9 minut czytania • 04.11.2025 11:22
Joanna Mucha marzy o „wspaniałej partii”. I o przywództwie w Polsce 2050
Udostępnij
– Ja nie tylko startuję. Ja chcę wygrać te wybory – powtarza lubelska posłanka Joanna Mucha, która pięć lat temu chciała rządzić Platformą Obywatelską. Dziś swój start wyścigu do fotela zwalnianego przez Szymona Hołownię traktuje na serio. – Mam marzenie o wspaniałej partii. Pielęgnuję to marzenie w sobie od wielu, wielu lat.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
70 341 głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku.
57 577 głosów w tym samym roku w wyborach do Sejmu.
32 563 głosy w wyborach parlamentarnych w 2023 roku.
Joanna Mucha (rocznik 1976) jest w Lublinie i województwie lubelskim popularną polityczką. Po raz pierwszy do Sejmu dostała się w 2007 roku. Z list Platformy Obywatelskiej, a szefem partyjnych struktur w regionie był wówczas Janusz Palikot. Mucha uchodziła za jego „uczennicę”, bo wywodziła się z założonej przez przedsiębiorcę-polityka Akademii Palikota. W tej kuźni talentów rzeczywiście błyszczała. Jednak wiązanie jej z Palikotem dziś byłoby nadużyciem – Mucha nie raz krytykowała swojego dawnego partyjnego szefa. Podobnie jak później krytykowała samą Platformę Obywatelską. Z PO rozstała się na początku 2021 r. i wstąpiła do Polski 2050
Tylko 1,5 proc. poparcia
Za kilka dni Szymon Hołownia – zgodnie z umową koalicyjną – przestanie być marszałkiem Sejmu. Jego partia rekomenduje go na stanowisko wicemarszałka, ale on sam ma bardziej ambitne plany. Hołowonia stara się o stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Zapowiedział też, że nie będzie już przewodził Polsce 2050.
– To jest ten moment, dwa lata przed wyborami, kiedy moi koledzy i koleżanki wyłonią lidera, który w odpowiedzialny i sprawny sposób poprowadzi Polskę 2050 do zwycięstwa w 2027 roku – mówił pod koniec września.
W partii rozpoczęła się więc walka o schedę po Hołowni. Jedną z osób, które chcą przejąć stery, jest Joanna Mucha.
– To jest ten moment, do którego – mam wrażenie – przygotowywałam się całe swoje dorosłe życie. Bo i studia z zarządzania, i ponad 20 lat w polityce, z czego 18 w Sejmie, i doświadczenie zarządzania projektami, jak Euro 2012 (byłam ministrem sportu). To wszystko przygotowało mnie do tego, żeby dziś powiedzieć, że startuję na przewodniczącą Polski 2050. I nie tylko startuję. Ja chcę wygrać te wybory – mówi Mucha w jednym z serii internetowych filmików, na których tłumaczy swój start w wyborach do władz partii.
W poniedziałek w Rzeszowie zachęcała działaczy Polski 2050 do głosowania. – To pierwszy taki wyjazd. Będzie ich 16. Lublina, jako wyjazd nie liczę – zastrzega w rozmowie z nami posłanka. – W niektórych regionach, jak np. na Podkarpaciu, planuję być dwa razy.
Swój start w tym wyścigu zapowiedział też poseł Ryszard Petru. Działacze czekają też na oficjalną decyzję Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, ministry funduszy i polityki regionalnej. Lista może się jeszcze wydłużyć – mówi się również o europośle Michale Kobosko.
Zgodnie ze statutem partii przewodniczącego na trzyletnią kadencję wybierają wszyscy członkowie ugrupowania posiadający czynne prawo wyborcze. Głosowanie ma się odbyć w styczniu 2026 roku. To w rzeczywistości wybór osoby, która Polsce 2050 pozwoli przeżyć. W najnowszym sondażu partia ma jedynie 1,5 proc. poparcia. Taki wynik w wyborach parlamentarnych oznaczałby brak mandatów.
Ugrupowanie nie może też pochwalić się wieloma sukcesami – własnymi ustawami, które zostały przyjęte przez parlament. Nie może pokazać jak odpolityczniło państwowe spółki i instytucje, co wiele razy zapowiadano. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie opisywaliśmy obejmowanie stanowisk przez ludzie Hołowni. Nie może też mówić o rozwiązaniu impasu w kwestii prawa aborcyjnego. Dlatego dziś próbuje nadrobić, uderzając w medialnie nośne tematy, jak obowiązkowe badania lekarskie co kilka lat dla posiadaczy broni, w tym myśliwych.
Tym razem walczy na serio
Może więc dziwić, że Mucha chce trudna misję odzyskania społecznego poparcia wziąć na siebie. Choć jej współpracownicy nie są specjalnie zaskoczeni. – Od kilku tygodni było wiadomo, że Joanna będzie startowała w tych wyborach. Dużo częściej zaczęła pojawiać się w mediach, mówić o partii, o potrzebnych w polityce zmianach i o wyborach w 2027 roku – mówi nam jeden z działaczy PL2050 z okręgu lubelskiego.
