5 minuty czytania • 02.09.2024 17:36
„Kpina z pasażerów” i „cała Polska się z nas śmieje” czyli nowy rozkład jazdy w Lublinie
Udostępnij
Miała być wielka rewolucja – jest wielkie rozczarowanie. – W weekend nie wydostanę się z osiedla – przyznaje jedna z pasażerek. Narzekania słychać dziś na wielu przystankach.
2 września pełen nerwów
Dla wielu pasażerów miejskiej komunikacji pierwszy powakacyjny poniedziałek był pełen złości, żalu i rozczarowania. Od lat rozkład jazdy komunikacji miejskiej z początkiem roku szkolnego się zmienia, ale tym razem to nie była zwykła powakacyjna korekta. To trzeci, ostatni etap rewolucji, jakiej lubelska komunikacja nie przechodziła od dekad. Ta zaczęła się w styczniu – z chwilą otwarcia nowego Dworca Metropolitalnego – i właśnie mamy jej finał.
Od samego rana pasażerowie zasypują internet wpisami o tym, że szwankują aplikacje z rozkładem jazdy. Nie działały wcale albo pokazują złe godziny odjazdów autobusów.
– Otrzymaliśmy dzisiaj kilka zgłoszeń odnośnie kłopotów z działaniem aplikacji informującej o rozkładach jazdy, natomiast nie chodziło tu o aplikację Lubika a inną, należącą do prywatnego właściciela – przyznaje Monika Białach z biura prasowego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. – Nie wiemy o jaką aplikację chodzi. Z naszej strony wszystko było w porządku, rozkłady prawidłowo wyświetlały się na stronie internetowej ZDiTM.
Ale pasażerowie skarżyli się nie tylko na błędy w aplikacji. Monikę Białach moglibyśmy zasypać wieloma pytaniami o zmienione trasy konkretnych linii i zbyt rzadkie godziny kursów. Chociaż gdy kilka dni temu ZDiTM ogłaszał finał swojej rewolucji dyrektor Grzegorz Malec zapewniał: – Cała nasza praca jest skierowana na to, żeby komunikację poprawić.
Malec wyliczał, że od poniedziałku dziennie w trasy wyjeżdżać będzie ponad 300 pojazdów. W godzinach szczytu na najważniejszych liniach kursy z częstotliwością co 15 minut, wracają linie przyśpieszone (301, 302, 303) i generalnie – według urzędników – ma być znacznie lepiej.
>>>Twój autobus pojedzie inaczej, a przystanek zmieni nazwę<<<
„Powrót do komuny”
O tym jak wygląda nowy rozkład wiele osób przekonało się dopiero dziś, kiedy rano pojawili się na przystanku, by dojechać do szkoły lub pracy. I przeżyli szok.
– To jest ko-mu-na. To jest powrót do komuny, albo gorzej. Niech pan napisze, że wtedy nikogo pasażer nie interesował i teraz też tak jest – mówi nam jedna z kobiet na pętli na Felinie.
Chociaż może nie powinna bardzo narzekać, bo 10 linii z jednego przystanku to naprawdę dużo. Nawet jeżeli musi na autobus poczekać 20 minut i nie dojedzie tam gdzie planuje bez żadnych przesiadek, to i tak jest w dobrej sytuacji. Inni mają znacznie gorzej.
Spójrzmy na przystanki na wschód od tej pętli. Felin-Kalinówka – ostatni przystanek w mieście, niedaleko osiedle wysokich bloków z setkami mieszkań, kolejne są w budowie. Odjeżdża stąd linia nr 7 (przez centrum do ulicy Zbożowej). „Siódemka” jest tu co pół godziny, ale od godz. 17 do 22 już tylko raz na godzinę. Na pewno pozwoli to pasażerom przyzwyczaić się do rozkładu weekendowego, gdy autobus też jeździ tylko raz na godzinę.
Przesuńmy się nieco dalej na wschód już poza granice Lublina. Uczniów z Kalinówki do szkół w Lublinie ma zawieźć autobus linii 35, który odjeżdża o godz. 6.20 i 8.39. Z tym że pierwszy kurs jest dla nich za wcześnie, a drugi za późno.
Jak wyjechać z osiedla?
– Autobus numer 4 na przystanku Zielone Wzgórze przy ul. Poligonowej ma kilka kursów co 30 minut, a resztę co godzinę – narzeka inna pasażerka. Przyznaje, że w weekend nie będzie jak miała się wydostać z osiedla. – Mam jeden autobus na godzinę. A przecież nie mieszkam na wsi! – bulwersuje się.
Dziś jeżeli kobieta zechce około godz. 11.30 ze swojego przystanku dotrzeć na ul. Zemborzycką to podróż zajmie jej 50 minut, a po drodze ma dwie lub trzy przesiadki.
– Mnie się wydaje, że o to tu chodzi. O dzielenie tras, żeby kupować więcej biletów. Ja rozumiem, że chcą zarabiać, ale nie takim kosztem. Zyskiem miasta jest to, że ludzie będą chętniej jeździli komunikacją, a przecież nie będą. Z takim rozkładem na pewno nie będą – narzeka inny pasażer.
Głośne narzekania słychać także na zmiany na liniach 154, 30 czy 55. Zatrzymamy się na chwilę przy trolejbusie o numerze 154.
– To jedyna linia, która przejeżdża ulicą Głęboką do Dworca Lublin, a jeździ tylko raz na godzinę – narzeka pan Tomasz, który już wyliczył, że szybciej można dostać się na dworzec pójdzie się na drugą stronę LSM – w okolice ul. Zana. ZDiTM zmienił trasę linii 153 i teraz trolejbus też jedzie przez ul. Głęboką, Muzyczną i Stadionową. – Przez Lubelskiego Lipca 80’, następnie plac Bychawski, ul. Wolską do ul. Droga Męczenników Majdanka. Tu nas miło zaskoczyli. Nie mogę w to uwierzyć – nie kryje pozytywnego zdziwienia mężczyzna.
„To jest śmieszne”
Gotuje się też na Facebooku. Pod wczorajszym postem ZDiTM zapowiadającym zmiany ludzie domagają się przywrócenie wycofanych linii (jak nr 1), dopytują o niedziałającą stronę MPK z rozkładami jazdy, zgłaszają konkretne kursy, których rano na przystankach nie było. Urzędnikom dostaje się za zmiany w rozkładach, które wielu pasażerom utrudniły życie.
„Wycofywanie linii, niezrozumiałe zmiany tras linii, które cieszyły się dużym zainteresowaniem (np. 39 i usunięcie jej z ul. Filaretów), śmieszna jak na miasto wojewódzkie częstotliwość jazdy autobusów, brak linii nocnych w dni powszednie. Ważne jednak jest, że są fundusze na zmianę nazw przystanków! Bardzo mnie cieszy, że będę miała możliwość kilkunastominutowego czekania na autobus na przystanku Muzeum Narodowe – Zamek” – komentuje jedna z internautek.
„Linia nr 2 ma dwa autobusy na godzinę. W godzinach szczytu przez chwilę jest co 20 minut. Te rozkłady to kpina prosto w oczy pasażerów. Płacę za bilet miesięczny tylko po to, żeby od czasu do czasu pojechać sobie taxi czy boltem, bo częstotliwość odjazdów/przyjazdów wola o pomstę do nieba – to kolejny komentarz. –Może zaproponujecie chociaż jakieś zniżki na bilety miesięczne, skoro i tak nie mogę w pełni wykorzystać ich potencjału? Zaoferujcie kierowcom godne wypłaty to będą chętni. Lublin stolicą kultury, Lublin miastem młodzieży i Lublin miastem źle zarządzanym transportem miejskim. Wstyd, aby w Lublinie komunikacja miejska była tak kulawa, że cała Polska się z nas śmieje.
Inni podsuwają gotowe rozwiązania, na które nikt z pracowników ZDiTM nie wpadł: „Chciałbym zaproponować żeby linie, które zmieniły trasę miały informację na wyświetlaczu o tym, pod kierunkiem niech będzie napis „Nowa Trasa” lub coś w tym stylu. Dzisiaj jechałem 153 i kilka osób (głównie starszych) podchodziło do kierowcy pytając go o to jaką trasą będzie jechać.„
Co na to ZDTiM?
– Jeśli chodzi o sposób, w jaki mieszkańcy mogą się z nami komunikować, to wszelkie wnioski można wysyłać na nasz adres mailowy: [email protected] lub [email protected]. Osoby, które nie korzystają na co dzień z poczty mailowej mogą skontaktować się z naszym Biurem Obsługi Klienta pod nr 81 466 96 62 – informuje Monika Białach z biura prasowego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. To on właśnie stoi za tym jak jeżdżą po Lublinie autobusy i trolejbusy.




