Wesprzyj Kontakt

5 minuty czytania  •  13.01.2023

Koniec elektrowni wodnej na Bystrzycy? Podtapiani mieszkańcy się cieszą, ale przedsiębiorca nie składa broni

Udostępnij

Właściciel małej elektrowni wodnej na Bystrzycy nie może już spiętrzać wody na rzece – wynika z ostatecznej decyzji dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie. Mieszkańcy podtapianych terenów z ulicy Wapiennej i Dzierżawnej się cieszą, ale właściciel elektrowni zapowiada walkę w sądzie.

Mamy nadzieję, że teraz wreszcie będzie spokój – cieszy się Lidia Kasprzak-Chachaj, przewodnicząca Zarządu Dzielnicy Za Cukrownią.

Powody do radości są, bo 3 stycznia dyrektor RZGW w Lublinie utrzymał w mocy decyzję o cofnięciu bez odszkodowania pozwolenia wodnoprawnego w zakresie piętrzenia wód rzeki Bystrzycy na jazie w okolicy ul. Wapiennej. To może być końcem jednego z wielu problemów mieszkańców tej części Lublina.

Ulica Wapienna w Lublinie, tuż obok jazu na Bystrzycy

W czwartek przed południem brnę przez błotniste uliczki prowadzące do domów położonych przy Wapiennej. Nie mam kaloszy, więc co większe kałuże trzeba przeskakiwać. Dzwonię do jednego z domów położonych kilkadziesiąt metrów od wału dzielącego osiedle domków od Bystrzycy. Na podwórko wychodzi małżeństwo.

Proszę spojrzeć – kobieta pokazuje ręką na działkę naprzeciwko, na której zalegają głębokie kałuże. – Sąsiadka ma tak przez cały czas.

Oni sami dużo się narobili, żeby mieć mieszkać w miarę spokojnie. Nawieźli ziemi, a już te kilka centymetrów wyżej, robi dużą różnicę. – Latem mieszka się tu wspaniale. Ale od jesieni do wiosny jest bardzo ciężko. Wszędzie stoi woda – opowiada mąż kobiety.

Z drugiej strony ich posesji, mężczyzna wskazuje rowek, którym wartko płynie mały strumyk. – Cały czas to trzeba przepychać, żeby woda mogła spływać. Położyliśmy też takie rury, które odprowadzają wodę w stronę Bystrzycy – dodaje.

Jak mówią, woda tu stoi, przez bliskie położenie elektrowni na Bystrzycy. – Gdyby tu zrobić odpowiedni drenaż, to może byłoby dobrze. A tak, jak woda jest spiętrzona, to po drugiej stronie wału jest na takim samym poziomie – uważa mężczyzna.

Rusza elektrownia wodna na Bystrzycy

Lubelska firma Hydrowatt o pozwolenie wodnoprawne na spiętrzanie rzeki zaczęła się starać w 2012 roku, a zgodę od prezydenta Lublina ostatecznie dostała w 2014 roku. Jak mówią okoliczni mieszkańcy, niedługo później zaczęły się problemy.

Najpierw zaczęły się próby, podczas których woda była piętrzona przez kilka dni. U mieszkańców w garażach i ogródkach od razu zaczęła się pojawiać woda. Potem spiętrzali już cały czas, więc ziemia nie miała nawet czasu obsychać. Problemy mieli zarówno mieszkańcy Wapiennej jak i Dzierżawnej – mówi Lidia Kasprzak-Chachaj, przewodnicząca Zarządu Dzielnicy Za Cukrownią. Ona sama wielokrotnie odwiedzała mieszkających tu ludzi: – Jedna z mieszkanek miała w domu świeżo po remoncie. Podnosząca się woda przez podłogę wypchnęła panele – opowiada.

Problemy, ale tym razem przedsiębiorcy, zaczęły się w 2019 roku, kiedy dyrektor Zarządu Zlewni w Zamościu cofnął pozwolenie wodnoprawne. Elektrownia nadal mogła działać, ale zaczęła się walka na pisma i odwołania. W czerwcu 2020 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny decyzję uchylił i stwierdził, że dyrektor RZGW powinien dokonać ustalenia i oceny wszystkich istotnych kwestii do ewentualnego cofnięcia pozwolenia wodnoprawnego. Dyrektor RZGW w Lublinie zamówił więc ekspertyzę, która miała m.in. ustalić czy drenaż wykonany przez inwestora jest skuteczny w zakresie negatywnego oddziaływania piętrzenia wody na tereny przyległe do wału.

Zdaniem autora ekspertyzy piętrzenie wody ma wpływ na cofkę, która z kolei powoduje podtopienie części wylotów do rzeki. Ma także istotny wpływ na warunki odprowadzania wód opadowych z terenów przyległych. A przywrócenie pełnego piętrzenia na jazie wymaga wcześniejszego, skutecznego odprowadzania wód opadowych z terenu zawala. Zdaniem eksperta, warunki odwodnienia obszaru zawala są trudne i pełnej odpowiedzialności nie może ponosić inwestor lecz utrzymywanie piętrzenia na jazie przy braku prawidłowego odprowadzania wód z tego obszaru sytuację może jeszcze pogorszyć.

Mała Elektrownia Wodna na Bystrzycy. W tle stadion Arena Lublin

Przedsiębiorca zarzuca zanieczyszczanie i nielegalną zabudowę

W kwietniu 2022 roku swoje zastrzeżenia do ekspertyzy wniósł przedsiębiorca. Firma zarzucała m.in., że mieszkańcy zanieczyszczają rzekę, „do której spływa błękitna woda z urządzeń domowych, w rowach stoją mydliny i woda mieni się plamami tęczy z  detergentów”. Pełnomocnik spółki zwrócił uwagę na brak odwodnienia położonych tu działek oraz brak kanalizacji deszczowej, przez co właśnie są one notorycznie zalewane. Przedsiębiorca podparł swoje pismo wnioskami ekspertów, według których poziom piętrzenia maksymalnego wody na jazie nie ma negatywnego wpływu na poziom wód gruntowych terenów przyległych.

Przedsiębiorca podnosił jeszcze, że urzędnicy chcą wymusić na nim „odwonienie terenu przy ulicy Wapiennej i Dzierżawnej i ogródków działkowych”. Twierdził, że legalność zabudowy w tym miejscu i sposób rozwiązania odprowadzania wód deszczowych oraz podłączenia kanalizacji sanitarnej jest celowo omijany zarówno przez miasto Lublin jak i RZGW.

Koniec podtapiania?

Głównym zarzutem wobec inwestora było to, że drenaż liniowy został wykonany w sposób niezgodny z warunkami ustalonymi w pozwoleniu wodnoprawnym z 2014 roku. Istotne były również liczne skargi od mieszkańców.

Decyzja RZGW w Lublinie jest ostateczna. Co oznacza?

Przedsiębiorca ma cofnięte pozwolenie wodno-prawne, które jest podstawowym dokumentem uprawniającym do prowadzenia działalności jeśli chodzi o gospodarkę wodną. Jeżeli takiego pozwolenia nie ma, to nie może już takiej działalności prowadzić – informuje Jarosław Kowalczyk, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie.

To znaczy, że od momentu odebrania pisma w tej sprawie, przedsiębiorca nie będzie już mógł spiętrzać wody na Bystrzycy.

Wciąż będzie mógł jednak odwołać się od decyzji RZGW do sądów administracyjnych. Ale mimo możliwej procedury odwoławczej, elektrownia nie będzie mogła funkcjonować.

Hydrowatt nie składa broni

W tej sprawie, ani ja ani mój prawnik nie dostaliśmy żadnej informacji na papierze – mówi w rozmowie z Jawnym Lublinem Dariusz Przebirowski, prezes firmy Hydrowatt. – Ale nie ma podstaw do tego, żeby nam cofać pozwolenie. Jeżeli taka decyzja zapadła, to na pewno będziemy się od niej odwoływać – zapowiada.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

Co z wpływem spiętrzania wody na podtopienia okolicznych posesji? – Pomówienia i bzdury. Mamy na to ekspertyzy – odpowiada Przebirowski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *