Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  01.10.2026 19:35

Filharmonia Lubelska patrzy do przodu. Ale stare demony nie dają o sobie zapomnieć

Filharmonia Lubelska patrzy do przodu. Ale stare demony nie dają o sobie zapomnieć

Udostępnij

Dyrektor Filharmonii Lubelskiej przeprosił się z organami, które jeszcze w ubiegłym roku chciał zdemontować. Teraz zaprasza na cykl koncertów organowych i przedstawia nowego pierwszego dyrygenta, którego funkcja ma być tylko honorowa. Na konferencji poświęconej nowemu sezonowi pojawiły się też pytania o konflikty pracownicze i szybkie awanse.

Dyrektor Teatru Osterwy, Mateusz Matyszkowicz, na wrześniowej konferencji prasowej zabrał dziennikarzy do zamkniętej od 30 lat dawnej sali Filharmonii Lubelskiej w budynku teatru. Podobnie zachował się dziś dyrektor Filharmonii Dominik Mielko. Z tą różnicą, że sala w budynku przy ul. Skłodowskiej 5 działa, a na przedstawicieli mediów czekała orkiestra z nowym dyrygentem FL Maciejem Tworkiem. Wybrzmiała słynna IX symfonia e-moll „Z Nowego Świata”, op. 95 Antonina Dworzaka.

Mielko zaskoczył też estetycznie wydanym programem na rozpoczynający się właśnie sezon artystyczny. Powinno to być standardem, ale w lubelskich instytucjach kultury nie jest. Dość powiedzieć, że inaugurację sezonu Opery Lubelskiej zapowiedziano nie na konferencji prasowej, lecz w mailu wysłanym z biura prasowego UMWL. Na stronie internetowej opery próżno też szukać repertuaru na cały sezon. Opublikowany repertuar kończy się na listopadzie.

Od Beethovena do Kukulskiej

Sezon artystyczny 2026/27 Filharmonia Lubelska oficjalnie rozpoczyna w piątek 2 października dziełami m.in. Krzysztofa Pendereckiego i Antonina Dworzaka. – Już jutro inaugurujemy nowy cykl, „Polub klasykę – rozmowy o muzyce”. Na godzinę przed koncertami symfonicznymi redaktorzy Programu 2 Polskiego Radia będą prowadzić spotkania z naszymi melomanami i opowiadać o koncercie, który usłyszymy – mówi Dominik Mielko. Gdy dopytujemy, czy są planowane wejścia na antenę radiowej Dwójki, okazuje się, że nic takiego nie przewidziano.

Nowy sezon będzie sezonem rocznicowym. – 200. rocznica śmierci Ludwika van Beethovena, 150. rocznica urodzin Mieczysława Karłowicza, 90. rocznica śmierci Karola Szymanowskiego – wylicza dyr. Mielko. Wylicza też dyrygentów, którzy pojawią się w FL: – To czołówka dyrygentów polskich: Marek Pijarowski, Michał Klauza, Tadeusz Wojciechowski, Marcin Nałęcz-Niesiołowski, Łukasz Borowicz. Będą także dyrygenci międzynarodowi, jak np. Paul McCreesh.

Na deskach FL pojawią się też uczestnicy zeszłorocznego Konkursu Chopinowskiego: Piotr Pawlak i Piotr Alexewicz. Efekty mają dać także podpisane latem umowy o współpracy.

– Podpisaliśmy porozumienie z Konkursem Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu, dzięki czemu usłyszymy laureata I i II nagrody tegorocznego konkursu – zaznacza Mielko. W lipcu filharmonia podpisała też podobny dokument z Uniwersytetem im. F. Chopina w Warszawie. – Pojawią się u nas artyści związani z UMFC i będziemy tę współpracę rozwijać – podkreśla dyrektor.

Będzie też rozrywka. – Ale na wysokim poziomie wykonawczym z naszą orkiestrą, m.in. koncert „Czułe struny” z Natalią Kukulską. A także muzyka filmowa i koncert walentynkowy – zaznacza Dominik Mielko.

Dyrektor „przeprosił się” także z organami. W lipcu ub.r. alarmowaiśmy, że chce je zdemontować i prawdopodobnie sprzedać do jednego z kościołów, zaprotestowało środowisko artystyczne. Teraz w programie na nowy sezon szef Filharmonii Lubelskiej obwiesza nowy cykl „Szlakiem lubelskich organów”. Zainauguruje go 20 listopada koncert Adama Tańskiego. – Bardzo pana redaktora, jako miłośnika muzyki organowej, na to wydarzenie zapraszam – zwraca się do dziennikarza Jawnego Lublina Dominik Mielko.

Pierwszy dyrygent. Ale tylko honorowy

Odkąd w maju 2024 r. z Filharmonią Lubelską pożegnał się Paweł Kos-Nowicki na stanowisku I dyrygenta był wakat. Teraz został uzupełniony. I dyrygentem został Maciej Tworek, absolwent krakowskiej Akademii Muzycznej, który przez niemal 20 lat współpracował z Krzysztofem Pendereckim, stając się interpretatorem jego twórczości.

