7 minut czytania • 15.09.2025 18:39
Druga spalarnia z decyzją środowiskową. Stoi za nią właściciel Motoru Lublin
Udostępnij
Centrum Nowych Technologii z decyzją środowiskową dotyczącą budowy spalarni odpadów w Lublinie. Zgoda z Urzędu Miasta na budowę instalacji została już zaskarżona i można się spodziewać, że sprawa trafi do sądu. Tak jak w przypadku podobnej inwestycji grupy Kom-Eko. A spalarni w Lublinie ma być aż trzy.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
„Przewiduje się, że rozpoczęcie eksploatacji planowanej instalacji termicznego przekształcania odpadów w Lublinie nastąpi nie wcześniej, niż w 2027 roku” – to jedno z ważniejszych zdań w obwieszczeniu prezydenta Lublina, Krzysztofa Żuka (PO) dotyczącym decyzji środowiskowej wydanej dla spalarni odpadów.
Razem z obszernym załącznikiem dokument ma 77 stron. To opis planowanej inwestycji spółki Centrum Nowych Technologii. Spalarnię śmieci w Lublinie chce budować Zbigniew Jakubas, jeden z najbogatszych Polaków – w tym roku na liście „Forbesa” zajmuje 26. miejsce, a jego majątek jest szacowany na 2,5 mld zł. Jakubas jest właścicielem m.in. Grupy Kapitałowej Multico i drużyny piłkarskiej Motor Lublin.
Plastik, tekstylia, guma
CNT zamierza swoją instalację postawić przy ul. Tyszowieckiej. Ma mieć wydajność do ok. 150 000 Mg (ton) przy założeniu, że zakład będzie pracował 8760 godzin (czyli pełne 12 miesięcy) w ciągu roku. Ma produkować do 1 419 120 GJ/rok. Dla pokazania skali przedsięwzięcia dodajmy, że przyjmuje się, że do ogrzania jednego mieszkania o pow. 50 mkw. potrzeba 30 GJ rocznie.
Najważniejsza jest w dokumencie jest informacja co w instalacji ma być spalane. „Paliwo dla instalacji stanowić będą zmieszane odpady komunalne oraz odpady komunalne przetworzone mechanicznie (zwane dalej RDF i/lub pre-RDF)” – czytamy w decyzji. Za tymi skrótami kryją się przetworzone lub nie tworzywa sztuczne, papier, tekstylia, drewno czy guma.
CNT zaczęło starać się o decyzję środowiskową w 2022 roku. Od tego czasu miasto zbierało kolejne opinie jak np. Urzędu Marszałkowskiego czy sanepidu. Do dyskusji zostały dopuszczone organizacje ekologiczne (np. Stowarzyszenie Ekologiczny Lublin) i społeczne (Fundacja Wolności, wydawca Jawnego Lublina). Swoje uwagi mogli zgłaszać też mieszkańcy Lublina.
„Miasto Lublin wozi swoje odpady do spalenia w Cementowni Chełm, zgodnie z kierunkiem wskazanym w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego m. Lublin (…) zakłada rozbudowę i modernizację istniejących elektrociepłowni m. in. o kotły biomasowe, ograniczenie uciążliwości transportu paliwa: w Studium brak jest jakichkolwiek wzmianek o potrzebie budowy kolejnych źródeł zaopatrzenia miasta w ciepło” – to jedna z takich uwag, której autorzy podkreślają, że wspomniane studium wskazuje, że „„nie istnieje potrzeba zapewnienia dodatkowych mocy instalacji termicznego przekształcania odpadów pochodzących z przetwarzania odpadów komunalnych, poza funkcjonującymi współspalarniami odpadów w cementowniach w Chełmie i Rejowcu. Wobec czego, nic przewiduje się lokalizacji instalacji termicznego przekształcania odpadów na terenie miasta”(str.128). Wobec powyższego żadna spalarnia w Lublinie nie jest potrzebna„”.
>>Trzy spalarnie w Lublinie [RAPORT]<<
Takie głosy, ze strony przeciwników spalarni padają regularnie. Tak samo jak te zawarte w kolejnych uwagach. Protestują nie tylko organizacje ekologiczne, ale też mieszkańcy i rady dzielnic: Czechów Południowy, Felin czy Tatary. Zgłaszający zastrzeżenia podnoszą, że w pobliżu planowanej inwestycji są osiedla, działa przy ul. Grygowej Centrum Aktywności Społecznej dla dzieci, a instalacja CNT ma zamiar przetwarzać znacznie więcej odpadów, niż produkują mieszkańcy Lublina (142,2 tys. ton w 2024 r.).
„Każda taka instalacja, mimo zastosowanych filtrów emituje do powietrza dziesiątki, a nawet setki ton substancji niebezpiecznych i szkodliwych dla życia i zdrowia ludzi, wykazanych w Raporcie. Najgroźniejsze z nich to dioksyny i furany. które powodują: nowotwory, działają mutagennie, zakłócają pracę układu odpornościowego, naruszają strukturę DNA. powodują wady płodu, przyczyniają się do zaburzeń hormonalnych i neurologicznych, powodując w dłuższej perspektywie niekiedy nawet zmiany osobowości, uszkadzają narządy wewnętrzne (wątrobę, płuca, nerki)” – to następne zgłoszone zastrzeżenie.
Uwag jest łącznie 30 i spływały nie tylko z Lublina, bo np. zaprotestowała Rada Gminy Głusk. „Mieszkańcy sprzeciwiają się powstaniu spalarni przy ul. Tyszowieckiej na terenie bezpośrednio przyległym do wsi Kalinówka. Obawiają się szkodliwego wpływu inwestycji na ich zdrowie oraz warunki mieszkaniowe. W związku z czym zwracają się z prośbą o podjęcie działań mających na celu zmianę lokalizacji lub podjęcie działań pozwalających na ograniczenie do minimum wpływu spalarni elektrociepłowni na życie i zdrowie mieszkańców Kalinówki” – czytamy w dokumencie.
