnych projektów na postawie mierzalnych wskaźników. Stawiamy więc tezę, że proces kwalifikowania wniosków do dofinansowania ma charakter „uznaniowy”, co w naszej ocenie nie jest sprawiedliwe – napisał. W odpowiedzi Krzysztof Bolesta, sekretarz stanu w tym resorcie, przekazał, że temat ma być omawiany 13 lutego na posiedzeniu rady nadzorczej Funduszu.

Wystąpiliśmy do Funduszu o przesłanie listy rankingowej z punktacją przyznaną poszczególnym wnioskom, ale jej nie otrzymaliśmy. W odpowiedzi Łukasz Chomicki, rzecznik prasowy WFOŚiGW w Lublinie, przekazał ogólną jedynie: – Ocena przedsięwzięć według „Kryteriów wyboru przedsięwzięć finansowanych ze środków WFOŚiGW w Lublinie” opiera się na jakościowej analizie zgodności zadania z polityką ekologiczną państwa i województwa, celami ochrony środowiska oraz priorytetami i planem działalności Funduszu, a także na spełnieniu wymogów formalno-prawnych. Dodatkowo brana jest pod uwagę efektywność ekologiczna, ekonomiczna, społeczna oraz techniczno-jakościowa przedsięwzięcia.

Zapytaliśmy również, kto personalnie dokonał oceny wniosków. – Oceny formalnej i merytorycznej dokonywali pracownicy merytoryczni Funduszu, natomiast decyzje o umieszczeniu zadań na listach podejmował Zarząd WFOŚiGW w Lublinie w drodze uchwały. Nie była powoływana odrębna komisja konkursowa – informuje Chomicki. Pod dokumentami z listą beneficjantów za 2025 rok podpisało się troje pracowników, w tym dyrektor biura Funduszu Radosław Więk.

Ale okazuje się, że choć kryteria i regulamin naboru w tym roku się nie zmienią, to Fundusz wprowadza jedną zmianę. – Zaktualizowana została jedynie wewnętrzna karta oceny merytorycznej wniosku. Wprowadzone zostały kryteria jakościowe punktowe – przekazał rzecznik.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

W zeszłym roku do Funduszu wpłynęło 229 wniosków o dotację na kwotę 7,8 mln zł, przy budżecie wynoszącym 2,86 mln zł. 14 stycznia instytucja ogłosiła nabór wniosków na ten rok. Można je składać do 16 lutego.

Na zdjęciu: Decyzje o tym, które zadania otrzymają dofinansowanie, ostatecznie podejmował zarząd WFOŚiGW w Lublinie. Na zdjęciu z lewej prezes Funduszu Stanisław Mazur, ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska oraz wiceprezes Andrzej Kloc. Fot. FB/WFOŚiGW

https://jawnylublin.pl/nowe-twarze-w-funduszu-dysponujacym-milionami-i-tarcia-miedzy-psl-a-pl2050-o-stanowiska/
https://jawnylublin.pl/fundusz-dla-swoich-radny-polski-2050-dostal-dyrektorska-posade/