Wesprzyj Kontakt

9 minuty czytania  •  11.04.2025 08:06

Dzieje się w CSK. Duży minus, pogłoski o zwolnieniach i roszady na wysokich stołkach

Dzieje się w CSK. Duży minus, pogłoski o zwolnieniach i roszady na wysokich stołkach

Udostępnij

2,8 mln zł pod kreską – takim wynikiem finansowym zakończyło rok 2024 Centrum Spotkania Kultur. Ale emocje wśród pracowników bardziej rozgrzewają pogłoski o likwidacji Biura Obsługi Techniki i liście ludzi do zwolnienia. – Marszałek nas nie lubi, bo się postawiliśmy przy planie fuzji – słyszymy w CSK.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych Czytelników.

Urząd Marszałkowski sprawozdania roczne za 2024 r. z wykonania planu finansowego podległych mu instytucji kultury opublikował w BIP pod koniec marca. Marszałkowi podlega Teatr im. Juliusza Osterwy, Opera Lubelska, Filharmonia im. Henryka Wieniawskiego, Ośrodek Praktyk Teatralnych „Gardzienice”, Centrum Spotkania Kultur, Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Hieronima Łopacińskiego, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym, Muzeum Wsi Lubelskiej, Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, Muzeum Badań Polarnych w Puławach i Muzeum Zamek w Janowcu. Ta ostatnia instytucja, na skutek oddzielenia od MNKD działa dopiero od stycznia br. więc sprawozdania nie składała. 

CSK na milionowym minusie

Z dziesięciu aż cztery zakończyły ubiegły rok pod kreską. Uwagę przyciąga szczególnie największa instytucja kultury w regionie: Centrum Spotkania Kultur. Minus jest spory: 2,8 mln zł przy dotacji podmiotowej 17,2 mln zł. Przypomnieć trzeba, że już po I półroczu 2024 r. CSK było pod kreską (- 204 tys. zł), a ówczesny jej rzecznik Mariusz Deckert tłumaczył to „istotnymi nakładami inwestycyjnymi związanymi z prowadzonymi remontami oraz realizowanymi projektami, m.in. Kultura na wyciągnięcie ręki”.

Przez cały rok 2024 CSK kierował Marek Krakowski, ale po jego rezygnacji wymuszonej przez marszałka w lutym br. stery przejął Michał Chorosiński i teraz to on musi tłumaczyć z czego wynika tak duża strata. – Płynności nie straciliśmy, pieniądze na koncie zostały, choć sporo nam brakuje – zaznacza dyr. Chorosiński. – Dla mnie sytuacja jest niezręczna, powinien się do tego odnieść poprzedni dyrektor – dodaje.

I poprzedni dyrektor CSK robi to. Marek Krakowski wyjaśnia, że strata nie wynika z działalności programowej, ale też z poczynionych inwestycji (m.in.: laboratorium obrazu i studio dźwięku) i remontów. – Modernizacja techniki Sali Operowej była koniecznością, bo np. system komputerowy obsługujący salę był przestarzały. Dodatkowo konieczny był remont biur i dachu, który przeciekał – mówi Krakowski i wskazuje, że minus CSK jest stratą wyłącznie księgową, bo instytucja nie ma żadnego zadłużenia.

Rzecznik na zastępcę dyrektora, zastępca dyrektora do UMWL

Finanse to jedno, drugie to przemeblowanie personalne, które w CSK się właśnie dokonuje. Dotychczasowa zastępczyni dyrektora CSK ds. WOK Barbara Wróbel opuszcza CSK, ale nie przeprowadza się daleko, bo raptem na drugą stronę ulicy – na Grottgera 4. W UWML zajmie miejsce Katarzyny Sienkiewicz w fotelu z-cy dyrektora Departamentu Kultury, Edukacji i Dziedzictwa Narodowego. Sienkiewicz (dyrektorka CSK w latach 2019-2023) przeszła z kolei do Departamentu Gospodarki na stanowisko z-cy dyrektora.

