Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  24.11.2024 21:59

Jak się komuś zarzuca brak etyki i sprzyjanie PiS-owi, to warto wcześniej sprawdzić, czy samemu ma się czysto na obejściu

Jak się komuś zarzuca brak etyki i sprzyjanie PiS-owi, to warto wcześniej sprawdzić, czy samemu ma się czysto na obejściu

Udostępnij

KOMENTARZ Dożyłem takich czasów, w których nie chce się pełnić funkcji publicznej – użalał się prezydent Krzysztof Żuk podczas sesji w dyskusji na temat wygaszenia mandatów pięciu radnych z jego klubu. A mnie, panie prezydencie, coraz bardziej odechciewa się żyć w mieście, z którego pan wraz z koleżankami radnymi codziennie uciekacie. Może też na to wszystko nie macie już ochoty patrzeć?

Radny Piotr Choduń (Wspólny Lublin), szef prezydenckiego klubu, doniósł w imieniu swoim i pozostałych klubowych radnych na Jawny Lublin i jego wydawcę, czyli Fundację Podłości, jak nazywana jest w ratuszowych kręgach Fundacja Wolności, do Rady Etyki Mediów, że dłubiąc przy temacie podmiejskich radnych sprzeniewierzyliśmy się etyce dziennikarskiej. Nasz grzech polegał na tym, że śmieliśmy podglądać, gdzie po pracy jadą panie radne. I żeby dodatkowo nas pognębić i zohydzić w oczach opinii publicznej, dorzucił nam do długiej listy grzechów sprzyjanie PiS-owi. Klasyka gatunku.

Tylko widzi pan, panie przewodniczący, jak się zaczyna w kogoś walić z armaty, zarzucając mu „wątpliwą etykę dziennikarską” i inne niecne czyny, to warto wcześniej sprawdzić, ile ma się kul w arsenale i czy warto w ogóle wyciągać armatę z pakamery. Ale skoro już pan ją wytargał i wszedł na sprawy etyki, to chcę pana uprzedzić, że ja – tak się dla pana pechowo składa – mam w tym temacie całkiem sporo amunicji.

Panu i całemu pana środowisku politycznemu życzę miłej lektury.

***

Czy to wypada – że zacznę od samej góry, czyli od Krzysztofa Żuka (Platforma Obywatelska), patrona klubu – kandydować do Rady Miasta Lublin będąc od lat mieszkańcem Jakubowic Konińskich? Czy to w porządku, że prezydent Lublina nie jest jego stałym mieszkańcem, pełnokrwistym członkiem lokalnej społeczności? Ja zdaję sobie sprawę, że Krzysztof Żuk może mieszkać, gdzie mu się podoba, ale – tak sobie wyobrażam – że gdyby jednak mieszkał na stałe w mieście, którym zarządza, korzystał ze zbiorowej komunikacji częściej niż raz na rok z okazji dnia bez samochodu, postał na przystanku zastanawiając się, czy przyjedzie, czy nie przyjedzie, to może lepiej czułby problemy i potrzeby obywateli miasta Lublin. I czy to wypada, żeby to właśnie Krzysztof Żuk, w przypadku którego Naczelny Sąd Administracyjny prawomocnie potwierdził utratę mandatu prezydenta za jednoczesne zasiadanie w radzie nadzorczej PZU Życie (260 tys. PLN dochodu), był głosem sumienia w sprawach o wygaszenie mandatów jego klubowym podopiecznym?

Nurtuje mnie również pytanie, czy to w porządku wobec wyborców, że wiceprezydent Mariusz Banach kandydował do Rady Miasta Lublin pomieszkując w Jabłonnej? Albo że kolejny wiceprezydent – Tomasz Fulara – w zaledwie dziesięć dni po odejściu z MPK, w którym na pożegnanie zostawił 58 mln zł straty netto, został w nagrodę członkiem rady nadzorczej tejże spółki? Bo może w zupełności by wystarczyło, że kontroluje tę spółkę jako wiceprezydent, za co mu zresztą płacimy.

Czy to wypada, żeby przewodniczący Rady Miasta Lublin Jarosław Pakuła (PO) miał dyrektorski etat w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji Bystrzyca (9,5 mln zł straty netto za 2023 rok), w którym w zeszłym roku zarobił 139 tys. zł? I tu nawet nie o te zarobki mi chodzi. Mnie nurtuje inne pytanie: jak na przykład pan radny Pakuła głosuje co roku za budżetem miasta, to tam też są pieniądze na jego MOSiR. I jak wtedy pan przewodniczący powinien się zachować: być za czy może przeciw albo się wstrzymać? Albo – to też mnie ciekawi – jak wyglądają stosunki służbowe pana przewodniczącego z prezesem MOSiR i pozostałymi członkami zarządu? Kto w tych relacjach tak naprawdę jest szefem, a kto podwładnym? Kto kogo powinien kontrolować: prezes radnego czy radny prezesa?

