4 minuty czytania • 09.07.2024 14:35
Gigantyczna strata MPK Lublin. Tak źle w historii spółki jeszcze nie było
Udostępnij
35,2 mln zł straty netto Portu Lotniczego Lublin to w sumie niewiele w porównaniu z ogromnym minusem jaki znalazł się na sprawozdaniu finansowym miejskiego przewoźnika. Rok 2023 rok MPK zakończyło z ogromną stratą – prawie 58 mln zł pod kreską.
Do tej pory wśród spółek, w których miasto ma 100 proc. udziałów lub jest znaczącym udziałowcem, najgorzej było w Porcie Lotniczym Lublin, o czym pisaliśmy pod koniec czerwca. Na sporym minusie, również rekordowym w historii spółki, jest też Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji Bystrzyca, który zanotował 9,5 mln zł straty. Ale ich wszystkich wynikiem przyćmiło MPK Lublin – tu miasto jest właścicielem wszytskich udziałów.
W 2023 roku prezesem przedsiębiorstwa był 45-letni Tomasz Fulara, zaufany człowiek Piotra Kowalczyka, byłego przewodniczącego Rady Miasta Lublin i twórcy Wspólnego Lublina – Fulara był świadkiem na jego ślubie i wpłacił za niego poręczenie finansowe, gdy ten został aresztowany w związku z opisywaną przez nas wielokrotnie aferą Zanagate.
Jego kariera gwałtownie przyspieszyła po kwietniowych wyborach, w wyniku których prezydent Krzysztof Żuk (PO) został w lubelskim Ratuszu na czwartą kadencję (jeśli zapisy w prawie się nie zmienią – to już ostatnią), a radni Wspólnego Lublina to obecnie trzon prezydenckiego klubu radnych. W czerwcu Tomasz Fulara zamienił gabinet prezesa MPK na stanowisko zastępcy prezydenta. W ratuszowych kręgach odczytywane jest jako przejaw rosnącej pozycji obozu Wspólnego Lublina i samego Kowalczyka.
Zwolnienia, nadgodziny i podwyżki
Fulara ostatni rok swoich rządów w MPK – pod względem ostatecznego wyniku finansowego – nie może zaliczyć do udanych. Podobnie jak 2022 rok, kiedy przewoźnik miał 35,8 mln zł straty. Ale nie zawsze tak było, bo w latach ubiegłych spółka potrafiła wyjść nad kreskę: w 2020 miała 0,5 mln zł zysku, a w 2021 roku nawet 3,1 mln zł. Co się zatem stało, że zeszły rok był tak słaby?
W 2023 r. spółka zatrudniała 1 167 osób. W stosunku do poprzedniego roku średnie zatrudnienie zmniejszyło się o 35 etatów. Największą grupę stanowią oczywiście kierowcy, których było 637, ale przez rok ubyło ich 40. Jednak spadek zatrudnienia w tej właśnie grupie nie przełożył się na zmniejszenie kosztów pracy, bo mniejsza liczba kierowców musiała wykonywać te same obowiązki.
– Utrzymanie zapotrzebowania na usługi ze strony ZTM (Zarząd Transportu Miejskiego, który m.in. ustala rozkłady jazdy – red.) z jednoczesnym zmniejszeniem zatrudnienia w grupie kierowców i możliwości ich uzupełnienia przyczyniło się do wzrostu ilości godzin nadliczbowych – tak dodatkowe wydatki tłumaczy zarząd spółki. Za godziny nadliczbowe musiał sporo zapłacić – roczny rachunek wyniósł prawie 6,5 mln zł, podczas gdy przed rokiem było to 3,75 mln zł.
– Mimo podejmowanych przez MPK Lublin licznych procesów rekrutacyjnych, podobnie jak w całej Polce, mamy do czynienia z odpływem kierowców, również wskutek osiągniętego przez wielu pracowników ustawowego wieku emerytalnego. Stąd wzrost kosztów godzin nadliczbowych wśród kierowców – dodaje Weronika Opasiak, rzeczniczka prasowa spółki.
W MPK znacząco wzrosły również wynagrodzenia. Te w grupie kierowców skoczyły o prawie 1,5 tys. zł, do 6,5 tys. zł. Podwyżki dotyczą zresztą wszystkich grup zawodowych i przełożyły się na gwałtowny wzrost kosztów – aż o 15,5 mln zł w skali roku. Według rzeczniczki MPK na wzrost kosztów pracy duży wpływ miał dwukrotny wzrost wynagrodzenia minimalnego (w styczniu i lipcu 2023 r.), który przełożył się również na wzrost wartości godzin nadliczbowych i realizacją porozumień zawartych w zeszłym roku ze związkami zawodowymi.
Za mała rekompensata, więc miasto dopłaca
Podstawowym źródłem dochodów MPK jest rekompensata z tytułu świadczenia usług komunikacji miejskiej, jaką co roku spółka dostaje od miasta. Jak przyznaje zarząd przewoźnika, wynagrodzenie z Ratusza nie pokryło poniesionych kosztów. Dlatego zarówno w zeszłym roku jak i w tym gmina – jako jedyny udziałowiec – musiała dokapitalizować MPK. Jak wyliczył przewoźnik za swoje usługi w 2023 roku powinien dostać prawie 234 mln zł rekompensaty, a tymczasem przelewy z Ratusza wyniosły 205 mln zł.
– Ustalona w wyniku niezależnego audytu należna rekompensata z tytułu świadczonych usług komunikacji miejskiej za rok 2023, została przez Miasto Lublin w całości rozliczona poprzez kolejne dokapitalizowanie w wysokości 28,2 mln zł, które miało miejsce w marcu 2024 r. – wyjaśnia Monika Głazik z biura prasowego Ratusza. „Kolejne”, bo zeszłym roku miasto również dokapitalizowało spółkę, przekazując jej 40 mln zł.
– Wniesiony przez Gminę Lublin kapitał zagwarantował Spółce pełne pokrycie straty i stabilną sytuację finansową, umożliwiającą realizację powierzonych zadań, a strata bilansowa za rok obrotowy 2023 w wysokości 57 979 147 zł, została w całości pokryta z kapitału zapasowego Spółki – dodaje Weronika Opasiak z MPK Lublin.
MPK stawia na wodór
Jakie spółka ma plany? W czerwcu MPK ogłosiło przetarg na zakup 20 autobusów napędzanych wodorem (na razie ma taki jeden, kupiony w zeszłym roku). W planach jest także zakup autobusów hybrydowych. Od zeszłego roku spółka zarządza Lubelskim Rowerem Miejskim (5-letnia umowa z Ratuszem opiewa na 10 mln zł), a od maja odpowiada za Strefę Płatnego Parkowania. Jak informuje Weronika Opasiak, MPK rozpoczyna drugi etap budowy mini zajezdni postojowej przy ul. Głuskiej. Zostały wyburzone stare magazyny, a w nowym budynku będzie funkcjonować hala napraw bieżących, myjnia i dyspozytornia. Kolejny etap obejmie budowę placu postojowego wraz z pętlą nawrotową.

Na zdjęciu głównym: Tomasz Fulara (z prawej) w czerwcu tego roku fotel prezesa MPK Lublin zamienił na stanowisko zastępcy prezydenta miasta. W autobusie MPK towarzyszą mu Grzegorz Malec, dyrektor ZTM Lublin (w środku) oraz były już radny miejski Dariusz Sadowski.