UMWL stwarza wprawdzie pozory transparentności, bo opublikował ofertę pracy na to stanowisko (wymagania nie są wygórowane, m.in. czteroletni staż pracy), ale dyr. Michał Chorosiński w rozmowie z Jawnym Lublinem wprost przyznał, gdzie trafi Barbara Wróbel. – Pójdzie na ważne stanowisko w urzędzie. Zdaje się, że na zastępcę dyrektora Departamentu Kultury i liczę na bardzo dobrą współpracę z panią Basią, bo przez dwa miesiące współpraca tu w CSK układała nam się wzorowo.

Póki co, „pani Basia” czeka na konkurs w „poczekalni”. Marszałek ulokował ją w swojej kancelarii, na zastępstwo za jej dyrektorkę, Katarzynę Janiszewską, która przebywa na urlopie.

Miejsce Wróbel w WOK zajmie Justyna Budzyńska, która do tej pory była z-cą dyrektora CSK ds. administracyjnych. W zwolnionym przez Budzyńską fotelu zasiądzie z kolei Tomasz Tokarski, który przez zaledwie kilka tygodni był rzecznikiem prasowym CSK, a jeszcze wcześniej (również krótko) prezesem marszałkowskiej spółki Lubelskie Dworce (do momentu, kiedy musiał ustąpić miejsca byłej europosłance PiS Beacie Mazurek).

Likwidacja Biura Obsługi Techniki?

Z naszych ustaleń wynika, że w CSK może dojść także do dużej zmiany organizacyjnej. – W UMWL, a konkretnie w głowie wicemarszałka Piotra Bresia, pojawił się pomysł zlikwidowania Biura Obsługi Techniki – twierdzi nasz informator. Taka sama informacja od kilku dni krąży wśród pracowników CSK.

BOT to dość spora komórka w CSK – pracuje w niej 28 osób, specjalistów od akustyki, oświetlenia, mechaniki scenicznej, multimediów, elektryki. Bez nich nie możliwa organizacja w zasadzie żadnego wydarzenia, które odbywa się CSK.  

Obsługę techniczną miałaby zapewnić firma zewnętrzna. Pada nawet nazwa. – Chodzi o lubelską firmę Light-Tech, która jest bliska wicemarszałkowi Bresiowi – słyszymy od kilku pracowników.

Light Tech działa na rynku od 1995 r. i jest największą tego typu firmą w Lublinie. Zajmuje się kompleksową obsługą: od wydarzeń konferencyjnych, imprez firmowych, targowych poprzez sportowe do widowisk estradowych, koncertów i festiwali.

Light Tech współpracuje z agencjami artystycznymi i eventowymi, instytucjami kultury oraz samorządami, w tym samorządem woj. lubelskiego. Na koncie ma też imprezy marszałkowskie – za obsługę dwóch ostatnich Gal Sportu Województwa Lubelskiego firma zainkasowała od marszałka prawie 260 tys. zł (150 tys. zł w 2025 r. i 108 tys. zł w 2024 r.).  

Zapytaliśmy rzecznika UMWL, Remigiusza Małeckiego o plan likwidacji Biura Obsługi Techniki w CSK i czy za tą inicjatywą stoi Piotr Breś. – Bez komentarza – mówi krótko Małecki.

To kosmiczna bzdura, nic nie wiem o tym, żeby BOT był zlikwidowany. To niemożliwe, bo zakładając hipotetycznie, żeby tak się stało, wówczas trzeba byłoby wyłączyć CSK z funkcjonowania na kilka miesięcy – komentuje z kolei dyrektor CSK Michał Chorosiński.  

BOT pod swoją pieczą przez ostatni rok miała Justyna Budzyńska, z-ca dyrektora CSK ds. administracyjnych. Pogłoski o likwidacji techniki dotarły również do niej i jest nimi wyraźnie zaniepokojona. – To są wysokiej klasy specjaliści, można powiedzieć filary CSK, niezwykle cenieni przez artystów, którzy u nas występują. Nie wyobrażam sobie żeby za sprawy techniki odpowiadała tu firma zewnętrzna – stwierdza.

