4 minuty czytania • 23.04.2026 16:58
Jaki, Mazurek, Pawłowicz, Błaszczak. Jest akt oskarżenia przeciwko politykom PiS
Udostępnij
Akt oskarżenia obejmuje aż 12 osób – w tym najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Sąd ma zająć się antyemigranckim spotem z 2018 roku, w którym PiS straszył ulicznymi zamieszkami i napadami, jeśli wybory samorządowe wygra Platforma Obywatelska. – Wiele różnych osób udostępniało ten spot i włos im z głowy nie spadł. Uwaga skupiła się na nas, bo byliśmy członkami PiS – komentuje Beata Mazurek.
Dziękujemy, że nas czytacie, wspieracie, wierzycie w sens tego, co robimy. Nie robimy tego dla nagród. Nagrody to zaszczyt, ale też ogromne zobowiązanie.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
możesz przekazać nam 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
W 2018 roku, przed I turą wyborów samorządowych, w sieci pojawił się 1-minutowy spot PiS, stylizowany na materiał newsowej telewizji. Na planszy można było przeczytać: „Czy tak może wyglądać rok 2020?” A lektor przekonywał: – Samorządowcy Platformy Obywatelskiej szykują się do przyjęcia uchodźców.
Dalej można było usłyszeć: – W ramach przydziałów pojawiły się enklawy muzułmańskich uchodźców. Dziś mieszkańcy boją się wychodzić po zmroku na ulicę. Napady na tle seksualnym, akty agresji stały się codziennością mieszkańców.
Te słowa ilustrowały dramatyczne obrazy spychania ze schodów kobiety przez (w domyśle) imigranta, bójek ulicznych z policją, podpalania samochodów.
Mocne uderzenie tuż przed głosowaniem
Dlaczego PiS straszył przed wyborami samorządowymi? Miało to związek z podpisaną rok wcześniej deklaracją prezydentów 12 miast z Unii Metropolii Polskich o współpracy w dziedzinie migracji. Podpisał ją również prezydent Lublina Krzysztof Żuk, a także prezydenci m.in. Warszawy, Łodzi, Gdańska, Rzeszowa czy Białegostoku. „Wspólnie jesteśmy w stanie wypracować odpowiednią kulturę przyjęcia migrantów” – ogłosili wówczas.
Antyemigrancki spot natychmiast wywołał oburzenie. Nie brakowało komentarzy, że taki materiał podsyca nienawiść do imigrantów, że to brudna gra polityczna bazująca na fałszywych i zmanipulowanych obrazach. Ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar (dziś senator KO), wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Warszawie o wszczęcie postępowania z urzędu. Śledczy odmówili, ale w 2020 roku, po kolejnych odwołaniach, Bodnarowi udało się doprowadzić do rozpoczęcia śledztwa. Działał w tej sprawie także Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który właśnie poinformował, że do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie wpłynął akt oskarżenia.
– Został przez sąd przyjęty i zweryfikowany jako uprawniony i właściwy – mówi w internetowym nagraniu Rafał Gaweł, założyciel OMZRiK. I zaznacza, że starania o to trwały od lat.
Spot tylko w internecie
Ośrodek chwali się tym, że udało mu się doprowadzić do oskarżenia Beaty Mazurek. To polityczka PiS z Chełma, była wicemarszałek Sejmu, a w poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego europosłanka. Obecnie jest prezeską samorządowej spółki Lubelskie Dworce, której głównym zadaniem jest administrowanie starym dworcem PKS przy al. Tysiąclecia w Lublinie.
W 2018 roku Mazurek, jako rzeczniczka prasowa Prawa i Sprawiedliwości, tłumaczyła: – W spocie został poruszony bardzo ważny temat bezpieczeństwa, który – jak pokazują badania opinii publicznej – dla Polaków jest niezwykle istotny.
– Beata Mazurek była w grupie tych PiS-owców, którzy uczestniczyli w całym procederze – najpierw wyprodukowania, a później rozpowszechniania tego PiS-owskiego spotu. To charakterystyczne, że nie został on wyemitowany w telewizji, był wyłącznie rozpowszechniany w internecie. Wykorzystano zasięgi poszczególnych polityków PiS. Każdy z nich w tym samym momencie opublikował wpis – czy to na swoim Twitterze, czy na Facebooku – mówi Konrad Dulkowski z OMZRiK.
W rozmowie z nami Dulkowski przypomina, że oprócz Mazurek akt oskarżenia obejmuje także obecnego europosła Patryka Jakiego i byłego europosła Tomasza Porębę. Całej trójce w 2023 roku PE uchylił immunitet.
Wielki problem z immunitetem
Anna Fedorczyk z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa informuje, że akt oskarżenia obejmuje łącznie 12 osób. : Ewę Ś., Annę P., Piotra M., Beatę K., Krystynę P., Joannę L., Beatę M., Patryka J., Piotra G., Mariusza B., Tomasza P. oraz Pawła S..
Za tymi inicjałami kryją się m.in. obecni posłowie PiS: Mariusz Błaszczak, Piotr Gliński, Joanna Lichocka a także Paweł Szefernaker (obecnie szef Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej) czy Krystyna Pawłowicz (do grudnia 2025 roku sędzia Trybunału Konstytucyjnego).
Konrad Dulkowski przyznaje, że w kontekście obecnych posłów, sprawa jest skomplikowana. – Jeszcze w poprzedniej kadencji parlamentu sąd wysłał do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu ówczesnym posłom, np. Mariuszowi Błaszczakowi, Piotrowi Glińskiemu, Joannie Lichockiej, ale w 2023 r. Sejm się nie zgodził – przypomina. – W międzyczasie pojawiły się w sprawie nowe okoliczności i zgodnie z prawem w takiej sytuacji wniosek może zostać ponowiony. Tak się stało, jednak marszałek Szymon Hołownia zastanawiał się, czy w ogóle wniosek może być procedowany. Decyzji nie mogła także podjąć sejmowa Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Mamy nadzieję, że teraz marszałek Włodzimierz Czarzasty będzie bardziej zdecydowany.
Artykuł 256
Akt oskarżenia dotyczy czynu z art. 256 § 2 kodeksu karnego, czyli m.in. nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Grozi za to do trzech lat więzienia.
Beata Mazurek nie chce komentować sprawy, bo – jak nam mówi – „nic o tym nie wie”. Dodaje jedynie, że ma ona „podłoże polityczne”. – Wiele różnych osób udostępniało ten spot i włos im z głowy nie spadł. Uwaga skupiła się na nas, bo byliśmy członkami PiS – ocenia.



