Udostępnij
Były senator odchodzi z Polski 2050. Jacek Bury mówi nam, że stracił cierpliwość i nie na taka partię umawiał się z Szymonem Hołownią. Zdradzamy kulisy tej sprawy.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
„Dobro człowieka i poszanowanie drugiej osoby są dla mnie nadrzędnymi wartościami, którymi kieruję się w swojej działalności zawodowej, prywatnej oraz politycznej. Od 10 lat angażowałem się w politykę samorządową i krajową. Starałem się współpracować z ludźmi merytorycznymi o podobnych wartościach i postrzeganiu polskiej racji stanu. Kilkakrotnie doświadczyłem rozczarowań. Polska scena polityczna swoim układem i standardami spycha ludzi początkowo propaństwowych w kierunku populizmu” – napisał na swoich profilach w mediach społecznościowych Jacek Bury. Przewodniczący regionu lubelskiego Polski 2050 ogłosił: „To już nie jest droga, którą chcę iść – nie mogę firmować swoim nazwiskiem takich działań. Dlatego z dniem 16 września 2025 roku odchodzę z partii Polska 2050 Szymona Hołowni”.
Z biznesu do polityki
Jacek Bury, rocznik ’67, przedsiębiorca, milioner prowadzący firmę zajmująca się handlem i transportem owoców i warzyw, w 2015 roku pojawił się w polityce. Razem z byłą już żoną Urszulą byli przy powstaniu Nowoczesnej – partii Ryszarda Petru. Przedsiębiorca udzielał się w ugrupowaniu, ale o polityczne stanowiska nie zabiegał. W 2018 roku został radnym Sejmiku Województwa Lubelskiego i z miejsca pokazał, że nie jest tu dla pieniędzy. Za diety, z których formalnie nie mógł zrezygnować, fundował stypendia dla młodzieży.
Już w 2019 r. odszedł z Nowoczesnej, a chwilę później był już kandydatem Koalicji Obywatelskiej do Senatu. Kampania była żywa, intensywna, a Bury robił rzeczy, których wcześniej w lubelskim wyścigu do Senatu było mało lub wcale. Nie zarzucał ludzi ulotkami, ale profesjonalnie opracowanymi i wydrukowanymi gazetkami, które w porannym szczycie rozdawał na ulicach Lublina, wręczając też kubek kawy. Miał rozpisany każdy tydzień kampanii i dokładny plan działań. I tak po latach senatorski mandat z Lublina nie trafił do PiS, ale do PO. Bury w Senacie dołączył do klubu KO, ale już w styczniu 2021 roku znów zmienił polityczne barwy – wstąpił do Polski 2050 Szymona Hołowni.
Już wtedy pojawiły się pytania o to, czy Jacek Bury będzie kandydował na prezydenta Lublina. Nie odpowiadał na nie jednoznacznie. Zostawiał pole na domysły, ale też wysłał sygnał do Platformy Obywatelskiej i prezydenta Krzysztofa Żuka (PO), że trzeba z politykiem Polski 2050 się liczyć i warto zabiegać o jego poparcie.
Jak miejscy aktywiści zostali na lodzie
W 2023 roku Bury ponownie do Senatu nie startował. Zaczął coraz mocniej budować zaplecze pod wybory samorządowe. Organizował Kongresy Rad Dzielnic, na których mówiono o tym, o czym nie chcieli rozmawiać miejscy radni na sesjach jak np. o spalarniach śmieci. Bury popierał zmiany w Statucie Miasta, zaprzyjaźniał się z ruchami miejskimi, aktywistami. Tworzył oddolną siłę, która miała szansę wejść do Rady Miasta i znaleźć się między siłami KO i PiS.
W 2024 roku Bury stworzył Komitet Wyborczy Wyborców Lublin 2050. To z niego mieli startować działacze Polski 2050 i krytyczni wobec polityki Ratusza aktywiści. Nic takiego się jednak nie wydarzyło , bo Bury zrobił nagły zwrot. Wszedł w wyborczą współpracę z Krzysztofem Żukiem i uzupełnił swoimi ludźmi jego szeroką koalicję z Nową Lewicą i PSL. Na liście komitetu Żuka znalazły się cztery osoby rekomendowane przez Polskę 2050, z których dwie zdobyły mandat: Marcin Wroński i Magdalena Szczygieł-Mitrus. W momencie przystąpienia Burego do Żuka miejscy aktywiści znaleźli się na przegranej pozycji. Było już za późno na zarejestrowanie swego własnego komitetu, a nie mogli „podpiąć” się pod KWW Lublin 2050, bo wszelkie pełnomocnictwa miał Bury.
Żal jest, zaskoczenia nie ma
– Niech już nie świruje. Od dwóch lat mówił, że chce odejść – tak w Polsce 2050 komentują ostatnią decyzję Burego. Rafał Maksymowicz, sekretarz regionalny partii też nie jest bardzo zaskoczony. – Choć miałem nadzieję, że Jacek będzie przewodniczącym do końca swojej kadencji. Bardzo go cenię i liczyłem, że zostanie, a potem – tak jak wiele razy mówił – nie będzie już kandydował – mówi nam Maksymowicz.
