4 minuty czytania • 26.11.2025 21:04
Jest droga, nijaka, ale „spójna”. Nowa dekoracja wyparła tę, którą zachwycała się cała Polska
Udostępnij
Urzekały i nadawały Staremu Miastu niepowtarzalny klimat. Ale w tym roku kolorowych gwiazd Jarosława Koziary na Grodzkiej i Bramowej nie będzie. Marketing Miasta zamówił nowe dekoracje „spójne z systemem identyfikacji wizualnej” Lublina. Za 180 tys. zł.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
Po raz pierwszy pojawiły się w 2018 roku, potem wracały w każde Boże Narodzenie. Stare Miasto w Lublinie miało coś, czym nie mogło się pochwalić żadne inne polskie miasto – oryginalne, wykonane na miejscu świąteczne ozdoby. Do tego tak urokliwe, że trudno było wejść na Stare Miasto, by nie przystanąć z zachwytu, a potem nie zrobić kilku zdjęć. Ale nie tylko obrazki w mediach społecznościowych rozsławiły staromiejskie dekoracje świąteczne na całą Polskę. W 2020 r. materiał o „wyjątkowych iluminacjach” wyemitował Dzień Dobry TVN. Podkreślając przy tym, że „prąd udostępniają mieszkańcy, galerie i restauracje” i cytując jednego z mieszkańców: – Idziesz przez miasto, widzisz takie gwiazdy i podnosi ci się pierwiastek szczęścia.
Jednak w roku, gdy Lublin zdobył tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2029, ręcznie robionych ozdób na ulicach Grodzkiej i Bramowej nie zobaczymy.
– Wszystkie gwiazdki mam powiesić na ulicy Złotej – mówi nam Jarosław Koziara, autor instalacji „Gwiazdozbiór”. – Ja nie jestem podmiotem, któremu się cokolwiek tłumaczy. W tym roku zostałem poproszony, bym powiesił tylko tam.
„Gwiazdozbiór” Koziary to kilkadziesiąt kolorowych gwiazd wykonanych w lubelskich pracowniach. Na metalowe stelaże co roku są naciągane nowe materiały. – Co roku je odświeżam, gwiazdy dostają nowe ubranka. To jedyna w Polsce ręcznie robiona miejska instalacja świąteczna – tłumaczy artysta, który w sprawie outdorowych instalacji współpracuje z kilkoma polskimi i litewskim miastami. Gwiazdy zarezerwowane są jednak tylko dla Lublina i Praskiego Centrum Koneser. – To coś, co wyróżniało nasze miasto. Wszyscy inni mają dekoracje z metra cięte – dodaje.






– Przed nami największy i najbardziej różnorodny Festiwal Bożego Narodzenia, któremu towarzyszyć będzie iluminacja w nowej odsłonie, zmiana lokalizacji Szopki Bożonarodzeniowej, Jarmark Świąteczny i lodowisko na Placu Litewskim. Stąd nowa koncepcja rozmieszczenia poszczególnych elementów w przestrzeni miasta – tłumaczy Kancelaria Prezydenta Miasta pytana o powody, dla których gwiazd Koziary na ul. Grodzkiej już nie ma. – Instalacja „Gwiazdozbiór” pozostaje na Starym Mieście, przy ul. Złotej, współtworząc świąteczny klimat i stanowiąc dopełnienie dla odbywających się w tym obszarze wydarzeń.
Urzędnicy zwracają uwagę na „tegoroczne nowości”, czyli dwie świetlne bramy na bramach Grodzkiej i Krakowskiej. – Razem z nową dekoracją ulicy Bramowej i Grodzkiej utworzą spójną kompozycję – przekonują. – Nowa dekoracja nawiązuje do elementów staromiejskiej architektury i historii Lublina i jest spójna z systemem identyfikacji wizualnej miasta.
Miasto zapewnia też, że zmiany nie wynikają z przygotowań do ESK 2029 i powstały „jako autorskie zamówienie miasta”. – To projekt i wykonanie dedykowane wyłącznie naszemu Festiwalowi, stworzone z trwałych materiałów, a nie seryjnych dekoracji dostępnych na rynku masowym – tłumaczy Joanna Stryczewska z biura prasowego lubelskiego Ratusza. – Za projekt, dobór i rozmieszczenie tegorocznych dekoracji świątecznych oraz ich integrację z jarmarkiem i wydarzeniami w przestrzeni Starego Miasta odpowiada Marketing Miasta, który w porozumieniu z panem Jarosławem Koziarą uzgodnił nową lokalizację instalacji jego autorstwa.
Koszt nowych elementów iluminacji na Starym Mieście (projekt, wykonanie i montaż) to 180 tys. zł brutto (wykonawca został wybrany w przetargu). Za „Gwiazdozbiór” Jarosława Koziary przez ostatnie pięć lat miasto płaciło co roku (i płaci nadal) od 22 do 30 tys. zł.









20-30k na świecidełka to wydatek niegodny metroP0lii.
Dopiero wyszastanie 180k udowodni prestiż Dziadogrodu w oczach kapitalistów.
Po naszemu znacznie ładniejsze niźli instalacja artysty, która pasowała a i owszem do zapyziałych powiatów Podkarpacia.
Wygląda jak gówno, pasuje więc do obecnych wizji miasta włodarzy. Być może to wynika z zamieszkania w podmiejskich polach dobrze nawożonych z liniami energetycznymi między słupami.
Krzysztof Żuk wyrzuca pieniądze w błoto. Dlaczego? Bo może
Straszny paździerz, zmiana trochę na zasadzie: przychodzi nowy menedżer i musi pokazać że coś robi, więc zmienia dobre na gorsze ale za to droższe i fajrant.
Dziadowskie by nie użyć dosadniejszego stwierdzenia
Pasuje jak ulał do tego miasta Polski D.
Biedne i przaśne ale przynajmniej drogie, w stylu „ktoś musiał zarobić” robiąc „podobne” ale żeby zostało w kieszeni 3/4 kasy…