11 minuty czytania • 31.08.2025 16:22
„Filharmonia Lubelska straci swoją tożsamość”. Producent organów zaskoczony i zszokowany
Udostępnij
Demontażu na razie nie będzie – zapewnia dyrektor Filharmonii Lubelskiej Dominik Mielko. Ale zarazem chce wydać 80 tys. zł na projekt nowych organów. Niemiecki producent instrumentu o tych planach dowiedział się od nas. – Podjęcie takiego kroku spowoduje, że Filharmonia Lubelska wypadnie z grona renomowanych sal koncertowych na arenie międzynarodowej – alarmują Michael i Johannes Schuke.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
Nie milkną echa kontrowersyjnego pomysłu dyrektora Filharmonii Lubelskiej, który postanowił organy z sali koncertowej zdemontować i „sprzedać do jakiejś świątyni w województwie lubelskim, gdzie będą służyły na chwałę Pana” (cytat wypowiedzi Dominika Mielko na antenie Radia Lublin). Gdy kilka tygodni temu z ujawniliśmy zamiary obecnego szefa FL, zawrzało nie tylko w środowisku muzycznym. W urzędzie marszałkowskim i ministerstwach interweniowali lubelscy parlamentarzyści: Bożena Lisowska (PO), Joanna Mucha (Polska 2050), Jacek Trela (Polska 2050). Muzycy z lubelskiej filharmonii plan demontażu organów nazywają „zbrodnią w biały dzień”, pomysł głośno krytykują byli szefowie instytucji, a w sieci trwa zbiórka podpisów pod petycją „Uratujmy organy w Filharmonii Lubelskiej!”. Jej autorką jest Natalia Zanni-Lewandowska, lubelska organistka, improwizatorka i kompozytorka.
CCF_000274pismo-2„Elastyczne i odpowiedzialne zarządzanie instrumentem”
12 sierpnia dyrektor filharmonii Domink Mielko umówił się z nami na rozmowę. Pokazał nam estradę i tłumaczył jak bardzo muzykom w graniu, a publiczności w odbiorze, przeszkadzają znajdujące się tu od 28 lat organy. Nie zgodził się jednak ani na nagrywanie, ani na cytowanie swoich wypowiedzi.
Mielko nie ukrywa, że to on wystąpił z inicjatywą, by Filharmonia Lubelska przejęła organy od samorządu województwa. Sprawa została załatwiona praktycznie od ręki. – Dyrektor Filharmonii im. Henryka Wieniawskiego w Lublinie pismem z dnia 4 czerwca 2025 r. wystąpił z wnioskiem o przekazanie na własność instytucji organów piszczałkowych – potwierdza Remigiusz Małecki, rzecznik urzędu marszałkowskiego. – Wniosek uzasadnił stwierdzeniem, że instrument stanowi element wyposażenia sali koncertowej. Przekazanie go do majątku Filharmonii pozwoli na bardziej elastyczne i odpowiedzialne zarządzanie nim zgodnie z potrzebami instytucji, a także zapewni możliwość podejmowania decyzji dotyczących jego dalszego wykorzystania, stanu technicznego oraz ewentualnych działań inwestycyjnych.
Sam Mielko w odpowiedziach udzielonych posłance Polski 2050 (za pośrednictwem Marcina Szewczaka, członka zarządu województwa odpowiedzialnego za kulturę) przekonuje, że „na podstawie najnowszych analiz akustycznych oraz potrzeb wynikających z organizacji wydarzeń artystycznych stwierdzono konieczność podjęcia dodatkowych działań, które pozwolą uzyskać lepsze parametry akustyki, pełne wyciszenie sali oraz zwiększenie funkcjonalności sceny i widowni. W związku z tym podjęto czynności dotyczące demontażu instrumentu.”
O „lepszych parametrach akustyki”, „pełnym wyciszeniu sali” i „zwiększeniu funkcjonalności sceny i widowni” dyrektor FL mówi także nam. Ale ekspertów w temacie organów te argumenty kompletnie nie przekonują. – Organy są od dawna i nigdy nie wpływały negatywnie na akustykę przy wykonywaniu muzyki – tłumaczył niedawno w rozmowie z Jawnym Lublinem, organmistrz i dyrygent Jerzy Kukla.
To niejedyny argument, który obalają muzycy. Zdaniem Dominika Mielko demontaż instrumentu poprawi komunikację między członkami orkiestry, gdyż obecnie ci grający na przeciwległych stronach estrady się nie widzą. Ale muzycy, z którymi rozmawialiśmy tłumaczą, że wcale nie muszą się widzieć. Ważne, by się słyszeli.
Dyrektor przekonywał nas również, że pomysł demontażu organów wcale nie jest jego. Takie działania mieli mu zasugerować członkowie orkiestry. Ich nazwisk jednak nie zdradził.
Zadzwoniliśmy do trzech filharmoników. Ich reakcje były podobne. – Z tym naszym poparciem to chyba jakiś żart – komentuje krótko jeden z nich.
– Szczerze? Nie przypominam sobie, by ktoś z kolegów czy koleżanek z orkiestry krytykował organy. Nikt też nigdy nie mówił, by organy były jakąś przeszkodą. Jestem zszokowany w ogóle tą informacją, dowiedziałem się od niej zresztą z mediów – mówi inny muzyk.
– My nic nie wiemy, bo mam wrażenie, że dyrektor traktuje nas przedmiotowo, a nie podmiotowo – to kolejny komentarz do sytuacji.
Milion, trzy miliony czy może jednak osiem
Pytany przez posłankę Joannę Muchę o wycenę instrumentu Mielko stwierdza: – Wartość księgowa przedmiotu darowizny – organów koncertowych wynosi 3.029.983, 85 zł.
To o tyle zaskakujące, bo na antenie Radia Lublin z jego ust padła kompletnie inna kwota. Przyznał, że Filharmonia Lubelska nie posiada aktualnej wyceny instrumentu, ale on sam jego wartość szacuje na około 1 mln zł.
Jeszcze inną kwotę podaje niemiecki producent instrumentu. – Podana wycena w wysokości 1 miliona złotych (ok. 230 tys. euro) jest zdecydowanie zbyt niska. Nawet jeśli wartość odtworzeniowa organów nie jest równa aktualnej wartości rynkowej istniejących organów, chcielibyśmy podkreślić, że sama budowa porównywalnego nowego instrumentu kosztowałaby obecnie od 1,7 do 2,0 milionów euro (7,2 do 8,5 milionów złotych – red.) – stwierdzają szefowie firmy Alexander Schuke.
Michael Schuke i Johannes Schuke podkreślają też, że organy Filharmonii Lubelskiej są instrumentem, „którego brzmienie jest dostosowane do specyficznych warunków sali koncertowej”.
Według szefów firmy Alexander Schuke efektem demontażu instrumentu „spowodowałby, że Filharmonia Lubelska wypadłaby z grona renomowanych sal koncertowych na arenie międzynarodowej. – Wszystkie znane sale koncertowe traktują organy jako nieodzowny element swojej tożsamości artystycznej, umożliwiający wykonywanie szerokiego repertuaru, od koncertów solowych po wielkie dzieła symfoniczne – zaznaczają.
I podkreślają:
– Obecna dyskusja na temat demontażu i potencjalnej sprzedaży tego wysokiej jakości instrumentu jest czymś niezwykle rzadkim w międzynarodowym świecie budowy organów.
Pomysł, by Filharmonia Lubelska miała swoje własne organy koncertowe, wyszedł od wieloletniego dyrektora Filharmonii Lubelskiej (1969-1996) Adama Natanka. Instrument kosztował wówczas ok. 600 tys. marek, czyli prawie 2 mln zł. Wykonane na zamówienie organy zamontowane zostały latem 1997 r. gdy dyrektorką FL była Teresa Księska-Falger. Przez lata na instrumencie grali wybitni wirtuozi polscy i zagraniczni, m.in. Joachim Grubich w 2003 r., a płyta z tego występu (“Wieczór organowy w Filharmonii Lubelskiej”) zdobyła Fryderyka 2004. Instrument jest w pełni sprawny. Pięć lat temu Filharmonia Lubelska pochwaliła się jego gruntowną modernizacją i konserwacją przy okazji zapraszając na koncerty z cyklu „Czas to miłość…”. . – Poprawiony efekt brzmieniowy mogą ocenić Państwo sami – zachęcała FL na swoim Facebooku.
Producenci instrumentu z Poczdamu przyznają, że wiadomość o planach dyrektora Filharmonii Lubelskiej przyjęli z zaskoczeniem i ubolewaniem. – Naszym zdaniem demontaż organów po tak krótkim czasie byłby nieuzasadniony ze względu na zasady zrównoważonego rozwoju oraz zasadę efektywnego, celowego i odpowiedzialnego gospodarowania środkami publicznymi. Wysokiej jakości organy piszczałkowe są zaprojektowane tak, aby służyć przez ponad 100 lat. Organy w Lublinie są w doskonałym stanie po zaledwie 28 latach – komentują Michael i Johannes Schuke.
Tajemniczy „wybitny fachowiec” od akustyki
Wróćmy na chwilę do problemu samej akustyki. To, że remont sali koncertowej, przeprowadzony w 2015 r. w oparciu o projekt architekta Bolesława Stelmacha, popsuł nie tylko akustykę, ale i estetykę sali, to fakt. Zarówno dyrektor Mielko, jak i odpowiedzialny za kulturę w UMWL Marcin Szewczak przyznają, że projekt poprawy akustyki jest aktualnie w trakcie realizacji. Ma być gotowy do końca roku. Dominik Mielko zaznacza, że ws. akustyki doradza mu „wybitny fachowiec”. Jego nazwiska zdradzić nie chciał. W trybie dostępu do informacji poprosiliśmy o informację na temat wyników tego przetargu. Na odpowiedź czekamy.
Co dalej? – W chwili obecnej Filharmonia Lubelska nie realizuje prac związanych z demontażem organów koncertowych – zapewnia dziś dyr. Mielko. I dodaje: – Filharmonia nie podejmuje działań związanych ze sprzedażą instrumentu.
Do zarządzanej przez Dominika Mielko instytucji szerokim strumieniem płyną unijne fundusze i ministerialne granty. Do planów na ten rok dyrektor wpisał modernizację foyer (2 mln zł), zakup fletów i klarnetów (405 tys. zł), projekt zagospodarowania terenu (150 tys. zł) oraz demontaż organów wraz z projektem nowego instrumentu (130 tys. zł). To właśnie dzięki ogłoszeniu na rządowej platformie z ogłoszeniami w trybie zamówień publicznych dowiedzieliśmy się o jego planach demontażu instrumentu. Przetargi były dwa – w pierwszym oferty dwóch zainteresowanych firm były zbyt wysokie. W drugim jeden z zainteresowanych (firma z Węgier) chciała za swoją pracę kilka tysięcy więcej niż przewidywał budżet. Oficjalnie właśnie z tego powodu dyrektor przetarg unieważnił. Niedawno w planie postępowań przetargowych FL na 2025 r. pojawiła się nowa pozycja – przetarg na wykonanie projektu organów piszczałkowych. Poszukiwania wykonawcy zaplanowano na trzeci kwartał roku, a szef FL chce na to wydać 80 tys. zł. Czy i kiedy ten przetarg zostanie ogłoszony dyrektor zdradzić nam nie chciał.
Sezon ruszy z opóźnieniem
Wiatru w skrzydła na pewno dała mu podpisana w marcu ub. roku umowa na dofinansowanie projektu „Kultura dźwięku”. Chwaląc się przyznaniem dofinansowania (5,4 mln zł) instytucja zapowiadała remont foyer i zakup szeregu instrumentów (flet poprzeczny, dzwony rurowe, statyw do dzwonków, perkusyjny zestaw jazzowy do kameralnego grania, stopa do zestawu perkusyjnego, harfa, trąbki, instrumenty smyczkowe, terkotki oraz fortepian).
