Udostępnij
Wytrwał na stanowisku nieco ponad rok. Paweł Potoroczyn z końcem sierpnia zrezygnował z funkcji dyrektora Europejskiej Stolicy Kultury Lublin 2029. – Pracę zakończyłem dziś – mówi nam.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
O tym, że Paweł Potoroczyn ma zrezygnować krążyły „w mieście” od dawna. Dziś ta plotka się zmaterializowała. – Pracę zakończyłem dziś. Przeszedłem na emeryturę i to jedyny komentarz w tej sprawie – mówi Paweł Potoroczyn Jawnemu Lublinowi. Jak udało nam się ustalić jego miejsce – jako p.o. dyrektora Europejskiej Stolicy Kultury 2029 – zajmie Katarzyna Duma, która niedawno została zastępczynią Potoroczyna.
Jedna z osób znających kulisy rewolucji kadrowej w ESK Lublin 2029 przekonuje, że Potoroczyn odchodzi mocno rozczarowany tym, jak ten projekt funkcjonuje.
– Chciał robić ciekawe rzeczy, miał własne pomysły, przyszedł tu z sercem. Tymczasem dla wielu osób w Lublinie nie kultura jest najważniejsza, tylko stołki. Paweł miał wrażenie, że tak naprawdę nikomu nie zależy na ESK. Wszedł w ten projekt z ogromnym zaangażowaniem, a teraz jest po prostu załamany – mówi osoba, która Potoroczyna zna prywatnie.
Anonimowy list do prezydenta. O „przesądzonym losie dyrektora”
Rezygnacja Potoroczyna zamyka trwający nieco ponad rok etap organizowania instytucji, która ma przygotować najważniejsze kulturalne przedsięwzięcie Lublina w tej dekadzie. Etap, w którym nie brakowało pytań o sposób obsadzania stanowisk, podział kompetencji pomiędzy dyrektorem a ludźmi odpowiedzialnymi wcześniej za zwycięską aplikację oraz o to, gdzie kończy się formalna odpowiedzialność dyrektora, a zaczyna wpływ pełnomocników prezydenta.
W kontekście dzisiejszej rezygnacji dyrektora ESK nowego znaczenia nabiera dziś anonimowy list, który 17 sierpnia, czyli niespełna dwa tygodnie temu, trafił na skrzynkę mailową prezydenta Krzysztofa Żuka. Otrzymała go także nasza redakcja. Autor przedstawił się jako reprezentant „nieformalnej grupy osób zaangażowanych w procesy Europejskich Stolic Kultury”. Swojej tożsamości zdradzić nie chciał. Na prośbę o kontakt telefoniczny nie odpowiedział.
„Docierają do nas niepotwierdzone sygnały sugerujące, że w nieformalnych rozmowach przesądza się już o losie obecnego dyrektora ESK Lublin 2029. Bez względu na to, czy działa on na własną rękę czy faktycznie posiada wiedzę w kwestii losu aktualnego dyrektora ESK Lublin 2029, największym przegranym w związku z rozpowszechnianiem takich plotek będzie samo miasto” – czytamy w piśmie.
17 sierpnia autor anonimu pytał prezydenta Żuka, czy planowane są zmiany dotyczące dalszego pełnienia funkcji przez Potoroczyna, a także w jakim trybie zostałby powołany jego następca i czy miasto zamierza przeprowadzić otwarty konkurs.
Zwracał też uwagę na samą konstrukcję zarządzania ESK. Jego zdaniem pozostawienie prezydenckich pełnomocników przy jednoczesnym utworzeniu osobnej instytucji i powołaniu jej dyrektora doprowadziło do rozproszenia odpowiedzialności. Dyrektor miałby odpowiadać za realizację programu, ale obok niego nadal funkcjonowały osoby, które przygotowywały zwycięską aplikację i zachowały własne umocowanie ze strony prezydenta.
„To nie jest projekt jednej osoby, jednego środowiska ani jednej instytucji. To projekt całego Lublina” – podkreśla autor. I ostrzega, że brak jasnego podziału kompetencji może sprawić, iż nawet dobrze przygotowany program artystyczny „zostanie przysłonięty przez kryzysy organizacyjne”.
