Wesprzyj Kontakt

10 minut czytania  •  21.08.2026 16:31

Dym nad Tytoniami. Hotel i przychodnia obok strefy gospodarczej? Firmy protestują przeciwko planom Ratusza i sąsiada

Dym nad Tytoniami. Hotel i przychodnia obok strefy gospodarczej? Firmy protestują przeciwko planom Ratusza i sąsiada

Udostępnij

Z jednej strony zakłady produkcyjne, magazyn z płytkami, tiry i wózki widłowe. Z drugiej – budynki po Zakładach Tytoniowych, które nowy właściciel przekształca od trzech lat w centrum biznesowe, gastronomiczne i kulturalne. – Nie chcemy się stąd wynosić – mówią przedsiębiorcy ze strefy gospodarczej przy ul. Smoluchowskiego. A sąsiad odpowiada, że miejsce jest tutaj dla wszystkich.

Chcesz prawdy o decyzjach urzędników, a nie wygładzonego PR-u? Wydajemy papierowy „Jawny Lublin”! Dorzuć się: zrzutka.pl/z/drukujemyjawnylublin

– Nasza firma działa tu od 1999 roku. Jesteśmy eksporterem, jesteśmy pracodawcą, płacimy podatki, zainwestowaliśmy około 11 milionów w firmowy salon i magazyn. Słowem – jesteśmy tutaj zakorzenieni. I chcielibyśmy, żeby charakter tego terenu pozostał przemysłowy, gospodarczy, czyli taki, jakim zawsze był, gdy działały tu jeszcze Zakłady Tytoniowe. Tymczasem zmiany proponowane w planie ogólnym i miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego mogą spowodować, że nasza firma oraz inne zakłady produkcyjne czy handlowe działające po sąsiedzku, będą  musiały się zamknąć lub przenieść swoją działalność w inne miejsce – mówi 
Jarosław Milaniuk, prezes spółki Egen, która przy ul. Smoluchowskiego wybudowała salon Galeria Łazienek. Nie co dalej, przy skrzyżowaniu z ul. Wrotkowską, ma duży magazyn i outlet.

Z kolei Krzysztof Michałowski, większościowy wspólnik działającego po sąsiedzku Hemplabu, który w 2022 roku za 23 mln zł (w konsorcjum zresztą z Egenem) kupił tereny i budynki po byłych Zakładach Tytoniowych, na pytanie, czy da się pogodzić funkcję produkcyjną, gospodarczą z typowo usługową na terenie po Zakładach Tytoniowych, odpowiada: – Merytorycznie to dzisiaj nawet na tym etapie nie ma żadnego problemu, bo działalność pana Milaniuka  – handlowa – gdzie chce ściągnąć tutaj jak najwięcej klientów, jak najbardziej wpisuje się w to, co my chcemy tu robić – mówi nam. Michałowski dodaje, że konflikt jest jednostronny – tylko ze strony Egenu – i chodzi o „nieprzepracowane emocje”.

Gwarancja prowadzenia biznesu

Sąsiedzki spór, który dotarł już do Ratusza, dotyczy przyszłości tego miejsca, gdzie zderzają się dwie wizje: z jednej strony Egen i trzy inne firmy – Eltem (producent wiązek elektrycznych i elektroniki), Fabryka Okien i Drzwi BAS oraz Elpie (firma handlowo-usługowa z branży elektroenergetycznej) – chcą, by u zbiegu Wrotkowskiej i Smoluchowskiego nadal funkcjonowała klasyczna strefa gospodarcza. Z drugiej strony ambitne plany dotyczące tego miejsca ma spółka Hemplab, właściciel pięciu okazałych budynków po Lubelskich Zakładach Tytoniowych. Chce tu prowadzić szeroko rozumiane usługi, z działalnością restauracyjną, kulturalną, wynajmem biur, ale także medyczną, czy związaną z „miejscami zbiorowego zamieszkania”, w której mieszczą się np. hotele czy domy studenckie.

O tym, czy te funkcje da się pogodzić i czy obok siebie będą mogły funkcjonować zakłady produkcyjne i przychodnie zdrowia oraz przedszkole, zdecydują już najprawdopodobniej w piątek 31 sierpnia miejscy radni. Na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta zajmą się wyłącznie jednym tematem – planem ogólnym. To nowy dokument planistyczny, który do końca sierpnia powinny przyjąć wszystkie gminy w Polsce. Zastąpi studium przestrzenne i wyznaczy w mieście różne strefy, w tym np. wielofunkcyjne z zabudową mieszkaniową wielorodzinną czy zieleni i rekreacji. Zgodnie z propozycjami miejskich urzędników, przy ul. Wrotkowskiej wyznaczono dwie strefy: usługową (teren i budynki po ZT) oraz gospodarczą, od strony Smoluchowskiego, gdzie mieści się salon łazienek i magazyn Egenu oraz fabryka BAS.