Prace przy przebudowie tzw. górnego foyer rozpoczęły się latem i wiele wskazuje na to, że sezon w filharmonii rozpocznie się ze sporym opóźnieniem. Na pierwszym piętrze w miejscu małych pomieszczeń ma powstać duża przeszklona przestrzeń wykorzystywana do prób chórów i warsztatów. W projekcie, który starał się o unijne miliony, możemy przeczytać, że „Ideą przyświecającą projektowi modernizacji foyer, zgodnie z założeniami Nowego Europejskiego Bauhausu, jest stworzenie estetycznej, ogólnodostępnej i inkluzywnej przestrzeni służącej integracji lokalnej społeczności, nie tylko w trakcie organizowanych wydarzeń, ale w godzinach funkcjonowania instytucji„.
Projekt przebudowy górnego foyer zakłada też modernizację biur na poziomie +3, a konkretnie demontaż części ścian działowych i wymianę posadzek, drzwi i okien. Te przestrzenie były remontowane 10 lat temu, kiedy trwały pracę nad budową CSK.


Projekt zakłada też „dostosowanie wnętrz foyer do nowych funkcji oraz integracja stylistyczna i materiałowa z salą koncertową Filharmonii.” A na samej tej sali mają zostać wymienione drzwi i wycyklinowana podłoga na widowni oraz zamontowane nowe sceniczne oświetlenie „w celu poprawy atmosfery atmosfery i efektów wizualnych”.
To zaledwie początek, bo niedługo salę koncertową czeka kompletna przebudowa. Filharmonii udało się pozyskać 314 tys. zł dotacji programu Infrastruktura Kultury MKiDN na „Opracowanie dokumentacji projektowej dla poprawy akustyki sali koncertowej Filharmonii Lubelskiej.” Wniosek został bardzo dobrze oceniony przez ekspertów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – na liście rankingowej zajął wysokie drugie miejsce. Projekt ma powstać do końca roku.
Dyrektor z wysoką nagrodą
Dominik Mielko kieruje Filharmonią Lubelską od września 2023 r. Wygrał konkurs, który budził niemałe kontrowersje LINK – chodziło o skład komisji konkursowej, która oceniała kandydatów. O wyborze nowego dyrektora decydowali m.in.Maciej Rysak i Aleksander Resiak. Obaj bardzo dobrze znają się z Mielko, jako muzycy kierowanej przez niego Orkiestry Lubelskiej Akademii Muzyki Dawnej. Tymczasem prawo zakazuje, żeby w komisji konkursowej zasiadały osoby, które są w jakikolwiek sposób powiązane z kandydatami.
Fundacja Wolności (wydawca Jawnego Lublina) wnioskowała wówczas do zarządu województwa o unieważnienie konkursu i zorganizowanie nowego. Argumenty Fundacji nie przekonały też ówczesnego wojewody lubelskiego Lecha Sprawki (PiS), który mógł unieważnić uchwałę zarządu województwa o powołaniu dyrektora, ale tego nie zrobił.
W połowie lipca marszałek województwa Jarosław Stawiarski (PiS) przyznał dyrektorowi FL nagrodę roczną w wysokości równowartości trzykrotności pensji. Z oświadczenia majątkowego Dominka Mielko wynika, że w 2024 r. za sprawowanie funkcji szefa filharmonii otrzymał 166 tys. zł, co miesięcznie daje około 13,8 tys. zł, wysokość nagrody można więc szacować na nieco ponad 40 tys. zł (brutto).
Treść komentarza Michaela Schuke i Johannesa Schuke, dyrektorów firmy Alexander Schuke: (tłumczenie z języka niemieckiego na polski za pomocą translatora DeepL (deepl.com)
Szanowny Panie Redaktorze,
Dziękujemy za Pańskie zapytanie. Z zaskoczeniem i ubolewaniem przyjęliśmy wiadomość o planach demontażu i sprzedaży organów koncertowych Filharmonii Lubelskiej. Jako konstruktorzy tego instrumentu nie mieliśmy przed otrzymaniem Pańskiej wiadomości żadnych informacji na ten temat.
Firma Alexander Schuke Orgelbau GmbH ma ponad 200-letnią tradycję w budowie organów. Jako jedna z najbardziej renomowanych pracowni organmistrzowskich w Niemczech, Europie i na świecie, w ciągu naszej historii mieliśmy okazję zrealizować wiele wyjątkowych projektów. Organy koncertowe w Lublinie są jednym z nich.
Organy, które zaprojektowaliśmy i zbudowaliśmy w 1997 roku dla Filharmonii w Lublinie, są instrumentem o wysokiej jakości brzmienia i wykonania. Zostały one zaprojektowane w ścisłej współpracy z ówczesnymi odpowiedzialnymi osobami jako indywidualny egzemplarz, którego brzmienie jest dostosowane do specyficznych warunków sali koncertowej.
Obecna dyskusja na temat demontażu i potencjalnej sprzedaży tego wysokiej jakości instrumentu jest czymś niezwykle rzadkim w międzynarodowym świecie budowy organów, zwłaszcza w przypadku instrumentu bezbłędnego pod względem technicznym i uznanego pod względem artystycznym. Organy koncertowe tego poziomu są zazwyczaj integralną częścią artystycznej tożsamości sali koncertowej. Z tego powodu tak niezwykły pomysł nie spotkałby się z poparciem żadnego renomowanego organisty, eksperta organowego, ani znanego producenta organów.
Podjęcie takiego kroku spowodowałoby, że Filharmonia Lubelska wypadłaby z grona renomowanych sal koncertowych na arenie międzynarodowej. Wszystkie znane sale koncertowe traktują organy jako nieodzowny element swojej tożsamości artystycznej, umożliwiający wykonywanie szerokiego repertuaru, od koncertów solowych po wielkie dzieła symfoniczne.
Chociaż demontaż techniczny jest zasadniczo możliwy, przeniesienie do innego obiektu, takiego jak kościół, nie może odbyć się bez znacznych strat brzmieniowych i koncepcyjnych. Organy koncertowe tej jakości nie są wymiennym produktem seryjnym. Jest to indywidualnie wykonany egzemplarz, którego brzmienie zostało dostosowane do specyficznych warunków panujących w pomieszczeniu.
Ponadto wysokiej jakości organy piszczałkowe są zaprojektowane tak, aby służyć przez ponad 100 lat. Organy w Lublinie są w doskonałym stanie po zaledwie 28 latach. Naszym zdaniem ich demontaż po tak krótkim czasie byłby nieuzasadniony ze względu na zasady zrównoważonego rozwoju oraz zasadę efektywnego, celowego i odpowiedzialnego gospodarowania środkami publicznymi.
Znane sale koncertowe, takie jak Gewandhaus w Lipsku (organy A. Schuke, 1981), Konserwatorium Moskiewskie (mała sala, organy A. Schuke 1959) i Filharmonia Berlińska (organy K. Schuke, 1965) posiadają znacznie starsze, ale równie wysokiej jakości instrumenty, które cieszą się dużym międzynarodowym uznaniem i są doskonale utrzymane.
Jeśli chodzi o wartość instrumentu, podana wycena w wysokości 1 miliona złotych (ok. 230 000 euro) jest zdecydowanie zbyt niska. Nawet jeśli wartość odtworzeniowa organów nie jest równa aktualnej wartości rynkowej istniejących organów, chcielibyśmy podkreślić, że sama budowa porównywalnego nowego instrumentu kosztowałaby obecnie od 1,7 do 2,0 milionów euro. Ta wysoka wartość odtworzeniowa pokazuje, jak cennym i wartościowym dobrem kulturowym dysponuje już filharmonia.
Jesteśmy gotowi do otwartej wymiany fachowej wiedzy w dowolnym momencie. Z naszego punktu widzenia bardzo pożądane byłoby, aby wszystkie zainteresowane strony doceniły ogromne znaczenie kulturowe i artystyczne tego instrumentu i aby organy koncertowe pozostały integralną częścią Filharmonii Lubelskiej.
Z poważaniem
Michael Schuke (mistrz budowy organów) i Johannes Schuke (dyplomowany inżynier)
Dyrektorzy zarządzający Alexander Schuke„
Na zdjęciu: Organy Filharmonii Lubelskiej produkcji Alexander Schuke (Fot. Filharmonia Lubelska)



