Udostępnij
Krzysztof Golubiewski został prezesem Kolei Lubelskich. To nowa spółka marszałka, która została obsadzona nominatami PiS. Sam Golubiewski ma doświadczenie w PKP. Z państwowej kolejowej spółki został odwołany gdy Prawo i Sprawiedliwość straciło władzę w kraju.
Dziękujemy, że nas czytacie, wspieracie, wierzycie w sens tego, co robimy. Nie robimy tego dla nagród. Nagrody to zaszczyt, ale też ogromne zobowiązanie.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
możesz przekazać nam 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
„Miotła Tuska” dosięgnęła go 29 marca 2024 r. Wtedy Walne Zgromadzenie PKP S.A. odwołało cały zarząd spółki – w tym członka zarządu Krzysztofa Golubiewskiego. Dwa lata później został prezesem spółki Koleje Lubelskie.
– Pan Golubiewski to magister inżynier ekonomii SGGW. Ukończył także studia podyplomowe z zakresu zarządzania finansami przedsiębiorstwa (SGH) i MBA (Wyższa Szkoła Bankowa we Wrocławiu) – przedstawia nowego prezesa Anna Nycz z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego. – W latach 2018-2024 jako członek zarządu PKP SA był odpowiedzialny za zarządzanie gospodarką nieruchomościami.
W latach 2020–2024 Golubiewski był także przewodniczącym rady nadzorczej PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście. W swoim CV ma także doradzanie zarządowi Intermodal News (branżowy portal internetowy).
– Nowy prezes posiada bogate doświadczenie z zakresu optymalizacji procesów i zarządzania majątkiem. Od 2001 roku związany z sektorem bankowym (Bank PKO BP). Ostatnio pracował w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych – dodaje Nycz. W przesłanej informacji prasowej zaznacza też wyraźnie, że o powołaniu prezesa informuje wicemarszałek województwa Piotr Breś (PiS).
To właśnie Breś jest ojcem chrzestnym nowej marszałkowskiej spółki – Lubelskiej Kolei. Nie mógłby jednak wiele zrobić bez zgody swojego przełożonego – marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS).
Żeby wygryźć Polregio
Pomysł stworzenia własnego przewoźnika kolejowego pojawiał się regularnie od lat. Powołanie samorządowej spółki ma być konkurencją dla Polregio (dawniej Przewozy Regionalne), wymusić na tej firmie lepszą jakość usług i obniżyć koszty.
Polregio to przewoźnik, którego udziałowcami są samorządy wojewódzkie (lubelskie 2,7 proc.) i państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu (ponad 50 proc.). Tyle że współpraca spółki z przewoźnikiem nie układa się dobrze. Polregio jeździ nie tylko własnymi pociągami, ale też pojazdami kupowanymi przez marszałków. Dodatkowo to samorządy płacą za kursy (województwo lubelskie wydało na ten cel 121 mln zł w 2025), a samego przewoźnika właściwie nie obchodzi, ile osób przewiezie, w jakich warunkach i ile biletów sprzeda. Najważniejsze w tym biznesie jest to, aby kursy w ogóle się odbywały, a pociągi nie spóźniały się za bardzo, bo wówczas Urząd Marszałkowski potrąca z obiecanej zapłaty. Słowem – z jakością usług bywa różnie.
Urząd Transportu Kolejowego wylicza, że w 2025 roku na 18 913 odwołanych połączeń w całej Polsce aż 9 201 dotyczyło Polregio. – Skala problemu opóźnień na stacjach pośrednich jest widoczna u największego przewoźnika regionalnego Polregio, który odnotował ponad 1,2 mln przypadków opóźnionych zatrzymań na stacjach pośrednich, w tym powstałych w wyniku konieczności ustępowania pierwszeństwa przejazdu pociągom o wyższym priorytecie.
Morawiecki kontra Czarnek
– Zaskoczenie – mówi nam o wyborze prezesa Lubelskich Kolei jeden z urzędników marszałka. – Typy były inne – dodaje.
Na giełdzie potencjalnych prezesów był m.in. Tomasz Gontarz, miejski radny Lublina, w erze rządów PiS członek zarządu PKP Intercity. Choć sam nam mówił, że tą ofertą byłby średnio zainteresowany.
Największe szanse – jak się mówiło – miał Dariusz Seliga. To w czasach PiS prezes PKP Cargo, a marszałek Stawiarski był w radzie nadzorczej tej spółki. Dzięki takim powiązaniom Seliga został zastępcą dyrektora w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej – szpitala, który podlega marszałkowi.
Wybór padł jednak na Krzysztofa Golubiewskiego. – W zarządzie PKP zajmował się nieruchomościami PKP – komercjalizacją i kontaktami z samorządami – mówi nam jeden z polityków PiS. I dodaje, że to „ciekawy wybór”, bo Golubiewski nie zajmował się de facto samymi przewozami pasażerskimi, a budowa spółki przewozowej od podstaw to zadanie trudne i specyficzne.
Za tym powołaniem stoi też polityka. – Golubiewski to człowiek Morawieckiego. Dlatego został wybrany – słyszymy w PiS.
Nie można tego nie łączyć z ruchem byłego premiera. W połowie kwietnia Mateusz Morawiecki założył stowarzyszenie Rozwój Plus, które wielu polityków partii Kaczyńskiego odebrało jako powstanie konkurencji wobec samego PiS.
– Drodzy Patrioci: to nie czas egoizmu; to nie czas partyjniactwa! To czas pracy, jedności i nieodstawiania nogi! Kto chce szukać wrogów na prawicy, kto chce nas dzielić, kto stawia swój interes ponad dobro Polski – ten mojego wsparcia ani aprobaty nie znajdzie. Ten usłyszy, że to zdrada. Polityka to nie zabawa. To służba dobru wspólnemu i Rzeczpospolitej. Ja wybieram biało-czerwoną i liczę, że pójdziecie z nami do zwycięstwa! — napisał na platformie X Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS.
Morawiecki w partii stoi po zupełnie innej stronie niż Czarnek, kandydat PiS na premiera w przypadku wygrania wyborów samorządowych. Z Czarnkiem o wpływy w Lubelskiem ściera się także marszałek Stawiarski.
Spółka ludzi PiS
Konkursu na prezesa Lubelskich Kolei nie było. Człowieka na to stanowisko powołała rada nadzorcza, którą z kolei wskazał jedyny udziałowiec spółki, czyli województwo lubelskie – czytaj marszałek.
A Radę Nadzorczą tworzą:
• Mariola Duraj-Majda – dyrektorka Departamentu Generalnego Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego. W tym województwie rządzi polityk PiS Łukasz Smółka.
• Sylwia Sobolewska – w czasie PiS dyrektorka PKN ORLEN i wiceprezeska Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Kamieniu Pomorskim oraz żona jednego z najważniejszych polityków PiS, posła Krzysztofa Sobolewskiego.
• Łukasz Jakubowski – za czasów PiS członek zarządu PKP Cargo Connect.
Głównym zadaniem Lubelskich Kolei jest przejęcie od Polregio regionalnych połączeń. Nie stanie się to jednak szybko. Umowa województwa z Polregio obowiązuje do 2030 roku i dopiero wówczas LK będzie mogła zawalczyć o kontrakt.
Czym zatem ma się na razie zajmować? Przez najbliższe lata ma się tak zorganizować, żeby móc w odpowiednim czasie przystąpić do przetargu na realizowanie połączeń kolejowych. Ma także być tzw. poolem taborowym, czyli zarządzać i wynajmować pociągi, które posiada i kupuje województwo lubelskie, a którymi teraz jeździ Polregio.



