5 minut czytania • 02.06.2026 11:03
Deficytowa miejska spółka powołuje wiceprezesa. To szef Polski 2050 w województwie
Udostępnij
Paweł Kurek, przewodniczący regionu Polski 2050 w województwie lubelskim, może się poszczycić kolejną posadą w spółce podległej prezydentowi Krzysztofowi Żukowi (KO). Dostał właśnie fotel wiceprezesa w przynoszącym straty Lubelskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej. – Kurek to dla Żuka otwieracz drzwi. Chodzi o dobre dojście do Ministerstwa Kultury i Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. A za takie wpływy się płaci — słyszymy od działacza KO.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
– Do wszystkich partyjnych tłustych kotów, które dzisiaj tam zasiadają, sponsorując kampanię wyborczą PiS-u, mam jedno proste przesłanie: pakujcie kuwety, bo za następnego demokratycznego rządu ani w Orlenie, ani w innych spółkach nie będzie ludzi Kaczyńskiego, Tuska, Hołowni tylko fachowcy, którzy wiedzą, co zrobić, aby pompy się nie psuły – mówił tuż przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2023 roku Szymon Hołownia, ówczesny lider Polski 2050.
Były marszałek Sejmu swoją partią już nie rządzi, a i przesłanie, które szybko przeniosło się do potocznego języka, tak jakby straciło na znaczeniu – przynajmniej patrząc na poczynania niektórych polityków tego ugrupowania, zarówno byłych, jak i obecnych. Ostatnio pisaliśmy o stołku w radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie dla Magdaleny Szczygieł-Mitrus, która porzuciła Polskę 2050 na rzecz Centrum Polska — nowego stowarzyszenia założonego przez rozłamowców z partii Hołowni. Wcześniej pisaliśmy o dwojgu polityków Polski 2050 – Mariuszu Wilku i Edycie Lipniowieckiej, którzy podzielili się stanowiskami w państwowo-samorządowej spółce SIM Lubelskie. Pierwszy jest w niej prezesem, druga – prokurentem i dyrektorem zarządzającym.
Najświeższy przykład łączenia legitymacji partyjnej z pracą na samorządowym fotelu to Paweł Kurek (rocznik 1978), pochodzący z Kraśnika radny sejmiku województwa lubelskiego, a także najważniejszy w naszym regionie polityk Polski 2050. Partią tą, po ustąpieniu Hołowni zarządza Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej. Kurek do niedawna zajmował intratną posadę zastępcy dyrektora biura do spraw realizacji projektów w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w którym w zeszłym roku zarobił prawie 323 tys. zł, czyli niecałe 27 tys. zł miesięcznie (dane z oświadczenia majątkowego).
Jednak to już przeszłość, bo — jak pisaliśmy — pod koniec lutego Kurek dość niespodziewanie musiał odejść z Funduszu. Według naszych źródeł groziła mu dyscyplinarka, ale ostatecznie skończyło się na rozwiązaniu umowy o pracę za porozumieniem stron. Politycy koalicji 15 października wiązali tę zmianę z faktem, że ministrem klimatu i środowiska (podlega mu Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej) jest Paulina Hennig-Kloska, konkurentka Pełczyńskiej-Nałęcz w niedawnej walce o przywództwo w Polsce 2050. Po przegranej razem z częścią posłów ugrupowania założyła klub parlamentarny Centrum Polska.
Zawodowe zawirowania z miękkim lądowaniem
Pomocną dłoń do bezrobotnego Kurka wyciągnął prezydent Lublina Krzysztof Żuk (KO), który jednoosobowo sprawuje funkcję właścicielską w miejskich spółkach. Jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, Kurek wszedł do rady nadzorczej Towarzystwa Budownictwa Społecznego „Nowy Dom” w Lublinie (100 proc. własność gminy Lublin). Zmiana w RN źle skończyła się dla wiceprezesa tej spółki Wojciecha Wilka, sekretarza regionu Koalicji Obywatelskiej w regionie, któremu RN nie przedłużyła funkcji na kolejną kadencję, a w jego miejsce powołała 76-letniego Jana Madejka, innego członka KO.
Jednak to nie koniec marszu Pawła Kurka po kolejne stanowiska w miejskich spółkach. Od wczoraj, 1 czerwca, zajmuje fotel wiceprezesa Lubelskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej (100 proc. własność gminy Lublin). To spółka, która administruje dwoma komunalnymi cmentarzami, ośmioma nieruchomościami, szaletami, czy Punktem Selektywnej Zbiórki Odpadów. Jej prezesem jest Grzegorz Siemiński, bohater afery podsłuchowej sprzed lat, dobry znajomy Piotra Kowalczyka, lidera Wspólnego Lublina – politycznej frakcji współrządzącej miastem z Koalicją Obywatelską. W zeszłym roku prezes LPGK zarobił 250 tys. zł (20,8 tys. zł miesięcznie).
Informacje o wyborze Kurka na wiceprezesa spółki potwierdził nam Tomasz Stolat, przewodniczący rady nadzorczej LPGK. Jak nam przekazał, kandydaturę przedstawił prezes Siemiński, a po rozmowie z kandydatem RN jednomyślnie zatwierdziła wybór Kurka.
– Przeprowadzona rozmowa kwalifikacyjna i analiza dokumentów przedłożonych przez kandydata pozwoliły na ocenę, że pan Paweł Kurek posiada niezbędne kwalifikacje oraz doświadczenie zawodowe niezbędne dla zajmowania stanowiska członka Zarządu Spółki. Na szczególną uwagę w tym wypadku zasługuje doświadczenie w pozyskiwaniu środków zewnętrznych – tak przewodniczący Stolat uzasadnia wybór rady nadzorczej. Uchwałę podjęto 19 maja.
Zgodnie z umową spółki, zarząd LPGK może liczyć od 1 do 3 członków i jest powoływany na 4-letnią kadencję. Ani na stronie internetowej spółki, ani w jej Biuletynie Informacji Publicznej nie znaleźliśmy informacji o konkursie na stanowisko wiceprezesa. Najnowszą „aktualnością” na stronie jest harmonogram zbiórki odzieży i odpadów tekstylnych na pierwsze półrocze 2026.
Zawsze pod kreską
LPGK od lat przynosi straty. Jedynym wyjątkiem był 2023 rok, gdy spółka zanotowała 1,1 mln zł zysku – po wliczeniu do przychodów nakładów poniesionych przez spółkę Janusza Palikota w Czarciej Łapie. W 2024 roku było to niecałe pół miliona złotych na minusie, a w latach 2019-2020 nawet 4,5-4,6 mln zł pod kreską. Ostatnio LPGK z inną miejską spółką – MKK – założyła spółkę-córkę Gminne Przedsiębiorstwo Utrzymania Infrastruktury Gminnej, która ma podobny zakres działania co spółki-matki. A w listopadzie zeszłego roku do swojego portfolio dołożyła kolejną spółkę – Eko Jawidz. Jej zadaniem jest rekultywacja i zamknięcie nieczynnego składowiska odpadów komunalnych w gminie Spiczyn.
W LPGK Kurek nie będzie jedynym radnym – w spółce pracuje również Monika Kwiatkowska (Wspólny Lublin), mieszkająca w Jakubowicach Konińskich miejska radna klubu Krzysztofa Żuka. Od sierpnia 2022 roku jest pełnomocniczką zarządu do spraw inspekcji i nadzoru. W 2025 roku zarobiła tu niecałe 58 tys. zł.
Chcieliśmy porozmawiać z wiceprezesem Kurkiem na temat jego nowej posady i okoliczności, w jakich ją otrzymał. Zależało nam na komentarzu w kontekście jego politycznego motto. „Każdy, kto ciężko i uczciwie pracuje – czy to na etacie, w gospodarstwie rolnym czy prowadząc działalność gospodarczą – zasługuje na godną płacę i emeryturę. Szansę na zawodowy sukces powinna determinować pracowitość i kompetencje, nie zaś legitymacja partyjna. Tak być powinno. Tymczasem państwo, w którym żyję i pracuję, nie tworzy warunków do tego, ogranicza rozwój dzieci i młodzieży, ogranicza godną pracę i szanse na godne życie. Najwyższa pora to zmienić.”
Tak przewodniczący Kurek przedstawia się na swojej oficjalnej stronie Polski 2050. Zarówno w poniedziałek, jak i dzisiaj nie odbierał od nas jednak telefonu. Nie odpisał też na SMS.
Skąd tak nagła kariera szefa Polski 2050 w regionie w miejskich spółkach? – Kurek to dla Żuka otwieracz drzwi — komentuje anonimowo lubelski działacz Koalicji Obywatelskiej. – Chodzi o dobre dojście do Ministerstwa Kultury (rządzi nimi Marta Cienkowska z Polski 2050), bo to ważne dla żony Żuka (jest dyrektorką Muzeum Narodowego w Lublinie – red.) i dla ESK 2029 i do Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, bo prezydentowi zależy na pieniądzach z Unii. A za takie wpływy się płaci – ocenia nasz rozmówca.
Kurek oprócz szefowania partii w regionie jest także członkiem władz krajowych. Pełni funkcję zastępcy sekretarza generalnego Polski 2050.


Jak to było, naiwniacy – „nowa jakość w polskiej polityce”? 😂
No i git. Mieszkańcy Lublina złożą się na wypłatę dla nowego wiceprezesa. Więcej takich decyzji i referendum gotowe.
Mieszkańcy żukogrodu to tępe azjatyckie dzikusy niczym nieróżniące się od braci tryzubowych – referendum to im można zrobić pt. „Kogo wolisz, Fujarę czy Gnojarza?”
@WM
ChatGPT by Ci powiedziało, to żałosne narzędzie, że „trzeba rozważyć 100 perspektyw” i że to co piszesz to tylko „opinia”…
Niesamowite jak ludzie dają się tak robić, w biały dzień