„Lider i ojciec kreatywnych pomysłów”
Co do tych umocowanych przez prezydenta, to najwięcej miejsca w liście poświęca się Rafałowi Kozińskiemu, jednemu z głównych autorów zwycięskiej aplikacji Lublina i od kilku dni pełnomocnikowi prezydenta ds. programowych ESK. Autor listu zwraca uwagę, że Koziński nie kandydował na dyrektora nowej instytucji, a mimo to – w jego ocenie – pozostaje osobą mającą istotny wpływ na jej funkcjonowanie. Taki rozdźwięk pomiędzy formalną odpowiedzialnością a rzeczywistym wpływem ma rodzić pytania o przejrzystość podejmowanych decyzji.
Ale to nie jest jedyny zarzut do Kozińskiego. „W środowisku kultury pojawiają się głosy krytyczne dotyczące sposobu, w jaki Pan Koziński komunikuje się ze współpracownikami oraz stylu jego współpracy z zespołem projektu” – czytamy.
Iskrzyło nie tylko między Kozińskim a współpracownikami, ale także na linii z Potoroczynem. Pisaliśmy o tym w maju. Opisywaliśmy wówczas korespondencję z jesieni 2025 roku, z której wynikało, że Koziński organizował spotkanie dyrektorów miejskich instytucji dotyczące spraw ESK, ale nie zaprosił na nie dyrektora ESK. Jeden z uczestników zarzucił mu wtedy tworzenie „równoległej rzeczywistości”.
Ostatecznie to Potoroczyn wychodzi z instytucji pod nazwą ESK 2029, a Koziński, który właśnie zakończył swoją 5-letnią przygodę na fotelu dyrektora CK, będzie miał w niej wiele do powiedzenia. Kilka dni temu prezydent Krzysztof Żuk poinformował w mediach społecznościowych, że teraz Koziński „rozpoczyna nową misję” i będzie koordynował wdrażanie projektów zwycięskiej aplikacji ESK. Prezydent nazwał Kozińskiego „liderem zwycięskiego procesu starań Lublina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2029” i „ojcem nowych i kreatywnych pomysłów, które z wielkim zaangażowaniem wyprowadza z sal i galerii wprost na ulice Lublina„. Żuk podkreślił też jego rolę w przygotowaniu aplikacji i wręczył Kozińskiemu Medal Zasłużony dla Miasta Lublin.
Rafał Koziński do zarzutów z anonimu ustosunkował się w korespondencji mailowej z innymi odbiorcami anonimu. – Byłem jednym z architektów i koordynatorów procesu, który doprowadził Lublin do zwycięstwa w konkursie o tytuł ESK 2029. Rok temu, po wysłuchaniu monitoringowym przed panelem ekspertów Komisji Europejskiej, podczas publicznego spotkania symbolicznie Pawłowi Potoroczynowi „pałeczkę” odpowiedzialności za dalsze prowadzenie tego projektu. Paweł Potoroczyn tę odpowiedzialność przyjął – przypomina. I dodaje: – Europejska Stolica Kultury Lublin 2029 jest przedsięwzięciem zbyt ważnym, aby jego energia była kierowana na anonimowe oskarżenia, personalne insynuacje i budowanie atmosfery nieufności.
Dawna rzeczniczka z nową misją
10 sierpnia prezydent Krzysztof Żuk poinformował też, że Katarzyna Duma dołącza do zespołu Europejskiej Stolicy Kultury Lublin 2029 jako zastępczyni dyrektora. Duma od lat należy do grona najbliższych współpracowników prezydenta. Ostatnio pełniła funkcję zastępczyni dyrektora Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin ds. komunikacji społecznej, a równocześnie była pełnomocniczką prezydenta ds. Europejskiej Stolicy Kultury 2029. Wcześniej przez wiele lat była jego rzeczniczką prasową.
„Kasia Duma, współrealizatorka niezapomnianego Wielkiego Jubileuszu 700-lecia Lublina, moja wieloletnia rzeczniczka i szefowa Kancelarii Prezydenta właśnie rusza w nową misję. Dołącza do zespołu Europejskiej Stolicy Kultury jako zastępczyni dyrektora” – napisał prezydent Żuk na Facebooku.
Sposób jej powołania był jednym z tematów przytaczanego tu anonimowego pisma. „Informacje dotyczące obsadzania kluczowych stanowisk, w tym powołania Pani Katarzyny Dumy na stanowisko zastępczyni dyrektora bez otwartego procesu naboru, pogłębiają wątpliwości dotyczące przejrzystości podejmowanych decyzji. Nawet jeśli przepisy dopuszczają taki tryb, nie oznacza to, że jest on najlepszym rozwiązaniem dla przedsięwzięcia o tak wyjątkowym znaczeniu” – czytamy.
Anonim kończy się apelem do prezydenta Żuka: „Zwracamy się do Pana z apelem o podjęcie zdecydowanych działań zmierzających do przywrócenia pełnej przejrzystości procesu zarządzania Europejską Stolicą Kultury Lublin 2029, jednoznacznego określenia odpowiedzialności poszczególnych osób oraz zapewnienia dyrekcji instytucji realnej możliwości samodzielnego kierowania projektem. Jesteśmy przekonani, że tylko jasne zasady, transparentność i profesjonalizm pozwolą ochronić dorobek wielu lat pracy oraz wykorzystać historyczną szansę, jaką otrzymał Lublin”.
Paweł Potoroczyn kierował instytucją Europejska Stolica Kultury Lublin 2029 od 1 lipca 2025 roku. Wcześniej przez wiele lat był dyrektorem Instytutu Adama Mickiewicza, pracował też w dyplomacji i przy promocji polskiej kultury za granicą. Do Lublina przyszedł jako doświadczony menedżer kultury, który miał przejąć odpowiedzialność za przygotowanie miasta do roku tytularnego ESK 2029. Jako dyrektor ESK za ubiegły rok zarobił na tym stanowisku 141 tys. zł.




Powiedzmy sobie szczerze – to obciach brać udział w tej propagandowej farsie pod kryptonimem ESK, która jest organizowana pod batutą notorycznego Niszczyciela miasta, w tym także jego kultury (nie mówiąc już o innych aspektach destrukcji). Wepchnięcie Doomy, byłej szczekaczki Duce, tylko potwierdza, do czego ta hucpa zmierza.
Szkoda że to wszystko zmierza w takim kierunku. Szkoda, że Koza, który kiedyś był świetnym i super kreatywnym gościem, organizującym w Chatce Żaka wydarzenia, które przeszły do legendy, gdzieś się najwyraźniej pogubił.
hahahaha , przy ESK to chyba trzeba popcorn przygotować :D i realizować serial NETFLIX pod tytulem „ESK2029” hahahha
Rozdęty balon pod nazwą ESK Lublin 2029 zaczyna pękać.
No i dobrze.
Nareszcie koniec wakacji i wróciły pokradzione kursy komunikacji ozdobowej na ponad 8 tygodni! Jupi!
Po co to było znowu ciąć, nawet niedziel się czepili?
W Dziadogrodzie wakacje oznaczają prawie totalną pustynię transportową jak z Szczyrku Salmopol na Przelęcz Salmopolską. Pomimo zapewnień niejakiego fulary z marca, od dziś nie ma REALNEGO zwiększenia częstotliwości w soboty. O północy z Bizancjum Nagrodopolitalnego jest 161 i 74. Czyli do mnie nic nadal jak tylko taRyfka albo 40 zł za przejazd miejską taksówką czterech kilometrów.
Bardzo bym chciał wiedzieć dane ile nowych samochodów i motocykli zarejestrowano od marca 2020 do sierpnia 2026 a ile np. od 2014-2019, w starej dobrej drugiej dekadzie XXI wieku.
Sporo oportunistycznych tfurców i jeszcze więcej biurw napasie się przy okazji ESK. Warunkiem będzie oczywiście bezwarunkowe poparcie r0zw0ju.
Takie eventy to młyn na wodę Dewelo-Sułtana, który dzięki temu ma pretekst do rozbudowy i konsolidacji Dworu w oparciu o jednostki wierne jak psy.
” balon pisze:
1 września 2026 o 10:15
Rozdęty balon pod nazwą ESK Lublin 2029 zaczyna pękać.
No i dobrze.”
_
_
Wszystko będzie wykorzystywane jako PR pod wybory samorządowo-deweloperskie w 2029 roku. To też się nie zmieni – bogatsi będą pracować w Lublinie, ale mieszkać (i płacić podatki) w ościennych gminach, biorąc przykład należyty z dewelo-ekonomistów.
Mogę Cię pocieszyć: Jeśli chodzi o auta osobowe po okresie silnego wzrostu ich liczba osiągnęła już stan zbliżony do 99% nasycenia:
„Oto dostępne, oficjalne dane dla wybranych punktów czasowych w tym okresie:
2015 rok: ok. 160 000 samochodów osobowych
2020 rok: 208 665 samochodów osobowych (stan na 31.12.2020)
2021 rok: 215 846 samochodów osobowych (stan na 31.12.2021)
2022–2023 rok: szacunki przed weryfikacją bazy CEPiK wskazywały na wzrost w okolice 225 000 – 230 000 pojazdów.
2024–2025 rok: Po korekcie metodologicznej i usunięciu nieaktywnych pojazdów, realna liczba zarejestrowanych i faktycznie użytkowanych aut osobowych w Lublinie oscyluje wokół 190 000 – 200 000”
————————-
Moim zdaniem jesteśmy w fazie post-peak, tzn. teraz liczba aut będzie się już tylko zmniejszać. Zadecydują o tym 3 czynniki:
1) paliwa będą już tylko droższe
2) kończy się ula używek (cykl życiowy), które były trwałe i które można było tanio naprawiać (roczniki gdzieś tak do 2005-2010)
3) coraz bardziej ekonomiczną i wygodniejszą opcją staje się zrezygnowanie z 2-go auta w gospodarstwie (a wkrótce dla wielu także z 1-go) i przesiadka na taRyfki, które są relatywnie tanie, głównie z tego powodu, że są powożone przez desperados, którzy zadowalają się stawką godzinową (tj. zarobkiem netto po odjęciu wszystkich kosztów/liczbę godzin pracy w m-cu) znacznie poniżej minimalnej krajowej.
@kdr –
Mamy 2026.
Cały czas widuję kursantów na Kresowej czy Gospodarczej. Wyraźnie ich więcej niż jeszcze w 2021-2022 r.
Nie zaprzeczysz za to, że motocyklistów jeździ po Lublinie coraz więcej. Ja to po prostu widzę – od stycznia 2021 roku mieszkam blisko ruchliwej ulicy i czasem pokonując 10 minutowy odcinek Mełgiewskiej, potrafię ich już widzieć więcej niż rowerów. Za 5 lat jak w Bangladeszu ma być, gdzie skuter albo motocykl do 250cm³ masz na każdym rogu. Ale w Dziadogrodzie motocykl ma ekomomiczny sens:
– nie stoisz w korkach na Mełgiewskiej, Andersa, Diamentowej, Wolskiej, Kraśnickiej, Dolnej 3 Maja, Tysiąclecia, Kunickiego,
– nie obejmują cię chyba nawet płatne parkingi,
– masz do dyspozycji buspasy,
– nie zatrzymujesz się co 3 minuty na przystanek, bo w Lublinie nie ma linii pospiesznych (301, 302, 303 nimi nie są),
– z Felina na Kraśnicką pojedziesz w 15 minut a nie w godzinę.
– adrenalina i wolność, co komunikacja miejska czy tańszy samochód dla dojazdów do pracy ci nie zapewnia.
Motocykl i b0lt to przyszłość.
Ej szmondaki plujące na Kozi Gród, a zwłaszcza na Dr. Żuka!
W najnowszym zestawieniu Business Insider Polska, Lublin został oceniony NA DRUGIM MIEJSCU, w rankingu miast gdzie żyje się najlepiej !
I co wy na to przychlasty, mówi wam to coś.
Bez odbioru…
Jawny Lublin apeluje na swoim FB o wpłaty na nowe papierowe wydanie. Uważam że to słuszne, bo potrzebna jest przeciwwaga do propagandy żuka. U mnie i tak (co mnie bardzo cieszy), że prorządowej gazety Lublina nie ma w skrzynce i tak samo w blokach obok.
Dziś mija 2. rocznica odkąd zabrano linię 11 z Nowego Światu. To odcięło mieszkańców nowych kurników od dojazdu do Czechowa Północnego. To i 2. rocznica jednej z największych porażek Lublina w obecnej dekadzie. Chodzi oczywiście o „rewolucyję transportową”. 45 przestało jeździć Krochmalną. 160 nie zajeżdża na osiedle Widok. 39 jeździ tylko do osiedla Widok, omijając LSM.
Ej szmondajki plujące na Kozi Gród, a zwłaszcza na Dr. Żuka!
W najnowszym zestawieniu Business Insider Polska, Lublin został oceniony NA DRUGIM MIEJSCU, w rankingu miast gdzie żyje się najlepiej !
I co wy na to przychlasty, mówi wam to coś.
Bez odbioru…
Ej szmondaki plujące na Kozi Gród, a zwłaszcza na Dr. Żuka!
W najnowszym zestawieniu Business Insider Polska, Lublin został oceniony NA DRUGIM MIEJSCU, w rankingu miast gdzie żyje się najlepiej!
I co wy na to przychlasty, mówi wam to coś.
Bez odbioru…
Hejka, ASz, uśmiechnij się! Szastacz właśnie zadekretował 20 mln na „modernizację” przystanków plebso-komunikacji.
Notabene, ten dizajn przystanków obowiązujący w Dziadogrodzie wygląda tak, jakby był specjalnie zaprojektowany pod dyskomfort „plebsu” – minimalne zadaszenie i osłona przed wiatrem tylko z jednej strony (od tyłu)
Ja pamiętam jeszcze projekt przystanków z l. 80-tych, gdzie wszystko było solidnie zadaszone i osłonięte od wiatru z 2-ch stron (zdjęcie np. na biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/publication/12427/edition/12301/content)
Errata: A właściwie, jak widać lepiej na tym ujęciu (mpk.lublin.pl/index.php?id_site=30&id=100) ten model przystanku oferował osłonę od wiatru praktycznie ze wszystkich 4 stron świata, zapewniając jednocześnie bardzo duży dach, zamiast obecnie stosowanego pół-zadaszenia. Ten typ przystanku był dodatkowo jeszcze bardzo wandalo-odporny i prosty w konstrukcji, a ich zniknięcie z krajobrazu należy bardziej przypisywać dekomunizacji, aniżeli jakimiś problemom z samym dizajnem, który mógłby być ew. po prostu unowocześniony (np. większy dach = więcej miejsca na PV).
Ale wiadomo, że obecnie neolibowi przyświecają całkiem inne cele, tj. użytkownik plebsowozów i pekaesów musi poczuć na własnej skórze, że jest gorszym sortem, stąd takie, a nie inne, rozwiązania używane przy projektowaniu przystanków, czy dworca miernopolitalnego.
Cześć, widziałem to. Oczywiście nowe przystanki (przyszłe) są beznadziejne, ale te starocia z PRL, których w Dziadogrodzie jeszcze pełno, są jeszcze gorsze.
A i na przystankach muszą być W KOŃCU kamery i realny zakaz kopcenia, czujniki, cokolwiek. A nie stoi jak ten nie powiem kto, koło mnie i chucha wszędzie tym śmierdzącym dymem.
_
15 lat temu nie kupowano takich nowych autobusów (bo ich jeszcze nie było w ogóle) a ile kursów za to wszędzie było. Nawet na Marinę i na Dąbrowę były osobne linie, jeszcze za Wasilewskiego.
Dlaczego autorom_kom listu zabrakło odwagi, żeby się podpisać? Co musi się wydarzyć, żeby ludzie chcieli brać odpowiedzialność za swoje słowa? :-)