Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  25.04.2025 15:19

„Deweloper zrobił z nas bankomat, a na ratowanie drzewa mu szkoda”. Jak Wikana zajechała pomnikowych rozmiarów buka

„Deweloper zrobił z nas bankomat, a na ratowanie drzewa mu szkoda”. Jak Wikana zajechała pomnikowych rozmiarów buka

Udostępnij

Ostatnie trzy mieszkania z widokiem na trupa drzewa – tak znany lubelski deweloper mógłby dziś reklamować swoją pokazową inwestycję przy al. Kraśnickiej. Mieszkańcy osiedla Wikana Residence o ratowanie olbrzymiego buka walczyli od roku.

To nie jest klasyczne nowe deweloperskie osiedle. Żadnych drzew-kulek ani krzewów do kolan. Przedmiot zazdrości praktycznie każdego, kto przychodzi tu z wizytą, bo kto nie chciałby mieszkać zarazem w mieście i w lesie? Właśnie lasem, a dokładnie starodrzewiem, kusił lubelski deweloper do zamieszkania na osiedlu Wikana Residence przy al. Kraśnickiej 2. Chętnych nie brakowało.

Na działce między ziemią wojska a terenem UMCS Wikana początkowo chciała wyciąć 200 drzew. Gdy Urząd Miasta Lublin się na to nie zgodził, deweloper kilka razy zmieniał koncepcję osiedla. Ta docelowa i zrealizowana zakładała wkomponowanie budynków w starodrzew, dostosowanie ich wysokości do koron, specjalistyczne zabiegi pielęgnacyjne i ochronę korzeni przez ograniczenie infrastruktury.

Tą inwestycją Wikana SA chwali się do dziś. A ze swoją ofertą trafiła do ludzi, którzy kochają przyrodę. To właśnie oni podnieśli larum, gdy zeszłej wiosny pomnikowych rozmiarów buk nie obudził się do życia. Ze swoich okien i tarasów obserwowali, jak jednak z końcem kwietnia 2024 na gałązkach pojawia się zieleń. Ale szybko okazało się, że liście są nietypowo małe, wyrosły jedynie na części korony, a w dodatku opadły już we wrześniu.

Jak ludzie walczyli o drzewo, a deweloper nie dotrzymał obietnicy

Zostan patronem 844 x 275
Zostan patronem 500 x 500 px 1

Mieszkańcy bloków okalających olbrzymiego buka (341 cm obwodu pnia), szybko zrozumieli, że nie ma czasu do stracenia. Od swojej administracji (Zielone Tarasy sp. z o.o.) miesiącami odbijają się jak od ściany, więc szukają pomocy, gdzie tylko się da. I nawet są skuteczni. To na ich wniosek Wojewódzki Konserwator Zabytków interweniuje w Wydziale Zieleni i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Lublin i u samego dewelopera. – Konieczne jest podjęcie natychmiastowych działań ratowniczych – alarmuje konserwator Dariusz Kopciowski. Te działania to napowietrzanie korzeni technologią AirSpade i szczepionki mikoryzowe.

Po serii telefonów do administracji i dewelopera nam również udaje się uzyskać deklarację (wydaje się nam wówczas, że wiążącą). – W okresie wiosennym przeprowadzimy próbę rekultywacji terenu wokół drzewa – zapowiada w listopadzie ub.r. Marta Połuch, dyr. ds. sprzedaży i marketingu Wikana i prokurent w spółce. Zapewniając przy tym wielokrotnie, „że w trakcie budowy osiedla nie ucierpiało żadne drzewo, w związku z tym nie czujemy się odpowiedzialni za obecną sytuację.„.

Doświadczony dendrolog, dr hab. Wojciech Durlak, który późnym latem ogląda drzewo, jeszcze nie stawia na nim krzyżyka. W skali od 1 do 3 daje bukowi 2/3 (2 to drzewo uszkodzone, 3 to obumierające). W swoim raporcie (dokument znajduje się w tym miejscu i na końcu tekstu) specjalista przyznaje, że nawet wbicie cienkiej sondy arborystycznej „jest bardzo trudne„, bo gleba jest zbyt zbita. Gdy dendrolog robi odkrywki, to pod zielonym równym trawnikiem znajduje „kawałki folii, druty, gruz”. – Taka struktura podłoża utrudnia lub nawet uniemożliwia wymianę gazową (…) doprowadzając do zamierania korzeni – nie ma wątpliwości dr hab. Wojciech Durlak. Podaje też listę działań, które mogłyby drzewo uratować. To zdjęcie trawnika i wymiana podłoża na głębokość 15-20 cm, punktowe rozluźnienie gleby za pomocą AirSpade i wykonanie dużej misy z drenażem obok pnia. Daje też czas – wiosna 2025, ale nie później niż „do II połowy kwietnia”. – Nie mamy gwarancji, że to się uda. Ale trzeba próbować – podsumowuje.

