Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  11.03.2026 14:55

Fotografujesz – ryzykujesz. Pasja do kolei przerodziła się w podejrzenie o szpiegostwo

Fotografujesz – ryzykujesz. Pasja do kolei przerodziła się w podejrzenie o szpiegostwo
Pan Karol od kilku lat prowadzi profil na Instagramie poświęcony fotografii kolejowej. Twierdzi, że ostatnie wydarzenia "spaczyły mu psychikę", ale jednocześnie przestrzega innych miłośników kolei przed robieniem zdjęć za pieniądze czy bitcoiny.

Udostępnij

Kilka godzin w kajdankach, odebranie telefonu i laptopa oraz wizyta funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w domu – dla pana Karola fotografowanie pociągu w pobliżu dworca Lublin Zachodni skończyło się zatrzymaniem. Policjanci przestrzegają, że w związku z aktami dywersji służby wnikliwie monitorują to, co dzieje się na torach.

Zostan patronem 844 x 275
Zostan patronem 500 x 500 px 1

36-letni Karol (nie chce podawać publicznie nazwiska) jest od lat – jak sam o sobie mówi – miłośnikiem kolei. Jego profil na Instagramie ma prawie 2300 obserwujących i ponad 900 postów. To głównie zdjęcia lokomotyw, pociągów i torów. Ale najnowszy wpis nie jest poświęcony stalowym maszynom, ale wydarzeniom z niedzieli 8 marca. Wtedy z komórką w ręce, stojąc na niewielkim wzniesieniu od strony Starego Gaju, czekał na wjazd na stację Lublin Zachodni pociągu do Warszawy.

Zatrzymany, pouczony, znów zatrzymany

Po drugiej stronie torów zauważyłem, że przyjechał patrol Straży Ochrony Kolei. Wysiadło trzech funkcjonariuszy, uzbrojonych po zęby, wiadomo, jest akcja TOR (chodzi o wzmocnienie patroli w związku z aktami dywersji na kolei, piszemy o tym niżej – red.) – opowiada pan Karol. – Dlatego od razu wyjąłem dowód osobisty. Czekałem, aż przyjdą, zachowując bezpieczną odległość od torów. Spisali mnie, a ponieważ nie mogli potwierdzić danych, musiała zrobić to policja.

Z relacji mężczyzny wynika, że policjanci z VII Komisariatu w Lublinie przy ul. Wyżynnej przyjechali radiowozem na sygnale. – Zostałem wylegitymowany, sprawdzony w systemie, że jestem czysty, niekarany i puszczony – opowiada.

Wolnością długo się jednak nie nacieszył, bo do drugiego zatrzymania doszło na wysokości dworca Lublin Zachodni, kiedy przechodził przez las. – Być może dyżurny VII Komisariatu wpadł na pomysł, żeby mnie drugi raz zatrzymać – dywaguje i jednocześnie ironizuje nasz rozmówca. – Cały peron był ludzi, a ja zostałem zakuty w kajdanki od tyłu jak przestępca – dodaje.

Został przewieziony do VII Komisariatu. „Mężczyzna w dniu 08.03.2026r. w rejonie Dworca PKP Lublin-Zachód fotografował telefonem przejeżdzające pociągi. Istnieje obawa zacierania śladów i ukrywania się. Mężczyzna zatrzymany z art. 130 KK, tj. przestępstwo szpiegostwa na szkodę RP (grozi za to od 5 lat więzienia – red.)” – czytamy w protokole zatrzymania. A podinspektor Andrzej Fijołek, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie, zaznacza, że mężczyzna miał przy sobie również radiotelefon do monitorowania korespondencji służb PKP. – Można je legalnie wykorzystywać do nasłuchu – broni się pan Karol.

Według Fijołka mężczyzna został zatrzymany o 10.20, a wypuszczony o 14.30. – Przez cały czas byłem w kajdankach – mówi nasz rozmówca. Po złożeniu zeznań został zwolniony do domu, ale pojechali z nim policjanci, by dokonać przeszukania. Oprócz telefonu i radiotelefonu funkcjonariusz zatrzymali też laptop jego narzeczonej, na którym mężczyzna przechowuje kolejowe zdjęcia.

Już następnego dnia, w poniedziałek, miał wizytę funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Bo policja o zatrzymaniu mężczyzny poinformowała właśnie ABW, ale także Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Rejonową w Lublinie. – Była to rozmowa prewencyjna, wypytali mnie m.in. o to czym się zajmuję – relacjonuję wizytę funkcjonariuszy ABW pan Karol.

Dzień później na swoim profilu na Instagramie, gdzie nie gryząc się w język opisał szczegóły zatrzymania, dodał jednak post ostrzegawczy: „Wczoraj miałem prewencyjną rozmowę w domu z ABW, bardzo spoko funkcjonariusze, jak macie jakieś propozycje robienia zdjęć za kasę lub bitcoiny, to zgłaszajcie, bo takie rzeczy się zaczynają zdarzać” – przestrzegł obserwujących.

Uwaga na dywersję na torach – akcja policji i wojska

Andrzej Fijołek z KWP uczula, że na terenie całej Polski obowiązuje drugi stopień alarmowy BRAVO. W związku z tym służby prowadzą wzmożone patrole i kontrole w miejscach publicznych, w tym na kolei. – Od początku działań policjantów w ramach operacji TOR na terenie województwa lubelskiego zatrzymaliśmy osiem osób. Większość z nich tłumaczy się w podobny sposób. Mówią policjantom, że są pasjonatami kolei – dodaje rzecznik policji.

Do tej pory najpoważniejszym aktem sabotażu na kolei było wysadzenie w listopadzie zeszłego roku toru w miejscowości Mika koło Garwolina, na trasie relacji Warszawa-Lublin. Na szczęście nikomu nic się nie stało. W tym samym miesiącu do nagłego zatrzymania pociągu relacji Świnoujście-Rzeszów, którym podróżowało 475 pasażerów, doszło z kolei w pobliżu Puław. „Jak wstępnie ustaliliśmy, w jednym z wagonów doszło do wybicia szyb – najprawdopodobniej przez uszkodzoną linię trakcji. Na miejscu, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Puławach, policjanci wykonują czynności” – informowała wówczas lubelska policja.

Po tych wydarzeniach komendant główny policji zarządził operację policyjną pod kryptonimem „TOR”.  Jej celem jest m.in. przeciwdziałanie aktom sabotażu i dywersji na terenie infrastruktury kolejowej oraz ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych. Policjantów wspierają wojsko i funkcjonariusze SOK. Służby badają też wątki, czy za miłośnikami fotografii kolejowej nie stoi rosyjski wywiad przygotowujący grunt pod ataki terrorystyczne w Polsce.