Temat przyszłości tego terenu był już przedmiotem obrad Rady Miasta w czerwcu br., kiedy dyskutowano o miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (mpzp). Przed głosowaniem na mównicę wyszła Monika Tarasińska, radczyni prawna reprezentująca spółkę Egen. Oceniła, że dokument ten jest sprzeczny ze studium przestrzennym Lublina. A zgodnie z nim w rejonie ul. Wrotkowskiej koncentrowane mogą być funkcje produkcyjne, składowo-magazynowe i usługowe.

– Z niezrozumiałych dla nas przyczyn, to znaczy jest to pewnie wniosek inwestora, chociaż nie został on zwerbalizowany na żadnym etapie tej procedury planistycznej, przeznaczenie terenu dawnych Zakładów Tytoniowych ze stricte przemysłowego, tak jak zresztą jest to określone w studium, zostało ograniczone tylko i wyłącznie do usług – wytykała Tarasińska podczas sesji. I wyliczała, że mpzp pozwoli lokalizować na tym terenie m.in. domy opieki społecznej, domy seniora, aparthotele.

– Ta zmiana jest bardzo istotna dla przedsiębiorców. Tych, których reprezentuję, ale również innych, którzy prowadzą działalność gospodarczą na terenie miasta i bacznie przyglądają się temu, jak są rozwiązywane kwestie związane z zagospodarowaniem przestrzennym. To, czy podmioty prowadzące działalność gospodarczą mogą ją prowadzić w sposób bezpieczny, w taki sposób, żeby mieć gwarancję, że nie będą musiały za parę lat przenosić lokalizacji ze względu na skargi na hałas, ze względu na nakładane na nie kary pieniężne z tego tytułu – dodała.

Ostatecznie po wystąpieniu Tarasińskiej projekt mpzp nie był głosowany. Na wniosek radnego Marcina Bubicza (KO, klub prezydenta Krzysztofa Żuka), który podjął wątek potencjalnej niezgodności mpzp ze studium, radni postanowili ponownie skierować miejscowy plan pod obrady merytorycznych komisji Rady Miasta.

„Po tej władzy przyjdzie kolejna, a problem zostanie”

Na razie nie wiadomo, kiedy mpzp wróci na sesję, ale jest niemal pewne – stanie się to już po uchwaleniu planu ogólnego. A ten dokument również budzi zastrzeżenia czterech wspomnianych firm, sąsiadów Hemplabu, bo teren po ZT opisany został jako strefa usługowa.

– Już teraz ciężko tutaj wpuszczać ruch samochodów osobowych, gdzie jeżdżą tiry i wózki widłowe, a tak rozległy teren dysponuje tylko jednym wjazdem od ul. Smoluchowskiego. Otwierając hotel czy akademik sytuacja tylko się pogorszy – wskazuje wiceprezes Egenu Jarosław Parczyński. – Paradoksalnie może dojść do takiej sytuacji, że firmy, które działają tu od lat, zainwestowały tu miliony, będą musiały się tłumaczyć ze swojej działalności, bo ktoś ma inny plan na to miejsce.

img_8965 2
Zarządzający spółką Egen z chęcią oprowadzają po swoich inwestycjach przy Smoluchowskiego: salonie łazienek oraz magazynie. Od lewej: prezes spółki Jarosław Milaniuk, dyrektor operacyjno-handlowy Krzysztof Żurowicz i wiceprezes Jarosław Parczyński. Fot. Krzysztof Wiejak

Przedsiębiorcy wyrazili swoje obawy na poniedziałkowym spotkaniu z radnymi. Po rozmowach wystosowali list do prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (KO), w którym opisują swoje zastrzeżenia do planu ogólnego. Podkreślają w nim, że dopuści on w ich sąsiedztwie takie usługi jak hotele, hostele, akademiki, czy ochrony zdrowia i oświatowe. „Taka lokalizacja prowadzić będzie do nieuchronnych konfliktów społecznych, a w dłuższej perspektywie do zmiany przeznaczenia całego obszaru, z którego stopniowo odpływać będą zakłady przemysłowe, wypierane przez działalność usługową, w tym zwłaszcza związaną z realizowaniem funkcji mieszkaniowych” – zaznaczają. „Pragniemy podkreślić, że wszystkim nam zależy na rewitalizacji terenu dawnych Zakładów Tytoniowych i nie jest naszym celem utrudniania inwestycji na tym terenie, niemniej jednak inwestycje te nie mogą zmierzać do ograniczania czy wręcz eliminowania już prowadzonej przez nas działalności – dodają prezesi czterech firm. Podkreślając przy tym, że w sumie zatrudniają sześćset osób.

– Władze miasta są wybierane na kadencje. Po obecnej władzy przyjdzie kolejna, a problem, który nam szykuje procedując te plany, pozostanie na naszych barkach – komentuje prezes Milaniuk. – My nie jesteśmy przeciwko rozwojowi ani rewitalizacji ternu po byłych lubelskich Zakładach Tytoniowych ani firmom, które od lat w tym miejscu funkcjonują. Niech się dalej rozwijają, tylko niech to będzie w granicach prawa i zgodnie z przeznaczeniem i charakterem tego obszaru.

Nowe kulturalno-biznesowe centrum miasta

Przenieśmy się w głąb terenu, w miejsce, gdzie przez kilkadziesiąt lat działały Lubelskie Zakłady Tytoniowe, jedno z największych tego typu przedsiębiorstw w okresie PRL. Wniosek o upadłość firmy złożono w 2017 roku, a od 2022 roku właścicielem budynków jest Hemplab, spółka, którą Lublinianie mogą kojarzyć z głośną akcją obsadzania pola na Węglinie konopiami włóknistymi (to odmiana z niską zawartością THC). Firma nadal zajmuje się produkcją suplementów diety i preparatów na bazie olejku CBD, ale ma też swój pomysł na zagospodarowanie olbrzymich przestrzeni produkcyjno-magazynowych (około 68 tys. mkw.).

Michałowski, podobnie jak prezes Egenu, na początku rozmowy równie chętnie sypie liczbami: – Zainwestowaliśmy tutaj 40 milionów złotych, płacimy 3 mln zł rocznie podatku od nieruchomości i z tytułu użytkowania wieczystego gruntu. Mamy 150 firm przy 40 na starcie, które zatrudniają 335 osób i generują ponad ćwierć miliarda obrotu i płacą swoje podatki – wylicza. Podkreśla, że po upadłości ZT przez kilka lat nic w tym miejscu się nie działo.

– Od trzech lat, gdy tu jesteśmy, staramy się odmienić charakter tego miejsca. Uważam, że miasto Lublin nie dysponuje substancjami o takim charakterze i tej skali jak Tytonie, które mogłyby stanowić alternatywę dla centrum, dla Deptaka czy Starego Miasta, i pełnić funkcję miastotwórczą dla tego rejonu. W odległej przyszłości chciałbym widzieć tutaj coś w rodzaju Hali Koszyki, warszawskiego Konesera , czyli w pełni zrewitalizowany obiekt, który służy jako lokalne centrum miasta. I to są nasze ambicje – mówi Krzysztof Michałowski, większościowy wspólnik Hemplabu. A jego wspólniczka Agnieszka Michałowska i jednocześnie architektka zaangażowana w projektowanie nowych Tytoni (teraz nazywane są dawne zakłady), dodaje: – Jesteśmy mocno zainspirowani tego typu przestrzeniami postindustrialnymi w innych miejscach Polski czy świata. Uznaliśmy, że byłby to fantastyczny pomysł, żeby zrobić tutaj coś w rodzaju przestrzeni kreatywnej, w której będą rozwijały się różnego rodzaju usługi związane ze sztuką, z kulturą – tłumaczy.

img_9029 2
Agnieszka i Krzysztof Michałowscy, czyli wspólnicy spółki Hemplab, w odrestaurowanym biurze w zabytkowym budynku Zakładów Tytoniowych. Fot. Krzysztof Wiejak

Zmiany już widać. W poprzemysłowych obiektach działa winiarnia, galeria tytonie.art, na zewnątrz jest skwerek, restauracyjne ogródki, food trucki. Na jednej ze ścian mural, a w środku biura i tzw. przestrzenie kreatywne. Właśnie w takim kierunku – biznesowo-kulturalnym – chcą się rozwijać Tytonie.

„Z mieszkaniówki się wycofaliśmy”

Na jesieni zeszłego roku w wywiadzie dla Kuriera Lubelskiego wspólnik Hemplabu na pytanie o to, co planuje w Tytoniach, odpowiedział: – Funkcja usługowa połączona z mieszkaniową jako uzupełniającą. Żeby stworzyć mikst docelowy, perfekcyjny model trzeba doprowadzić do tego, żeby przestrzeń żyła 24 godziny na dobę. Dzisiaj żyje do godziny 18, bo do tej pory działają biznesy. W Tytoniach to się jednak już zmienia: powstał bar, strefa food court. Tak, to kierunek, w którym chcemy iść. A jednocześnie proponujemy, aby do 30 procent powierzchni przeznaczyć na zabudowę rezydencjonalną. Przy czym nie planujemy niczego wyburzać, ale zaadaptować na lofty istniejące budynki, które miały przeznaczenie przemysłowe.

Dziś o zabudowie mieszkaniowej wypowiada się tak: – Złożyliśmy ponad dwadzieścia wniosków o wydanie warunków zabudowy, które zostały przez firmę Egen oprotestowane. I o ile rozumiemy protesty w zakresie takim, gdzie pojawiała się mieszkaniówka, bo się z tego wycofaliśmy w wyniku nie tyle kompromisu, co ustępstwa, to nie rozumiem blokady innych naszych działań.

Czy w Tytoniach może powstać hotel lub akademiki? – Nie wiem, czy w sytuacji, gdy nasze inwestycje spowodują, że ten teren stanie się atrakcyjny dla jakiegoś operatora hotelowego, to przyjdzie i powie: „Słuchajcie, macie jeszcze dla mnie 10 000 metrów?”. Ja chciałbym mieć taką możliwość, natomiast w żadnych naszych planach na dzisiaj nie ma hotelu czy akademika – mówi Michałowski. Nie ukrywa przy tym, że projekty i mpzp, i planu ogólnego są korzystne dla jego biznesu. – Jesteśmy za tym, żeby kontynuować to, co było w studium zagospodarowania, przy którym podejmowaliśmy decyzję o zakupie tej nieruchomości. Dlatego dalsze ograniczenie tej funkcji jest dla nas niezrozumiałe i godzi ewidentnie w nasz interes ekonomiczny.

Radny: Będziemy jeszcze rozmawiać

Na razie sytuacja wokół Tytoni jest w zawieszeniu, bo nie ma ani mpzp, ani planu ogólnego. Radny Marcin Bubicz, przewodniczący Komisji Rozwoju Miasta, Urbanistyki i Ochrony Środowiska RM, zapowiada, że radni jeszcze raz pochylą się nad koncepcją zagospodarowania tego terenu.

– Podczas poniedziałkowego spotkania z przedstawicielami czterech firm wyraźnie wybrzmiały zastrzeżenia i obawy do projektu mpzp, czy produkcja w tym miejscu będzie mogła być nadal prowadzona i ja te wątpliwości rozumiem – mówi nam radny Bubicz. – Argumenty, które podnoszą przedsiębiorcy, wciąż są przedmiotem naszych analiz. Proces planistyczny jeszcze się nie skończył. Studium uikzp przewiduje w tej lokalizacji tereny aktywności gospodarczej: przemysłowe, bazy, składy, magazyny lub usługowe, nie określając szczegółowiej kategorii usług. Następuje to dopiero na etapie projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Jeśli mpzp wróci pod obrady komisji, to będziemy o tym rozmawiać przed zdecydowaniem o ostatecznym kształcie projektu mpzp – dodaje.

41 komentarzy

  • dewelocfaniactwo wypiera wszystkie inne formy działalności pisze:

    Od dawna jest jasne, że wszelka działalność produktywna w Dziadogrodzie jest systematycznie wypierana przez kult betonowego złota, zarówno ekonomicznie (najwyższe stopy zysków), jak i – co za tym idzie – przestrzennie.
    W ujęciu lyberalnym, to jest „konieczność dziejowa”. W kapitalizmie zaawansowanego stadium produkcja staje się stopniowo coraz mniej opłacalna i w tą „lukę” wjeżdżają ci cfaniacy, którzy żerują na skłonnościach nadmiarowo wynagradzanych kast typu lekarze, czy politruki, do przechowywania ich nadwyżek finansowych w betonie.
    Korpo-mowa-trawa hempiarzy trąci typową retoryką r0zw0ju („perfekcyjny model”, „pełen życia 24h”) i to wystarczy mi, żeby ocenić mĘtalność tych cfaniaków.
    Z tym że, spóźnili się o 10 lat. Teraz już raczej nie znajdą jeleni do ynwestowania w beton, zwłaszcza w tym rejonie.