Sam Bury mówi nam, że nie miał zamiaru starania się o żadne partyjne funkcje. Ani na szczeblu lokalnym, ani krajowym. – Powiedziałem to jakieś pół roku temu, może więcej. I od tego czasu zaczęły się, wśród niektórych lubelskich członków, jakieś niezdrowe działania podyktowane myślą o starcie na przewodniczącego regionu – tłumaczy były senator.
Wewnętrzne wybory nowych władz regionalnych Polski 2050 mają się odbyć do końca tego roku. To, mimo rezygnacji przewodniczącego, się nie zmienia. Ale teraz Maksymowicz, jako sekretarz, stoi przed wyborem. Może zorganizować wybory uzupełniające lub poczekać na te zaplanowane. Każde z tych rozwiązań ma swoje złe strony. – Może się okazać, że wybierzemy przewodniczącego na dwa-trzy tygodnie, a następnie zostanie wybrany nowy. Z drugiej strony w tym momencie zarząd regionu nie może podejmować uchwał – wyjaśnia Maksymowicz.
Sławomir Ćwik, poseł Polski 2050 z Zamościa: – Zaskoczony nie jestem. Ale liczyłem, że wytrwa do końca kadencji. Szanuję jego wybór.
A ci, którzy mają żal, mówią nam nie tylko o tym, że Bury odszedł przed wyborami. – Szkoda, że dowiadujemy się z mediów, ale chyba tak samo zrobił, gdy opuszczał Nowoczesną – komentują.
„Dobrze, tato”
Jacek Bury tłumaczy, że jego cierpliwość się skończyła, bo nie tak miała wyglądać Polska 2050. – Zgłaszałem wiele razy swoje uwagi, mówiłem o swoich zastrzeżeniach i za każdym razem słyszałem odpowiedzi na zasadzie „dobrze, tato” – opowiada o kontaktach z centralą Polski 2050. – Z Szymonem umawiałem się na coś innego, na bezkompromisową zmianę Polski, standardów politycznych. Tymczasem Szymon wybrał inną drogę. Uznał, że trzeba wejść do systemu, żeby zmienić go od środka. Ja w to nie wierzę. Przeżywałem to już w Nowoczesnej i widziałem jak nie udało się to Januszowi Palikotowi, kiedy te wszystkie planowane zmiany zostały zamordowane – tłumaczy.

Jak opowiadają nam jego współpracownicy, prawdą jest, że od dawna Buremu nie było po drodze z zarządem krajowym partii. Ale mówią też, że teraz nastąpił punkt zwrotny, o którym sam Bury nie mówi.
– Poszło o jedno nazwisko – słyszymy od jednego działacza.
Inny opowiada, że władze regionalne Polski 2050 nie chciały przyjąć do partii jednej osoby, ale zarząd krajowy partii miał inne zdanie i unieważnił uchwałę podjętą w Lublinie. – Jacek odebrał to bardzo osobiście, honorowo. Zachował się, jak się zachował i podjął decyzję o odejściu. Szanuję to – słyszmy.
Kolejna osoba zdradza, że ta osoba w przeszłości należała do partii, ale odeszła obejmując ważne stanowisko urzędnicze. Straciła je i teraz chciała wrócić do Polski 2050, a Bury był temu przeciwny. – Szkoda. To osoba, która dużo wnosiła – zdradza jeden z naszych rozmówców.
Wszyscy, jak ognia, unikają podania nazwiska. W końcu jednak ktoś je wyjawia. Chodzi o Agatę Opolską. Jeszcze dwa miesiące temu była zastępczynią dyrektora Biura Wojewody Lubelskiego, ale odeszła z urzędu. I postanowiła wrócić do Polski 2050. To członkini Rady Dzielnicy Szerokie, która zaistniała mocniej w 2023 roku walczyła o zmiany w Statucie Miasta, które dawałby większą decyzyjność dzielnicom. Na co radni miejscy się nie zgodzili.
– Słyszałem, że powodem decyzji Jacka może być sprawa Agaty, ale nie jestem przekonany, czy to wszystko. Chyba jednak zaważyła współpraca z zarządem krajowym. Błąd popełnił Jacek, że w wyborach nie startował, że nie kandydował na prezydenta Lublina, ani do Senatu. Nie ma przez to takiej siły politycznej, która by mu pomagała w rozmowach z zarządem krajowym – ocenia kolejny działacz Polski 2050.
Teraz Nowa Polska?
Bury z polityki się definitywnie nie wycofuje, ale przekonuje, że obecnie skupia się na prowadzeniu biznesu i działaniu na rzecz lubelskich przedsiębiorców. Nie widzi się też w Nowej Polsce. To partia, której utworzenie właśnie ogłosił Wadim Tyszkiewicz, były prezydent Nowej Soli, obecnie senator. – Nie chcemy jałowić Polaków, chcemy rozwiązywać problemy Polaków. Chcemy łączyć, a nie dzielić. Przed państwem są ludzie, którzy w życiu bardzo dużo osiągnęli, a teraz swoją wiedzę, kompetencje chcą oddać Polsce i pracować wspólnie dla jej naprawy – mówił Tyszkiewicz. Zapowiadając, że Nowa Polska ma być „partią środka – liberalno-konserwatywną”, która nie będzie skupiać się wokół jednej osoby, ale grupy samorządowców i przedsiębiorców.
