6 minut czytania • 30.01.2026 15:03
„Dziwny konglomerat PiS i Polski 2050” w Poleskim Parku. Konkurs do powtórki
Udostępnij
Ministerialny konkurs na dyrektora Poleskiego Parku Narodowego trwał kilka miesięcy, ale nie udało się wybrać nikogo. Zgłosiło się siedmiu kandydatów, a do finału przeszedł jeden – były dyrektor, odwołany w maju 2025 w atmosferze „politycznej ustawki”. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zdecydowało, że nabór zostanie powtórzony.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
przekaż 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
– Nabór na stanowisko Dyrektora Poleskiego Parku Narodowego nie zakończył się wskazaniem kandydata rekomendowanego do powołania – informuje Wydział Komunikacji Medialnej Ministerstwa Klimatu i Środowiska. I ponawia procedurę. Chętni mogą się zgłaszać do 16 lutego.
Fatalne skutki wizyty Marty Nawrockiej
Poleski Park Narodowy to przyrodnicza perełka naszego województwa. Jednak to nie malownicze ścieżki wśród mokradeł ani coroczna impreza „Pożegnanie żurawi” skierowały wiosną ub. r. uwagę na park.
Przez prawie 15 lat kierował nim Jarosław Szymański. Z tego stanowiska został niespodziewanie odwołany przez szefową Ministerstwa Klimatu i Środowiska Paulinę Hennig-Kloskę (Polska 2050). Dymisja została podpisana 12 maja, dzień później dyrektor został wezwany do Warszawy, a 14 maja miał już w ręku dokument pozbawiający go stanowiska. W parku pracuje nadal – obecnie jako główny specjalista ds. ochrony przyrody. Resort nigdy nie podał powodów nagłego odwołania wieloletniego dyrektora. Nieoficjalnie wiadomo, że ministra zarzuciła Szymańskiemu, że „brak kompetencji menedżerskich”.
– Nie możemy się temu przyglądać bezczynnie, bo to skandal. To znakomity dyrektor i bardzo dobry człowiek. Nasz park zawsze jest stawiany za wzór innym parkom – mówili nam wówczas pracownicy PPN. W obronie odwołanego dyrektora stanął też Związek Leśników Polskich Parków Narodowych, który wystąpił do ministry z wnioskiem o ponowne przeanalizowanie decyzji o dymisji Szymańskiego.
„Odwołanie Pana Jarosława Szymańskiego ze stanowiska Dyrektora Poleskiego Parku Narodowego nastąpiło w czasie realizacji dużej ilości projektów unijnych i krajowych, które wymagają zaangażowania osoby o ogromnej wiedzy merytorycznej, posiadanej właśnie przez Dyrektora Jarosława Szymańskiego” – argumentował związek, ale resort był nieugięty. Kierowanie parkiem minister powierzyła Grzegorzowi Łukaszuka. Zgodnie z informacją na stronie internetowej PPN, jest on zastępcą dyrektora. Głównego nie ma.
Jak już pisaliśmy, wiele wskazuje na to, że Szymański stracił stanowisko z powodu wizyty w parku Marty Nawrockiej na końcówce kampanii prezydenckiej. Przyszła pierwsza dama jeździła wówczas po całej Polsce, zawsze w towarzystwie lokalnych działaczy PiS lub sympatyków tej partii. W Poniatowej towarzyszyły jej dwie radne PiS sejmiku – Kamila Grzywaczewska i Renata Bielecka. W Muzeum Wsi Lubelskiej witał ją dyrektor skansenu Bartłomiej Bałaban (radny miejski Lublina), a także jego zastępca Jan Cioczek.
„Ach lubelskie, jakie cudne, gdzie jest taki drugi kraj, tu przeżyjesz lata trudne, tu przeżyjesz życia maj” – tak Nawrocka opisała zamieszczony na swoim profilu Facebookowym film, na którym wałkuje ciasto, podśpiewując ludowe piosenki. Śpiewa też radna Bielecka i jej kolega z sejmiku Ryszard Szczygieł (PiS).
10 maja Nawrocka jedzie do Poleskiego Parku Narodowego. Towarzyszy jej radna Grzywaczewska. Kobiety odwiedzają Poleskie Sioło – tradycyjną zagrodę poleską z XIX-XX wieku. Wstęp do ośrodka edukacyjnego jest wolny – nie trzeba niczego zgłaszać kierownictwu PPN. To ważne w kontekście faktu, że to właśnie wizyta przyszłej prezydentowej w parku miała być powodem odwołania dyrektora Szymańskiego.