Czy to wypada – pozostańmy przy miejskich spółkach – żeby radna z Jakubowic Konińskich Monika Kwiatkowska (Wspólny Lublin) miała etat w innej miejskiej spółce – Lubelskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, w której pełni funkcję pełnomocnika zarządu ds. inspekcji i kontroli (58 tys. pensji w zeszłym roku)? Czy prezes Grzegorz Siemiński jest wobec niej wymagającym szefem, sprawdza, czym zajmuje się radna w czasie pracy? A jak radni uchwalają na sesji nowe opłaty za korzystanie z miejskich szaletów czy za groby na cmentarzach komunalnych, którymi zarządza LPGK, to jak powinna zachować się w tej sytuacji radna Kwiatkowska: być za, przeciw czy się wstrzymać od głosu? Ja akurat mam tu wątpliwości, ale nie miała ich pani radna, bo w obu głosowaniach była za. To miło z jej strony, że dba o dochody spółki, w której pracuje. Ale czy to równocześnie miło dla mieszkańców Lublina, których przecież pani radna reprezentuje, że będą więcej płacić za miejski WC czy grób? I kolejna rzecz, która mnie zastanawia: czy radna Monika Kwiatkowska gdy jej prezes na jednej z komisji RM prezentował działalność LPGK to zapytała go, dlaczego spółka przez lata przynosiła straty i czy ma jakiś pomysł na poprawienie jej finansów?

Widzi pan, panie przewodniczący Choduń, jakie dziwne pytania chodzą mi po głowie? A jak już jesteśmy przy panu, to jak pan głosował, gdy był uchwalany budżet miasta, w którym są pieniądze na sport? Był pan za tym, żeby m.in. klub, w którym jest pan trenerem – KS Budowlani – dostał dotację z miasta (688 tys. zł w tym roku)?

Tymczasem idźmy dalej. Czy to wypada, żeby radna Marta Gutkowska ze Snopkowa (PO, ale bardziej obstawiam Wspólny Lublin) pracowała w podległym prezydentowi Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego, w którym szczęśliwym trafem robi błyskawiczną karierę? Czy to standard w klubie prezydenta Żuka, że radna zamiast kontrolować, w jaki sposób ZDiTM dba m.in. o interesy pasażerów zbiorowej komunikacji, to w tym ZDiTM najzwyczajniej w świecie sobie pracuje?

A żeby jeszcze bardziej zgłębić temat, to chciałem zapytać, czy to wypada, żeby dwoje innych radnych PO z klubu prezydenta, Monika Orzechowska (78,5 tys. zł pensji w 2023 roku) i Zbigniew Jurkowski (50 tys. zł), pracowało w innej miejskiej spółce – Miejskiej Korporacji Komunikacyjnej (spółka-córka MPK Lublin)? I jaki na przykład zakres obowiązków ma radny Jurkowski jako specjalista do spraw procedur bezpieczeństwa?

Czy to nie jest jednak dziwne, że negocjatorką z ramienia Rady Miasta Lublin w sprawie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego dla górek czechowskich jest radna Anna Ryfka, która w Lublinie nie mieszka (chociaż może już mieszka, bo coś z psami mi mignęło na FB, ale mniejsza o to). I dlaczego to właśnie ona ma współdecydować o tym, na co pozwolić inwestorowi – spółce TBV Investment – znając jej entuzjazm do tematu „uporządkowania” tego miejsca? Nie było bardziej sceptycznych kandydatów w sprawie przyszłości górek?

Czy to jest w porządku, by w miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych tłoczyła się plejada radnych z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka? Po co są w niej Elżbieta Dados (Wspólny Lublin), wspomniani już Zbigniew Jurkowski i Monika Orzechowska oraz Jadwiga Mach (też WL)? Uprzedzę od razu – tak, wiem, że w ostatnim rozdaniu załapał się też radny z PiS Zdzisław Drozd, więc jego również – tak jak wymienionych wyżej radnych – chciałem spytać, co w tej komisji państwo robicie? Czy jesteście ekspertami w tej dziedzinie, macie kierunkowe wykształcenie, jakieś zawodowe doświadczenie w rozwiązywaniu alkoholowych problemów? Czy może – przepraszam za pytanie, ale ja przecież nie mam żadnych zasad etycznych, więc mogę pytać, jak leci – chodzi po prostu o miły dodatek do skromnej diety radnego (368 PLN za jedno posiedzenie komisji)?

Albo – panie przewodniczący Choduń – czy to wypada przywalać w kogoś PiSem, skoro się z tym PiSem samemu ma konszachty? Bo czy to nie prezydent, wiceszef lubelskiej PO, jawnie wspierał ultraprawicowego kandydata PiS na wójta Garbowa Zdzisława Niedbałę? I czy to nie przypadkiem trzech radnych waszego klubu, Jadwiga Mach, Zbigniew Jurkowski i Zbigniew Targoński, nie poparło pomysłu PiS budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego?

A na sam koniec to chciałem zapytać panie podmiejskie radne, czy warto narażać się na stres, rozłąkę z rodziną albo przeprowadzkę dla 4 tys. złotych diety?

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

To jak to u was z tą etyką jest, panie przewodniczący, panie i panowie radni? Macie tam jakąś swoją Radę Etyki Radnych?

Na zdjęciu: Pierwszy z prawej Piotr Choduń, przewodniczący klubu radnych prezydenta Krzysztofa Żuka. Obok niego radne Kamila Florek, Marta Gutkowska oraz radny Marcin Wroński

https://jawnylublin.pl/radne-klubu-prezydenta-krzysztofa-zuka-ocalily-mandaty-w-sprawie-naszych-publikacji-milczaly/
https://jawnylublin.pl/szef-prezydenckiego-klubu-skarzy-na-nasz-portal-do-rady-etyki-mediow/