Obiekcje dotyczą większego ruchu ciężarówek, składowania odpadów do spalenia, wywożenia pozostałości czyli żużlu, jego szkodliwości, ale największe obawy są o zanieczyszczenie środowiska.
„Planowane przedsięwzięcie związane będzie z emisją gazów cieplarnianych podczas procesu termicznego przekształcania odpadów, w tym emisja ta wystąpi podczas transportu odpadów, reagentów i odpadów poprocesowych” – przyznaje Ratusz. Ale urzędnicy uspokajają: „Całość zostanie zaprojektowana tak, aby nie zostały przekroczone dopuszczalne wartości emisji w gazach odlotowych. Instalacja będzie wyposażona w system pomiarowy umożliwiający w sposób ciągły pomiar i kontrolę emisji. W ramach realizowanej inwestycji przewidziana jest stacja do ładowania samochodów elektrycznych, co przyczyni się do ograniczenia emisji pochodzącej z transportu”.
Jest jeszcze adnotacja, że obecnie jest za wcześnie, aby przewidzieć, czy standardy jakości powietrza będą przekroczone. „W przypadku, gdyby na etapie uzyskiwania pozwolenia zintegrowanego dla planowanej instalacji standardy jakości powietrza były na analizowanym terenie przekroczone, przeprowadzone zostanie postępowanie kompensacyjne w trybie określonym ustawą z dnia 27 kwietnia 2001 r.” – czytamy w dokumencie.
Wyścig do spalania
Termin inwestycji nie może być precyzyjny, bo sama zgoda środowiskowa jeszcze nie przesądza o rozpoczęciu budowy. Tym bardziej że już od miejskiej decyzji jest odwołanie. Piotr Rymanowicz, prezes Towarzystwa na rzecz Ziemi, w swoim wpisie na Facebooku poinformował „Napisałem dziś odwołanie od decyzji środowiskowej dla drugiej spalarni odpadów w Lublinie (gdzie docelowo planowane są trzy) (…)”.
Chętnych do spalania śmieci w Lublinie jest więcej, niż tylko CNT Zbigniewa Jakubasa. W listopadzie 2024 roku decyzję środowiskową dostało przedsięwzięcie spółki Eko Energia Lublin z grupy Kom-Eko. Planuje budowę spalarni przy ul. Metalurgicznej. Trzy organizacje (Fundacja Grand Agro, Towarzystwo na rzecz Ziemi oraz Stowarzyszenie Ekologiczny Lublin) zaskarżyły te decyzję do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a to w marcu tego roku utrzymało ratuszową decyzję w mocy. Skarżący podnosili np. niezgodność planowanej spalarni z planem miejscowym i niepełne lub błędne dane dotyczące wpływu instalacji na środowisko i życie ludzi. SKO jednak nie przychyliło się do tych zdań i tłumaczyło, że przedstawione artykuły naukowe nie mogą być przeciwwagą dla obszernego i drogiego raportu oddziaływania na środowisko przedstawionego przez inwestora.
Decyzja SKO jednak spraw nie kończy. Na 30 września zaplanowana jest rozprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Stowarzyszenie Ekologiczny Lublin nie zgadza się z tym, że SKO opinii naukowych nie potraktowało jako kontrraportu. „Zdaniem Stowarzyszenia, próba podważenia wniosków płynących z przedłożonych opinii prywatnych stanowią wyraz nieumiejętności odniesienia się do merytorycznych konkluzji ze strony organów. Przez argumenty ad personam i gołosłowne wskazania do merytoryczności i fachowości raportu SKO ucieka od merytorycznej dyskusji nad wnioskami płynącymi z dokumentów prywatnych, co z kolei pozwala wysnuć tezę o braku obiektywności SKO” – podnosi organizacja.
Eko Energia Lublin z kolei wnosi o „oddalenie skargi jako oczywiście bezzasadnej” i tłumaczy, że prezydent Lublina „przeanalizował uzgodnienia organów opiniujących, przedłożony materiał dowodowy oraz zgłaszane wnioski i uwagi” a SKO uznało, że argumentacja i zarzuty stowarzyszenia „nie zasługiwały na uwzględnienie„.
Jest jeszcze trzecia spalarnia. Tę chciałaby wybudować spółka Megatem, która już ma w Lublinie elektrociepłownię na terenie dawnej Fabryki Samochodów Ciężarowych, a nowa instalacja miałaby stanąć obok niej. Zapytaliśmy Megatem o to, czy plany są aktualne, ale firma nie odpowiedziała.
Jeszcze Kraśnik, ale już nie Zamość
Obecnie odpady w województwie lubelskim są spalane tylko w cementowni w Chełmie. Na początku roku Sejmik Województwa Lubelskiego przyjął Plan gospodarki odpadami dla województwa lubelskiego 2028, a to strategiczny dokument wskazujący, gdzie spalarnie mogą powstać. Na liście są Kraśnik i Zamość. W tym pierwszym mieście budowę planuje Eko-Energia (tak jak w Lublinie spółka grupy Kom-Eko), a w Zamościu Veolia Wschód. O ile plany co do Kraśnika pozostają aktualne, to sytuacja w Zamościu się zmieniła i spółka zarzuciła zamiar budowy spalarni. Nieoficjalnym powodem decyzji ma być to, że firmy chętne do budowy zażądały za dużych pieniędzy.
Na zdjęciu: Planowany zakład przy ul. Tyszowieckiej i stojący za firmą CNT Zbigniew Jakubas (Fot. materiały prasowe/Motor Lublin Facebook)