Wikana za ratowanie drzewa zapłacić nie zamierza?

Gdy tuż po tej Wielkanocy odwiedzam osiedle, buk jest otoczony czerwono-białą taśmą, a chociaż od kilku dni nie padało, przy drzewie jest ogromna kałuża. W koronie nie widać żadnych oznak zieleni. Za to teren wokół bloków coraz bardziej zaczyna przypominać to, co dobrze znamy z innych deweloperskich osiedli w Lublinie. Dotarła tu moda na wykładanie gleby agrowłókniną i wysypywanie dużych ilości białego kamyka. W tych wielometrowych połaciach niczego walczą o życie nieliczne sadzonki krzewinek.

– Niektórzy dopatrują się pąków – mówi mi jeden z mieszkańców. I przypomina, że w zeszłym roku ten buk „też ruszył późno”. Opowiada też o zeszłotygodniowym zebraniu wspólnoty. Administrację Zielone Tarasy reprezentował jej nowy prezes Michał Jaskot, który zanegował opinię dendrologiczną i optował za sporządzeniem kolejnej. Jaskot miał też przyznać – co zostało odnotowane w protokole ze spotkania – że Wikana nie zamierza zapłacić za napowietrzanie korzeni (szacowany koszt takich prac to 70 tys. zł).

– Drzewo zostało zniszczone podczas budowy i zagospodarowania terenu, ale za cenę 7 mkw. mieszkania to drzewo mogło jeszcze żyć. „Wielka” grupa Wikana uznała jednak, że to zbyt wiele – denerwuje się Piotr Aljabali, jeden z mieszkańców osiedla. I jedna z osób zaangażowanych w trwającą już rok o ocalenie buka walkę. – To jest tak słabe, tak niebywałe… Płaciliśmy Wikanie nawet za powierzchnię pod ściankami działowymi, a im szkoda pieniędzy na ratowanie drzewa. Mimo że wciąż ciągną od nas pieniądze poprzez swoją administrację, zrobili sobie z nas bankomat – zżyma się.

Prezes Zielonych Tarasów w rozmowie z Jawnym Lublinem zaprzecza, by na zebraniu wspólnoty z jego usta padły takie słowa. – To nie jest prawda – zapewnia Michał Jaskot. W imieniu dewelopera zajmuję się tym tematem. Dziś mieliśmy spotkanie z firmą, która podejmie próbę napowietrzania korzeni. Czekamy na wycenę tych prac.

Rozmawiamy w piątek (25 kwietnia – red.). Dopytuję, kiedy rozpoczną się prace. – Po długim majowym weekendzie, ok. 5-6 maja – zapowiada Jaskot. Nazwiska „dendrologa, który ma firmę zajmującą się utrzymaniem zieleni” nie podaje.

Ratusz wzywa dewelopera na dywanik

Pan Piotr ma też pretensje do Urzędu Miasta, który nie zrobił nic, by pomóc mieszkańcom w walce z deweloperem. Jesienią Blanka Rdest, dyr. Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej, w oficjalnym piśmie do jednej z mieszkanek przekonywała, że nie ma „możliwości prawnych, by wszcząć postępowanie”, bo uszkodzeniu uległy korzenie, a nie korona. Dziś lubelski Ratusz przedstawia sprawę inaczej.

– Po przeprowadzeniu oględzin w okresie jesiennym stwierdzono, że buk posiadał widoczne objawy chorobowe, ale zachował żywotność – informuje Monika Głazik z Kancelarii Prezydenta. – Podczas ponownej wizji lokalnej, przeprowadzonej w bieżącym sezonie, ustalono, że buk nie podjął wegetacji. W związku z tym wydział wezwał inwestora – firmę Wikana Residence z o.o. – do złożenia szczegółowych wyjaśnień w sprawie. Po otrzymaniu wymaganych informacji zostanie podjęte stosowne postępowanie wobec podmiotu odpowiedzialnego za ewentualne zniszczenie drzewa.

Na stanowisko spółki Wikana w tej sprawie czekamy od środy.

  • Wikana Residence (prezesem jest Piotr Kwaśniewski) w sprawozdaniu finansowym za 2023 wykazała 14,3 mln zł przychodów i 1,3 mln zł zysku. Właścicielem spółki jest Wikana SA.
  • Zielone Tarasy (prezes Michał Jaskot, działalność główna: obsługa rynku nieruchomości) w roku 2023 uzyskała 1,3 mln zł przychodu i 124 tys. zł zysku. Zysk w całości wypłaciła Wikanie SA.

Teraz każda wpłata na Jawny Lublin zostaje podwojona. Nie czekaj, wspieraj.