– Nie tylko startuję, ale chcę wygrać te wybory – powtarza Mucha w swoich wystąpieniach.
Dokładnie piąć lat temu podjęła podobne wyzwanie – w 2020 ogłosiła, że kandyduje na przewodniczącą Platformy Obywatelskiej. Ale choć mocno zabiegała o głosy działaczy, ostatecznie z wyścigu o fotel szefa PO się wycofała.
– Chcę być szefową Platformy Obywatelskiej, bo uważam, że największa partia opozycyjna powinna harować przez najbliższe cztery lata pod przewodnictwem przyszłego premiera. Premiera, który będzie się przygotowywał do natychmiastowego przejęcia władzy – mówiła wtedy Mucha.
Tym razem kandyduje na serio. – Wtedy to była bardziej gra polityczna. Było wiadomo, że Joanna Mucha tych wyborów nie wygra. Miała inne cele – wspomina jeden z lubelskich polityków PO. – Myślę, że chodziło o zwrócenie uwagi na sprawy kobiet. Była jedyną kandydatką wśród kilku mężczyzn, a jak potem się okazało, kiedy PiS zaostrzył prawo aborcyjne, to kwestia ta była bardzo istotna – dodaje.
Wtedy partyjne wybory w Platformie wybory wygrał Borys Budka, pokonując Tomasza Siemoniaka, Bogdana Zdrojewskiego i Bartłomieja Sienkiewicza.
Dziś Mucha sama przyznaje, że nie miała zamiaru dotrzeć do wyborczej mety. – Dawałam takie znaki, że ja tego „nie dowiozę”. Startowałam, żeby Borys Budkę dowieźć do zwycięstwa. Kandydowałam, aby zablokować start Grzegorza Schetyny. Czasami w polityce jest tak, że się kalkuje i w ten sposób. Ale nie ten raz. Tym razem kandyduję, żeby wygrać i poprowadzić Polskę 2050 – mówi nam.
„Mam marzenie o wspaniałej partii”
– Mam marzenie o wspaniałej partii. Pielęgnuję to marzenie w sobie od wielu, wielu lat. To partia, która – po pierwsze – widzi, słyszy i czuje. Rozumie problemy Polaków i ich potrzeby, i chce na nie odpowiadać. Po drugie – to partia, która chce brać odpowiedzialność za rozwiązywanie problemów w sposób systemowy, otaczając się ekspertami i analizami. Chcę, by Polska 2050 nie była partią wodzowską, ale zespołem chętnych do działania ludzi – mówi Mucha w swoim kolejnym wyborczym nagraniu.
Jej deklaracje wpisują się w filozofię, którą próbowała wprowadzać już w Platformie Obywatelskiej – i w to, co od lat zarzuca całej Koalicji Obywatelskiej. Po przegranych przez Rafała Trzaskowskiego wyborach prezydenckich w czerwcu Mucha opublikowała długi, emocjonalny wpis na Facebooku, w którym krytykowała sztab KO za brak profesjonalizmu i samodzielnego myślenia. Za to, że jedynym słusznym kandydatem mógł być Rafał Trzaskowski, bo wybrał go Donald Tusk. Za to, że w sztabie wyborczym byli ci sami ludzie, co zawsze i którzy do tej pory przegrywali wybory. A także, że analizy i podpowiedzi ekspertów były w KO ignorowane.
– Bzdura. To była najlepsza kampania, jaką KO miała od lat – oburza się dziś jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej z Lublina. – Jeżeli chce rozliczać wybory, to niech zacznie od swojego środowiska. Od fatalnego wyniku Hołowni i od tego, że w pierwszej turze rozbił prodemokartyczny elektorat. Jej ocena jest nietrafiona. Zapewniła jej tylko krótką obecność w mediach.
Trudne relacje z Tuskiem
– Nie boję się wyzwań, bo wiem, jak zamienić chaos w uporządkowany plan działania. A takiego planu bardzo dziś potrzebujemy, by odzyskać zaufanie i pozycję na polskiej scenie politycznej. Jestem przekonana, że od naszego wyniku zależy, czy w 2027 roku siły demokratyczne wygrają, czy przegrają – mówi Mucha w kolejnym swoim filmie.
Jeśli wygra, nie wszystkich to ucieszy. Na pewno nie Donalda Tuska. To właśnie on w 2011 roku zrobił Muchę ministrą sportu – rzucił ją na trudny odcinek, gdy Polska razem z Ukrainą przygotowywała się do Euro 2012. Wyglądało to na wyraz dużego zaufania. Ale Mucha nigdy nie weszła do hermetycznego świata męskiej polityki i nie była z Tuskiem blisko. Choć w tamtym czasie Euro 2012 było jego oczkiem w głowie.
– W PO to dość częsta metoda. Na trudne odcinki wybiera się osoby, które w razie niepowodzenia, jakiegoś potknięcia, będzie można bez żalu oddwołać. Wtedy nominuje się w jej miejsce swojego człowieka – lepszego, który ma wszystko naprawić, posprzątać – mówi jeden z polityków Platformy.
Mucha została zdymisjonowana pod koniec 2013 roku. Zastąpił ją Andrzej Biernat – wówczas wpływowy działacz PO z Łodzi, a potem sekretarz generalny partii. Łódź była wówczas rządzona politycznie przez Cezarego Grabarczyka, zaufanego człowieka Tuska.
Premier Tusk odował ministrę Muchę bez żadnych skupułów. Tak samo jak odwołał ją w czerwcu tego roku ze stanowiska wiceministry edukacji narodowej. Choć w tym przypadku Mucha sama złożyła dymisję.
– Przez wiele miesięcy intensywnie pracowałam nad projektami, które mogły zmieniać polską szkołę. Niestety nie udało się zbudować poparcia dla ich realizacji – tłumaczyła wówczas. Chodziło o projekt „Szkoła dla wszystkich”, mający wyrównywać szanse uczniów ukraińskich w polskich szkołach, a na który nie było finansowania.
Krótko mówiąc: Donald Tusk nie jest fanem Joanny Muchy, a ona sama nie należy do grona jego zwolenników. Jej ewentualne zwycięstwo w wyborach na szefową Polski 2050 może być dla premiera pewnym problemem w koalicji – będzie miał partnerkę, która nie tylko słucha, ale też krytykuje i proponuje własne rozwiązania, a w przypadku odmowy będzie o tym głośno mówić.
– To nieprawda, że Donald Tusk mnie nie lubi – zaprzecza plotkom Mucha. – Nie ma między nami niczego negatywnego. Wiem, że po moim czerwcowym wpisie na temat wyników wyborów prezydenckich też nie był zły. Do swoich współpracowników powiedział „nothing personal.”
Jednak wchodzi w grę, że Tusk podejmie działania wyprzedzające – np. poprzez wzmocnienie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Bardzo też możliwe, że – choć wcale tego nie chce – powoła ministrę na wicepremiera, aby dodać jej w wyborach w PL2050 kilka punktów. Wszystko po to, żeby osłabić Muchę.
To jedna z wersji rozważanych w Polsce 2050. Inna wskazuje, że rządowy awans Pełczyńskiej-Nałęcz Musze nie musi zaszkodzić, ale i tak Tusk może to zrobić. Licząc na to, że gdy ministra funduszy i rozwoju regionalnego będzie kierować PL2050, to partia się szybko rozpadnie, a jej wyborców przejmie KO.
Kto szefem w Lublinie
Zanim jednak dojdzie do ogólnopolskich wyborów w partii, odbędą się wybory władz regionalnych. W Lublinie z ugrupowania odszedł niedawno dotychczasowy szef regionu Jacek Bury. Tłumaczył, że nie podoba mu się sposób kierowania partią i jej działalność.
Jak ustaliliśmy – bezpośrednią przyczyną odejścia była decyzja zarządu krajowego, który nie poparł stanowiska lubelskich działaczy. Ci nie chcieli ponownie przyjąć do Polski 2050 Agaty Opolskiej – byłej zastępczyni dyrektora w lubelskim urzędzie wojewódzkim, która po odejściu z urzędu chciała wrócić do partii. Zaznaczmy, że nie chodziło tu konkretnie o Opolską, ale o to jak Zarząd Krajowy PL2050 (w którym zasiada Mucha) traktuje władze w regionach.
Wybory w Lublinie mają się odbyć jeszcze w w tym miesiącu – prawdopodobnie 16 lub 23 listopada. Wśród kandydatów wymieniani są m.in. poseł z Zamościa Sławomir Ćwik, sekretarz lubelskiej części ugrupowania Rafał Maksymowicz oraz radny Sejmiku Województwa Lubelskiego z Kraśnika Paweł Kurek.
Nowym przewodniczącym koła Polski 2050 w Lublinie został Sylwester Bogacki – syn prezydent i twórczyni Akademii WSEI (Wyższa Szkoła Ekonomii i Innowacji), Teresy Bogackiej. Ona również próbowała swoich sił w polityce, ale bez większych sukcesów. Gdy była związana z Porozumieniem Jarosława Gowina kandydowała do Sejmu z listy PiS. W 2023 roku liczyła, że będzie kandydatką Trzeciej Drogi (PSL i PL2050) do Senatu z Lublina.
W 2023 roku Sylwester Bogacki wpłacił 52 tys. zł na komitet wyborczy PSL–Polska 2050. Na stronie internetowej uczelni założonej przez jego matkę, o Sylwestrze można przeczytać, że to „ekspert w dziedzinie zarządzania z bogatym doświadczeniem w praktyce biznesowej”, a wśród wyliczanki spółek (w których zdobywał doświadczenie zawodowe) jest kilka deweloperskich: Interbud, Zielone Tarasy, Towarzystwo Budownictwa Społecznego „LPBO”, spółki grupy Wikana, Lubelskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Ogólnego.
Na zdjęciu: Joanna Mucha, posłanka od 2007 roku. Obecnie w Polsce 2050 (Fot. Joanna Mucha Facebook)



