Wesprzyj Kontakt

8 minut czytania  •  12.03.2026 14:02

Dyrektorka „Odzieżówki” chce wrócić do pracy. Została odwołana za „skalę zaniedbań i nieprawidłowości”

Dyrektorka „Odzieżówki” chce wrócić do pracy. Została odwołana za „skalę zaniedbań i nieprawidłowości”

Udostępnij

Odwołana przez prezydenta Lublina dyrektorka Zespołu Szkół Odzieżowo-Włókienniczych walczy przed sądem o powrót do pracy. Przez lata jej podwładny – nauczyciel fotografii utrzymywał kontakty seksualne z niepełnoletnimi uczennicami. Z jedną z nich nawet zamieszkał. Dyrektorka pozwoliła mu odejść ze szkoły z czystą kartą. Dziś przed sądem przekonuje, że jej zwolnienie nie było „przypadkiem szczególnie uzasadnionym”.

Postępowanie byłej już dyrektorki Zespołu Szkół Odzieżowo-Włókienniczych przy ul. Lwowskiej w Lublinie pod lupę wzięła Prokuratura Rejonowa i działająca w Lubelskim Kuratorium Oświaty Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli (to postępowanie jest zawieszone z powodu choroby Haliny R.).

Na czwartkową rozprawę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym Halina R. nie przyszła (nie podajemy jej nazwiska, bo jesienią została odwołana z dyrektorskiej funkcji, nie jest więc osobą publiczną). Sąd zajmuje się zarządzeniem prezydenta Lublina z października 2025 roku, którym Krzysztof Żuk odwołał dyrektorkę ze stanowiska. Kobieta to zarządzenie zaskarżyła.

To pokłosie opisanej przez nas sprawy, działań nauczyciela ZSOW Michała Patronia, aktywistki Aliny Czyżewskiej i kilku byłych uczennic, które zdecydowały się o zachowaniu nauczyciela Mariana M. powiadomić organy ścigania.

„Spełniał swoje seksualne zachcianki”

Zgłosiłam sprawę pani dyrektor w październiku 2022 roku. Była w szoku. Powiedziała, że musi się zastanowić, co zrobić. Powiedziała, że musi się spotkać z innymi dziewczynami. Chociaż już byłam absolwentką, to takie rzeczy w szkole cały czas się działy. Wiem, że pani dyrektor spotkała się z innymi dziewczynami. Miała im powiedzieć, że tę sprawę jakoś załatwi. Żeby o niej nie mówić w szkole. Że nie powinna ona wyjść – tak Monika (imię zmienione) opisywała swoje spotkanie z Haliną R.

Jej relacja z nauczycielem fotografii Marianem M. trwała kilka lat. Starszy o 19 lat mężczyzna zaczął do swojej uczennicy pisać po szkolnej wycieczce w pierwszej klasie. Na początku były to niewinne wiadomości, powoli skracał dystans. Potem były spotkania, seks, a gdy miała 17 lat, dziewczyna wprowadziła się do swojego nauczyciela.

Stosunki seksualne często się powtarzały. Często nie miałam na nie ochoty, ale czułam taką powinność. Jeśli coś w trakcie stosunku mnie bolało, to raczej nie zwracał na to uwagi, ja bałam się o tym mówić. Musiał zostać zaspokojony. Spełniał swoje seksualne zachcianki. Zaczął również wypytywać mnie o koleżanki z klasy i szkoły. Czy o nim rozmawiają, czy jest dla nich atrakcyjny – relacjonowała Monika.

Bo dziewczyn, z którymi M. utrzymywał kontakty, było więcej. Nie z każdą jednak uprawiał seks.

Wykorzystał to, że byłam zakochana po uszy, że cała się dla tej relacji poświęciłam, że pierwszy raz byłam w relacji, więc mnie sobie wychował, jak zechciał – relacjonowała jedna z trzech dziewczyn, które w 2025 roku zdecydowały się zgłosić sprawę prokuraturze.

Zrobiły to, bo – jak relacjonują – ich interwencje u dyrektorki szkoły nic nie dały. Choć sama dyrektorka sprawę przedstawia inaczej. – O niestosownym zachowaniu nauczyciela dowiedziałam się od pełnoletniej absolwentki szkoły w październiku 2022 r. Niezwłocznie po otrzymaniu tej informacji, został rozwiązany stosunek pracy z nauczycielem. Od listopada 2022 r. nauczyciel ten nie pracuje w szkole – wyjaśniała nam Halina R.

Nie dodała jednak, że mężczyzna odszedł z pracy sam i szybko znalazł zajęcie w innej szkole (dziś już nie uczy). Dyrektorka nie powiadomiła też ani Urzędu Miasta Lublin, ani organów ścigania. Dopiero gdy w 2025 roku o sprawie dowiedział się inny nauczyciel fotografii Michał Patroń. To właśnie on zdecydował się o swoich podejrzeniach zawiadomić Rzecznika Praw Dziecka, kuratorium i Ratusz. Wtedy też miasto złożyło pierwsze zawiadomienie do prokuratury.

Mimo to prezydent Lublina w sierpniu ub.r. powołał Halinę R. na kolejną, 5-letnią kadencję w dyrektorskim gabinecie ZSOW. Oficjalnie w tamtym czasie wobec kobiety nie toczyło się żadne podstępowanie. Komisja dyscyplinarna przy kuratorium je umorzyła ze względu na przedawnienie, bo od rozmowy dyrektorki z Moniką minęły ponad dwa lata. Jak jednak udowadniała Alina Czyżewska, nie powinno się tak stać. Przepisy wskazują, że przedawnienie nie dotyczy przestępstw o charakterze seksualnym wobec nieletnich.

Miasto też, mimo że wiedziało o sprawie, nie wszczęło w szkole kontroli.

We wrześniu 2025 roku opisaliśmy sprawę. Wtedy też zaczęli działać uczniowie – gdy do szkoły przyjechał kurator, urządzili pikietę. Mówili nie tylko o Marianie M., ale też o zachowaniu innych nauczycieli. Czuli się obrażani, skarżyli się, że nie było u kogo szukać pomocy.

Dopiero po tych wydarzeniach do szkoły z kontrolą weszło kuratorium i miejski Wydział Kontroli i Nadzoru Właścicielskiego. Jednoznacznie stwierdził, że nie było należytego nadzoru pedagogicznego zapewniającego uczniom bezpieczeństwa psychicznego i fizycznego. Było tak „w wyniku nieprzestrzegania przez dyrektora przepisów prawa” – napisano wprost w protokole pokontrolnym.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

Na jaw wyszło także, że przed zatrudnieniem w szkole Marian M. nie przedstawił zaświadczenia o niekaralności.

Dyrektor nie podjęła również decyzji o zawieszeniu w pełnieniu obowiązków nauczyciela, w przypadku którego, w myśl art. 85t KN, zasadne było odsunięcie go od wykonywania obowiązków w szkole, ze względu na poważne zarzuty i ryzyko ich wystąpienia w stosunku do innych uczennic. Z dniem 02.11.2022 r. na prośbę nauczyciela (też z 02.11.2022 r.), dyrektor rozwiązała z nim umowę o pracę na mocy porozumienia stron (zamiast dyscyplinarnie), w związku z czym przeszedł z tzw. „czystą kartą” do innej szkołyczytamy w protokole pokontrolnym.

We wrześniu ub. r. Halina R. została zawieszona, a w październiku odwołana ze stanowiska.

– Skala zaniedbań w Zespole (…) jak również nieprawidłowości ujawnionych w wyniku kontroli Lubelskiego Kuratora Oświaty, za które odpowiada Pani Halina (…), a o których tutejszy organ powziął wiadomość po powołaniu jej na stanowisko dyrektora Zespołu, dowodzi, że nie daje ona rękojmi należytego wykonywania obowiązków na stanowisku dyrektora Zespołu. Dalsze kierowanie przez Panią Halinę R. Zespołem Szkół Odzieżowo-Włókienniczych im. Władysława Stanisława Reymonta w Lublinie miałoby negatywne skutki dla pełnionych przez placówkę funkcji, w szczególności w zakresie niewłaściwego sprawowania nadzoru pedagogicznego jak i zagrożenia braku zapewnienia bezpieczeństwa uczniom i uczennicom Zespołu. Stanowisko powyższe potwierdza pozytywna opinia organu nadzoru pedagogicznego – stwierdził prezydent Lublina w swoim zarządzeniu o odwołaniu Haliny R.

Nagranie ze spotkania z uczniami

Halinę R. pogrążyły wyniki kontroli kuratorium oraz przysłane anonimowo do kuratorium nagranie jej spotkania z samorządem uczniowskim w połowie września 2025 roku. Na to spotkanie przyszła też jedna z pokrzywdzonych dziewczyn, która nadal uczy się w tej szkole.

– Podstawą było zachowanie wobec potencjalnej ofiary – mówił w czwartek przed sądem reprezentujący Urząd Miasta mec. Grzegorz Kuchno. – Uczeń zgłosił się do pani dyrektor, informując o tym, że były niestosowne zachowania nauczyciela wobec tej osoby. Pani dyrektor, zamiast natychmiastowo objąć takiego ucznia pomocą psychologiczną, na pewno zapewnić anonimowość i powiadomić odpowiednią władzę, dopuściła do sytuacji, iż dane tego ucznia zostały ujawnione na zebraniu samorządu uczniowskiego – opisywał.

Tłumaczył też, skarga do sądu powinna zostać oddalona w całości, bo skoro dyrektorka została zawieszona, to i tak nie może przychodzić do pracy. Dodatkowo ujawnienie danych uczennicy stało się podstawą do zawiadomienia prokuratury.

– Ujawnienia danych pokrzywdzonych mogło wpływać na zachowanie innych osób pokrzywdzonych, które widząc sposób postępowania z osobą, która zgłosiła takie molestowanie o charakterze seksualnym, będą w przyszłości bały się poinformować o niewłaściwym zachowaniu nauczycieli – argumentował mecenas.

Była dyrektorka podnosi z kolei, że jej odwołanie nie przebiegło zgodnie z przepisami. Prezydent powołał się na „przypadki szczególnie uzasadnione”. W ocenie R. to nie była taka sytuacja.

– Prawidłowość stwierdzonego aktu oceniana jest na podstawie faktów, które zostały wskazane w jego uzasadnieniu, a przywołane tam okoliczności muszą być konkretne, znajdować pełne potwierdzenie w zebranym materiale dowodowym, czego w ocenie skarżącej w tym zarządzeniu brakuje – referowała stanowisko Haliny R. sędzia Agnieszka Kosowska.

Była dyrektorka uważa także, że Ratusz materiał dowodowy ocenił „w sposób sprzeczny z zasadami doświadczenia życiowego, logiki i prawidłowego rozumowania”, a to oznacza, że nie było „szczególnych przypadków”, na które powołał się prezydent.

Odnosząc się do nagrania, które stanowiło między innymi podstawę do wydania tego zarządzenia, skarżąca podkreśliła, że sformułowania, jakie są zawarte w zaskarżonym zarządzeniu, są ogólne i nie wskazują, nie precyzują konkretnie naruszeń, a jedynie opierają się o hipotetyczne podstawy. Między innymi zarzuciła, że była to „najprawdopodobniej” poszkodowana przestępstwem uczennica – opisywała sędzia.

Wyrok ma zapaść 26 marca.

Marian M. też walczy

W grudniu ubiegłego roku Marian M. decyzją Dyscyplinarnej Komisji ds. Nauczycieli został wydalony z zawodu nauczyciela. Odwołał się od tego postanowienia do komisji działającej przy ministrze edukacji.

Ta sama komisja zawiesiła postępowanie wyjaśniające wobec Haliny R. ze względu na długotrwałe zwolnienie lekarskie. Prowadzone jest jeszcze jedno – dyscyplinarne – wobec nauczycielki informatyki, Renaty K. Kobieta nie stawiła się na wyznaczoną rozprawę w lutym.

Postępowanie wobec Marzeny K., szkolnej pedagog zostało umorzone.

W sprawie Mariana M. i Haliny R. toczy się prokuratorskie śledztwo. Szkołą obecnie kieruje pełniąca obowiązki dyrektorki Agnieszka Szczepańska.

Aktualizacja – wyrok sądu

W czwartek, 26 marca, WSA w Lublinie odrzucił skargę byłej dyrektorki. Sędzia Agnieszka Kosowska wyjaśniała, że Urząd Miasta nie popełnił błędów formalnych i odwołanie było poprzedzone uzyskaniem opinii kuratorium oświaty.

Jak trafnie wskazuje się w orzecznictwie sądów administracyjnych, pojęcie okoliczności szczególnie uzasadnionych powinno być rozumiane wąsko, czyli te szczególnie uzasadnione przypadki oznaczają tylko takie sytuacje, w których nie jest możliwe pełnienie przez nauczyciela funkcji kierowniczej – zaznaczyła. I dodała, że nie musi to być jedno konkretne zdarzenie, jedno przewinienie czy zaniedbanie, ale może to być szereg wydarzeń.

W ocenie sądu w tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której na przestrzeni krótkiego czasu doszło do różnych sytuacji, które wskazują na to, w sposób bezsporny w ocenie sądu, że nadzór pedagogiczny, jaki powinien być sprawowany przez dyrektora, w tej szkole nie funkcjonował w sposób prawidłowy – mówiła sędzia.

Zgodnie z danymi MEN rocznie w Polsce jest zgłaszanych około 60 spraw dotyczących molestowania, wykorzystywania seksualnego lub innych zachowań o znamionach nadużyć seksualnych wobec dzieci, uczniów czy wychowanków szkół i placówek. 

Na zdjęciu: Zespół Szkół Odzieżowo-Włókienniczych w Lublinie. Obecnie szkołą kieruje Agnieszka Szczepańska (Fot. sko)