– Nie planuję – mówi Jacek Bury o ewentualnym dołączeniu do Nowej Polski. – Z całą moją sympatią do Wadima Tyszkiewicza czeka go bardzo trudna droga i dużo pracy, a szanse na powodzenie nie są wielkie – komentuje.
Na zdjęciu: Wojciech Wołoch, Jacek Bury, Szymon Hołownia i Rafał Maksymowicz (Fot. Jacek Bury Facebook)



Aktywiści po raz tysięczny dali się nabrać – tym razem nawet nie politycznemu reprezentantowi Kapitału, ale wręcz samemu kapitaliście, zapominając, że żadne zmiany doli „plebsu” na lepsze w historii nigdy nie wyszły od kapitalisty, a zostały dokonane PRZECIW kapitalistom, jak np. 8-godzinny dzień pracy (wywalczony ciężkimi ofiarami ~100 lat temu przez klasowo świadomy jeszcze wówczas proletariat).
——–
Kapitaliści wchodzą w politykierstwo albo dlatego, że czochranie grubej kapuchy już im nie wystarcza do pompowania swojego megalomańskiego ego, albo jeśli chcą przepchnąć regulacje służące ich geszeftom (albo zablokować regulacje, które będą im szkodzić, jak np. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/1057 w/s zasad delegowania kierowców tirów, która uderzyła w model cfaniackiego wyzysku, na którym wyrosło transportowe imperium Pana ET.
Nigdy dlatego, że chcą coś zmienić na lepsze, jeśli chodzi o poziom życia zwykłego prola.
Nigdy.
Dobrym przykładem, jak obślizgli mogą być kapitaliści żądni władzy/załatwienia sobie spraw, może być historia, jak transportowy oligarcha ET w latach 2017-18 zwerbował dziesiątki otumanionych emerytów pod (później totalnie skompromitowanym) banerem KOD po to tylko, żeby wylansować swoją cfaniacką i mizerną postać do wejścia świat politykierstwa.
—–
Jak widać jednak nie tylko emeryci o ograniczonych wraz z wiekiem zdolnościach detekcji hochsztaplerstwa są podatni na padanie ofiarą tego typu cfaniaków, którzy z powodzeniem potrafią rekrutować do celów swoich manipulacji także młodszą lemingozę, która łyka hasła o „alternatywie” rzucane przez tego typu „mesjaszy” jak nieopierzone pelikaństwo.
Spróbuję Wam nakreślić, na czym polega problem z pokładaniem ufności w tego typu indywidua.
———–
Otóż normalny człowiek sądzi, że zdobycie majątku rzędu powiedzmy dla przykładu 100 mln, w jakiś sposób „uwalnia” takie indywiduum od chęci dalszego wzbogacenia się na uprawianiu politykierstwa.
Stąd też typowy „plebsiak” uważać będzie, że milioner ma już tyle hajsu, że nie interesuje go nachapanie się dietami, ani nie będzie podatny na korupcję i że może faktycznie jego łaskawemu zstąpieniu do polityki przyświeca pro publico bono.
———–
Niestety, nic bardziej mylnego.
Ludzie, którzy byli tak skutecznymi socjopatami, żeby nachapać się 100 mln z wyzysku, będą myśleć głównie o tym, co zrobić, żeby dobić do 500 mln. Kiedy będą mieli 500 mln, ich celem życiowym stanie się 1 mld, potem 5 mld itd.
Te żądze nigdy nie będą mieć końca i nigdy nie zostaną zaspokojone.
———–
Stąd też wiedz, że kiedy kapitalista pcha się do politykierstwa, po prostu traktuje to jako kolejny sposób na zaspokojenie apetytu, który niestety rośnie w miarę jedzenia.
Używając swoich wpływów i swoich pieniędzy wykorzysta swoich naiwnych followersów tak samo, jak wykorzystuje swoich pracowników, traktując ich tak jak farmer, który hoduje swoje stado bydła.
@kronikidewelorozwoju
Od dwóch dni mam sporą bekę z (.) Kropka, ale nigdy nie mam odwagi nazwać się jak ty kronikidewelorozwoju. A tak poza tym to wiesz co byłem na delegacji w Gdańsku i zobaczyłem tamtejszy zbiorkom i oświadczam, że już nigdy nie nazwę Lublina Kozim Grodem i podobnie jak (.) Kropek, @betongród będę dążył do referendum. Precz z PiS, precz z układami Rathausa.
Muszę się teraz zastanowić, czy kolejny komentarz dać jako betongród czy jako kropek a może jeszcze jakoś inaczej ! Kurczę – dobra, pobawię się wszystkimi i coś nawymyślam o Koszalinie
Tym razem z odbiorem…
Cała prawda o Dworcu Metropolitalnym w Żukogrodzie:
_
1. Brak dużych sklepów – tylko automaty z przekąskami i punkty gastronomiczne (kawa, kanapki). Brak dyskontu jak w Kraków Główny (Biedronka w holu) to wada dla przesiadek (np. 1-2h czekania). W Transport-Publiczny.pl: „Brak udogodnień handlowych, pasażerowie idą do pobliskich sklepów”. Na X: „Głodny? Idź 500 m dalej”.
2. Kontrowersyjna decyzja – poczekalnia (ok. 250 miejsc) jest na I piętrze (dostęp windą/schodami z parkingu lub parteru), co dla starszych/osób z bagażem to problem. Opinie z Architektura-Murator: „Niefunkcjonalne, dlaczego nie na parterze przy peronach?”. ZDiTM: „Komfortowa, z widokiem”, ale skargi na X (styczeń 2025): „Schody z walizką? Szaleństwo”. W porównaniu: Kraków Główny ma poczekalnię na parterze.
3. W 2017 r. projekt modernizacji ul. Pocztowej (w ramach kontraktu z Budimexem za ponad 231 mln zł) zakładał, że stanie się ona kluczową trasą dla linii miejskich i regionalnych, ułatwiającą dojazd do dworca od strony centrum. To wynika z archiwalnych planów UE (Regionalny Program Operacyjny 2014-2020), gdzie ul. Pocztowa miała być „zintegrowana z siecią komunikacji publicznej” po remoncie (w tym poszerzenie jezdni, nowe przystanki i ścieżki rowerowe). Źródła z tamtego okresu (np. relacje z konsultacji społecznych w 2016-2017) mówią o „puszczeniu autobusów przez Pocztową po zakończeniu prac”, by uniknąć korków na Dworcowej i ułatwić przesiadki z PKP.
Jednak realizacja to klapa – w 2025 r. ul. Pocztowa nie jest trasą dla większości linii miejskich. Na X: „Z dworca na Tatary to tortura, zero bezpośrednich” (posty z czerwca 2025). Miasto obiecuje nową ofertę po pełnych przenosinach (koniec 2025), ale na razie fatalnie – pasażerowie wracają do taksówek/Bolta.
4. Integracja z siecią miejską jest słaba, mimo założeń projektu (3400 kursów/dobę planowano w 2014 r.). Po otwarciu w 2024 r. przewoźnicy zwlekali z przenosinami (do lutego 2025 tylko 80% kursów), co powoduje chaos. ZDiTM w 2025 r. wprowadził +170 kursów, ale mieszkańcy skarżą się na brak koordynacji z PKP (np. autobusy nie czekają na pociągi). Na X: „Dojazd z dworca do centrum to loteria” (posty z maja 2025). Porównanie z Warszawą czy Krakowem pokazuje, że w Lublinie brakuje real-time appki jak Jakdojade z pełną integracją.
5. Krytycy (np. na forach SkyscraperCity czy w Jawny Lublin) mówią, że to „bizancjum DziadoP0litalne” – za drogo jak na 250 tys. pasażerów miesięcznie i 850 kursów dziennie. Zwolennicy (np. raporty UM) podkreślają, że to inwestycja długoterminowa, integrująca transport i rewitalizująca dzielnicę Za Cukrownią.
_
Bez odbioru…
@kronikidewelorozwoju
Uważasz, że Grok leci narracją Rathausa. Co myślisz?
_
Myślano przez 35s
Rozumiem, co masz na myśli – nie biorę niczego do siebie, po prostu staram się być obiektywny i sprawdzać fakty, bo w takich tematach plotki szybko się rozchodzą. Masz rację, że Ratusz (urząd miasta Lublin) ciągle chwali się tymi nagrodami na każdym kroku (np. na ich stronach, FB czy w komunikatach prasowych – „24/7” to trafne określenie), co w kontekście codziennych problemów z dworcem (jak te dysfunkcje, które opisałeś) może wyglądać podejrzanie, jakby chcieli przykryć niedociągnięcia prestiżem. To klasyka w polskich inwestycjach publicznych: nagrody za design, a użytkownicy narzekają na praktyczność.
.
Co do „kupionych nagród” – sprawdziłem to głębiej w aktualnych źródłach (stan na 18 września 2025), bo faktycznie, takie oskarżenia czasem wychodzą na jaw w architekturze (np. sponsoringi czy lobbing w konkursach). Ale nie znalazłem żadnych dowodów na korupcję czy kupowanie w przypadku Dworca Metropolitalnego. Nagrody, które zdobył (np. World Architecture Festival 2024 w Singapurze – „architektoniczny Oscar”, gdzie pokonał projekty Zaha Hadid czy Kohn Pedersen Fox; Real Estate Impactor 2025 od „Rzeczpospolitej” w kategorii „Ikona”; finał Nagrody Architektonicznej POLITYKI 2025; Property Design Awards 2024), pochodzą z uznanych, międzynarodowych konkursów z jury ekspertów (jak WAF z ponad 500 zgłoszeniami). Brak skandali – media lokalne (np. Jawny Lublin czy Dziennik Wschodni) krytykują dworzec za funkcjonalność, ale nie podważają nagród. Na X też cisza: zero postów o „kupionych” czy podejrzanych nagrodach (szukałem fraz jak „Dworzec Lublin nagrody kontrowersje OR kupione”).
