4 minuty czytania • 10.12.2025 20:57
„Klasyczna rąbanka” w Okunince. Właściciele dyskotek przegrali, ale zakaz i tak tylko na papierze
Udostępnij
Radni Włodawy mieli prawo wprowadzić ograniczenie emisji hałasu od północy do godz. 6 rano – uznał we wtorek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie. Jednak wyrok ten nie kończy sporu między władzami gminy a przedsiębiorcami z branży rozrywkowej w Okunince. Ci drudzy zresztą niespecjalnie przejmują się ograniczeniami.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
przekaż 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
– Niewiele się zmieniło, nic sobie nie robią z tej uchwały. Uważają, że granie do rana jest ważniejsze niż uchwała – tak o właścicielach dyskotek nad Jeziorem Białym mówi Dariusz Semeniuk, wójt gminy Włodawa.
– Okuninka słynie z tego, że tam zawsze była muzyka, że tam można przyjechać, pobawić się, potańczyć – przekonuje z kolei Sebastian Sawicki, który w centrum miejscowości prowadzi dyskotekę Shark Village. I zapowiada, że wyrok lubelskiego sądu wcale nie kończy sprawy, bo na pewno będzie się odwoływać do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Rąbanka do białego rana
„W pełni sezonu są dni, że nad Jeziorem Białym przebywa kilkadziesiąt tysięcy wczasowiczów. Największymi magnesami przyciągającymi ludzi z całej Polski jest krystalicznie czysta woda bogata w jony srebra oraz miasteczko, w którym życie tętni w wakacje praktycznie 24 godziny na dobę” – tak Okuninkę reklamuje na swojej stronie Urząd Gminy Włodawa. Brzmi dobrze, tyle że to tętnienie, szczególnie nocne, nie wszystkim się podoba.
Letników w Okunince można zasadniczo podzielić na dwie grupy. Tych, którzy chcą tu odpocząć w atrakcyjnych okolicznościach przyrody (jezioro, Lasy Sobiborskie). I tych, którzy wpadają tu głównie w weekendy po to, by wyszaleć się na dyskotekach. Ten drugi sposób relaksowania się przez całe lato spędza sen z powiek miejscowym i turystom, którzy słowo wypoczynek rozumieją inaczej niż ci, którzy dobrze znoszą potężne dawki decybeli.
Sytuacja stała się na tyle poważna, że sprawą hałasu nękającego letniskowe miejscowości zajęli się radni gminy Włodawa. W lipcu 2024 roku uchwalili, że od północy do szóstej rano wprowadza się ograniczenie „funkcjonowania instalacji lub korzystania z urządzeń, z których emitowany hałas może negatywnie oddziaływać na środowisko, w tym w szczególności z urządzeń nagłaśniających„.
Ta uchwała nie spodobała się dwóm przedsiębiorcom z Okuninki, którzy w miejscowości prowadzą popularne dyskoteki. Razem zaskarżyli ją do WSA w Lublinie. Ich zdaniem rada gminy nie wykazała, że hałas emitowany z danej instalacji lub urządzenia rzeczywiście negatywnie oddziałuje na środowisko. Skargi mieszkańców nie są zaś podstawą do stwierdzenia, że hałas jest szkodliwy – należałoby przeprowadzić odpowiednie badania. Wskazali również na ograniczenie swobody prowadzenia działalności gospodarczej. A swoich klientów uspokajali: „Ze względu na mylne informacje w związku z ciszą nocną informujemy, że gramy bez zmian – Klasyczna Drwalowa Rąbanka do białego rana” – brzmiał jeden z postów na profilu restauracji rodzinnej „U Drwala” trzy tygodnie po podjęciu uchwały. Za udostępnienie tego posta można było „wygrać szampana”.
W odpowiedzi na skargę przedsiębiorców przewodniczący Rady Gminy Włodawa Dariusz Makarewicz wskazał, że imprezy odbywają się pod wiatami, gdzie nie ma ścian bocznych, które w jakikolwiek sposób tłumiłyby dźwięki muzyki; że na dyskoteki przychodzą setki osób; że DJ krzyczy przez głośnik, a hałas „intensywnie rozprzestrzenia się na okolice, w tym w szczególności niesie się po tafli jeziora, aż na drugą stronę brzegu. Imprezy takie trwają od 17-20 do ok. 7 rano”. Na dowód zamieścił linki do postów z profilu „U Drwala”, na których widać tłumy tańczących w rytm głośnej muzyki.
Sąd po stronie gminy, ale wójt nie ma powodów do radości
W miniony wtorek WSA w Lublinie oddalił skargę przedsiębiorców. Zwrócił uwagę, że hałas jest „jest czynnikiem odstręczającym, zniechęcającym do przyjazdu do miejscowości i korzystania z usług turystycznych” dla klientów, którzy korzystają z usług innych podmiotów.
– Elementem środowiska jest również człowiek, a zatem trzeba było uwzględnić negatywne oddziaływanie hałasu na ludzi – nie tylko osób przyjezdnych, korzystających z walorów turystycznych, ale także mieszkańców, dla których uporczywy hałas jest poważnym obciążeniem – podkreślił sąd, oceniając, że gmina miała prawo wprowadzić nocne ograniczenia. – Konieczne było uwzględnienie faktu, że szersze grono turystów przyciągają walory przyrodnicze i zrównoważona oferta turystyczna, dająca możliwość również spokojniejszego wypoczynku – zauważył WSA w Lublinie.
W rozmowie z jawnym Lublinem Sebastian Sawicki z Shark Village przyznaje, że uchwała nic nie zmieniła. Jego klub w wakacje grał tak jak zwykle, czyli dłużej niż do północy. Ale – jak twierdzi – nie miał z tego powodu interwencji czy skarg. – Problem jest też taki, że dużo przedsiębiorców, którzy wynajmują domki, bajki piszą na swoich stronach, że jest cisza jak makiem zasiał. Później ludzie przyjeżdżają i są rozczarowani – mówi Sawicki.
Mimo wygranej w sądzie wójt Semeniuk nie ukrywa, że w praktyce uchwała niewiele zmieniła. – Może zmieniło się, że spokojniej jest w środku tygodnia, natomiast weekendy masakra, totalna masakra – mówi. I dodaje, że nie ma narzędzi do skutecznego stosowania. Jednocześnie zapowiada, że być może uchwała zostanie zmieniona tak, by ograniczenie rzeczywiście przyniosło oczekiwany skutek w postaci ciszy.
Na zdjęciu: Dyskoteka w klubie Shark Village w centrum Okuninki. Fot. FB Shark Village



W kapitalizmie nie ma realnej możliwości odebrania kapitaliście możliwości kasowania zysków.
W przypadku, gdy w grę wchodzi sytuacja, gdzie prawo do zysków jednego kapitalisty (np. właściciela disco, czy chlejni na Karkowskim) koliduje z prawem innego (np. wynajmowacza domków/kurników w czynszówkach rodzinom), wygrywa ten, kto albo jest większym cfaniakiem, albo/i ten, kto ma większe zyski.
——–
Jak pokazuje historia kapitalistycznej Bulandii w takich konfliktach praktycznie zawsze górą są ci kapitaliści, których najmniej obchodzą normy społeczne, a już szczególnie te „płynne”, jak normy hałasu. Przykłady: centrum Karkowa, czy Karkowskie Przedmieście w Dziadogrodzie, czy pozostając w Dziadogrodzie – myjnia samochodowa 24h pod oknami bloków na dewelo-getcie, czy zakład cięcia kamienia w środku osiedla domków jednorodzinnych.
——–
„Plebs” poszukujący ciszy na urlopie po prostu musi porzucić swoje sentymenty i przestać jeździć na wypoczynek do okuninkowej „ibizy”, bo całonocne disco nad Białym będzie trwać tak długo jak kapitalizm.
Byliśmy tam ostatnio ćwierć wieku temu jak rzekomo krokodyl 🐊 ludojad grasował i była z tej okazji impra.
Jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło, zwłaszcza gdy jak piszą króluje tam uszoyebne disco-polo.
Wolimy Mazury – autostrada do stolicy, a stamtąd otwarta niedawno autostrada do Ełku i już Mazury stoją otworem
Wolimy Mazury i stamtąd blisko do Choroszczy
Polecamy ten styl życia.
MPK Ełk to wzorzec punktualności dla zbiorkomu we Dziadogrodzie !
Liczyłem punktualność zbiorkomu i żaden się nie spóźnił względem rozkładówek.
Wyrzezali bardzo dużo drzew na autostradzie do stolicy, to na pewno sprawka Rathausa, jak Polscy Patryjoci z PiS wrócą do władzy, to omówimy tę kwestię !
Byliśmy tam ostatnio ćwierć wieku temu jak rzekomo krokodyl 🐊 ludojad grasował i była z tej okazji impra.
Jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło, zwłaszcza gdy jak piszą króluje tam uszoyebne disco-polo.
Wolimy Mazury – autostrada do stolicy, a stamtąd otwarta niedawno autostrada do Ełku i już Mazury stoją otworem
Bez odbioru…
Byliśmy tam ostatnio ćwierć wieku temu jak rzekomo krokodyl 🐊 ludojad grasował i była z tej okazji impra.
Jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło, zwłaszcza gdy jak piszą króluje tam uszoyebne disco-polo.
Wolimy Mazury – autostrada do stolicy, a stamtąd otwarta niedawno autostrada do Ełku i już Mazury stoją otworem.
Bez odbioru…
Byliśmy tam ostatnio ćwierć wieku temu jak rzekomo krokodyl 🐊🐊 ludojad grasował i była z tej okazji impra.
Jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło, zwłaszcza gdy jak piszą króluje tam uszoyebne disco-polo.
Wolimy Mazury – autostrada do stolicy, a stamtąd otwarta niedawno autostrada do Ełku i już Mazury stoją otworem.
Bez odbioru…
Wolimy Mazury i stamtąd do Choroszczy🏫
Polecamy ten styl życia.
MPK Ełk to wzorzec punktualności dla zbiorkomu we Dziadogrodzie !🚍
Liczyłem punktualność zbiorkomu i żaden się nie spóźnił względem rozkładówek. Zamiast smażyć sie na plaży sprawdzałem punktualnosc zbiorkomu.
Wyrzezali bardzo dużo drzew na autostradzie do stolicy, to na pewno sprawka Rathausa, jak Polscy Patryjoci z PiS wrócą do władzy, to omówimy tę kwestię !
Byliśmy tam ostatnio ćwierć wieku temu jak rzekomo krokodyl 🐊 ludojad grasował i była z tej okazji impra.
Jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło, zwłaszcza gdy jak piszą króluje tam uszoebne disco-polo.
Wolimy Mazury – autostrada do stolicy, a stamtąd otwarta niedawno autostrada do Ełku i już Mazury stoją otworem.
Bez odbioru…
W Dolomitach, zwłaszcza na kempingach i polach namiotowych (jak np.
Małe Dolomity), obowiązuje cisza nocna, najczęściej w godzinach 22:00-06:00, mająca na celu zapewnienie spokoju, co jest standardem w miejscach wypoczynkowych i regulowane przez przepisy parków narodowych. We Włoszech, jeśli chodzi o aktywność nocną, można znaleźć stoki z oświetleniem (jak w Val di Sole), ale podstawą jest przestrzeganie zasad danego obiektu, zwłaszcza w parkach przyrodniczych, gdzie spanie poza wyznaczonymi miejscami jest zabronione.
Kluczowe punkty dotyczące ciszy nocnej w Dolomitach:
Regulacje Kampingowe: Większość pól namiotowych i kempingów (np. Małe Dolomity) ma ścisłe godziny ciszy nocnej, zazwyczaj od 22:00 do 6:00.
Parki Narodowe/Rezerwaty: Spanie w namiocie poza dozwolonymi miejscami jest surowo zabronione w parkach narodowych i przyrodniczych Włoch, w tym w Dolomitach, zgodnie z przepisami Parków Narodowych (Parco Nazionale).
