Wesprzyj Kontakt

8 minuty czytania  •  14.05.2025 17:22

Dom za 200 tys. zł, pół miliona pensji, świetnie zarabiający nieletni syn. Co znajdziemy w oświadczeniach majątkowych radnych?

Dom za 200 tys. zł, pół miliona pensji, świetnie zarabiający nieletni syn. Co znajdziemy w oświadczeniach majątkowych radnych?

Udostępnij

Dobrze się powodzi radnym, którzy pracują na samorządowym: w spółkach i instytucjach podległych prezydentowi albo marszałkowi województwa. Inni nie mają żadnych oszczędności, mimo że całkiem nieźle zarabiają. Lektura oświadczeń majątkowych radnych miejskich za 2024 rok przynosi niekiedy zaskakujące wnioski.

Magdalena Kamińska z klubu Krzysztofa Żuka w oświadczeniu składanym na początku kadencji (wybory odbyły się 7 kwietnia 2024 roku), wpisała, że posiada dom o powierzchni 180 mkw. i wartości 250 tys. zł. Teraz, po roku, ten sam dom wyceniła na… 200 tys. zł.

  • To jest rynkowa wartość? – pytamy radną.

Czy rynkowa? Ja nie mam zielonego pojęcia, jaka rynkowa jest wartość – mówi z rozbrajającą szczerością, zaznaczając, że „nie ma głowy do takich rzeczy„. – To jest stary dom, większość jest drewniana, jeszcze po dziadkach, bez remontu, nieocieplony, a przede wszystkim przy oczyszczalni ścieków przez płot – dodaje radna.

Na pytanie, dlaczego w ciągu roku wartość domu spadła o 50 tys. zł, Kamińska odpowiada: – Musiałam się machnąć gdzieś, bo nic się nie wydarzyło. Poza tym, że dom się starzeje, a nie remontujemy nic.

Mama symbolicznie, syn na fali

Jej klubowa koleżanka Kamila Florek (Wspólny Lublin znanego dewelopera Piotra Kowalczyka) to jedna z bohaterek naszej sagi o podmiejskich radnych. Jak pisaliśmy w październiku, radna na co dzień mieszka w domu w Elizówce (160 mkw., działka 980 mkw., wartość 1 mln zł), choć przekonywała nas, że jej miejscem stałego zamieszkania jest 33-metrowa kawalerka w wieżowcu na LSM, wyceniania przez nią samą na 350 tys. zł. Florek w oświadczeniu wpisuje skromne dochody z umów o pracę – to zaledwie 203 zł z FB Nieruchomości oraz 6 464 zł zarobione w spółce Inspires z Lubartowa. Najwyższą pozycję w jej zeznaniu stanowi dochód z z działalności artystycznej nieletniego syna (rozliczony – po połowie – z mężem) – 105 132 zł. Chodzi o 17-letniego Nikodema Florka, używającego scenicznego pseudonimu Nikoś. Kariera syna radnej wystrzeliła po tym, gdy w 2021 roku wskoczył na scenę podczas koncertu znanego rapera Maty. Razem zaśpiewali piosenkę „Kiss cam„. Jak podaje portal genius.com, Nikoś w 2023 roku wypuścił wiralową piosenkę “Hipnoza”, a w grudniu wziął udział w akcji SBM Starter na Tik Toku i wygrał nagrodę publiczności zdobywając 500 tysięcy polubień. Radna wpisała też w oświadczenie dochód z najmu nieruchomości: 1600 zł.

Miejsce pracy? Miejska spółka

Kolejna radna prezydenckiego klubu Monika Kwiatkowska (Wspólny Lublin), również bohaterka naszych publikacji o podmiejskich radnych (198-metrowy dom w Jakubowicach Konińskich o wartości 620 tys. zł), pod względem finansowym miniony rok może zaliczyć do udanych. Widać wyraźną poprawę w domowych finansach: na początku kadencji radna raportowała, że nie ma żadnych oszczędności. Teraz wpisała 30 tys. zł. Innym jej sukcesem jest spłata jednego z trzech kredytów – hipotecznego w wysokości niespełna 37 tys. franków szwajcarskich (około 167 tys. zł) na zakup mieszkania. Zostały jej jeszcze dwa – hipoteczny w wysokości 471 tys. zł na zakup domu w Jakubowicach oraz gotówkowy na 98 tys. zł. W miejskiej spółce LPGK, gdzie Kwiatkowska jest zatrudniona jako pełnomocnik zarządu do spraw inspekcji i nadzoru, w zeszłym roku zarobiła 66 tys. zł. Do tego trzeba dodać dietę radnej w wysokości 47 tys. zł.

A skoro już jesteśmy przy miejskich spółkach, to – jak już pisaliśmy – oprócz Kwiatkowskiej znalazło w nich zatrudnienie kilkoro innych radnych z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka. W tym gronie jest przewodniczący Rady Miasta Jarosław Pakuła z PO (MOSiR Bystrzyca – jego oświadczenie za 2024 rok nie jest jeszcze dostępne, w 2023 roku jako dyrektor ds. administracyjnych zarobił tam 139 tys. ). Jego partyjna koleżanka Monika Orzechowska w MKK Lublin – spółce-córce MPK Lublin – zarobiła w zeszłym roku 91 tys. zł. Radna działa również w Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (członków wskazuje Krzysztof Żuk) – jej dochód z tego tytułu to 38 tys. zł. W tej samej spółce, i w tej samej komisji pracuje kolejny prezydencki radny Zbigniew Jurkowski. Jego dochody to 57 tys. zł z MKK oraz 27 tys. zł z komisji (Jurkowski pobiera też emeryturę – 135 tys. zł).

A po wyborach awans

2024 rok dla radnej Marty Gutkowskiej (Wspólny Lublin) okazał się polityczną, zawodową i finansową trampoliną. To debiutantka w Radzie Miasta oraz jedna z podmiejskich radnych, która po naszych publikacjach postanowiła rozstać się ze Snopkowem i w kwietniu tego roku – o czym już informowaliśmy – sprzedała swoje 54-metrowe mieszkanie w osiedlu Snopków Park (na marginesie: wartość lokalu w ciągu roku podskoczyła z 350 do 450 tys. zł). Przed wyborami samorządowymi Gutkowska pracowała jako urzędniczka w biurze Rady Miasta, ale ponieważ nie mogła łączyć tej pracy ze sprawowaniem mandatu, przeniosła się więc do podległego prezydentowi Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego – na zasadzie porozumienia między pracodawcami.

Na początku zajmowała mało eksponowane wieloosobowe stanowisko do spraw administracyjnych, ale szybko awansowała – obecnie jest naczelnikiem Wydziału Organizacji. Wraz z awansem przyszła lepsza pensja: od kwietnia do grudnia w ZDiTM zarobiła 103 tys. zł. W oświadczeniu za 2024 rok radna nie wpisała dochodów z tytułu zatrudnienia w Urzędzie Miasta Lublin (pracowała tam do 12 kwietnia ub.r.). Gdy ją o to zapytaliśmy, odpisała: „Dziękuję za czujność, złożę wyjaśnienia na ręce pana przewodniczącego„. Zgodnie z oświadczeniem majątkowym złożonym na początku kadencji zarobiła w Ratuszu 15 tys. zł, co dawało jej około 4,3 tys. zł miesięcznie. Jej pensja w ZDiTM to ponad 12 tys. zł. Do tego oczywiście dieta radnej: 25,5 tys. zł.

Na wyborach finansowo zyskała również Anna Glijer (PO), choć jej ścieżka zawodowej kariery nie jest związana z miejskimi spółkami, a z administracją rządową. To najbliższa współpracowniczka wojewody lubelskiego Krzysztofa Komorskiego (PO), która początkowo była dyrektorką jego biura. Po objęciu mandatu radnej nie mogła zajmować tego stanowiska (zabraniają tego przepisy), więc została ekspertką – w tym samym biurze. Według jej oświadczenia majątkowego w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim zarobiła 190 tys. zł. Do tego dochodzi dochód z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie (53 tys. zł). Glijer w minionym roku dorobiła się także domu o powierzchni 136 mkw. i wartości 1,4 mln zł, na który zaciągnęła kredyt hipoteczny na 30 lat (1,1 mln zł do spłaty).

Zmiana władzy – zmiana pracy

Zadowoleni z 2024 roku pod względem finansowym mogą też być niektórzy radni opozycyjnego PiS. Szczególnie ci, którzy mają pracę na „państwowym” lub „samorządowym”. Szef klubu Robert Derewenda, dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, w 2024 roku zarobił ze stosunku pracy 276 tys. zł (podaje łącznie dochody z IPN i KUL, gdzie jest asystentem).

Radna Justyna Budzyńska po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych musiała pożegnać się z pracą w państwowej Fabryce Cukierków Pszczółka, gdzie była członkiem zarządu (91 tys. zł dochodu do końca kwietnia 2024), ale szybko odnalazła się na stanowisku zastępcy dyrektora Centrum Spotkania Kultur (instytucja podlega marszałkowi Jarosławowi Stawiarskiemu z PiS). Zarobiła tu prawie 98 tys. zł. Budzyńska wpisała w oświadczenie także dom w budowie (200 mkw. o wartości 800 tys. zł) oraz kredyt hipoteczny na 751 tys. zł. Pojawił się też nowy samochód – renault austral z 2023 roku (ceny nowych aut tej marki zaczynają się od ok. 150 tys. zł).

Na samorządowym pracuje też Andrzej Pruszkowski (PiS), który od lipca zeszłego roku jest dyrektorem Muzeum Zamoyskich w Kozłówce (również podlega marszałkowi). Na tym stanowisku zarobił 85 tys. zł. Były prezydent Lublina podał również dochód z Wojewódzkiego Urzędu Pracy (podlega marszałkowi) – 204 tys. zł. Przypomnijmy, że głośna była sprawa dyscyplinarnego zwolnienia Pruszkowskiego ze stanowiska dyrektora WUP w 2022 roku. Radny praktycznie nie ma oszczędności – wykazał jedynie 872,02 zł.

U marszałka – w Muzeum Wsi Lubelskiej – pracuje inny radny PiS Bartłomiej Bałaban, który wcześniej był członkiem zarządu województwa lubelskiego (141 tys. zł dochodu w 2024 roku). Dyrektorski fotel dostał w sierpniu po Bognie Bender-Motyce, która została jego zastępczynią, ale w wyniku konfliktu ostatecznie przeszła do Wojewódzkiego Ośrodka Kultury. Radny w skansenie zarobił 73 tys. zł. Stan jego oszczędności to okrągłe zero.

To nie koniec radnych PiS, którzy znaleźli zatrudnienie u Jarosława Stawiarskiego. Głównym specjalistą do spraw medialnych, konferansjerem na konferencjach prasowych jest radny Marcin Jakóbczyk. W zeszłym roku zarobił w Urzędzie Marszałkowskim 47 tys. zł (tyle samo miał diety radnego). Dyrektorem w Wojewódzkim Urzędzie Pracy (też podlega pod marszałka) jest z kolei Tomasz Pitucha. Roczne zarobki – 264 tys. zł, plus 18 tys. nagrody jubileuszowej.

Ale i tak wszystkich pod względem zarobków bije na głowę radny PiS Tomasz Gontarz. W zeszłym roku w PKP Intercity, w którym do maja był wiceprezesem zarządu, zarobił 555 tys. zł (wynagrodzenie, plus odprawa oraz zakaz konkurencji). Ale to nie wszystkie dochody radnego: z dwóch rad nadzorczych – MPL Services oraz Przedsiębiorstwie Budowy Kopalń PEBEKA – dodatkowo miał odpowiednio 56 i 27 tys. zł. Radny Piotr Popiel z tego samego klubu na rozstanie z dyrektorskim stanowiskiem w Poczcie Polskiej dostał w 2024 roku 204 tys. zł (stosunek o pracę plus odszkodowanie).

Na swoim

Z radnych, którzy mieli najwyższe dochody osiągnięte nie na państwowych czy samorządowych stanowiskach, wyróżnia się Bartosz Margul (PO) z prezydenckiego klubu: z jednoosobowej działalności gospodarczej „wyciągnął” 180 tys. zł, a kolejne 48 tys. jako członek zarządu spółki IBRA. Radny wykazał też dodatkowo 92 tys. zł dochód z inwestycji kapitałowych oraz 35 tys. z wynajmu (ma trzy mieszkania).

Jego kolega z klubu prezydenta Żuka pisarz Marcin Wroński może z kolei pochwalić się największymi oszczędnościami. Zgromadził 465 tys. zł plus kilkadziesiąt tysięcy w obligacjach korporacyjnych, funduszach inwestycyjnych i inwestycjach w pożyczki. Wroński jest nauczycielem w Lubelskiej Szkole Realnej, gdzie – jak przyznał w swoim oświadczeniu – przez rok zarobił jedynie 2,4 tys. zł. Znacznie więcej ma z tytułu diety radnego (27 tys. zł) i praw autorskich (40 tys. zł)

Z kolei Anna Ryfka, która jest prezeską, prokurentem, bądź właścicielką udziałów w czterech firmach świadczących usługi dla popularnych aplikacji taksówkarskich (Bolt, Uber, FreeNow), zaoszczędziła jedynie 8,4 tys. zł i 102 euro. Ma za to cztery działki, udziały w mieszkaniu w Lublinie i domu w Wólce, gdzie według naszych ustaleń na stałe mieszka. Ryfka dostała 47 tys. zł diety radnej. W zeszłym roku z dwóch swoich firm (Bonito i Venidero) na jej konto wpłynęło po 60 tys. zł.

Własną firmę prowadzi też ich klubowa koleżanka Magdalena Szczygieł-Mitrus. Działalność gospodarcza Doradztwo Ubezpieczeniowe Magdalena Szczygieł Mitrus przyniosła jej zeszłym roku 23,5 tys. przychodu (11,8 tys. zł dochodu). Więcej, bo 27,1 tys. zł, otrzymała z tytułu sprawowania mandatu radnej (dzielnicowej, a od maja ub.r. Rady Miasta Lublin). W swoim oświadczeniu przyznaje się do trzech nieruchomości: działki rolnej (o wartości 200 tys. zł,) mieszkania o pow. 47 mkw. (350 tys. zł) i domu o pow. 200 mkw. (1 mln zł). To w tym domu – w Turce w gminie Wólkaradna mieszka na stałe.

Oświadczenia majątkowe wszystkich radnych Rady Miasta Lublin można znaleźć TUTAJ.

Na zdjęciu: 7 maja 2024 r., pierwsza sesja Rady Miasta Lublin IX kadencji. Fot. Facebook/Miasto Lublin

9 odpowiedzi do “Dom za 200 tys. zł, pół miliona pensji, świetnie zarabiający nieletni syn. Co znajdziemy w oświadczeniach majątkowych radnych?”

  1. . pisze:

    To jest Polska w pigułce: niekompetencja wynagradzana stołkiem, a porażka – nagrodą w postaci ciepłej posadki u kolegi z partii. Tak się właśnie kręci karuzela śmiechu – oczywiście śmiechu przez łzy podatnika.
    Cudowne „przypadki” zatrudnień w miejskich spółkach i ekonomiczne objawienia w postaci 200-metrowych willi obok oczyszczalni, które magicznie tanieją w deklaracjach o 50 tysi, bo „się zapomniałam”. Ja pjerdolę, to nie samorząd, to qurwa kabaret i betonowy folwark w jednym.
    .
    Pruszkowski? 85k za dyrektora w Kozłówce, a wcześniej 204k z WUP. Może ktoś mi też załatwi taką posadkę?
    To nie jest żadna samorządność, to jest qurwa kabaret ustawiania siebie nawzajem po gabinetach. Ludziom zwykłym ledwo się powodzi od podwyżek czynszu, prądu, wycinek, wszystkiego – a oni kręcą swoje kariery w stylu: po wyborach nowa fucha, byle blisko koryta.
    .
    Radna Ryfka – reprezentantka miasta, która w tym mieście nawet nie mieszka. Firmy do Bolta, Ubera, FreeNow – wszystko jakby pod nią. I teraz wyobraź sobie: taka Ryfka głosuje w sprawach miejskiego transportu. Czy ma jakiekolwiek pojęcie, jakim badziewiem stała się „komunikacja publiczna” w Lublinie?
    .
    Szkoda po prostu gadać

  2. jj pisze:

    Sami wybitni specjaliści od wszystkiego. Najśmieszniejsze, że jak jakaś „”””””radna”””””” dostanie poniżej 700głosów w wyborach to automatycznie upoważnią to ją do absurdalnego uposażenia, diet, etc.

  3. Promil pisze:

    RP,rzeczpospolita patologiczna ,i wszystko w temacie

  4. kronikidewelorozwoju pisze:

    @jj
    Politruki z dziadogrodzkiego dewelo-fanklubu prezentują 2 kategorie:
    1. Cfaniaki/cfaniary, które znalazły się tam z nadzieją na „nawiązanie kontaktów” celem załapania się na jakiś cfaniacki geszeft, albo z nadzieją na to, że może kiedyś wykatapultują się stąd do „parlamentu” UE, gdzie po jednej kadencji okazjonalnego grzania ław można się ustawić do końca życia
    2. Smutne persony (unikając już z grzeczności bardziej kolokwialnych określeń, typu mie***ty), które znalazły sens życia w grzaniu się w blasku Betonowego Słoneczka lub innego obiektu kultu jednostki.
    ______________
    Sądzę, że rozróżnienie pomiędzy tymi dwoma typami nie powinno nastręczyć nikomu większych trudności.
    ______________
    PS. Nie jest problemem sytuacja, kiedy radny nie jest „specjalistą”. Problemem jest natomiast, kiedy jest jednostką socjopatyczną/narcystyczną i dodatkowo wyalienowaną od „plebsu”, który niby to ma reprezentować.

  5. SPS pisze:

    Ciekawe że takich specjalistów co robią karierę na państwowym nie chce żaden prywatny biznes, żadna korporacja. Jak się władza zmienia to tylko stołki zmieniają ale zawsze na państwowym korycie. To dotyczy aż z 95% z nich wiec to nie przypadek. Jedyne co ci ludzie potrafią to stać wiernie przy swoim Panie i wykonywać jego zadania licząc że się nim zaopiekują. Każde wybory to tylko wybór między dzumą a cholerą.

  6. M pisze:

    Czym zajmuje się komisja rozwiązywania problemów alkoholowych? Działania? Osiągnięcia? Za co dodatkowa kasa dla radnych? Czy syn Moniki Orzechowskiej nie jest przypadkiem osoba uzależniona? Czy Pani Monika powinna brać kasę, jak sama nie podołała w swoim domu?

  7. Mami pisze:

    Na państwowym są ludzie, którzy nie potrafili odnaleźć się w korporacjach i innych prywatnych spółkach. Bo tam na niestety trzeba coś umieć. Na państwowym stołku wystarczy znać odpowiednią osobę.

  8. Piotr pisze:

    Odrażający przykład nieudacznictwa

  9. Nieporozumienie pisze:

    Właścicielka boltów głosuje za ograniczeniem komunikacji miejskiej, a właściciel mieszkań głosuje za tym, żeby miejskich mieszkań nie budować. Przykre

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy

Brak polecanych postów.