Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  12.11.2025 15:35

Kolejna tragedia na polowaniu. Myśliwy zastrzelił kolegę myśliwego

Kolejna tragedia na polowaniu. Myśliwy zastrzelił kolegę myśliwego

Udostępnij

Mężczyzna, który nie przeżył polowania, to miejscowy rolnik, hodowca warzyw. Postrzelił go kolega z koła łowieckiego, z którym w Narodowe Święto Niepodległości poszli do lasu koło Milejowa. To już druga śmiertelna ofiara myśliwych w ostatnich miesiącach.

– Zgłoszenie z Centrum Powiadamiania Ratunkowego otrzymaliśmy po godz. 20 – mówi nam asp. szt.  Magdalena Krasna, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Łęcznej. – Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku art. 155, to jest nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka. Do sprawy został zatrzymany 50-latek.

Więcej szczegółów zdarzenia nie zdradza. Podobnie jak Prokuratura Rejonowa w Lublinie, która zajmuje się sprawą.

11 listopada w okolicach Milejowa zgłoszone było jedno polowanie zbiorowe. Od godz. 8 do 1 w nocy strzelać do dzikich zwierząt zamierzało Lubelskie Towarzystwo Prawidłowego Myślistwa „Jeleń” Koło Łowieckie Nr 3. Ale śmiertelny dla jednego z myśliwych strzał padł na innym polowaniu – indywidualnym. A takie zgłasza się, dokonując wpisu do „książki ewidencji pobytu myśliwych na polowaniu indywidualnym”, która powinna być dostępna w danym obwodzie łowieckim. Wpis powinien być dokonany przed rozpoczęciem polowania, nie wcześniej niż 24 godziny przed planowanym rozpoczęciem. Co praktyce oznacza to, że można to zgłosić tuż przed wyjściem do lasu.

11 listopada br. myśliwi z Koła Łowieckiego nr 11 „Hubertus” polowali tylko we dwóch. Przy broni mieli noktowizory. Z naszych ustaleń wynika, że 68-latek został postrzelony dwa razy. Obrażenia wewnętrzne były tak rozległe, że lekarzom z pogotowia jego życia nie udało się uratować. To miejscowy rolnik, uprawiał warzywa w szklarniach w Kajetanówce (gmina Milejów).

– Ciepły, pomocny, bezinteresowny. Porządny człowiek – słyszymy od jednego z jego znajomych. – Myśliwy z dużym doświadczeniem i zasadami. Etyczny, przestrzegający zasad. Bardzo szanowany w tej branży. Kiedyś poprosiłem, by zabrał mnie polowanie. Nie zgodził się. I śmiał, że „lepiej nie, bo jeszcze ktoś pomyli mnie z dzikiem”.

68-latek wybrał się na polowanie z młodszym o 18 lat kolegą. W chwili gdy padły śmiertelne strzały, nie było żadnych innych świadków. 50-latek został zatrzymany. Obecnie śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi za to kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. 

Dziś Polski Związek Łowiecki wydał oświadczenie. Czytamy w nim, że PZŁ „z wielkim smutkiem i głębokim przejęciem Polski Związek Łowiecki przyjął informację o tragicznym zdarzeniu w powiecie łęczyńskim”. Deklaruje „pełną gotowość do współpracy ze wszystkimi służbami” i zapowiada postępowanie dyscyplinarne wobec 50-letniego mieszkańca gminy Milejów.

– Każdy wypadek z bronią stanowi dla całego środowiska myśliwskiego bolesną lekcję i refleksję nad odpowiedzialnością, jaka wiąże się z naszą działalnością. Rodzinie i bliskim składamy wyrazy najgłębszego współczucia i szczere kondolencje – czytamy w oświadczeniu, pod którym nikt nie podpisał się z imienia i nazwiska.

W Młyniskach strzelał syn znanego biznesmena

Zostan patronem 844 x 275
Zostan patronem 500 x 500 px 1

To nie pierwsze takie zdarzenie w ostatnich miesiącach. W sierpniu podczas polowania w Młyniskach w pow. lubartowskim również zginął człowiek. Wtedy kula trafiła 60-latka, który mieszkał w okolicy. Wyszedł przed bramę, bo usłyszał nadjeżdżające auto. Myślał, że to jego najbliżsi właśnie wrócili znad jezior. Zarzuty postawiono 40-letniemu myśliwemu z gminy Puławy, synowi regionalnego potentata branży mięsnej, właściciela sieci sklepów Dobrosławów.

Myśliwi ponad prawem?

– Po każdej takiej tragedii, gdzie ginie człowiek z rąk polującego, myśliwi wydają oświadczenie. Piszą, że pochylą się nad sprawą z Rzecznikiem Dyscyplinarnym, zapowiadają zmiany, współczują rodzinom. I na tym się kończy – komentuje Olga Kisielewicz Lubelskiego Ruchu Antyłowieckiego. – W 2020 roku, kiedy pod Opolem Lubelskim zginął 16-letni Imanali, byliśmy na każdej rozprawie sądowej i przed sądem. Na jednej z rozpraw był przesłuchiwany jeden lub dwaj z myśliwych. Polski Związek Łowiecki nigdy się nie pojawił. Z naszych informacji wynika też, że kontaktu PZŁ z rodziną zastrzelonego chłopca też nie było.

Kisielewicz zwraca uwagę na to, że za każdą z tych tragedii stoi „strzał do nierozpoznanego celu”. – W jaki sposób został pomylony człowiek na własnej, oświetlonej posesji? Dlaczego myśliwy oddał dwa strzały do drugiego myśliwego? W Polsce myśliwi przechodzą badania zdrowotne tylko raz, gdy starają się o pozwolenie na broń w celach łowieckich. Są obecnie jedyną grupą użytkowników broni, która jest zwolniona z obowiązku okresowych badań lekarskich i psychologicznych. Obowiązek ten został zniesiony w 2023 roku i pomimo ostatnich propozycji zmian w ustawie, nie przywrócono go. Średnia wieku myśliwych w Polsce wynosi 52 lata.

Jej zdaniem powinien się też zmienić system informowania ludzi. Dziś zgłoszenie polowania indywidualnego nie jest obowiązkowe do urzędu gminy, jak w przypadku tych zbiorowych. A wpisu w książce ewidencji można dokonać tuż przed wyjściem z bronią na pole czy do lasu. – PZŁ nie zgadza się też, by właściciel nieruchomości był informowany o indywidualnych polowaniach. Mówią, że „naraziłoby to ich na bezpośrednie zagrożenie życia”. Czyli nie chcą, aby właściciel pola, czy lasu, a tym bardziej osoby mieszkające w bezpośrednim sąsiedztwie dla swego bezpieczeństwa wiedziały, że ktoś będzie strzelał w pobliżu. Odległość oddania strzału od zabudowań mieszkalnych na polowaniach wynosi 150 m. To stanowczo za mało komentuje aktywistka.

https://jawnylublin.pl/raz-dwa-trzy-jutro-dzikiem-bedziesz-ty-znicz-przed-siedziba-pzl/