Wesprzyj Kontakt

2 minuty czytania  •  17.11.2022

Fundacja Wolności: Od 10 lat patrzymy władzy na ręce

Udostępnij

Rozmowa z Krzysztofem Jakubowskim, założycielem i prezesem Fundacji Wolności.

Fundacja Wolności obchodzi dziesiąte urodziny. Od tylu lat patrzy na ręce lokalnym urzędnikom i samorządowcom oraz pokazuje mieszkańcom, jak mogą wpływać na to, co dzieje się w Lublinie.

Jakie wydarzenie – a może wydarzenia – sprawiły, że powstała Fundacja Wolności?

To nie było jedno wydarzenie. Zawsze interesowały mnie sprawy publiczne. Studia – politologię – skończyłem z głową nabitą ideami na temat demokracji, partycypacji… Tymczasem okazało się, że w samorządzie, tak jak w kraju, naprawdę nie rządzi „suweren”, czyli obywatele, ale politycy. Od 10 lat staramy się to zmieniać.

W jaki sposób?

Rocznie fundacja składa ponad 200 wniosków i zapytań o udostępnienie informacji publicznej i ma kilkanaście spraw sądowych o dostęp do informacji. To przed sądem udowodniliśmy, że Miejska Korporacja Komunikacyjna jest spółką miejską. Po naszej skardze sąd ukarał grzywną w wysokości 1 000 zł Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. W większości przypadków po takich sprawach urzędy zaczęły chętniej udzielać informacji.

Prowadzimy monitoring realizacji obietnic wyborczych prezydenta Lublina (kontraktdlalublina.pl) oraz badamy aktywność lubelskich radnych. Efektem tego ostatniego jest wzrost zaangażowania radnych w swoją pracę – dzięki temu np. radni składają więcej interpelacji, a mieszkańcom łatwiej się z nimi skontaktować. Pięć lat temu stworzyliśmy jawnylublin.pl. To portal informacyjny dla mieszkańców Lublina, na którym piszemy o ważnych sprawach (finanse miasta, lokalna polityka, wpływ mieszkańców na zarządzanie miastem).

Trawestując klasyka: można zobaczyć efekty?

Wspomniałem już o motywowaniu radnych do bardziej wytężonej pracy, ale jest jeszcze jeden budujący efekt. Kiedyś jeden z urzędników na kierowniczym stanowisku w urzędzie stwierdził, że odkąd nasza fundacja doprowadziła do upublicznienia rejestru umów, to on teraz dwa razy się zastanawia się zanim podpisze umowę – czy jej zawarcie jest racjonalne, kwota odpowiednia, itp. Bo wie, że Fundacja Wolności albo ktokolwiek inny może sprawdzić tę umowę. To taka „profilaktyka”, w ramach której urzędnicy sami się pilnują. Sami uważają na to, żeby przestrzegać prawa, bo „w każdej chwili Fundacja Wolności może o to zapytać”. Mam nadzieję, że kiedyś będą tego pilnować po prostu dlatego, że prawo obowiązuje wszystkich. I to będzie najlepszy efekt naszej pracy.

Fundacja Wolności, 10 lat Fundacji Wolności, 10 lat FW

Ty też możesz do nas dołączyć! Wejdź na fundacjawolnosci.org i zobacz, jak się zaangażować.