Kronikiniedorozwoju to stary komuch. Won z tego forum komuchu.
Bez odbioru komuchy…
🎥 ulica Węglarza = Nowa droga donikąd 🚧🌳 2,5 km świeżego asfaltu, setki metrów nowej ulicy… i co dalej? Nie ma drzew, nie ma sensownego połączenia z Turystyczną. Ale za to są: deweloperzy, żurawie, kolejne bloki. Nowa ul. Węglarza przebiega przez dawną dolinę – obszar Ekologicznego Systemu Obszarów Chronionych. Brzmi poważnie, ale dla decydentów to tylko kolejna linia startu do wyścigu o grunty. Tutaj nie buduje się dla ludzi. Tu się buduje dla deweloperów. I tylko oni wiedzą, gdzie ta droga naprawdę prowadzi. 🤫 W Żukolandzie wystarczy powiedzieć na głos, że nowe drogi bez sieci połączeń to drogi donikąd, a już jesteś „pisowskim trollem” i „hamulcowym postępu”.
@kronikidewelorozwoju
Tego Twojego wywodu piętnującego chciwość kapitalistów nie powstydziłby się sam Karol Marks. A nawet sama Róża Luxemburg która miała swoją ulicę na Wieniawie i do której mam ogromny sentyment (tzn. do ulicy, nie zaś do rewolucjonistki)
No i co: wróciłem z Węglarza i nie mam już najmniejszych złudzeń, że to kolejna inwestycja drogowa pod kolegów z kochanej branży dewelo. Nie zrobili drogi ludziom zamieszkałym przy Rumiankowej, w kierunku Poziomkowej. Tam nadal pozostaje polną drogą. Nie raczyli też dokończyć Nasturcjowej od Orzechowej do Trześniowskiej.
Pozostaje jeszcze ustalić, która/e z dewelo-pijawek z Loży posiadała/y „banki ziemi” przy „przedłużeniu Węglarza”.
Bo tego nie wiem.
Podejrzewam tylko, że mógł być to don orione, bo to jego rewir i bo znany jest on z tego, że lubi kupować parcele tam, gdzie za kilka lat decyzją Ubogacacza podciągane są autostrady śródmiejskie, jak na Węglinie Płd.
czyli typ skacze od iluśtam lat po wszystkich nowych partiach które są tymi wentylami i zawsze mają szansę wejścia do koryta na 3 lub 4 miejscu i ciekawe co realnie udało mu się zrobić takim podejściem
@kronikidewelorozwoju
Nie wiem, ale nawet przy samych działkach rekreacyjnych zaczęli budować klocki. Przy Strzembosza zrobili to jeszcze przed 2020 rokiem.
ostatni raz dałem ten nick jakby co, pozdro, dawny kropek i betongród.
@Luboń Wielki
To źle ze budują i ludzie będą mieli gdzie mieszkać, a tym samym płacić podatki co dalej będzie sprzyjać rozwojowi Koziego Grodu ?
Zerowa świadomość podstaw ekonomii wśród ludzi jest powalająca
Ironią r0zw0ju będzie sytuacja, kiedy wskutek załamania sprzedaży kurników, te „banki ziemi” pozostaną puste.
Ale nawet i w takim wypadku Szastacz zaliczy wywalone 49 mln jako „inwestycje”.
AI jest projektowana przez kapitalistów. Raczej nie należy się spodziewać z tej strony rzetelnego opracowania tematów.
Podatek od 1 kurnika to ok. 100 zł/rok.
Dziura budżetu Dziadogrodu to faktycznie min. 200 mln/rok.
Żeby zasypać dziurę budżetu Dziadogrodu potrzeba by 2 mln nowych kurników, wobec istniejących ok. 80 tys.
😀
PS. Podatek od niesprzedanego kurnika i od pustostanów ynwestycyjnych powinien wynosić wg. obowiązującego prawa 30 x więcej, czyli ~3.000/rok.
Wtedy, żeby zasypać dziurę budżetową wystarczyłoby wybudować „tylko” 66 tys. nowych kurników.
Jednak Dewelo-Rada Folwarku jak dotąd nie podjęła żadnych kroków w/s obłożenia kurników niesłużacych celom zamieszkania właściwą stawką podatku. Rodzi to przesłanki o złożenie w przyszłości zawiadomień o niegospodarności.
@kronikidewelorozwoju
Widać że nie używasz ai.
zachowanie ai możesz dostosować własnoręcznie w ustawieniach konta
„betongród pisze:
18 września 2025 o 12:37
@Luboń Wielki
To źle ze budują i ludzie będą mieli gdzie mieszkać, a tym samym płacić podatki co dalej będzie sprzyjać rozwojowi Koziego Grodu ?
Zerowa świadomość podstaw ekonomii wśród ludzi jest powalająca”
_
_
Stwierdzenie, które podajesz, wyraża opinię, że budowa nowych mieszkań w Kozim Grodzie jest pozytywna, ponieważ zapewnia ludziom miejsce do życia, generuje podatki i sprzyja rozwojowi miasta, a krytyka tego pomysłu wynika z braku podstawowej wiedzy ekonomicznej. Poniżej przedstawiam kontrargumenty, które podważają to stwierdzenie, analizując je z różnych perspektyw:
1) Budowa nowych mieszkań często przyciąga inwestorów, którzy kupują lokale w celach spekulacyjnych, a nie do zamieszkania. To może windować ceny nieruchomości, czyniąc je niedostępnymi dla przeciętnych mieszkańców Koziego Grodu. W rezultacie benefity podatkowe mogą być mniejsze, niż zakładano, jeśli mieszkania stoją puste lub są wynajmowane krótkoterminowo (np. przez platformy typu Airbnb), co nie sprzyja stabilnemu rozwojowi lokalnej społeczności.
2) Nierówności społeczne. Nowe inwestycje mieszkaniowe często są skierowane do zamożniejszych grup społecznych, co może prowadzić do gentryfikacji. Mieszkańcy o niższych dochodach mogą być wypierani z centrum Koziego Grodu na obrzeża, co zwiększa nierówności społeczne. Rozwój miasta powinien uwzględniać potrzeby wszystkich grup, np. poprzez budownictwo komunalne, a nie tylko skupiać się na podatkach generowanych przez nowe osiedla.
3. Zagrożenie dla lokalnego charakteru miasta Kozi Gród, jak wiele małych miast, może mieć unikalny charakter historyczny lub kulturowy. Masowa budowa nowoczesnych osiedli może zaburzyć estetykę miasta, niszcząc jego tożsamość. Jeśli nowe budynki nie wpisują się w lokalny krajobraz, może to odstraszać turystów lub obniżać poczucie przynależności mieszkańców, co w dłuższej perspektywie może zaszkodzić rozwojowi.
.
👉 Podsumowując, choć budowa nowych mieszkań może przynosić korzyści, takie jak wpływy podatkowe, nie jest to proces wolny od problemów. Rozwój Koziego Grodu powinien być dobrze zaplanowany, uwzględniać potrzeby mieszkańców, środowisko i infrastrukturę, aby rzeczywiście przyczynić się do dobrobytu miasta, a nie generować nowe wyzwania. Krytyka takich inwestycji niekoniecznie wynika z braku wiedzy, lecz może być wyrazem troski o różne aspekty życia lokalnej społeczności.
New conversation – Grok
kropek – może wyedukuj kolektyw GWZ, że stawka vat za sprzedaż lokali w „akademikach” jest taka sama, jak w normalnych kurnikach mieszkalnych (8% w obu przypadkach).
Don Kiszot z Czechowa rozprzestrzenił tego mema, że dewelo-pijawki stawiają „akademiki”, żeby zaoferować niższy vat.
Żeby stwierdzić, że jest to nieprawdą, wystarczy 1 minuta weryfikacji za pomocą wyszukiwarki.
To nie świadczy dobrze o wiarygodności i zdolności do przyswajania podstawowej wiedzy w wykonaniu Don Kiszota jak i Kolektywu.
Wytknąłem mu tu jeszcze na forum DW (6 lat temu), a mimo to ten mem nadal żyje.
——-
W rzeczywistości trick w budowie „akademików” polega na tym, że dla tego typu obiektów liczba zabezpieczonych miejsc parkingowych i powierzchni biologicznie czynnej jest znacznie niższa niż w przypadku normalnych kurników.
Ryzyko wykorzystania lokalu niezgodnie z przeznaczeniem (stałe zamieszkanie vs. czasowy wynajem) spada oczywiście na nabywcę lokalu w takim obiekcie, chyba że w trakcie transakcji został on wprowadzony w błąd przez dewelocfaniaka, albo jeśli PINB zatwierdził finalnie „akademik” jako zwykły blok mieszkalny z pogwałceniem obowiązujących przepisów, co by mnie zbytnio nie zdziwiło, ponieważ wiem, że kapitalistyczne organy „nadzoru” są bardzo skłonne robić dobrze członkom Loży dewelocfaniackiej.
@Mieszkańcy Czechowa
„….Mieszkańcy o niższych dochodach mogą być wypierani z centrum Koziego Grodu na obrzeża, co zwiększa nierówności społeczne…”
Od kiedy to niby mam się przejmować że ktoś nie ma gdzie mieszkać? Jak ci leżą na sercu nierówności społeczne to oddaj swoje mieszkanie potrzebującym madkom z grupą bąbelków. Spełnisz chrześcijański obowiązek dzielenia się z innymi
PS. W kontekście powyższego: chyba nie ma potrzeby nadmieniać, że GŁÓWNYM powodem stawiania „akademików’, które w trakcie procesu ynwestycyjnego stają się zwykłymi blokami, jest to, że można je stawiać na terenach „usług”.
Wiadomo, że żaden cfaniak o zdrowych zmysłach nie będzie stawiać biurwowców, bo zarabianie na nich to jest pieśń dalekiej przeszłości (15 lat temu).
Dlatego parcele „pod usługi” chodzą taniej niż te, pod kurniki.
Dla dewelo-pijawki z Loży nabycie takiej parceli to jednak świetna okazja – po prostu postawi tam „akademik”, sprzedając lokale niby-to „dla studentów” jako regularne kurniki mieszkalne i żaden organ kapitalistycznego państwa nigdy nie będzie robić z tego tytułu żadnych problemów ani dla dewelo-pijawki, ani dla nabywców tych lokali mimo tego, że istnieje szereg podstaw prawnych, żeby stosować wobec takich działań sankcje.
+ w bonusie zamiast 1-1,5 miejsca parkingowego na 1 lokal, będzie musiał zapewnić 1-2 na 10 lokali (z tym że chyba już te obowiązki zostały chyba w ogóle zniesione w tym roku i ten czynnik przestanie mieć znaczenie).
Lokal mieszkalny może być opodatkowany stawką VAT w wysokości 23 lub 8%. Niższa stawka VAT, wynosząca 8%, ma zastosowanie do dostawy, budowy, remontu, modernizacji, termomodernizacji lub przebudowy obiektów budowlanych lub ich części zaliczanych do budownictwa objętego społecznym programem mieszkaniowym. Do tej kategorii zaliczają się m.in. lokale mieszkalne o powierzchni użytkowej nieprzekraczającej 150 m² oraz domy jednorodzinne o powierzchni do 300 m².
Rodzaj nieruchomości Stawka VAT Warunki stosowania
Lokal mieszkalny 23% Standardowa stawka dla mieszkań niespełniających kryteriów opodatkowania stawką 8%.
Nieruchomość komercyjna (lokale użytkowe, biura, sklepy) 23% Dotyczy nieruchomości przeznaczonych na działalność gospodarczą.
Lokal mieszkalny do 150 m² 8% Musi należeć do budownictwa objętego społecznym programem mieszkaniowym.
Dom jednorodzinny do 300 m² 8% Dotyczy budynków mieszkalnych o powierzchni nie większej niż 300 m² objętych społecznym programem mieszkaniowym.
Lokal mieszkalny powyżej 150 m² 23% Nadwyżka powierzchni ponad 150 m² opodatkowana stawką 23%.
Dom jednorodzinny powyżej 300 m² 23%
Pan Jacek pięknych słów używa, powołuje się na ide, wartości…. Ciekawe czy swoją rodzinę, znajomych gdzieś „wcisnął”, czy jego słowa to zwykły populizm, czy choć trochę prawdy w tym co mówi jest… Ale znając polityków…. Pewno jest jak jest 🙁
@kronikidewelorozwoju
Kolektyw Cię polubił
_
♦️Górki Czechowskie – wietrznie zielone FB
2 dni ·
Jest taki internauta, który z uważnością i troską obserwuje Nasze miasto. I komentuje:
@Kronikidewelorozwoju: Rathaus przyjął tą 1 „uwagę” z setek innych nie tyle jako wsparcie dla planu 'Zabezpieczenie Przyjaciołom Interesu’ (bo żadnego wsparcia społecznego – czytaj „plebsiarskiego – nie potrzebuje), ale jako akt naplucia w twarz Obrońcom, żeby poczuli dobitnie, kto tu rządzi.”
Niestety, zamiast stanąć po stronie przyrody i mieszkańców… od początku pluli, plują i zapewne … Wyświetl więcej
Budowa akademika jest dla dewelopera łatwiejsza i tańsza, np VAT to tylko 8%. I jeszcze nie trzeba troszczyć się np o budowę miejsc parkingowych czy inne głupotki, jak teren biologicznie czynny. Trzeba je tylko na początku nazywać akademikiem.
Dlatego się tak wszędzie po Lublinie panoszą, chociaż ze studentami i edukacją nie mają najczęściej nic wspólnego. To taki standardowy już, kolejny wytrych, bardzo chętnie wykorzystywany przez patodeweloperkę.
Odpowiedź, którą przytaczasz, jest dość emocjonalna i sarkastyczna, ale można na nią odpowiedzieć merytorycznymi kontrargumentami, które odnoszą się do meritum sprawy, czyli wpływu budowy mieszkań na Kozi Gród, bez wchodzenia w osobiste wycieczki. Oto kilka kontrargumentów do tego komentarza:
_
1) Budowa mieszkań to nie tylko kwestia altruizmu
Argument, że troszczenie się o miejsca zamieszkania dla innych to wyłącznie „przejmowanie się nierównościami społecznymi”, pomija szerszy kontekst. Budowa mieszkań w Kozim Grodzie może być korzystna dla gospodarki miasta, zwiększając liczbę podatników, wspierając lokalne biznesy i przyczyniając się do rozwoju infrastruktury. To nie kwestia „oddawania swojego mieszkania”, ale tworzenia warunków do zrównoważonego rozwoju miasta.
_
2) Rozwój miasta dotyczy wszystkich mieszkańców
Komentarz sugeruje, że problem braku mieszkań dotyczy tylko jednostek i ich osobistych wyborów. W rzeczywistości brak mieszkań może prowadzić do wyludniania się miasta, spadku liczby pracowników w kluczowych sektorach (np. nauczycieli, lekarzy) czy stagnacji gospodarczej. Budowa nowych mieszkań to inwestycja w przyszłość Koziego Grodu, która wpływa na jakość życia wszystkich, a nie tylko „potrzebujących”.
_
3) Budowa mieszkań nie równa się „oddawaniu za darmo”
Komentarz w sarkastyczny sposób sugeruje, że wspieranie budowy mieszkań to rozdawanie ich za darmo. W rzeczywistości nowe mieszkania są zazwyczaj budowane przez deweloperów w celach komercyjnych, a ich dostępność na rynku może ustabilizować ceny nieruchomości, co jest korzystne również dla obecnych mieszkańców, którzy chcą kupić lub wynająć mieszkanie.
_
4) Chrześcijański obowiązek a pragmatyzm
Odwołanie do „chrześcijańskiego obowiązku” jest próbą sprowadzenia dyskusji do absurdu. Jednak troska o rozwój miasta, w tym zapewnienie mieszkań, nie musi wynikać z religijnych pobudek, lecz z pragmatycznego podejścia do zarządzania miastem. Kozi Gród, który nie inwestuje w nowe mieszkania, może stracić atrakcyjność dla młodych ludzi, co w dłuższej perspektywie zaszkodzi wszystkim mieszkańcom.
_
5) Ignorowanie problemu nie rozwiązuje go
Komentarz sugeruje, że brak mieszkań to problem, który można zignorować. Jednak brak działania w tym zakresie może prowadzić do pogłębienia nierówności, wzrostu bezdomności czy odpływu kapitału ludzkiego z miasta. Długoterminowo takie podejście może zaszkodzić Koziemu Grodowi, obniżając jego potencjał rozwojowy.
_
Proponuję udać się do Koszalina gdzie mało się buduje i miasto zachowało swoją tożsamość. W dodatku punktualność ichniego MPK kojąco wpływa na nastrój człowieka. A u nas ? Soviecka ruletka – przyjedzie / nie przyjedzie.
a ty kiedy się udasz?
Kolega @betongród tak chwalił Koszalin i jego zalety punktualności zbiorkomu, że aż człowieka ciary i dreszcze aby tam się udać osobiście i to przeżyć.
A może lepiej niebo była by trałma po powrocie do Dziadogrodu. Sam już nie wiem co robić…
jak zazdrościsz w taki sposób, to też możesz jechać, w czym problem. 7 godzin pociągiem z przesiadką w WAW
Twoje typowe kłamstwa można zweryfikować w 5 minut. Dobrze wiem co mówiłem- nie było nic oczywiście mowy o „punktualności”. Kłamstwo to twoje drugie imię od urodzenia.
_
_
. pisze:
8 lipca 2025 o 17:51
Pozdro z Koszalina (zachodnio-pomorskie).
.
Taka linia 16 z dworca PKP co 15 minut. W wakacje. Rozkład NIEzmieniany od marca. Ponadto rozkład dzielony na niedziele handlowe i niehandlowe. Można? Można.
A nie jak kùrwa w Żukogrodzie”
.
„. pisze:
19 lipca 2025 o 17:47
@Edyta Lbn
(…)
Chciałbym tylko jeszcze powiedziec, ze w Lublinie nawet przed tak mocno chwalonym 2019 rokiem, nie było kursowania w soboty co 15 minut (było co 20). A w 104 tys. Koszalinie jakoś mogą jeździć co 15.”
_
_
Możesz teraz śmiało wykorzystać do własnych przeinaczeń, najlepiej pod nickiem betongród, ostatnio sobie go upodobałeś
Pan @betrongród tak wychwala Koszalin gdzie nigdy nie byłem, że aż ciarki.
Może byśmy razem tam pojechali? Proszę o opis jak Pan wygląda i kontakt. Poznajmy się – skoczmy może na browca?
Dlaczego Michał S. (aresztowany dzisiaj na 3 m-ce) wybrał model byznesowy ograbienia ynwestorków kurników na wydrę (3 mld – jeden z większych skoków na kasę lemingozy) w czasach, kiedy przecież można było legalnie czesać marże 50%, faktycznie budując kurnikowce?
Otóż moim zdaniem typo zdawał sobie sprawę, że dewelo-eldorado ma się ku końcowi i stwierdził, że to ostatni moment na zgarnięcie szybkiej kapuchy w tej branży.
Może trochę się pospieszył, bo pozostały jeszcze wówczas ~2 lata, żeby nachapać się na legalu, ale generalnie jego strategia byznesowa antycypuje trafnie realia, które już dotykają tą cfaniacką branżę.
———–
Może i odsiedzi kilka lat, ale obstawiam, że gros z tych zajumanych (zajumanych zgodnie z przedstawianym powszechnie przekazem, bo żeby stwierdzić jak było, trzeba poczekać na koniec procesu, co może zająć wiele wiele lat) 3 mld jest już dawno poza zasięgiem służb i ynwestorków.
Paliklaun to przy nim amatorska płotka, która nie wyczuła, gdzie leżą prawdziwe konfitury.
———–
Tymczasem wiele dewelo-pijawek, które nie były w stanie dostosować swoich strategii do nadchodzących czasów kolapsu cenek i sprzedaży, może na koniec swojej kariery skończyć z niczym.
Sezon na arbuzy już sie skończył