– Myślałem, że moje doświadczenie z orkiestrami z całego świata da mi lekką przewagę, ale jednak towarzyszy mi nutka emocji. Czuję się zobowiązany, żeby sobie na tę obecność tutaj zasłużyć – mówi Tworek.

Co istotne, nowy regulamin organizacyjny, który obecnie jest konsultowany ze związkami zawodowymi w instytucji, likwiduje stanowisko pierwszego dyrygenta FL. – To będzie funkcja honorowa – przyznaje dyr. Mielko.

Na jakiej więc umowie maestro Tworek będzie zatrudniony? – Nie chcę wschodzić w szczegóły – ucina dyrektor. A pytamy dlatego, że poprzedni pierwszy dyrygent FL Paweł Kos-Nowicki był zatrudniony w FL na podstawie umowy o pracę, a przez siedem miesięcy (listopad 2023-maj 2024) poprowadził tylko trzy koncerty. Miał w tym czasie też drugą pracę – kierował Domem Pracy Twórczej w Radziejowicach.

Będzie kawa i płyty, a winda pojedzie wyżej

Filharmonię Lubelską czekają też zmiany w przestrzeni. Tam, gdzie jeszcze niedawno były garderoby, a wcześniej biura, teraz jest górne foyer (trzecie piętro). – Ma stać się salą kameralną, dzięki czemu równolegle do prób i koncertów symfonicznych będziemy mogli realizować działania edukacyjne i koncerty – zaznacza Mielko.  

Na ten cel FL pozyskała 288 tys. zł z MKiND oraz 96 tys. zł z UMWL (w ramach dotacji majątkowej).

Zmieni się także dolne foyer (drugie piętro) – będzie tu działać kawiarenka, księgarnia oraz audioteka. – Chcemy żeby melomani pojawiali się nie tylko na koncertach, ale także w tygodniu – mówi Mielko.

Filharmonia walczy też o dofinansowanie w ramach działania 7.9 „Zrównoważony rozwój dziedzictwa kulturowego”. Konkurencja jest duża: w naborze zgłoszono 150 projektów, a łączna wnioskowana kwota dofinansowania wyniosła niemal 876 mln zł (wyniki poznamy w IV kwartale br). FL złożyła dwa wnioski.

Pierwszy to „Kultura dźwięku 2.0 – modernizacja sali koncertowej i cyfrowe udostępnianie dziedzictwa muzycznego”, gdzie instytucja liczy na dofinansowanie na kwotę 10 mln zł. – Chcemy poprawić akustykę sali – tłumaczy Mielko. Przypomnijmy tutaj, że właśnie w celu poprawy akustyki sali koncertowej w zeszłym roku dyrektor chciał demontować organy.

Drugi projekt to „Filharmonia dostępna – likwidacja barier i rozwój przestrzeni działalności kulturalnej” z oczekiwanym dofinansowaniem w kwocie 9,5 mln zł. – Chcemy wymienić windę, żeby można się było dostać na trzecie i czwarte piętro. Ale chodzi też o szereg działań, które szerzej udostępnią naszą instytucję przed publicznością.

– Publiczność już teraz bardzo licznie się tutaj pojawia. Gdyby było jeszcze więcej miejsca, z pewnością tych osób byłoby więcej – nie ma wątpliwości obecny na dzisiejszej konferencji Marcin Szewczak, członek zarządu woj. lubelskiego odpowiedzialny za kulturę,

Podpis już jest, a mobbingu nie było

Filharmonia Lubelska wchodzi w nowy sezon z hasłem „Wielkie Emocje. Wielcy Kompozytorzy”, ale wielkie emocje towarzyszą instytucji już od jakiegoś czasu. I wcale nie chodzi o te dobre emocje. Przypomnijmy, w lutym br. wszystkie trzy związki zawodowe działające w instytucji skierowały do Państwowej Inspekcji Pracy ponad 30-stronicową skargę, opartą na relacjach dwunastu obecnych i byłych pracowników. Sprawę szeroko opisał wówczas Dziennik Wschodni.

Kierownikowi artystycznemu zarzucano m.in. mobbing, publiczne poniżanie, nękanie i używanie wulgarnego języka. Dyrektorowi Dominikowi Mielce pracownicy wytykali brak reakcji na zgłoszenia, zastraszanie oraz działania odwetowe. Szef Filharmonii odpierał krytykę i zapewniał, że instytucja działa zgodnie z prawem i obowiązującymi procedurami. Z kolei kierownik artystyczny zaraz po publikacji artykułu odszedł z pracy.