  • Obiektywny pisze:

    A co ma sklep z płytkami do produkcji? Jaki hałas generują? Kto ma protestować przeciw sklepowi? Nie rozumiem logiki przedsiębiorców tam urzędujących. Tuż obok są bloki od wielu wielu lat i jakoś nikt nie protestuje że Egen hałasuje a też nagle ktoś zacznie. Mam wrażenie że to historia z tych zrobię na złość sąsiadowi to bedzie mi lepiej. Wszystko się da połączyć tylko trzeba troszkę wypuścić powietrze i wziąć parę oddechów.

  • Chory na wszystko pisze:

    Pierwszy budynek – magazyny usługi i handel z biurami, drugi to samo. Od skwerka usługi z funkcją hotelową i w czym problem? Jaki hałas tam ktoś generuje i co ma elpie do wiatraka? To obok jest Solinea, która nie ma nic przeciwko, a sąsiad kilkaset metrów się udziela… lepiej żeby tam gołębie latały i światy powstały napewno Pan od łazienek będzie szczęśliwy jak mu melina pod sklepem powstanie. Przynajmniej będzie ciszej. Ręce opadają.

  • Ciekawy ten wątek z wnioskiem przewodniczącego Komisja Rozwoju Miasta, Urbanistyki i Ochrony Środowiska Rady Miasta Lublin związany z potencjalną niezgodnością MPZP ze SUiKZP. W tożsamej sytuacji dotyczącej niezgodności ZPI z tym samym aktem kierownictwa wewnętrznego (SUiKZP) w Górkach Czechowskich takiej inicjatywy ponownego odesłania do kierowanej przez niego komisji nie było: https://youtu.be/ADNDzI539NY

  • MM pisze:

    Tytonie super inicjatywa, oby się udało zrealizować ten projekt bo brakuje tego w Lublinie, trzymam kciuki!! ✊

  • Bartosz pisze:

    Trzymam kciuki za rozwój, brakuje takich miejsc w Lublinie. Mam nadzieje rowniez ze włodarze miasta podejda tego z chłodną głową. Pozdrawiam

  • kapitaiści są równiejsi pisze:

    @Don Kiszot
    Sytuacja nie jest „tożsama”.
    Po pierwsze przy Smoluchowskiegp konflikt jest pomiędzy kapitalistami, a nie pomiędzy kapitalistami a „plebsem”, jak w przypadku GCz. Głos kapitalistów w kapitalizmie MUSI być wzięty pod uwagę, a głos „plebsu” nie musi.
    Po drugie: nie widziałem żadnych twardych dowodów na to, że ZPI jest niezgodne z zapisami Studium (tego obowiązującego tj. z 2019 r.).
    Bo dlaczego miało by być, skoro treść obydwu tych aktów była napisana przez prawdopodobnie te same osoby reprezentujące interes dewelo-pijawki? Chyba jedyną możliwą przyczyną takich ew. niezgodności musiała by być daleko posunięta niekompetencja (czego oczywiście nie można wykluczyć), lub ew. próba wrzucenia do ZPI dodatkowych bonusów dla cfaniactwa (czynnik pazerności, który rośnie w miarę jedzenia).

  • Kayo pisze:

    Jestem za projektami typu OFF. Mam nadzieję, że uda się z tego miejsca zrobić coś fajnego kulturowo. To byłby duży plus dla Lublina. Szkoda, że te wewnętrzne wojenki mogą wszystko zastopować….

  • w Upadłogrodzie już tylko budowa kurnikowców i dyskontów przyciąga uwagę kapitalistów pisze:

    Widzę, że hempiarze próbują sobie tu urządzać pr na boku pod różnymi nickami, „trzymając kciuki” za powodzenie swojego własnego cfanikowania.
    Sorki, ale chyba tylko ktoś tak zaślepiony r0zw0jem jak dewelo-czirliderki ze scrapcrapera nabrać się może na wasze świetlane „wizje”.
    Każdy inny wie, że docelowo chodzi o zrobienie kolejnej kurnikarni według typowego w Cfaniakogrodzie schematu: najpierw wepchnąć stopę w drzwi, uzyskując wuzetkę na niby to „tętniące usługi”, a następnie – prawdopodobnie wciągając do spółki któregoś ze znanych kombinatorów typu mefistofallus albo dziubencfaniaker – uzyskać zmianę pod kurnikowce, bo „przecież i tak już możemy budować”.

  • Optymistka pisze:

    Wystarczy przeczytaĉ komentarze tego,, dewelopera , robione poniżej przez niego samego aby zrozumieć że nie o Kulturę tu chodzi a o Biznes a kultura jest jak zwykle tylko ofiarą pazerności cfaniaków . Wiadomo że chodzi o mieszkaniówkę a wówczas produkcja będzie musiała się wynieść . Tylko co za ,,,,l kupi tu mieszkanie . To nie Koszykowa w Warszawie .Jaki deweloper tak koszykowa . No cóż jesteśmy w Lublynie .

  • Riczi Ricz pisze:

    Nic z tego miejsca nie będzie ! Zainwestowane minimalne środki tylko w celu wymuszenia zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego – najchętniej Michałowski zmienił by całość na mieszkaniówkę – i z UM na pewno się to uda.

  • konopnymi nićmi szyte pisze:

    @RR
    Zgadza się. Wizje zbudowania jakiegoś „centrum kultury/gastronomii”, a już zwłaszcza w tej lokalizacji, to jest ewidentny humbug, podobny do pomysłu sprzed kilku lat budowy „garaży” w wąwozie na Czubach.
    W takich przypadkach, moim zdaniem, chodzi tylko o inicjację procesów, których finalnym celem jest zdobycie pozwolenia na kurnikowce.
    Tutaj dodatkowym smaczkiem ściemy było wspomnienie o możliwości „loftów”. Oczywiście żadne lofty tam nigdy nie powstaną. Z chwilą, kiedy cfaniaki (za których plecami prawdopodobnie w obu przypadkach czai się jakiś znany dewelocfaniak z Loży) uzyskają zgody na kurnikarstwo, wszystko zostanie wyburzone do gołej ziemi.

  • Kulturalna Stolica czy Stolec pisze:

    Ktoś zgubił strzykawkę z tym gównem na klatce schodowj Hemplab . Jest do odebrania w szatni . Jak ma byĉ kulturalnie to niech będzie coś na odlot a nie to g pomieszane z CBD

  • Ciekawski pisze:

    A byłeś tam kiedyś? Wymienione okna w budynku ponad 20.000mkw. Wymienione dwie windy towarowe na nowiutkie. Pełna termomodernizacja razem z kompleksową wymianą dachu, podłączenie budynku do LPEC, infrastruktura światłowodowa. Wykończenie łazienek, części wspólnych i kompleksowa wymiana elektryki z nowymi WLZetami. Sam projekt termomodernizacji na jednym budynku to będzie z 8-10 milionów. W planach kolejne budynki i biura. Pochwal się w co Ty zainwestowałeś kiedyś i ile? Z chęcią posłucham.

  • Do Ricz Ricz i jakieś nici konopne pisze:

    Wiadomość do Ricz Ricz i kononymi nićmi szyte. Ignoranci na budynkach jest konserwator zabytków więc o jakim burzeniu Wy mówicie. Klasyk nie mam pojęcia ale wygłoszę swoje tezy. Jaki deweloper za tym stoi? Macie taki portal KRS możecie sobie sprawdzić kto ma udziały to nie jest trudne. Podpowiem AI zrobi to za Was a zaoszczędzicie sobie wstydu.

  • Ekspert pisze:

    Niezłe bajanie o inwestycjach których nie widać . Mają bć z dotacji jeśli wcześniej się nie zawali

  • Foksal pisze:

    Jedna wielka ściema .

  • brawo za czujność pisze:

    Uderz w stół, a konopne nożyce się odezwą. Co wam da mydlenie planowaną wymianą jakichś okien czy wind na tym niszowym forum? Skupcie się lepiej na zacieśnianiu kooperacji z dewelo-bandą.
    Kaeresy pokazują tylko formalne powiązania. Oczywiście, że żaden deweloperuch z Loży nie chce się ujawniać na tak wczesnym etapie przygotowywania geszeftu kurnikowego. Wchodzą dopiero, kiedy temat zostanie przygotowany pod wyższy stopień cfaniakowania.

  • szachmat pisze:

    Jak już poleciliście zapytanie do AI to proszę bardzo, co uzyskałem:
    „Efekt skali: Kompleks ma ogromną powierzchnię. Jeśli inwestorowi uda się „wbić klin” w postaci zgody na aparthotele czy domy seniora, stworzy precedens. Kolejnym logicznym krokiem biznesowym za kilka lat może być wniosek o pełną funkcję mieszkaniową dla pozostałej, wolnej części działki.”
    PS. Pochwalcie się jeszcze, z jakich tytułów otrzymaliście pomoc publiczną na kwotę 9,9 mln za 2026 rok.

  • cofam tezę o perspektywach wyburzenia do gołej ziemi pisze:

    PPS. Gwoli uczciwości przyznam się, że pisząc o „wyburzeniu do gołej ziemi” się być może zagalopowałem. Niektóre obiekty są faktycznie pod częściową ochroną konserwatorską (głównie elewacje).
    Co nie zmienia faktu, że konserwatorek już ma na swoim koncie szereg starych fabryk, które zniknęły z krajobrazu Dziadogrodu bez echa.

  • jdmdm pisze:

    Jak dobrze że mnie nie ma w Dziadogrodzie i zaliczona została kolejna górska wyprawa – z Bielska-Białej. Uniknę autobusów co godzinę z okna jutro.

  • Alex pisze:

    Stolica Kultury to ściem . Wysłanik dewelopera z Hemplapsów sprzeda innemu Malinowskiemu patodeweloperowi gotowe WZ i z Kultury będzie CBD i lofty .

  • Marek pisze:

    Czy to jest prywatny folwark developerów czy jeszcze coś znaczy zakład produkcyjny ?

  • Pamiętliwy pisze:

    Kultura to zasłona . Nie pierwszy i nie ostatni raz pseudo deweloper rządzi rządzącymi miastem . Ale ktoś ich wybiera mają nazwiska i imiona a my wyborcy amnezję ?

  • Sklep z płytką to przemysł? pisze:

    Od kiedy Egen czyli sklep z płytkami jest zakładem produkcyjnym? Nie dziwi Was że prawdziwy zakład produkcyjny jak Lubella czy Solinea będąc bezpośrednim sąsiadem z LZT okno w okno nie ma nic przeciwko? Coś prywatnego musiało siąść mocno na sumienie „glazurników”.

  • Mosze pisze:

    Develo-banda świętuje . Do 2029 mają czas na kasę z miasta , państwa i UE . Ktoś rozliczy kasę która pójdzie na pseudoprojekty .

  • neolib zacisnął na mieście konopny sznur pisze:

    Zawsze bardzo mnie bawi, kiedy geszefciarze (i ich akolici) wyskakują jak filip z konopii z „kontr-argumentem”, 'a ty co osiągnąłeś?’.
    Owszem, nie osiągnąłem nic oprócz systematycznego obrażania uczuć deweloperskich, a od państwa udało mi się wyciągnąć tylko kilka m-cy zasiłku dla bezroboli (wypłacanego notabene ze składek, które m.in. ja sam wnosiłem przez wiele lat), a nie 9,9 mln dotacji (na te okna i windy?) w jeden rok, czyli w zasadzie nie jestem żadnym podmiotem, z którym warto w ogóle dyskutować.
    Tylko bardzo niedoświadczeni kapitaliści wchodzą w takie przepychanki na niszowym forum z takimi plebsiarzami jak ja.
    Grubym Dewelo-Rybom z Cfaniakogrodu już nawet się nie chce płacić agencjom PR za sianie propagandy dewelo-r0zw0ju na forach, bo dobrze wiedzą, że zdanie „plebsu” i tak koniec końców nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest to, kogo da się upchnąć do rathausu za pomocą bilbordów i kombinacji „wyborczych” tak, żeby można było bezproblemowo realizować swoje „wizje”.
    Przyznajcie się – jesteście w Loży, czy nie? A jeśli nie, to który dewelocfaniak stoi za waszymi „wizjami”?
    PS. Nie dbam zupełnie o los „salonów łazienkowych”, ani innych podobnego typu geszeftów (nawet jeśli WSZYSTKIE „salony łazienkowe” w kraju znikłyby z dnia na dzień, dla mnie nie rodziłoby to żadnych niedogodności). Chcę tylko przedstawić swoją tezę, że mamy po raz enty do czynienia z czynem zamierzonego dewelorozwoju w mieście, w którym w sferze prywatnego geszeftu nic (za wyjątkiem byznesów medycznych, śmieciowych, pogrzebowych + tych, którym rathaus płaci „abonament” np. za koszenie) innego się już „nie opłaca”, ale z przyczyn propagandy r0zw0ju nadal utrzymywana jest wersja, że produkcja i usługi „kwitną”.

  • jdmdm pisze:

    Się jak w Dziadogrodzie czuję. Każą mi godzinę czekać na autobus do Szczyrku z Bystrej. Komunikacja Beskidzka S.A to g0wno!

  • mdmx pisze:

    Niestety nie ma mojego komentarza, bo po co, nie? Czekanie było dziś godzinę w Bystrej na autobus 120 to przypomina się Żukoland i to jak się w nim nie jest. Dlatego w Szczyrku i okolicy tylu motocykli jeździ. Skąd ja to znam? No a @lfons wetuje ustawę, która mogła te wykluczenie zwalczyć

  • kostka pisze:

    bardzo się cieszę z zagospodarowania terenu Tytoni, miejsce, które przez wiele lat stało opuszczone i straszyło, wreszcie zyskało życie i przyciąga ludzi. super inicjatywa !

  • Bogdan pisze:

    Lublin potrzebuje takich projektów i dobrze, że ktoś chce inwestować w istniejące obiekty poprzemysłowe, zamiast pozwolić im niszczeć. Oczywiście interesy obecnych przedsiębiorców trzeba zabezpieczyć, ale rozwój jednego nie musi przecież oznaczać końca drugiego. Fajnie byłoby zobaczyć za kilka lat Tytonie jako naprawdę żywą część miasta.

  • val pisze:

    szkoda byłoby zmarnować potencjał tak dużego postindustrialnego kompleksu, ale rozumiem obawy firm, które zainwestowały tam duże pieniądze i zatrudniają setki osób. Tytonie mogą stać się naprawdę ciekawym miejscem dla kultury, gastronomii i lokalnego biznesu, o ile plan zagospodarowania tej przestrzeni zabezpieczy istniejące zakłady przed późniejszymi skargami, miasto powinno stworzyć takie zasady, żeby jedno mogło funkcjonowac obok drugiego

  • trzymam kciuki! pisze:

    Już nie mogę się doczekać, żeby wpadać tam codziennie na pyszną kawusię. Chętnie kupiłabym tam tam lofta, ale muszę jeszcze dozbierać trochę pieniążków. To centrum będzie niewątpliwie ważnym punktem na kulturalnej mapie naszego rozwijającego się miasta. Każdy będzie marzyć, żeby zamieszkać w pobliżu i oczywiste jest, że wobec tego nowe nowoczesne apartamentowce jak najbardziej powinny tam powstawać. No i oczywiście należy nieco ograniczyć ruch tirów, żeby to wspaniałe miejsce mogło rozkwitnąć.

  • wilk syty i owca cała pisze:

    Mnie też raczej nie będzie stać na lofta i dlatego sądzę, że salomonowym rozwiązaniem byłoby, gdyby Panowie od łazienek sprzedali swoje parcele pod nowoczesne budownictwo mieszkaniowe dostępne dla ludzi, którzy łakną bliskości takich tętniących ośrodków miejskich, a swoją działalność przenieśli np. na Mełgiewską.

  • to miejsce ma olbrzymi potencjał rozwoju pisze:

    W loftach powstaną najprawdopodobniej biura zatrudniające wysokiej klasy specjalistów IT. To idealne miejsce na tego typu działalność.
    Ale ci specjaliści muszą gdzieś mieszkać. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby zaraz obok powstały ekologiczne budynki mieszkalne. Wtedy wszyscy byliby zadowoleni.

  • blaze pisze:

    Fajnie, że ta część Lublina w końcu zaczyna trochę żyć. Powstają nowe firmy, a co za tym idzie nowe miejsca pracy, ale też miejsca, gdzie można po prostu wpaść na kawkę, zjeść coś dobrego czy spotkać się ze znajomymi. Jeszcze kilka lat temu raczej nie było po co się tam wybierać, a teraz naprawdę zaczyna się tam coś dziać. Oby tak dalej!

  • kasia pisze:

    Lublin potrzebuje takiego miejsca jak Tytonie!

  • Mieszkańcy Wrotkowa pisze:

    My tu mieszkamy, Wolimy aby „Tytonie żyły” a nie straszyły obskurnymi budynkami . Sąsiedzi zazdroszczą i tyle, chcą łapy położyć na łakomym kąsku. Żal im ściska ….y

  • Michał pisze:

    Jakie Tytonie są każdy rozsądny widzi i tyle w temacie a z loftami będzie jak z Zonda .

  • Ania pisze:

    Czy ktoś mi może wytłumaczyć, po co w Lublinie tyle hoteli? Pytam zupełnie poważnie.

  • Sąsiad pisze:

    Tak chwalicie ten pomysł mówiąc, ze chętnie byście obok zamieszkali, a ja miększam obok i co tydzień jak jest ciepło to muzyka napierdala do 5 rano w okna mieszkańców tuz za drzwiami. Z nami nikt sie nie liczy. Chcesz spać wzywasz policje a Krzysiu Michałowski ma Cie w dupie i Dj daje jeszcze głośniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *