Wesprzyj Kontakt

5 minuty czytania  •  20.05.2024

Górnik Łęczna z nowym prezesem. Mówi o sponsorskiej „klątwie” Bogdanki

Udostępnij

Piłka nożna. Górnik Łęczna i jego nowy zarząd bierze na celownik grę w Ekstraklasie. Potrzebuje pieniędzy, aby spełnić ligowe wymagania, ale firmy nie garną się do sponsoringu. Na razie wystarczyć muszą wystarczyć środki z kopalni i praw telewizyjnych.

O Macieju Grzywie można powiedzieć, że w Górniku robił już wszystko. Przez moment był nawet szkoleniowcem pierwszej drużyny, gdy w kryzysie po odejściu Franciszka Smudy w 2017 roku musiał poprowadzić zespół w meczu sparingowym. Grzywa łącznie w łęczyńskiej piłce pracuje od 11 lat. Był prezesem Fundacji Akademii Sportu Górnika Łęczna czy dyrektorem zarządzającym w Liceum Mistrzostwa Sportowego.

Zmiana w kopalni, zmiana w klubie

10 maja został prezesem pierwszoligowego Górnika Łęczna. Grzywę na stanowisko powołała rada nadzorcza klubu. Zbiegło się to ze zmianami w LW Bogdanka. Od 1 maja górnicza spółka ma nowego prezesa. To Zbigniew Stopa, który w czasie rządów PiS miał osiem lat przerwy od pracy Bogdance. Rada piłkarskiego klubu niedługo po nominacji Stopy ze stanowiska prezesa odwołała Adama Laskowskiego (ex-radny PiS w Mińsku Mazowieckim, zasiadał także w zarządzie PKP Intercity) i wskazała Grzywę. Formalnie kopalnia nie jest właścicielem sportowego klubu, ale przez zależności sponsorskie wiele ich łączy.

Przed rokiem Laskowski, wraz z poprzednim prezesem Bogdanki i obecnym posłem PiS Michałem Moskalem, zapowiadał przejęcie klubu przez kopalnię oraz fuzję sportowych sekcji, która objąć miała także utytułowane piłkarki, a także modernizację stadionu. Do tej pory nic takiego się nie wydarzyło.

Nie chcemy niczego obiecywać, a zdroworozsądkowo podejść do planów – zapowiada teraz nowy prezes. Nie używa liczby mnogiej przypadkowo, bo klub będzie prowadził tandem. To Grzywa z Sebastianem Buczakiem, dotychczasowym wiceprezesem klubu. – Chcemy wykorzystywać szanse, które daje nam rynek – dodaje Buczak.

Grzywa i Buczak przejmują klub walczący o awans do Ekstraklasy, ale jednocześnie z brakami infrastrukturalnymi (o nich za chwilę), których nie udało się uzupełnić poprzedniej ekipie. Nie ma choćby zadaszenia nad trybuną „B”, którą zajmują najwierniejsi kibice – najczęściej pracownicy kopalni.

Pieniądze od ministra

Na razie jednak Akademia Górnika otrzymała dwie resortowe dotacje z ministerstw sportu oraz edukacji i oczekuje na podpisanie umowy na trzecią. Obiecywała to jeszcze poprzednia ekipa rządząca krajem. Łącznie na infrastrukturę Górnik ma dostać z państwowej kasy około 12 milionów złotych. Dzięki środkom powstanie boisko z halą pneumatyczną (balonem), które służyć będzie młodzieżowym piłkarkom i piłkarzom.

Wizualizacja obiektu przy al. JP2 w Łęcznej, źródło: Górnik Łęczna

Z rozbudową ośrodka szkoleniowego spółka jest w blokach startowych. Jest już częściowo zamknięty jako teren budowy. I przez to łęcznianie nie mogą trenować u siebie. Uprawiają piłkarską turystykę, odwiedzając m.in. Cyców, Lubartów, Świdnik. Takie logistyczne problemy dotyczą nie tylko pierwszoligowego Górnika Łęczna, ale także działającej od 5,5 roku szkoły mistrzostwa sportowego – łącznie to 144 uczniów.

Inwestycje będą także w sam stadion przy al. Jana Pawła II. Obiekt w Łęcznej po dwóch dekadach funkcjonowania wymaga już nie bieżących napraw, a kompleksowej modernizacji. – Na rachunki za oświetlenie wydaliśmy o połowę więcej niż w 2022 roku – narzeka Buczak i zapowiada jego wymianę na bardziej energooszczędne. Jeżeli klub wejdzie do najwyższej klasy rozgrywek piłkarskich, to wymagania wzrosną. Podręcznik licencyjny PZPN wskazuje, że klub ekstraklasy musi posiadać przynajmniej trzy pełnowymiarowe boiska treningowe, w tym jedno podgrzewane oraz balon, pod którym zajęcia mogą odbywać się cały rok.

Czy wymagania ligi są wobec tego zbyt wysokie jak na tutejsze warunki? – Wydaje nam się, że PZPN chce wymusić inwestycję za pomocą zapisów regulaminowych ocenia wiceprezes. Jednak Górnik Łęczna otrzymał już licencję z możliwością awansu do ekstraklasy z „nadzorem infrastrukturalnym”. Oznacza to, że klub będzie mógł grać, ale w trakcie kontroli musi wykazać, że stara się spełnić regulaminowe zapisy.

„Klątwa Bogdanki”

W tej samej lidze co łęcznianie gra Motor Lublin. I on także ma na celowniku awans do Ekstraklasy. Zbigniew Jakubas, prezes Motoru Lublin przyznał, że w rozgrywkach na obecnym poziomie nie opłaca się grać, a prawdziwe pieniądze są na szczycie. – Im wcześniej awansuje, tym mniej wydam na bytowanie w pierwszej lidze, bo to najgorsza klasa rozgrywkowa, jaka może być. Budżety są bardzo wysokie, a przychody z transmisji to 600 tysięcy złotych. Natomiast w Ekstraklasie są od 10 milionów wzwyżmówił.

Nie opłaca się grać to w 2. lidze. Na wyższym szczeblu są już środki z praw telewizyjnych, a wszystko wskazuje, że w sezonie 2024/25 będziemy mieć ich podwojenie [1. Liga przechodzi do TVP – przyp. red.] – kontruje Sebastian Buczak.

Jednak nawet laik zauważy brak większych firm z regionu wspierających Górnik Łęczna. Według nowego zarządu powód jest prozaiczny: – Pokutuje wiara w rolę Bogdanki. Jest ona faktycznie spora, mamy bodaj najpewniejszego sponsora w całej lidze. Chcielibyśmy zdywersyfikować finansowanie, ale to nie jest proste. Czy awans do Ekstraklasy pomoże w znalezieniu partnerów? Przy ostatnim tak się nie stało – przyznaje wiceprezes. – Zamiast w promocję, firmy inwestują w rozwój i trudno im się dziwić, jesteśmy regionem na dorobku – jednocześnie rozgrzesza biznes. LW Bogdanka w 2022 r. wsparła klub kwotą 5,2 mln zł – to mniej niż połowa ogólnych przychodów Górnika za ten rok.

Planowane są także na rozmowy z władzami Łęcznej. Górnik, jak wylicza sam klub, przynosi miastu rocznie Łęcznej około 8 milionów złotych ekwiwalentu reklamowego. Z kolei według raportu Deloittle’a za sezon 2022/23 jest to 9,8 mln zł. To suma, jaką musiałaby zapłacić dana marka, by dotrzeć do danej liczby osób. W tym wypadku marką jest miasto Łęczna. – A bez piłki wiele osób w Polsce nie dowiedziałoby się, gdzie leży Łęczna – mówi prezes Grzywa. Tymczasem miasto nie wspiera działalności spółki, a zdaniem nowego prezesa mogłoby się to zmienić, choćby „w działaniach miękkich”.

Na kolejkę przed końcem sezonu Górnik Łęczna zajmuje 5. miejsce w klasyfikacji, co pozwala na uczestnictwo w barażach. Według wyliczeń Piotra Klimka, analityka piłkarskiego, zespół ma 16,3 % szans na awans do Ekstraklasy. W ubiegłym sezonie Górnik Łęczna zanotował 13,1 mln zł przychodów, ale strata roczna wyniosła 780.427,30 zł.

Na zdjęciu: Sebastian Buczak (z lewej, wiceprezes) i Maciej Grzywa (prezes), sternicy Górnika Łęczna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *