5 minuty czytania • 31.10.2025 06:30
Kolejne miliony od marszałka dla PKOl. 6,4 mln zł na promocję Lubelskiego na igrzyskach
Udostępnij
6,4 mln zł przeznaczył marszałek Jarosław Stawiarski na promowanie województwa lubelskiego podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech. Takiego jednorazowego zastrzyku finansowego z tego regionu Polski Komitet Olimpijski jeszcze nie otrzymał.
– O tym, że województwo lubelskie wspiera sport ze wszystkich sił, na wszystkich możliwych frontach, wie już cała Polska. Niemniej sporty zimowe, cieszące się dużą popularnością, nie są codziennością w naszym regionie. A jednak i u nas jesteśmy w stanie wyłowić perełki, które z dumą potrafią reprezentować zarówno Lubelszczyznę, jak i cały kraj – tymi słowami Marcin Jakóbczyk, miejski radny PiS i etatowy pracownik biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego, otwiera konferencję rozpoczynającą odliczanie 100 dni do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech.
W spotkaniu biorą udział jego pracodawca – marszałek Jarosław Stawiarski (PiS), prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz oraz Konrad Niedźwiedzki, były panczenista i szef Polskiej Misji Olimpijskiej na startujące w lutym igrzyska. Piesiewicz to częsty gość marszałkowskich gal i konferencji. A kierowana przez niego organizacja – beneficjent marszałkowskich dotacji.
Miłość liczona w milionach
– Dlaczego Lubelskie? – pyta sam siebie Stawiarski. I odpowiada: – Wyręczamy poniekąd państwo polskie, które ze sportu zrobiło politykę i postanowiło nie dofinansować Polskiego Komitetu Olimpijskiego. My, jako instytucja samorządowa jesteśmy instytucją, która ma środki publiczne, czyli jesteśmy elementem państwa polskiego – postanowiliśmy pomóc PKOl-owi, a przy okazji skorzystać z możliwości, jakie dają Igrzyska Olimpijskie.
O konkretnych kwotach marszałek nie mówi, choć są one niemałe. Znajdujemy je w ostatnim Sprawozdaniu z Prac Zarządu Województwa (taki dokument jest przygotowywany na każdą sesję sejmiku województwa). Na str. 46 sprawozdania czytamy o przyznaniu PKOl 5 200 000 zł „na zakup usługi promocji Województwa Lubelskiego podczas wydarzenia pn. Imprezy Olimpijskie 2025-2026, obejmującego trzy etapy: 100 dni do Igrzysk!, XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Milano-Cortina 2026, Piknik Olimpijski 2026”.
To kwota netto. W uchwale zarządu województwa z sierpnia br. o „udzieleniu zamówienia publicznego w trybie zamówienia z wolnej ręki” podawana była kwota brutto – niemal 6,4 mln zł.
To najwyższa dotąd suma, jaka z budżetu naszego województwa popłynie do organizacji kierowanej przez Piesiewicza. Pisaliśmy już o 3,5 mln zł wydanych na promocję regionu przez PKOl podczas cyklu wydarzeń „Z boiska na igrzyska”, o 100 tys. zł zapłaconych przez marszałka PKOl-owi jako „partnerowi organizacyjnemu” gali olimpijskiej w listopadzie 2024 r., czy o 1,2 mln zł na organizację pikniku sportowego w Lublinie latem tego roku.
>>W Warszawie przyjmowany jest chłodno, w Lublinie jest gwiazdą gali. Prezes Piesiewicz<<
Jak marszałek pomaga „organizacji pozarządowej”
6,4 mln zł robi wrażenie. Marszałek tłumaczy, że igrzyska są znakomitym sposobem na promowanie regionu: – To impreza, którą ogląda cały świat. To, co można w promocji zrobić w okresie przygotowań i podczas samych igrzysk, na pewno nie będzie obojętne dla wizerunku województwa lubelskiego – przekonuje. I dodaje, że z jednej strony region się promuje, a z drugiej „pomaga organizacji pozarządowej”.
– Mamy więc dwie rzeczy: promocję województwa lubelskiego oraz – najzwyczajniej w świecie – pomoc organizacji pozarządowej, która znalazła się w trudnej sytuacji, bo polityka brutalnie wkroczyła do polskiego sportu. Tak nie powinno być w normalnym państwie. Sport łączy – powinien być tym zwornikiem, który jednoczy ludzi o różnych poglądach politycznych – dodaje Stawiarski.
Chodzi o ostry konflikt na linii PKOl-rząd Donalda Tuska. Prezes Piesiewicz jest kojarzony z PiS, głównie z byłym wicepremierem Jackiem Sasinem. Po zmianie władzy PKOl-owi ucięto finansowanie z budżetu państwa i spółek Skarbu Państwa. Gdy strumień pieniędzy przestał płynąć z pomocą natychmiast przyszły samorządy rządzone przez PiS – głównie województwo lubelskie i podkarpackie.
A nie ma na bon
– To tylko pokazuje, jak silne są związki marszałka z PKOl i prezesa Piesiewicza. I ile nas one kosztują – komentuje Wojciech Sosnowski, radny sejmiku z Koalicji Obywatelskiej, który regularnie pyta marszałka o pieniądze wydawane na olimpijski związek.
– Gdyby pan marszałek naprawdę chciał coś zrobić, wdrożyłby proponowany przeze mnie Lubelski Bon Turystyczny – dodaje Sosnowski. To rozwiązanie, które działa np. w województwie podlaskim – tamtejszy marszałek dopłaca turystom spoza regionu, by wypoczywali na Podlasiu. – Żal, że w 2-miliardowym budżecie województwa pan marszałek skąpi 2 mln zł na bon, a znajdują się pieniądze dla PKOl. Pytany o bon marszałek odpowiada, że będzie analizował nasycenie miejsc noclegowych.
Ostatnie pytania radnego Sosnowskiego dotyczyły pieniędzy dla PKOl w latach 2024-2025. Z odpowiedzi urzędu marszałkowskiego wynika, że łącznie to 10,7 mln zł. Ostatnia transza (6,4 mln zł) została podzielona na trzy części. Pierwsza to wydatek na konferencję, w której wziął właśnie udział marszałek. Kolejny etap – od 1 stycznia 2026 r. – to pieniądze na igrzyska. Trzeci to fundusze na organizację pikniku olimpijskiego w województwie lubelskim.
Od 2018 gdy marszałkiem jest Jarosław Stawiarski, a kierowany przez niego urząd hojnie wspiera również inne sportowe inicjatywy. Gdy radny Sosnowski zapytał o środki dla klubów piłkarskich – urząd przedstawił długą listę na lata 2024 i 2025. To kwoty od 2 tys. zł na Turniej Piłkarski Amator Cup II w Rososzy, przez 100 tys. zł dla Chełmskiego Klubu Sportowego, po 400 tys. zł dla Motoru Lublin.
Ale to szef PKOl może mieć największy dług wdzięczności wobec lubelskiego marszałka. – Bardzo chciałbym podziękować za wsparcie województwa lubelskiego. To już kolejny raz – bo bez Lubelskiego nie wysłalibyśmy naszych sportowców na dwa EYOF-y (Europejski Festiwal Olimpijski Młodzieży – red.). Województwo lubelskie wsparło nas też przy wyjeździe sportów nieolimpijskich do Chin – dziękował na wczorajszej konferencji Radosław Piesiewicz.
Wyjazd do Chin kosztował budżet naszego województwa 450 tys. zł.
Tymczasem cały czas trwa śledztwo w sprawie ewentualnych nieprawidłowości w PKOl, Polskim Związku Koszykarskim i Polskiej Lidze Koszykówki, gdzie wcześniej działał Piesiewicz. „Zakresem śledztwa są również objęte wątki dotyczące zawierania umów gospodarczych przez prezesa i członków zarządu PKOL. Umowy te były korzystne dla konkretnych ustalonych osób, a niekorzystne dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który wskutek tych umów poniósł kilkumilionową szkodę majątkową” – informował prok. Mariusz Marciniak, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Na zdjęciu: Konrad Niedźwiedzki, Radosław Piesiewicz i marszałek Jarosław Stawiarski (Fot. screen Facebook)