Jarosław Jaworski, współwłaściciel Light Tech, informację, jakoby jego firma miała przejąć obsługę techniczną CSK nazywa „najlepszą bajką jaką ostatnio słyszał”. – To wierutne kłamstwo, nie wiem kto i po co rozsiewa takie plotki, to żart dobry może na Prima Aprilis – mówi Jawnemu Lublinowi.

Pracownicy techniki, z którymi rozmawiamy przed jednym z koncertów w CSK, są wyraźnie zaniepokojeni całą sytuacją. – Robimy swoją robotę najlepiej jak umiemy, artyści występujący w CSK nigdy nie mieli do nas zastrzeżeń. Miał je jedynie marszałek Stawiarski, który interweniował podczas pogrążonych w chaosie prób Opery Lubelskiej do spektaklu „Don Giovanni” – mówi jeden z nich.

Marszałek nas nie lubi, bo się postawiliśmy przy planie fuzji, ale jesteśmy profesjonalistami, są tu chłopaki, którzy robią technikę na festiwalach w Opolu czy Sopocie – zaznacza drugi z pracowników BOT.

Czarna lista z nazwiskami i kontrola UMWL

Niepokój pracowników CSK budzi też pewna lista. – Ponoć w UMWL jest lista 37 pracowników, którzy są do zwolnienia, lista jest imienna i znajdują się na niej, poza BOT, osoby zaangażowane w protesty przeciwko fuzji w 2023 r. To wygląda na zemstę marszałka i ewidentnie widać, że słowa, które pani Lendzion wypowiedziała na słynnym już spotkaniu, dalej ma w głowie – mówi nam jeden z pracowników CSK.

Inny zaznacza, że w takiej atmosferze nie da się pracować. – Traktuje się nas jak tanią siłę roboczą, podważa się nasze kompetencje, nikt nie myśli o tym, że CSK jest jedyną instytucją, która jest rozpoznawalna w Polsce – mówi. I konstatuje: – Cały czas jednak mamy nadzieję, że ktoś w końcu pomyśli rozsądnie i pozwoli aby kulturą zajęli się ludzie, którzy wiedzą czym kultura jest.

Ale dyrektor Chorosiński uspokaja. – Pracownicy gdzieś się dowiedzieli, że mają być grupowe zwolnienia, ale nie ma takich planów. W każdym razie ja nic o tym nie wiem.

Dodajmy jeszcze, że po odejściu z CSK Marka Krakowskiego weszli tam urzędnicy marszałka przeprowadzając na zlecenie Stawiarskiego kontrolę doraźną.  Kontrola już się zakończyła, ale wyników jeszcze nie znamy. Z naszych informacji wynika, że była bardzo szczegółowa. – Szukali wszędzie, bo mieli nakazane w UMWL, żeby coś koniecznie na Krakowskiego znaleźć – twierdzi nasz informator.

Biblioteka, Opera i Gardzienice też na minusie

Wróćmy do wyników finansowych. Na minusie 2024 r. zakończyła Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Hieronima Łopacińskiego (dotacja podmiotowa: 13,6 mln zł) kierowana przez dobrego znajomego marszałka, Andrzeja Rollę (PiS), byłego starostę pow. kraśnickiego. Ujemny bilans (– 313,9 tys. zł). Dyrektor WBP tłumaczy to następująco – Poniesiona strata wynika głównie z naliczonych rezerw na świadczenia pracownicze w wysokości 544,6 tys. zł. Są to koszty nie wiążące się z wypływem środków finansowych (koszty oszacowane, które nie zostały poniesione – wyjaśnia Rolla.

Pod kreską rok 2024 zakończyła Opera Lubelska: – 139 tys. zł przy najwyższej dotacji podmiotowej (18,1 mln zł)  Strata jest mniejsza, niż po I półroczu 2024 r., bo wtedy było 684,2 tys. zł na minusie. Trzeba pamiętać, że w II półroczu marszałek Stawiarski dwa razy dokładał pieniędzy Operze Lubelskiej: raz 700 tys. zł i drugi raz 1 mln zł. Bez tych pieniędzy Opera nie byłaby w stanie pokryć zaległości za energię (620 tys. zł) i wobec ZAiKS (230 tys. zł.).

Poprosiliśmy dyrektor OL Kamilę Lendzion o wyjaśnienie z czego wynika ujemny bilans za miniony rok, ale odpowiedzi nie uzyskaliśmy.

Dodajmy, że rok 2023 Kamila Lendzion zamknęła na plusie 27 tys. zł, Dodatni wynik finansowy jest jednym z kryteriów otrzymania od marszałka nagrody rocznej. Dzięki temu Lendzion rok temu dostała dodatkowo trzykrotność miesięcznego wynagrodzenia, czyli ok. 50 tys. zł. Minus wypracowany w roku 2024 może spowodować, że powtórki nie będzie.  O tym, jak dyrektorka zarządza Operą Lubelską napiszemy wkrótce.

Czwartą marszałkowską instytucją kultury, która miała ujemny bilans finansowy to Ośrodek Praktyk Teatralnych „Gardzienice” Strata nie była duża, bo raptem 10 tys. zł na minusie, przy dotacji 3,7 mln zł.

Teatr, filharmonia i skansen na plusie

Pozostałe podległe Stawiarskiemu instytucji zakończyły 2024 r. na plusie. Największy stał byl dziełem Filharmonii Lubelskiej, której szefuje Dominik Mielko: 775,2 tys. zł przy dotacji podmiotowej 11,9 mln zł.

Ubiegły rok dobrze zbilansował się także Teatrowi Osterwy: 312,9 tys. zł nad kreską przy dotacji podmiotowej 12,4 mln zł. Nie poprawiło to jednak notowań dyrektora Redbada Klynstry u marszałka, który kilka dni temu odwołał go z funkcji. O sprawie pisaliśmy szeroko w poniedziałek i wtorek.

 Na plusie są też trzy instytucje, w których niedługo odbędą się konkursy na stanowisko dyrektora, a których obecni dyrektorzy mają w kieszeni legitymację partyjną PiS. Kierowane przez byłą starostę powiatu puławskiego Danutę Smagę Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym wypracowało 403 tys. zł „in plus” (dotacja podmiotowa 9,6 mln zł).

Z kolei Muzeum Wsi Lubelskiej, któremu szefuje Bartłomiej Bałaban, radny miejski PiS, a wcześniej członek zarządu woj. rok 2024 zakończyło 329,7 tys. zł nad kreską przy dotacji podmiotowej 7,2 mln zł.

Poprzedni rok dobrze też zbilansował się w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce: 524 tys. zł. Muzeum kierowane przez Andrzeja Pruszkowskiego, radnego miejskiego PiS, a w przeszłości prezydenta Lublina, mogło liczyć na 7,6 mln zł dotacji podmiotowej od marszałka.

Na plusie z roku 2024 wyszło też Muzeum Badań Polarnych w Puławach. Instytucja, której dyrektorem jest Piotr Kondraciuk miała najmniejszą dotacją podmiotową ze wszystkich podległych marszałkowi, ale wypracowała zysk 140,1 tys. zł.

Na zdjęciu: Centrum Spotkania Kultur zanotowało 2,8 mln zł straty za poprzedni rok (Fot. Michał Dybaczewski)

Teraz każda wpłata na Jawny Lublin zostaje podwojona. Nie czekaj, wspieraj.

13 odpowiedzi do “Dzieje się w CSK. Duży minus, pogłoski o zwolnieniach i roszady na wysokich stołkach”

  1. Lubelski widz pisze:

    Chyba najwieksza strate dla csk generuje opera lubelska, która wynajmuje po niskich stawkach na prawie 2 tygodnie w miesiacu sale w csk której nie jest w stanie sprzedać. Poza tym wątpliwej jakości dzieła na takiej sali to przerost formy nad treścią. Dużo lepiej gdyby csk sprzedawało sale komercyjnie . Przynajmniej były by pieniądze.

  2. Art pisze:

    Będzie jak z kierowcami w Mpk. Zwolnić pracowników, po co im płacić za socjal, urlopy, podnosić wynagrodzenia co roku skoro można zapłacić firmie zewnętrznej, która przekaże odpowiednim osobom z urzędu „dodatkowe” wynagrodzenie. To nowy model zarządzania instytucjami publicznymi. Na normalnych umowach powinni zostać tylko partyjni nominaci, kotrzy są kompletnie nie potrzebni do codziennego funkcjonowania instytucji, a wszyscy pozostali na b2b albo śmieciówki. Tak było za pis, tak jest teraz i tak będzie bo szary człowiek jest na samym końcu priorytetów polityków.

  3. Włoch pisze:

    Czy ktoś wreszcie zapyta, czy to jest gra na stwierdzenie „no cóż nie udał się ten eksperyment, pora wrócić do pierwotnej intencji jednej wielkiej instytucji kultury, pod zarządem jedynej i najlepszej dyrektorki”?…

    Czy to może jednak jest najwyższy czas, żeby postawić pytanie czy UMWL to jest ta instytucja, która powinna zarządzać tymi instytucjami w mieście?

    Czy w tak upolitycznionym środowisku, przy tych wszystkich stołkach obsadzanych za tworzystwo, męzowanie ministralne, orbitowanie wokół łysego słoneczka, te instytucje mają jeszcze siłę sprzedaży… Dyrektorstwo od mamy, taty, kochanka, kochanki, brata, siostry.

  4. Marek pisze:

    Chaos to jest w csk,brak szacunku do pracy i kogokolwiek. Warto wspomnieć o zachowaniu BOT na Carminie, profesjonalnie nie było.
    Obsesja na punkcie teorii spiskowych niebezpiecznie zbliża się do granic obłędu i absurdu.Niektorzy zyją wciąż wspomnieniami o wielkości csk z czasów Piotra Franaszka ,wtedy przynajmniej faktycznie odbywały ciekawe projekty.Czas obudzić się z tego snu.O jakiej rozpoznawalności mówią pojedynczy pracownicy? To już łabędzi śpiew.
    Panie Dybaczewski robi sié żenująco,nudno i poniżej poziomu.Moze do Pudelka pan powinien aspirować

  5. Piotr pisze:

    Justyna budzyńska przecież ona jest w zarządzie Radia Lublin widać pazerny nie zna granic

  6. Krzysztof pisze:

    Ale opera była tylko 4 razy… To mało i aż takie straty z tego tytułu??

  7. Mike pisze:

    To teraz będzie jeszcze więcej, jak zatrudnili to aktoropodobne beztalencie małżonka puszczalskiej pisuwy !!!! ŻENADA

  8. Piotr M. pisze:

    Żadnych skarg od artystow na BOT – bzdura! Są! Plus skargi od agencji i pracownikow. Przemocowosc, mobbing, brak kompetencji poza technicznymi i chamstwo. Załoga jest ok, ale ego specjalisty od sopotu jest tak ogromne, że nie mieści w murach instytucji.

  9. Marian pisze:

    A może artykuł o sytuacji szpitali wojewódzkich? Po pacjencie NN na pewno kraśnicka już na plusie

  10. Krzysztof pisze:

    Niestety Piotr M. ma rację. Pracownicy BOT to klasa sama w sobie. Jednak problem jest na stanowiskach kierowniczych. Chamstwo i chore ambicje.

  11. Lublinianka od urodzenia pisze:

    Wstyd! Nigdzie w województwie nie ma tak profesjonalnej obsługi jak w CSK – od drzwi wejściowych po scenę.

    Opera Lubelska to jakiś nieśmieszny żart, na który idą nasze pieniądze, bo jakaś lala niewiadomo skąd postanowiła zostać gwiazdą i sobie śpiewać. Nie ma tam nic ciekawego, zajmują tylko miejsce, które mogłoby być CSK i naprawdę się sprzedawać…

  12. Adam pisze:

    Opera to dno tak jak jej królewna, która zamarzyła sobie instytucję i łyse łby jej pozwalają nie wiedzieć czemu

  13. Jarek pisze:

    Wróblowa już wygrała konkurs w marszałkowskim?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy

Brak polecanych postów.