Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  27.05.2026 15:06

Komendant Szpitala Wojskowego odwołany po serii artykułów prasowych

Komendant Szpitala Wojskowego odwołany po serii artykułów prasowych
Dyrektor 1 Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką w Lublinie, pułkownik Aleksander Michalski (Fot. 1WSK).

Udostępnij

Pułkownik Aleksander Michalski został odwołany ze stanowiska 1 Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką przy Al. Racławickich w Lublinie. To decyzja szefa MON. W tle sprawy jest temat Zakładu Medycyny Pola Walki i Katastrof. A także konkurencji między szpitalami o to, który będzie numerem jeden w szkoleniach z tego zakresu.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych Czytelników.


Jeszcze w południe poseł PiS Michał Moskal, stojąc przed budynkiem 1 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie, broni dyrektora placówki – pułkownika Aleksandra Michalskiego.

To, co się dzieje, ciężko jest nazywać inaczej niż hucpą. W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z atakiem na kierownictwo i medyczny personel Szpitala Wojskowego w Lublinie. W ten atak medialny włączył się Onet. Zostały wytworzone jakieś materiały, anonimowe donosy, które potem były popierane jakimiś bardzo dziwnymi historiami. Tylko po to, żeby zaatakować medyków oraz kierownictwo szpitala, które doprowadziło do tego, że szpital bardzo dobrze się rozwija – mówił we wtorek poseł.

Dwie im pół godziny później pułkownik Michalski, który kierował szpitalem od 2020 roku, nie był już dyrektorem placówki. Ze stanowiska odwołał go minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Operacje w piwnicach

Od ataku Rosji na Ukrainę słowo „bezpieczeństwo” jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Ogromny nacisk jest kładziony na przygotowanie szpitali na sytuacje kryzysowe. Dlatego szpital w Łęcznej jest rozbudowywany o Centrum Zdrowia Psychicznego, które z głównym budynkiem zostanie połączone podziemnym tunelem. Dotrze on do parkingu, który może służyć jako miejsce schronienia. Ale nie chodzi wyłącznie o budynki i schrony, ale też o wyszkolenie lekarzy, ratowników czy pielęgniarek. W szpitalach stawia się dziś na medycynę pola walki.

Tak jest w Szpitalu Wojskowym w Lublinie. Na początku stycznia placówka pochwaliła się tym, czego dokonała do tej pory. Piwnica, brud, kurz, wąskie pomieszczenia i czerwone światło miały imitować warunki wojenne. To właśnie zobaczyli dziennikarze i wojewoda lubelski Krzysztof Komorski (KO), którzy tego dnia odwiedzili szpital.

Dzięki środkom pozyskanym od Wojewody Lubelskiego (ponad 1,6 mln zł) w ramach rządowego programu „Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej”, 1 Wojskowy Szpital Kliniczny zakupił wyposażenie, które wpisuje się w założenia programu – można przeczytać na stronie internetowej szpitala.

Jesteśmy szczególnie dumni ze stworzenia sali symulacyjnej pola walki w warunkach frontowych. To dowód na to, jak dobrze układa się nasza współpraca ze Szpitalem Wojskowym – mówił wojewoda Komorski.

Zła passa pułkownika

Niedługo potem, w kwietniu, o lubelskim szpitalu zaczął pisać Onet. Edyta Żemła i Marcin Wyrwał opisywali, że nie ma tu nowoczesnego centrum szkoleniowego, tylko prowizoryczna infrastruktura w adaptowanych piwnicach. Placówka przyznała wówczas, że nie osiągnęła jeszcze pełnej gotowości szkoleniowej.

Wojskowy szpital w Lublinie z pompą otworzył Zakład Medycyny Pola Walki. W rzeczywistości placówka nie ma ani sprzętu, ani kadrykomentowała red. Żemła w serwisie X.

Po artykułach wiceszef MON Cezary Tomczyk w połowie kwietnia wezwał pułkownika do złożenia wyjaśnił i zarządził w szpitalu kontrolę. Jednocześnie zaczęło się „szukanie kreta”, czyli osoby, która kontaktowała się z dziennikarzami. Podejrzenia padły na pracownika skonfliktowanego z wiceszefem szpitala płk. Bogusławem Piątkiem. Pułkownik nawet zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez wysyłanie do komendanta Michalskiego nieprawdziwych informacji na temat życia osobistego płk. Piątka, nieprawidłowości w pracy szpitala i „podejrzenia o kontakty z dziennikarzami Onetu”.

W każdym szpitalu w Lublinie było o tym głośno. Co kilka dni pojawiały się inne informacje. Że to jest osoba z administracji, że to ktoś z laboratorium, że może lekarz. Była też mowa o tym, że były przeszukania w domu i miejscu pracy. Nikt nie wie, jaka jest prawda – mówi nam jeden z lubelskich lekarzy.

To jednak zamieszania w szpitalu nie zakończyło.

Bank krwi

Misją Szpitala jest troskliwa opieka nad pacjentami oraz ich specjalistyczne leczenie, a zasoby, jakie Szpital przeznacza na realizację swojej misji w czasie pokoju, są determinowane możliwym do przeznaczenia na ten cel przychodem z NFZ. W przeszłości zasób „bank krwi” był realizowany przez wojskową służbę krwi (Terenową Stację WCKiK SPZOZ znajdującą się w budynku 1. WSzKzP SPZOZ), a obecnie jako zasób własny – Zakład Medycyny Laboratoryjnej z Bankiem Krwi – to fragment wydanego 20 maja oświadczenia komendanta szpitala w sprawie informacji o tym, że miało dojść do likwidacji banku krwi.

To specjalistyczna jednostka medyczna, która zajmuje się pobieraniem, badaniem, preparowaniem oraz przechowywaniem krwi i jej składników. Co istotne, zapewnia ona stały dostęp do krwi dla celów leczniczych i ratujących życie. Dlatego nie ma się co dziwić, że pogłoski o zamknięciu banku krwi w placówce przy granicy z Ukrainą, mogły niepokoić. I o nich także pisał Onet.

– Publikacja tworzy jednostronny obraz sytuacji, oparty na sensacyjnej narracji o likwidacji jednostki, mimo że szpital przedstawił redakcji powyższe racjonalne wyjaśnienia. Taki sposób przedstawienia sprawy może zostać uznany za nierzetelny i wprowadzający odbiorców w błąd co do rzeczywistego charakteru planowanych działań – napisał komendant szpitala płk dr hab. biol. med. Aleksander Michalski.

Konkurencja z Warszawą?

Kiedy ukazywała się seria artykułów, zaczęli działać też zwolennicy pułkownika. W anonimowych listach do mediów pisali np., że artykuły są „bardzo tendencyjne i jednostronne”. Inspiracją miała być konkurencja ze strony Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, który miałby chcieć przejąć finansowanie instytutów medycyny wojskowej. – W końcu może być to inspirowane przez siły ze Wschodu, które chcą, by zabezpieczenie wojskowe w Lublinie nie powstało. Dodatkowo może to być atak bezpośrednio w komendanta Michalskiego, który wbrew WIM realizuje działania lokalne na rzecz regionu – czytamy w jednym z listów.

Mają w tej sprawie pojawiać się także watki polityczno-medyczne. I sprawa konkurencji między Wojskowym Instytutem Medycznym w Warszawie, który miałby być wiodącą w Polsce, i szpitalem w Lublinie – placówką z zakresu przygotowania kadr z zakresu medycyny pola walki. A mówimy o wielkich pieniądzach. Szpitale mają swój udział w programie „Tarcza Wschód”, w którym planowane jest wydanie 10 miliardów złotych.

W marcu tego roku z funduszy unijnych na szkolenia z medycyny taktycznej dla personelu medycznego 32,8 mln zł dostał Wojskowy Instytut Medyczny. Projekt realizuje w partnerstwie z trzema dużymi ośrodkami klinicznymi: Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Białymstoku, Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku i Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym nr 4 w Lublinie.

Jak zakończyła się ministerialna kontrola? Nie wiadomo, bo interpelacja posła Moskala na temat Zakładu Medycyny Pola Walki i Katastrof pozostaje na razie bez odpowiedzi.

Anna Piasecka, przewodnicząca działającego w szpitalu wojskowym Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, odwołania komendanta nie komentuje. – Jeżeli zechcemy zająć stanowisko w tej sprawie, to się odezwiemy – ucina rozmowę.

Aktualizacja 29 maja

W piątek 29 maja obowiązki komendanta szpitala wojskowego w Lublinie przejął płk Marcin Ryciak, dotychczasowy szef Ośrodka Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych w Puławach Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii

18 komentarzy

  • adrem pisze:

    Bardzo dobra decyzja MON

  • Majk pisze:

    Słabo. Odpowiedzialny gość na właściwym miejscu. Jak zwykle wygrała polityka.

  • Prawda pisze:

    Przyjrzyjcie się sprawie. To zła decyzja, Michalski rozbudował szpital i zrobił z niego lidera robotyki w regionie. Nowa kardiologia i neurochirurgia, trwające remonty. MON nie dał pieniędzy, wszystko wywalczył sam. A teraz taka nagroda… zobaczycie kto przyjdzie na jego miejsce, to się Wam otworzą oczka. Jakiś mierny protegowany WiMu i generała G!

  • Bolek pisze:

    I uczciwy gość, szkoda, że mu przeszkadzają

  • None pisze:

    Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o 32 000 000 zł. A sytuacja w wojsku niedopuszczalna że jakiś podwładny pana komendanta się na niego do mediów.

  • Zenek pisze:

    A kiedy i kto tego dyrektora powołał? Czyj on?

  • Polonista pisze:

    A może przed wypuszczeniem artykułu ktoś by go przeczytał, zredagował a nie tak na łapu capu? 🤔

  • Racjan pisze:

    Bardzo zła decyzja. Wpiszcie w GOOGLE jakie były sukcesy Szpitala Wojskowego w Lublinie w ostatnich 5 latach. Serio, nie rozumiem takiej decyzji…

  • Anonim pisze:

    Bardzo dobra decyzja, wiem z autopsji wszystko pod dywan

  • Jadzka pisze:

    To był najlepszy komendant. Jak można kogoś zdjąć ze stanowiska na podstawie donosów. Zrobiły to osoby które sama powinny wylecieć. Czy ten minister wie co robi ????

  • Anonim pisze:

    Bardzo słaba decyzja, szpital przez całą kadencję Michalskiego zyskał więcej niż kiedykolwiek, oczywiście zawiść w połączeniu z polityką nie zna granic. A brak wsparcia od strony ministerstwa to inna sprawa. Szkoda słów.

  • nierudy pisze:

    a mówili koledzy, że jak cię na onecie pochwalą to wstyd, zatem szacunek panie pułkowniku

  • nierudy pisze:

    No racja, wszyscy piszą, że za uczciwy chłop był…

  • Anonim pisze:

    No za uczciwy chłop był

  • Dociekliwy pisze:

    To jakie te nieprawidłowości były? RZEKOME???

  • Anonim pisze:

    Czy nowy Dyrektor uruchomi w końcu SOR w Wojskowym? Inne szpitale są przeciążone i niewydolne. Nie można selekcjonować Chorych którym się pomaga na tych „bardziej” zdrowych.

  • Ciekawy pisze:

    Czy ktoś może wie co takiego się wydarzyło z tym zakładem pola walki, jakie tam stwierdzono nieprawidłowości? Ktoś coś ukradł, przyjął korzyść majątkową, zdefraudował pieniądze co tam się takiego stało, jest zawiadomienie o przestępstwie, postępowanie policji? Przecież to musi być jakaś gruba akcja skoro pułkownika ze stołka zdjęli tylko nikt nie chce powiedzieć co takiego strasznego się tam zadziało. Pewnie to tajemnica wojskowa. Fikcyjnie szkolili i dostawali za to kasę. Sprzedawali świadectwa jak w ColHum, pewnie się nie chcieli podzielić zyskiem. Nikt nie chce sprawy komentować. Coś mi się jednak wydaje że szkopska gazeciana namieszała a teraz w mon drapią się w kroku co tu wymyślić żeby wyjść z twarzą której nie mają. Może któryś szpital wojskowy specjalizuje się w przeszczepach, trzeba by przeszczepić decydentom genitalia choćby od komara żeby mieli w sobie trochę ikry (to takie rybie jajka).

  • Onetowy pisze:

    Z podniesioną głową trzeba stawiać czoła Żemłotrolowi, szacun Pułkowniku, panie Tomczyku mały chłopczyku rolkę sobie nakręć robimy nie gadamy (a wszystko w d… mamy).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *