4 minuty czytania • 30.09.2024 20:55
Kiedyś ciągnął się za nim zapach marihuany, a teraz będzie zapach pieniędzy
Udostępnij
Legitymacja partyjna potrafi otworzyć każde drzwi. Wiedzą o tym doskonale w PiS, ale wiedzą też w PSL. Bartosz Piech, działacz tej drugiej partii z Janowa Lubelskiego, został właśnie dyrektorem oddziału Totalizatora Sportowego w Lublinie. Choć jeszcze niedawno ludowcy piętnowali „tłuste koty” PiS.
– Naprawdę trudno znaleźć dzisiaj spółkę Skarbu Państwa w której nie byłoby działaczy, jakiegoś polityka, radnych lub byłych radnych, byłego posła, byłego senatora, rodzin posłów i senatorów partii rządzącej. Obsiedli oni spółki skarbu państwa od A do Z. Mamy listę 357 nazwisk, które zostały oddelegowane do spółek skarbu państwa w sposób polityczny – mówił w 2021 roku rzecznik prasowy PSL Miłosz Motyka, który wraz z ówczesnym wicemarszałek Sejmu Piotrem Zgorzelskim prezentował dziennikarzom listę 357 tłustych kotów PiS w spółkach Skarbu Państwa.
Trzy lata minęły, PSL z opozycyjnej partii stało się partią współrządzącą, co otworzyło przed nią możliwość upychania swoich działaczy w państwowych spółkach i instytucjach – zgodnie z parytetem władzy w koalicji 15 października (PO, PLS, Lewica i Polska 2050). I z tej możliwości chłopska partia chętnie korzysta. A że doszło do przesiadki z opozycji do rządzącej koalicji, to można robić teraz to, za co jeszcze niedawno piętnowano politycznego rywala.
Daleko nie trzeba szukać – weźmy Lubelski Rynek Hurtowy w Elizówce, gdzie prezesem został Krzysztof Urbaś, doświadczony i sprawdzony ludowiec; KRUS-em w Lublinie rządzi Mateusz Winiarski, we władzach PGE Dystrybucja w Lublinie wiceprezesem jest kojarzony z ludowcami Mariusz Podkański. Z kolei wiceprezesem lubelskiego oddziału Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie jest Andrzej Kloc – też ludowiec, a wicedyrektorem Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Lublinie Zenon Rodzik, były starosta PSL w Opolu Lubelskim.
Co młody aplikant znalazł w parku?
Do tej – niepełnej – wyliczanki trzeba dorzucić teraz 41-letniego Bartosza Piecha, z wykształcenia adwokata, z poglądów – ludowca. Dyrektorem Totalizatora Sportowego w Lublinie jest od lipca, ale do tej pory nie wyszło to powszechnie na jaw. Piech ten rok może zaliczyć do szczególnie udanych w jego karierze. W kwietniu startował w wyborach na radnego powiatowego w powiecie janowskim. Miał jedynkę na liście lokalnego komitetu „Mała Ojczyzna” i jako jedyny przedstawiciel tego ugrupowania – zdobywając 398 głosów – dostał mandat. Już wcześniej zdradzał duże ambicje polityczne, był wicestarostą janowskim, a przed trzema laty rzucił wyzwanie samemu europosłowi Krzysztofowi Hetmanowi w walce o fotel prezesa lubelskich struktur PSL. Ale musiała to być dla niego bolesna lekcja, bo rywalizację przegrał z kretesem: na Hetmana zagłosowało 162 delegatów, a na Piecha zaledwie 27.
W przeszłości obecny dyrektor Totalizatora był zatrzymany za posiadanie narkotyków. W rozmowie z Dziennikiem Wschodnim przekonywał, że była to pomyłka policji. Ale z akt wynika co innego.
Jest 29 lutego 2008 r., Piech ma wówczas 25 lat. Przed klubem muzycznym przy ul. Langiewicza w Lublinie policjanci obserwują dwóch mężczyzn. Widzą, jak jeden przekazuje drugiemu mały foliowy woreczek z roślinnym suszem. Jak się później okaże, w środku jest 0,13 g konopi indyjskich. Obaj zostają zatrzymani.
Tym, który wyciągnął woreczek, był Bartosz Piech, stażysta na stanowisku asystenta radcy prawnego w Janowie Lubelskim. – Mężczyźnie został przedstawiony zarzut udzielenia środka odurzającego innej osobie – mówiła wtedy gazecie prokurator Justyna Rutkowska-Skowronek, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. – Nie przyznał się.
Piech twierdził, że z nie miał nic wspólnego z marihuaną. – To była pomyłka policji, która przyznała się do błędu. Nie miałem żadnych narkotyków – mówił Bartosz Piech, przekonując, że woreczek z suszem znalazł w parku akademickim, schował go do kieszeni, a potem po wyjściu z klubu dał go swojemu znajomemu, żeby sprawdził, co to jest. Ostatecznie, ze względu na niską szkodliwość społeczną, sprawa została umorzona.
Ile zarabia Piech jako dyrektor lubelskiego Oddziału Totalizatora? Takich danych spółka nie ujawnia. Jego poprzednik na tym stanowisku Piotr Breś (PiS), były radny Lublina, a obecnie radny wojewódzki i wicemarszałek województwa, w 2023 roku zarobił w TS 346 tys. zł, co miesięcznie dawało 28,8 tys. zł. Podczas gdy – jak wynika z oświadczenia majątkowego Piecha za 2023 rok – prowadzona przez niego kancelaria adwokacka w Janowie Lubelskim dała mu niespełna 53 tys. zł dochodu, jako radny powiatowy miał też 17,5 tys. zł z tytułu diety, dostał również pokaźną darowiznę – 250 tys. zł. Na koncie wykazywał 63,5 tys. zł oszczędności.
Piech nie chciał z nami rozmawiać o swojej pracy w TS, W przesłanym SMS-ie napisał jedynie: „Wszelkie komentarze oraz stanowiska związane z moją pracę w Totalizatorze Sportowym udziela rzecznik prasowy spółki. Pozdrawiam„.
Dzisiaj Onet.pl podał, że stanowiska dyrektorów w TS w całej Polsce zostały podzielone według klucza partyjnego. Posady dostali lokalni działacze PO, PSL i Lewicy, bliscy współpracownicy czołowych parlamentarzystów koalicji rządzącej, a nawet boiskowy kolega Donalda Tuska. Sytuację krytykowali nie tylko politycy PiS. Sławomir Ćwik, poseł Polski 2050 z Zamościa, napisał w serwisie X: „Nawet nie będę udawał, że to mi się podoba. Nie po to poszedłem do polityki, aby firmować zawłaszczanie państwa przez partie i działaczy. W spółkach Skarbu Państwa trzeba zatrudniać fachowców. Jak mają być politycznym łupem, to lepiej sprywatyzować„.
Na zdjęciu: Bartosz Piech (z lewej) wraz z szefem lubelskich ludowców Krzysztofem Hetmanem na Dniu Kobiet Fot. Bartosz Piech