Nocne Aktywności: W niektórych regionach (np. Val di Sole) dostępne są nocne atrakcje, jak jazda na nartach po zmroku (do ok. 23:00), ale nie dotyczą one ogólnej ciszy nocnej na obszarach wypoczynkowych.
Zawsze sprawdzaj regulamin konkretnego miejsca (kempingu, schroniska, obszaru) przed przyjazdem, aby poznać dokładne godziny ciszy nocnej i lokalne przepisy.
yliśmy tam ostatnio ćwierć wieku temu jak rzekomo krokodyle 🐊 ludojad grasował i była z tej okazji impra.
Jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło, zwłaszcza gdy jak piszą króluje tam uszoyebne disco-polo.
Wolimy Mazury – autostrada do stolicy, a stamtąd otwarta niedawno autostrada do Ełku i już Mazury stoją otworem.
Bez odbioru…
Byliśmy tam ostatnio ćwierć wieku temu jak rzekomo krokodyle 🐊 ludojad grasował i była z tej okazji impra.
Jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło, zwłaszcza gdy jak piszą króluje tam uszoyebne disco-polo.
Wolimy Mazury – autostrada do stolicy, a stamtąd otwarta niedawno autostrada do Ełku i już Mazury stoją otworem.
Bez odbioru…
Byliśmy tam ostatnio ćwierć wieku temu jak rzekomo krokodylo 🐊 ludojad grasował i była z tej okazji impra.
Jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło, zwłaszcza gdy jak piszą króluje tam uszoyebne disco-polo.
Wolimy Mazury – autostrada do stolicy, a stamtąd otwarta niedawno autostrada do Ełku i już Mazury stoją otworem.
Bez odbioru…
Nad jeziorem Białym od lat krążyły plotki o stworzeniu, które pojawiało się tylko wtedy, gdy powierzchnia była idealnie gładka — jakby samo jezioro wstrzymywało oddech. Mieszkańcy pobliskiej wioski szeptali o krokodylu-ludojadzie, który przed wiekami miał zostać tu sprowadzony z dalekich, gorących krajów przez nieostrożnego podróżnika.
Nikt nie wiedział, czy to prawda. Nikt nie chciał sprawdzać.
Pewnego chłodnego poranka młody rybak, Janek, wypłynął na jezioro wcześniej niż zwykle. Mgła była tak gęsta, że łódź zdawała się unosić w powietrzu. Wiosłował powoli, starając się nie robić hałasu, bo wiedział, że ryby bywają płochliwe.
Nagle usłyszał coś, co nie brzmiało ani jak szum wody, ani jak trzask trzcin. Coś ciężkiego poruszyło się pod powierzchnią, a woda zadrżała, jakby ktoś tuż pod nią przeciągnął ogromną dłoń.
Janek zastygł.
A potem to zobaczył — parę oczu, żółtych jak bursztyn, wynurzyła się na moment z jeziora. Patrzyły na niego w sposób zbyt inteligentny, zbyt pewny. Potem pojawił się kształt: długi, masywny pysk pokryty bliznami, jakby stwór walczył nie raz i nie dwa.
Krokodyl zniknął równie szybko, jak się pojawił, ale Janek wiedział, że nie jest sam.
Wioska nie chciała mu wierzyć.
— Krokodyl? Tutaj? — śmiali się ludzie. — Chyba sen miałeś.
Ale kolejnego ranka nad brzegiem jeziora znaleziono rozdartą sieć rybacką i ślady czegoś ciężkiego, co wpełzło z powrotem do wody.
Wtedy strach powrócił.
Opowieści mówiły, że krokodyl był niegdyś zwykłym zwierzęciem, dopóki nie spróbował czegoś, czego żaden drapieżnik próbować nie powinien — ludzkiego mięsa. Od tamtego momentu stał się bezlitosnym łowcą, który wyczuwał strach jak zapach krwi.
Janek jednak postanowił stawić mu czoła. Nie z odwagą, lecz z poczuciem odpowiedzialności: ktoś musiał zrobić coś, zanim jezioro pochłonie kolejną osobę.
W nocy, gdy księżyc był w pełni, wypłynął ponownie. Tym razem nie z siecią, lecz z hakiem wielkości dłoni i przynętą, której zapach niósł się po wodzie.
Czekał długo. Woda była spokojna, za spokojna — jezioro znów wstrzymało oddech.
Nagle tafla rozprysła się, jakby wybuchła od środka. Gigantyczny pysk zamknął się na przynęcie, a cała łódź przechyliła się niebezpiecznie. Janek chwycił linę, w którą wbiły mu się drzazgi, i zaczął ciągnąć — nie siłą, lecz sprytem. Wykorzystał ciężar bestii, prowadząc ją bliżej brzegu, gdzie w płytkiej wodzie krokodyl nie był już tak groźny.
Z pomocą mieszkańców udało się go unieruchomić. Stwór, choć ogromny, w końcu opadł z sił.
Noc była długa, a jezioro znowu stało się ciche.
Nazajutrz wioska świętowała, ale Janek nie świętował.
Stał nad wodą i patrzył na spokojną taflę. Coś go niepokoiło — może to, że wciąż czuł na sobie tamten żółty, świadomy wzrok?
Bo gdzieś na dnie jeziora, tam gdzie światło nie sięgało, para bursztynowych oczu powoli się otwierała.
Krokodyl był stary i silny. Starość jednak uczy cierpliwości.
A jezioro Białym lubiło opowieści, które wracają…
I ta właśnie dopiero się zaczynała.
Znowu kłody rzucane na najświętszego dr. Żuka byle Mu dopiec.
Pomodlę się za Rathaus na Mazurcch popylając MPK Ełk. Zdrowaś Mario…
Bez odbioru…
Idę spać bo jutro z rana wyjeżdżam na łojcowiznę pode Ełk.
Na samo wspomnienie punktualności MPK Ełk dostaję drgawek rozkoszy jak nigdy.
zorganizujemy Grupę inicjatywną #Referendum w/s by MPK Ełk jeździl po Lublinie
Nie pojadę tam never ! Na infolinii w lecie powiedzieli że bus z dworca Podzamcze. A tymczasem był z tsgo betonowego pudła – nowego Dworca. Zamiast w południe dotarłem wieczorem i nie było miejsca dla mnie pod namiotem ⛺️ kumpla, który przyswoił sobie jakąś wytatułowaną pannę . Siedziałem do rana na przystanku busików jak ladaco, komary 🦟 gryźli niemiłosiernie i jeszcze zarobiłem w limo od miejscowych bo za bardzo łypałem na ich panny. Salwowałem się ucieczką bez bagna i zgubiłem buta.
@betongròd
I ja to rozumiem ! Nie muszę już używać AI version Grok, by nie mieć wątpliwości, że dr Żuk zwinął to miasto transportowo na miarę XIX wieku i że przez następne lata Jego kadencji jeszcze nieraz będziemy zaskoczeni progresem deweloperyzacji Koziego Grodu na tle innych miast ! Sprawdzę jutro w Ełku jak działa tamtejsze MPK i będę mierzył czas przejazdu
Śmieszne jest to, jak cfaniacy, którzy poprzejmowali zakładowe ośrodki wypoczynkowe za grosze, a potem ssali miliony na ich „rewitalizację” z UE i jeszcze potem z „tarczy”, teraz domagają się jakichś regulacji ograniczających śfięte prawo wolności gospodarczej.
Albo jesteś kapitalistą z krwi i kości, albo miękiszonem-przegrywem, który nie nadaje się do byznesu i leci poskarżyć się radnym jak dziecko, któremu silniejszy bachor zabrał lizaka.
To jest proste jak but najpierw zakaz handlu gorzała a jak się nie dostpsuje zabieramy licencję i wszelkie pozwolenia a na koniec częste naloty policji lub straży pożarnej pod pretekstem ochrony ppoż itp można facetom życie umilić jeśli się tylko chce