Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  07.11.2019

Jak nie robić referendum

Udostępnij

Znamy już podsumowanie referendum lokalnego w sprawie zagospodarowania górek czechowskich. Referendum z prawnego punktu widzenia było niewiążące a jego wyniki zostały zignorowane przez większość radnych i prezydenta. Analizujemy ile kosztowało referendum i czy można je było zrobić lepiej?

Frekwencja poniżej 30% oznacza, że wynik referendum jest niewiążący. Czy w tej sprawie dało coś zrobić lepiej, aby udział mieszkańców był wyższy?

Pytanie sformułowane w sposób możliwie krótki…

– Staraliśmy się je sformułować w możliwie krótki sposób – tak o pytaniu referendalnym na kwietniowej sesji rady miasta mówił radny Bartosz Margul. Ostatecznie radni sformułowali je tak:

Czy jest Pan/Pani za tym aby Gmina Lublin zmieniła obecnie dopuszczony miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego rodzaj zabudowy z usługowej, komercyjnej i sportowo-rekreacyjnej na zabudowę mieszkalno-usługową na nie więcej niż 30 ha terenu tzw. Górek Czechowskich, w zamian za sfinansowanie przez obecnego właściciela zagospodarowania pozostałych 75 ha tego terenu, jako zieleni publicznej (parku naturalistycznego), przy zachowaniu cennych przyrodniczo walorów i przekazanie go Gminie Lublin.

Prezydent zapowiedział wcześniej konsultacje jego treści ze społecznikami. Ostatecznie skonsultował je tylko z radnymi swojego klubu. Społecznicy i część głosujących uważała, że pytanie jest zbyt zawiłe. Pierwszy błąd.

Niewidoczna kampania informacyjna

Na pytanie o sposób przeprowadzenia kampanii informacyjnej, urzędnicy odsyłają na stronę internetową i prezentują specjalnie przygotowaną zakładkę w Biuletynie Informacji Publicznej.

Oprócz tego urząd zapewnił wydrukowanie i rozplakatowanie na terenie całego miasta Lublin 9525 sztuk plakatów – obwieszczeń. Całkowity koszt rozmieszczenia obwieszczeń wyniósł 21 652,45 zł.

Co jeszcze zrobili urzędnicy, aby zapewnić mieszkańcom informacje o referendum? – Gmina Lublin zapewniła miejsca przeznaczone na bezpłatne umieszczanie informacji w sprawie referendum lokalnego w postaci stojaków informacyjnych (37) oraz słupów ogłoszeniowych (41) zlokalizowanych w pasach drogowych na terenie miasta Lublin. Na stojakach informacyjnych oraz słupach ogłoszeniowych mogły być umieszczane bezpłatnie materiały informacyjno-promocyjne dotyczące referendum lokalnego w istotnych sprawach dotyczących mieszkańców Lublina zarządzonego na dzień 7 kwietnia 2019 – przypomina Artur Szymczyk, zastępca prezydenta.

Chyba nie to miał na myśli radny Michał Krawczyk, gdy kilka dni przed referendum w wywiadzie dla Dziennika Wschodniego powiedział – W czwartek w ogóle zadecydujemy o tym, czy w ogóle referendum się odbędzie. Później będą dwumiesięczne dyskusje, spotkania. I mam nadzieję, że tak, jak uczestniczę w wielu spotkaniach dotyczących górek czechowskich, od kilku dobrych lat, tak mieszkańcy również będą w tych spotkaniach uczestniczyć i wyrobią sobie zdanie na ten temat.

Zresztą radny Krawczyk niedawno sam przyznał – Natomiast jako radny uważam, że miasto mogło robić więcej, jeśli chodzi o wyjaśnienie mieszkańcom sedna problemu, o którym dyskutowaliśmy i proponowanego kompromisu.

Deweloper nie zawiódł

Kampanię informacyjną i to na szeroką skalę przeprowadziła natomiast firma TBV, zainteresowana rozstrzygnięciem referendum na „tak”. Billboardy dewelopera dosłownie zalały miasto.

Spółka nie odpowiedziała na nasze pytanie o liczbę wykorzystanych billboardów.

Ile kosztowało referendum?

Ze sprawozdania przygotowanego przez prezydenta wynika, że łączny koszt przeprowadzenia referendum lokalnego wyniósł 437 496 zł. To i tak 60 tys. zł mniej, niż wcześniej planowano.

Najwięcej pieniędzy pochłonęła wypłata diet dla członków obwodowych komisji wyborczych. 1438 osób otrzymało w sumie 226 tys. zł. Osoby zajmujące się organizacją i przeprowadzeniem referendum zarobiły 133 tys. zł. Ponad 35 tys. zł zapłacono za użyczenie lokali na głosowanie, wydruk kart do głosowania, transport urn wyborczych, wydruki i wysyłkę listów a 3 tys. zł wydano na materiały biurowe i wyposażenie lokali wyborczych.

Urząd zamówił 144 531 kart do głosowania. W dniu referendum wykorzystano tylko 33 664 z nich.

Urzędnicy zaskoczeni frekwencją

Pierwszym komentarzem na wyniki referendum, płynącym z ratusza, było zaskoczenie, że frekwencje nie przekroczyła trzydziestu procent.

Tymczasem frekwencja była porównywalna a nawet nieco wyższa niż w innych referendach lokalnych. Cztery lata temu we Wrocławiu frekwencja wyniosła 10,5%. Tamtejszy włodarz skomentował ją słowami „Tak jak wcześniej zapowiadałem: ja i moi współpracownicy uszanujemy wolę mieszkańców w kwestiach, o które pytaliśmy w referendum„.


Podobał Ci się artykuł? Cenisz niezależne dziennikarstwo?

Wpłać teraz:


34 1950 0001 2006 0330 1807 0002

Fundacja Wolności, ul. Peowiaków 10/8, 20-007 Lublin