Udostępnij
Na placu przed budynkiem resortu kultury wyrosły ogromne tulipany, a na dziedzińcu i ulicach żonglowali sztukmistrze. Były też rozpięte na rusztowaniach kolorowe kubiki i lina do akrobacji. Animatorzy kultury z Lublina nie byliby sobą gdyby ze swojej wizyty w Warszawie nie zrobili medialnego show.
Okazją ku temu był wyczekiwany od wielu miesięcy moment podpisania umowy o czasowym współprowadzeniu instytucji Europejska Stolica Kultury 2029 przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To ważne, bo współprowadzenie oznacza współfinansowanie. A właśnie brakiem funduszy do tej pory tłumaczono fakt, że choć Lublin tytułem ESK chwali się już grubo ponad rok to żadnego ożywienia w lubelskiej kulturze nie widać. – Jak tylko podpiszemy umowę z ministerstwem to już następnego dnia możemy ogłaszać open call na projekty – zapowiadał Paweł Potoroczyn, dyrektor nowej instytucji w lutym br. na spotkaniu z mieszkańcami w Urban Labie.
Dziś o otwartym naborze kulturalnych projektów jest cisza, a miasto chwali się Kulturalnym Budżetem Obywatelskim. W ramach Budżetu Obywatelskiego w każdej z 27 dzielnic można w tym roku walczyć o 50 tys. zł na organizację wydarzenia na swoim osiedlu czy ulicy. Ruszył też wieloletni program rezydencji artystycznych „Kultura w Pracy”. Jako pierwszy w kontenerze na terenie firmy, która zgodziła się za to zapłacić, na miesiąc zainstalował się pisarz i poeta Ivan Davydenko.



Ale wróćmy do Warszawy. W siedzibie Ministerstwa stawiło się dziś liczne lubelskie grono zaangażowane obecnie we wdrażanie programu ESK 2029 oraz delegacja urzędników z prezydentem Krzysztofem Żukiem (KO) na czele. Wszystko wypadło świetnie, zgodnie z dopiętym na ostatni guzik scenariuszem. Ministra kultury Marta Cienkowska pełna porannej energii i entuzjazmu mówiła o „ogromnych szansach” jakie otworzyły się przed Lublinem i celu jaki Europejskiej Stolicy Kultury przyświeca (stanie się miastem silnych więzi, autentycznych relacji między mieszkańcami niezależnie od pochodzenia i religii). Prezydent Żuk przypomniał, że „już kilkanaście lat temu uwierzyliśmy, że kultura łączy i buduje wspólnotę”. A dyr. Paweł Potoroczyn przekonywał, że tyle co w Lublinie to nie dzieję się nigdzie. – 60-70 dni trwa sezon festiwalowy w Europie, od końca czerwca do początku września. W Lublinie trwa dwieście. Praktycznie każdy weekend przynosi koncert, wystawę czy projekt – mówił.
To wszystko warte jest 56,2 mln zł, bo właśnie taką kwotę Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekaże Europejskiej Stolicy Kultury w latach 2026-2031. Drugie tyle w swojej kasie musi znaleźć Lublin. Przypomnijmy, że planowany budżet operacyjny ESK 2029 to 46 mln euro. Zgodnie z tym, co zapisano w aplikacji kwotą 6,5 mln euro ma się dołożyć województwo lubelskie, 4,5 mln euro dorzuci Unia Europejska i a 4 mln euro ma dać Unia Akademicka.
Po każde publiczne pieniądze sięga wiele rąk i niekoniecznie są to tylko niedofinansowani artyści. Może świadomość tego problemu dotarła do prezydenta Żuka, który w swoim wystąpieniu nie wspominał tym razem o rzekomych korzyściach ESK dla lubelskiego biznesu i rozlicznych inwestycjach jakie w związku z tytułem ESK mają pojawić się w mieście.

Wydarzenie zapowiadane było jako konferencja prasowa, ale w rzeczywistości konferencją nie było. Dziennikarze dostali specjalnie przygotowane na tę okazję gadżety, ale nie dostali możliwości, by swoje pytania mogli zadać publicznie. A mogłyby paść pytania niewygodne, jak na przykład o Beatę Stepaniuk-Kuśmierzak, do niedawna wiceprezydentkę Lublina odpowiedzialną za kulturę i sport, której dwa dni temu sąd nie pozwolił wrócić do pracy w Ratuszu. To efekt ostatniej akcji CBA w Lublinie z wykorzystaniem podsłuchów.
Nie tylko wiceprezydentki nie było dziś w Warszawie. Skład ekipy, która reprezentuje Europejską Stolicę Kultury, od czasu uzyskania tego tytułu przez Lublin nieco się zmienił. Nie ma w niej wielu osób, które pisały konkursową aplikację. Jest za to kilka nowych twarzy.
Radę Kultury reprezentowała prof. Iwona Hoffman z UMCS, Radę Miasta Lublin – radny prezydenckiego klubu Marcin Wroński, lubelskie organizacje pozarządowe – Dariusz Figura, a środowiska twórcze Jarosław Koziara. W imieniu Lubelskiej Unii biznesu podpis na symbolicznym akcie Re-Union złożył lubelski przedsiębiorca i honorowy konsul Republiki Czeskiej Bogdan Łukasik, a Unię Metropolitalną reprezentował Radosław Guz.


W ramach ESK 2029 latem na dziedziniec Zamku Lubelskiego wróci „Sen o mieście” w reżyserii Janusza Opryńskiego. Inspirowane twórczością najbardziej znanego lubelskiego poety widowisko ma już dziesięć lat. Swoją premierę miało we Wrocławiu w 2016 roku gdy to właśnie stolica Dolnego Śląska cieszyła się tytułem ESK, a lubelskie środowiska kulturalne mogły się przez tydzień prezentować na jednej z wrocławskich ulic.
Dziś lubelski Ratusz zdradza też co będzie „sercem programu ESK 2029”. – „Podróż Sztukmistrza” to wieloletni projekt artystyczny i społeczny, który rozpocznie się w sierpniu. Na dziedzińcu zamku będzie można zobaczyć widowisko „Sen o mieście” oparte na poezji Józefa Czechowicza i scenografii Jarosława Koziary. Każdy kolejny rok realizacji „Podróży Sztukmistrza” przyniesie nowy rozdział tej opowieści – zapowiada Justyna Góźdź, rzeczniczka prasowa prezydenta.
Zapewnia też, że „równolegle Lublin rozwija program wydarzeń artystycznych dostępnych dla mieszkańców i gości”. – W ramach Europejskiej Stolicy Kultury zaplanowano m.in. Kulturalną Majówkę, cykl bezpłatnych spektakli z pogranicza nowego cyrku, teatru ulicznego i fireshow. Szczególnym wydarzeniem będzie spektakl inaugurujący projekt Sceny i Laboratorium Cyrku Jutra, realizowany w ramach programu edukacyjno-artystycznego „Cyrkowa Reakcja Łańcuchowa” – wylicza Góźdź.
Biuro prasowe Ratusza zachęca mieszkańców do korzystania ze strony dziejesie.lublin.eu. Na najbliższą sobotę i niedzielę ta wyszukiwarka zapowiada tylko jedno wydarzenie – Lubelskie Dni Autyzmu.