To też mogła być polityczna pułapka. Zdaniem niektórych pracowników, którzy murem stanęli za swoim wieloletnim szefem, wizyta Marty Nawrockiej w PPN miała zostać nagłośniona właśnie po to, by oburzona tym faktem ministra klimatu zdymisjonowała dyrektora. A za tą intrygą miała stać Kamila Grzywaczewska oraz jej mąż, dr hab. Grzegorz Grzywaczewski, naukowiec UMCS i profesor uczelniany na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie.
Radna Grzywaczewska w rozmowie z nami zapewniała, że sama była szczerze zbulwersowana odwołaniem Szymańskiego. – Ale nie zaskoczona, widząc, jak działa obecna władza – stwierdziła. Zapewniała też, że nie ona organizowała wizytę żony Karola Nawrockiego i stanowczo zaprzeczała, że miałoby jej zależeć na zmianie dyrektora. – To tytan pracy, znakomity dyrektor, który nigdy nie angażował się politycznie. Zresztą, podczas wizyty pani Marty nie było przecież żadnej agitacji – mówiła nam radna.
Siedmioro chętnych na dyrektorki stołek
W sierpniu 2025 r. MKiŚ ogłosiło konkurs na stanowisko dyrektora. Chętni mogli się zgłaszać do 15 września. Po formalnej weryfikacji zgłoszenia kolejnym etapem była merytoryczna ocena doświadczenia i kwalifikacji kandydata. Dalej był test wiedzy (60 pytań w 70 minut), a na finał „prezentacja dotycząca koncepcji zarządzania parkiem narodowym, obejmująca zagadnienia realizacji celów parku narodowego, zagadnienia administracyjno-prawne oraz uwarunkowania ekonomiczne i społeczne funkcjonowania parku”.
Wszystko to zajęło kilka miesięcy, ale finalnie konkurs nie wskazał zwycięzcy. Zgłosiło się siedem osób, resort nie ujawnia ich danych. Udało nam się ustalić, że do etapu rozmowy kwalifikacyjnej przeszedł tylko jeden kandydat – odwołany chwilę wcześniej Jarosław Szymański.
– Trudno uwierzyć, że na stanowisko dyrektora nie został rekomendowany jedyny kandydat, który zdał test i zna park jak sam siebie. Ale on po prostu nie mógł wygrać. A może miała wygrać inna osoba, która testu wiedzy nie przeszła? – snuje domysły jeden z pracowników PNN. I dodaje: – Powstał w tej sprawie jakiś bardzo dziwny konglomerat PiS i Polski 2050.
Zgodnie z zarządzeniem ministry klimatu kandydatów oceniała pięcioosobowa komisja:
- Wojciech Hurkała – pracownik Ministerstwa Klimatu i Środowiska;
- Agnieszka Dalbiak – pracownik Ministerstwa Klimatu i Środowiska;
- dr hab. Ewa Jabłońska, prof. Uniwersytetu Warszawskiego – przedstawiciel Państwowej Rady Ochrony Przyrody;
- dr hab. Grzegorz Grzywaczewski, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie – przedstawiciel- Rady Naukowej Poleskiego Parku Narodowego;
- Zdzisław Szwed – radny sejmiku PiS, przedstawiciel marszałka województwa.
Kto ma wygrać?
Oprócz Szymańskiego w konkursie miał wystartować też obecnie kierujący parkiem Grzegorz Łukaszuk oraz Honorata Słomiany. To działaczka Polski 2050, której w ostatnich wyborach samorządowych nie udało się zdobyć mandatu burmistrza Włodawy. W 2024 roku została kierowniczką włodawskiego oddziału KRUS, którym rządzi PSL.

Honorata Słomiany przyznaje, że startowała w konkursie, ale stanowczo zaprzecza, że bierze udział w jakiejkolwiek politycznej grze. – Gdybym miała wygrać, to bym wygrała w pierwszej turze. Gdybym miała zostać dyrektorem, to bym nim została – mówi nam. I dodaje: – Mogę podejrzewać, kto rozsiewa takie plotki i spekulacje. To osoby, którym zależy na tym, aby w parku było tak jak dotychczas. Gdym jednak została dyrektorem, wszyscy musieliby się wziąć do pracy, bo są wielkie zaniedbania. Proszę sobie wyobrazić, że w ubiegłym roku PPN obchodził 35-lecie powstania i nic się nie działo. Kompletnie nic. Gdybym została dyrektorem, to takie rzeczy by się zmieniły, bo na parku mi zależy.
W trwających właśnie wewnątrzpartyjnych wyborach nowej przewodniczącej Polski 2050, w swoich mediach społecznościowych Słomiany mocno promuje ministrę klimatu Paulinę Hennig-Kloskę.
Na zdjęciu: Jarosław Szymański i Honorata Słomiany (Fot. Dzika odyseja, Honorata Słomiany Facebook, Poleski Park Narodowy)