Kontrola PIP, trwająca od marca do czerwca, wykazała naruszenia przepisów o czasie pracy i odpoczynku, błędy ewidencji oraz zwolnienie chronionego związkowca mimo sprzeciwu jego organizacji. Spośród 80 ankietowanych pracowników 62 proc. negatywnie oceniało atmosferę, a 47 proc. wiązało pogorszenie swojego samopoczucia z sytuacją w pracy. Inspekcja wskazała też na nieskuteczne stosowanie procedury antymobbingowej. Wobec dyrektora zastosowano ostrzeżenie.

Jak bumerang sprawy pracownicze wróciły podczas dzisiejszej konferencji. – Zalecenia pokontrolne, które dostaliśmy, to one zawsze się pojawiają i zostają naprawione jeszcze w trakcie kontroli. Jeśli zostało wskazane, że brakuje gdzieś podpisu, to teraz ten podpis się pojawia – tłumaczy Dominik Mielko.

Zaznacza też, że „mobbing nie został udowodniony”. – W instytucjach kultury emocje są na wysokim poziomie, a wtedy pojawiają się różne sytuacje, na które będę teraz patrzył pod lupą – zapowiada dyrektor Filharmonii Lubelskiej.

Odeszła, ale wróciła

Filharmonia Lubelska staje się też miejscem powrotów. Na konferencji prasowej pojawiła się Alina Staniak-Ziółkowska, która od września jest menedżerem orkiestry. Jak słyszymy od pracowników FL, z instytucji odeszła na emeryturę w czerwcu 2025 r. w wyniku konfliktu z dyrektorem.

– Pojawiłam się tutaj po krótkiej przerwie. Zastałam orkiestrę we wspaniałej formie, a pan pierwszy dyrygent wypowiada się o muzykach w samych superlatywach – mówi Staniak-Ziółkowska. Chciałaby, by „miła atmosfera pracy sprzyjała wznoszeniu poziomu artystycznego całego zespołu”.

– Chcę wzmacniać orkiestrę. Ta osoba się zgłosiła i wygrała – mówi o jej powrocie do FL dyr. Mielko.

Przypomnijmy, że do pracy w FL wróciła też – na mocy ugody w sądzie pracy – kasjerka (wcześniej zdegradowana z funkcji głównej kadrowej). Kobieta dostała „dyscyplinarkę” za to, że zbyt wcześnie otworzyła kasę i wydawała bezpłatne wejściówki na koncert.

Zastępca kierownika po zawodówce

Do redakcji Jawnego Lublina zgłosił się sygnalista, według którego nadal nie wszystko w Filharmonii działa tak, jak powinno. Jako przykład wskazuje szybkie awanse niektórych pracowników. Chodzi o zastępcę kierownika działu administracji i mienia, który dostał to stanowisko, chociaż ma tylko wykształcenie zawodowe. Zdaniem dyr. Mielko to wręcz atut. – Wykształcenie zawodowe dla pracownika, który zajmuje się sprawami stricte technicznymi, jest bardzo zasadne – stwierdza.

To nie wszystko. „Na jakiej podstawie zostało utworzone stanowisko p.o. Zastępcy  Kierownika Działu Artystycznego skoro nigdy go nie było? Jakie doświadczenie posiada Pani na w/w stanowisku i skąd decyzja o tak szybkim awansie” – pyta nasz informator. A my pytamy dyrektora. – Lubelski rynek pracy nie jest łatwy dla pracowników, więc jeśli widzę potencjał u pracownika, to czemu mam mu nie dać wsparcia – odpowiada Dominik Mielko.

4 komentarze

  • Ania pisze:

    „Lubelski rynek pracy nie jest łatwy” – Pan Poprzedni Kierownik Artystyczny ten Mobingujacy, sam zatrudnił Panią W a ona zastąpiła go w we wszystkich zadaniach i teraz to ona – ciągnie ten interes.

  • Irena pisze:

    Myślicie się. Piszecie, że tylko Filharmonia miała prpgram na cały rok ale to kłamstwo. Janowiec też ma program na cały rok bo korzystam i chyba też Kozłówka miała na większość roku.

  • Tadeusz pisze:

    A po co zatrudniać na etat artystów. Oni jeżdżą po całej Polsce że swoimi występami a występów w jednostce zatrudniającej mają kilka w roku. Co z tego że tak ambitnie opowiadają skoro woj. lubelskie jest na ostatnim miejscu jeśli chodzi o uczestnictwo widzów. Ostatnie miejsce a kasę się wydaję. 10 mln opera, 10 mln filharmonia nie szkoda kasy.

  • Mieszkańcy Puławskiej pisze:

    Kolejna nagroda dla Lublina!!!
    Lubelskie MPK po raz trzeci otrzymało certyfikat Pracodawca Przyjazny Pracownikom. Wyróżnienie przyznawane w konkursie organizowanym przez NSZZ Solidarność odebrał 30 września zarząd spółki. MPK Lublin było jedyną wyróżnioną firmą z Województwa Lubelskiego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *